Co siódme gospodarstwo w Szwecji należało do Kościoła katolickiego. Król Gustaw przeprowadził wielkie przejęcie majątku

Herman Lindqvist zadaje kłam powszechnemu przekonaniu Szwedów, że są narodem ludzi grzecznych i wspierających demokrację. Jego "Wazowie. Historia burzliwa i brutalna" to pierwsza tak szczegółowa, a jednocześnie napisana przystępnym językiem kronika dynastii Wazów, której poświęcił ponad 20 lat badań. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Marginesy publikujemy fragment książki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dyskurs religijny między Olausem Petri i Pederem  Galle/obraz Carla Gustafa Hellqvista
Dyskurs religijny między Olausem Petri i Pederem Galle/obraz Carla Gustafa Hellqvista (Domena publiczna)
WP

GUSTAW PRZEJMUJE KONTROLĘ NAD MAJĄTKIEM KOŚCIOŁA

Równolegle do wojny propagandowej z Junkrem z Dalarny Gustaw rozpoczął rozgrywkę z Kościołem o jego majątek. Doszło do tego podczas riksdagu w Västeråsie leżącym po sąsiedzku ze zbuntowaną Dalarną. Król próbował zwabić mieszkańców Dalarny do Västeråsu obietnicami szczodrego poczęstunku oraz obfitości piwa i soli. Przynętę chwyciło niewielu. Król przyjechał na czele oddziału liczącego dwustu sześćdziesięciu uzbrojonych po zęby żołnierzy, zarówno strzelców pieszych, jak i konnych. Ciągnęli ze sobą dziesięć dział. Gustaw wezwał również rycerstwo do przybycia z „końmi, ludźmi, pancerzami i najlepszą bronią”. Prawie cała szlachta posłuchała wezwania. Władca nie zamierzał ryzykować. Zależało mu na tym, żeby zgromadzenie podjęło uchwały, na jakie czekał.

Król rozgościł się w zamku w Västeråsie 16 czerwca 1527 roku. Riksdag odbywał się w domu konwentu dominikanów. Materiały źródłowe wymieniają blisko dwustu uczestników zgromadzenia. Każdemu miastu handlowemu polecono wysłać burmistrza i jednego radnego, a każdemu okręgowi sądowemu sześciu chłopów.

WP

Przybyli także wszyscy biskupi. Razem z nimi po dwóch, trzech, a może więcej spośród najlepiej wykształconych księży z każdej kapituły katedralnej. Przywódcy Kościoła pojawili się z licznymi, uzbrojonymi orszakami. Nikt z obecnych, z wyjątkiem króla Gustawa i jego najbardziej zaufanych ludzi, nie wiedział, że dla biskupów to ostatnia okazja do pochwalenia się władzą świecką i majątkiem.

Szwedzki Kościół katolicki posiadał około piętnastu procent wszystkich gruntów w kraju, to znaczy co siódme gospodarstwo w zachodniej części królestwa. Duchowni dysponowali większym bogactwem niż szlachta, a na dodatek nie płacili podatków. Najbogatszą diecezją była Skara (ponad trzy tysiące majątków), a najbiedniejszy biskup (w diecezji Åbo) mógł pobierać podatki od 643 gospodarzy.

Kronika Pedera Svarta, napisana czterdzieści lat po tym wydarzeniu, podkreśla olbrzymi talent króla Gustawa. Żaden inny szwedzki monarcha nie potrafił tak zręcznie grać na ludzkich uczuciach. Kapitalnymi zwrotami retorycznymi przeciągał wątpiących na swoją stronę i doprowadzał do tego, że wszyscy padali z płaczem na kolana i dawali mu to, czego chciał. A chciał pieniędzy – wojna o Gotlandię, dług wobec Lubeki, rozrastająca się administracja, dwór i armia pożerały coraz większe kwoty.

Gustaw grał bardzo ostro. Na początku wygłosił przemówienie, w którym dowodził, że przez cały czas dotrzymywał obietnic, ale naród złamał przysięgę złożoną królowi. Przedstawiał siebie jako tego, który został wybrany przez Boga do ratowania ojczyzny przed Chrystianem Tyranem, ale nie wszyscy to docenili, a szczególnie mieszkańcy Dalarny, którzy złamali swoje obietnice, uznając się za lepszych od innych. Podkreślił fatalną sytuację finansową kraju i wyjaśnił, że rosnące ceny soli i ciężkie czasy to nie jego wina. Niestety przychody Korony są za niskie, a wydatki za wysokie. Jedyna grupa społeczna, której się świetnie powodzi, to zhardziali prałaci.

