Czerwony namiot

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

PROLOG

Tak długo nie mogłyśmy się odnaleźć.
Moje imię nic dla was nie znaczy. Wspomnienie o mnie to pył.
To nie wasza wina i moja też nie. Więź łącząca matkę z córką została zerwana, a samą opowieść przekazano mężczyznom, którzy o niczym nie wiedzieli, bo i skąd. Dlatego właśnie stałam się przypisem, dlatego mój epizod to tylko krótki łącznik między znaną wszem i wobec historią mojego ojca, Jakuba, a głośną kroniką życia Józefa, mojego brata.

Przy tych rzadkich okazjach, kiedy przypominano sobie o mnie, zawsze byłam ofiarą. Przy samym końcu waszej świętej księgi jest taki jeden ustęp, który zdaje się orzekać, że mnie zgwałcono, i zaraz potem następuje krwawa opowieść o tym, jak to pomszczono mój honor.

Aż dziw bierze, że zdarzały się potem takie matki, które nadawały swym córkom imię Dina. A jednak niektóre tak czyniły. Może wy domyśliłyście się, że ja to nie tylko milcząca obecność w tekście, że działo się ze mną coś więcej.

Może wy słyszałyście to w melodii mojego imienia: pierwsza sylaba wysoka i czysta, ta sama, którą matka nawołuje swoje dziecko o zmierzchu; drugi dźwięk jest cichy, pobrzmiewa w głosach tych, które z głowami na poduszkach szepczą sobie sekrety. Di-na...

Nikt nie zapamiętał, że byłam nadzwyczaj wprawną położną, nikt nie zapamiętał pieśni, które śpiewałam, nikt nie zapamiętał chleba, który piekłam dla moich nienasyconych braci. Nie zostało nic prócz garści okaleczonych szczegółów tamtych kilku tygodni w Sychem.

A wszak jest co opowiadać. Gdyby to mnie poproszono o opowieść, zaczęłabym od historii pokolenia, które mnie wychowało, od tego jedynego miejsca, od którego należałoby zacząć. Jeśli chcecie zrozumieć jakąkolwiek kobietę, musicie najpierw spytać o jej matkę, a potem uważnie słuchać.

Opowieści o pokarmach ukazują silne więzi.
Smutne chwile milczenia demonstrują nie dokończone sprawy.
Córka tym jest silniejsza, im więcej szczegółów z życia matki poznaje - bez wzdragania się czy utyskiwania. Rzecz jasna w moim przypadku jest to bardziej skomplikowane, bo ja przecież miałam cztery matki: każda karciła i nauczała mnie po swojemu, każda pielęgnowała we mnie coś innego, ofiarowując mi inne dary, przeklinając innymi lękami. Lea dała mi życie i swoją bezprzykładną arogancję. Rachela pokazała mi, w jaki sposób położna ustawia swoje cegły i jak należy układać włosy.

Zilpa zmusiła mnie do myślenia.
Bilha słuchała. Żadna z moich matek nie przyprawiała mięsa tak jak pozostałe. Żadna nie przemawiała do mojego ojca tym samym tonem głosu co inne - ani też on do nich. I winnyście też wiedzieć, że moje matki były również siostrami, córkami Labana, dziećmi różnych żon, choć mój dziadek nigdy nie uznał Zilpy i Bilhy; coś takiego kosztowałoby go dwa dodatkowe posagi, a był wszak obrzydliwym sknerą.

Dokładnie tak jak wszystkie siostry, które mieszkają razem i dzielą między sobą jednego męża, moja matka i ciotki utkały lepką sieć wzajemnych zależności i urazów. Sekretami wymieniały się jak bransoletami, a potem przekazywały je mnie, jedynej córce, która przeżyła swe narodziny. Opowiadały mi różne rzeczy, choć byłam za mała, aby tego słuchać. Ujmowały moją twarz w dłonie i kazały sobie przysięgać, że zapamiętam.

Moje matki były dumne z tego, że dały memu ojcu tylu synów. Synowie to chluba i miara wartości kobiety. A jednak rodzenie jednego chłopca za drugim wcale nie stanowiło źródła niczym nie zakłóconej radości w namiotach kobiet. Mój ojciec chełpił się swym hałaśliwym plemieniem i kobiety kochały moich braci, ale pragnęły też mieć córki i w swoim gronie narzekały na ową męskość Jakubowego nasienia.

Córki mogły ująć matczynego brzemienia - pomagając w przędzeniu, mieleniu ziarna i opiece nad małymi chłopcami, którzy bezustannie siusiali po kątach namiotu, choćby nie wiadomo ile razy im się tego zakazywało.

Ale jeszcze innym powodem, dla którego kobiety chciały mieć córki, było to, że właśnie te córki podtrzymywały pamięć o nich. Synowie nie wysłuchiwali historii matek, gdy te już odstawiały ich od piersi. Tak więc padło na mnie. Moja matka i moje ciotki-matki opowiadały mi nie kończące się historie o nich samych. Nieważne, co akurat robiły ich ręce - czy trzymały dzieci, gotowały, przędły czy tkały - usta stale wlewały mi coś do uszu.

W rudawym cieniu czerwonego namiotu, menstruacyjnego namiotu, rozczesywały palcami moje loki, wspominając awanturnicze wypady ze swojej młodości, opowiadając sagi o dawaniu życia. Ich opowieści były niczym ofiary złożone z nadziei i siły składane Królowej Niebios, tyle że owe dary nie były przeznaczone dla żadnego boga czy bogini - one ofiarowywały je mnie.

Wciąż czuję siłę miłości, jaką obdarzały mnie moje matki. Zawsze bardzo ceniłam sobie ich miłość. Ona mnie pokrzepiała. Podtrzymywała przy życiu. Nawet wtedy, kiedy je opuściłam, i nawet teraz, tak długo po ich Śmierci, znajduję uspokojenie dzięki pamięci o nich.

Przekazałam słowo o moich matkach następnemu pokoleniu, ale zakazano mi snuć opowieści o moim własnym życiu i to milczenie omal nie zabiło we mnie serca. Nie umarłam, ale żyłam dostatecznie długo, aby moje dni i noce mogły się wypełnić cudzymi historiami. Patrzyłam, jak nowo narodzone dzieci otwierały oczy, aby ujrzeć nowy świat. Znalazłam powody do śmiechu i wdzięczności. Kochano mnie.

A teraz wy przychodzicie do mnie - kobiety o dłoniach i stopach tak delikatnych jak u królowych, z większą liczbą garnków, niż jest wam potrzebna, tak bezpieczne podczas rodzenia i tak swobodne w używaniu języka. Przychodzicie złaknione opowieści, która gdzieś się zagubiła.

Łakniecie słów, które wypełniłyby tę wielką ciszę, która pochłonęła mnie, moje matki, a przed nimi moje babki. Żałuję, że nie potrafię powiedzieć nic więcej o moich babkach. To straszne, ile zostało zapomniane, i właśnie dlatego, przypuszczam, zapamiętywanie zdaje się świętością.

Taka jestem wdzięczna, żeście przyszły. Wyleję wszystko, co jest we mnie, abyście mogły powstać od tego stołu nasycone i umocnione. Błogosławię wasze oczy. Błogosławię wasze dzieci. Błogosławię ziemię, po której stąpacie. Moje serce to czerpak wypełniony po brzegi świeżą, pachnącą wodą.
Sela.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