Czerteż
Czerteż
Że trzeba mi się spieszyć — o tym
Od dawna wiedziałem, a on dużo pił
I prowadził żywot lumpa, z dyplomem
Architekta i jakąś tam wokół siebie legendą,
Za śmietnikami w towarzystwie żuli
Stawiał, bo mu czasami ktoś za coś
Jakoś jeszcze płacił, nie można więc było
Być niczego pewnym.
Dziś żałuję, że zbyt łatwo dałem za wygraną
I wykonał wtedy tylko parę szkiców.
Patrzyłem z samochodu jak obchodzi cerkiew,
Notując proporcje i szczegóły tego
Miejsca, coraz bardziej już wydziedziczonego.
Połowa listopada, zwilgotniałe liście
Lepiły się do czarnych butów,
W których niedługo potem go pochowano.
To codzienne nieświętych przecież obcowanie
I tych trochę rysunków, żeby mieć na wódkę.
Więc skoro nie można być niczego pewnym,
Dla pewności powtórzę nazwę tego miejsca
Za „Słownikiem historyczno-geograficznym
Ziemi Sanockiej w średniowieczu”
Adama Fastnachta:
1439 Czertesch, 1442 Czartersz,
1448 Czarteza, 1464 Czertesz,
1515 Czertez.
Andy Warhol
Niecała godzina jazdy ode mnie do ciebie, Andy.
Po drodze parę wspólnych po sąsiedzku gór.
Nad nimi obłoki, powiedzmy że lipcowe,
Stada pierzastych piwonii
Przywołane tu z mądrej Księgi Zen.
Jem banana zerwanego z twojej głowy
I jego smak starczy mi za dyskurs
O sztuce minionego wieku.
A jeśli kto powie, że się wyłgałem pisząc powyższe,
Będzie miał zapewne rację.
Chudy, pod parasolem z którego zostały
Tylko druty, stoisz sztywno naprzeciw
Pienistej cerkwi z disneylandu.
Na twoją cześć, Andy, tasuję pocztówki,
Dla moich przyjaciół kupione w twoim muzeum.
Na dowód jak łatwo nam teraz
Przekraczać granice.