WP
Katarzyna Szwedzka//zdjęcie z książki "Wazowie. Historia burzliwa i brutalna" Hermana Lindqvista, wyd. Marginesy
Podziel się

Z tego właśnie powodu stracił ochotę na bycie królem tak niewdzięcznego ludu. Krótko mówiąc: serdecznie dziękował za zaszczyt, ale miarka się przebrała. Chętnie ustąpi, jeśli tylko otrzyma funkcję zarządzającego jakąś dzielnicą. Trudno mu zdzierżyć intrygi prałatów. Korona nie mogła nic zrobić, jej zasoby stopniały, podobnie jak to się stało w przypadku arystokracji, która musiała oddać kościołom i klasztorom większą część swoich ziem i majątku. W kraju panowała taka sytuacja, że nikt nie chciałby nim rządzić. On sam nie prosił przecież o tę funkcję. Musiał za to pracować dzień i noc, a jedyna zapłata, jakiej się mógł spodziewać, to „ostrze siekiery wbite w moją głowę, tyle że żaden z was nie chce osobiście trzymać za trzonek”. W kronice napisano: „w tym miejscu król wybuchnął bolesnym płaczem, ruszył do drzwi i opuścił zamek. Płakała z nim większość zebranych i szlachta, i chłopi, i kupcy, a nawet pobożniejsi księża”.

Rzecz jasna Gustaw nie zamierzał ustępować. Pozostał w odosobnieniu przez kilka dni, aż przyszli do niego przedstawiciele riksdagu i zapewniali żarliwie, że rozumieją trudne dylematy królestwa i to, że należy zabrać pieniądze Kościołowi. Wszystkie zamki biskupie powinna przejąć Korona, wtedy szlachta odzyskałaby wszystkie dobra i majątki przekazane Kościołowi od „czasów króla Karola”, to znaczy od 1448 roku, gdy Karol Knutsson Bonde został po raz pierwszy królem. Szlachta chciała przejąć klasztory i szpitale, zobowiązując się przy tym, że pokryje koszty związane z obowiązkową służbą w pospolitym ruszeniu dzięki majątkowi i przychodom z klasztorów i szpitali.

WP

Kościoła bronił biskup Linköpingu, syn burmistrza, Hans Brask, który podstępnie uniknął krwawej łaźni sztokholmskiej. Miał już ponad sześćdziesiąt lat i należał do grupy najlepiej wykształconych mieszkańców królestwa, ciesząc się dyplomami wielu zagranicznych uniwersytetów. Był prawdziwym człowiekiem renesansu. Wielostronnie uzdolniony, angażował się w sprawy Kościoła, życie artystyczne, politykę, dyplomację i działalność gospodarczą. Prowadził kopalnię miedzi w Åtvidabergu, warzelnię soli w Rönö, pierwszą w Szwecji papiernię, drukarnię w Söderköpingu, planował również wykopanie kanału łączącego Morze Bałtyckie z Cieśninami Duńskimi. Prowadził handel międzynarodowy – przewoził towary statkami do Norwegii i wielu miast hanzeatyckich. Mieszkał w Munkebodzie, ale do niego należał też zamek w Linköpingu, dom niedaleko Runö na Vikbolandet i wiele posiadłości ziemskich w Östergötalandzie, gdzie około trzydziestu procent majątków należało do Kościoła. W tej dzielnicy znajdował się też największy i najbogatszy klasztor szwedzki: Vadstena.

Atak na Kościół Gustaw doskonale przemyślał i zaplanował przy współpracy uzdolnionego męża stanu, kanclerza Laurentiusa Andreae. To on, wspólnie ze swoim najbliższym współpracownikiem Olausem Petrim, w tym czasie kaznodzieją w Storkyrkan i pisarzem miejskim w Sztokholmie, przygotował propozycję stosownych ustaw. A zatem koncepcja przejęcia kontroli nad Kościołem nie powstała jako pomysł jedynie Gustawa. Władca nie był zuchwałym żeglarzem wypływającym na nieznane wody. Przestudiował strategię stosowaną przy ograniczaniu władzy Kościoła przez duńskiego króla Fryderyka. Jeszcze większe wrażenie zrobił na nim pierwszy książę pruski Albrecht von Hohenzollern, który wystąpił przeciwko papieżowi, został luteraninem oraz lennikiem katolickiej Polski, i rządził na terenie Prus Wschodnich. Albrecht próbował wciągnąć Gustawa do sojuszu z konwertytą, protestanckim księciem Saksonii (Henrykiem Pobożnym) i landgrafem Hesji (Filipem Wielkodusznym).

Rządzący w Anglii Henryk VIII walczył z papieżem o zgodę na rozwód z pierwszą żoną, a rok wcześniej protestanccy landsknechci niemieccy cesarza Karola V najechali Rzym, mordując ludzi i plądrując, a potem paląc wszystko na swojej drodze, włącznie z Watykanem. Gwardia szwajcarska dzielnie broniła Klemensa VII, 147 spośród 189 gwardzistów straciło życie, zanim papieżowi wreszcie udało się uciec osiemsetmetrowym przejściem podziemnym do zamku Świętego Anioła. Był tam bezpieczny, mimo że otoczony przez wrogie wojska. Po miesiącu oblężenia musiał się poddać i zgodzić na ogromny okup. Reputacja i prestiż papieża zostały złamane na wiele stuleci.

Gdy przedstawiciele szlachty, duchowieństwa, mieszczan i chłopów przyjechali na riksdag do Västeråsu, wiedzieli o wszystkich tych wydarzeniach. Szwecja miała swoje skandale. Za najgłośniejszy chyba uznawano ślub, jaki odbył się dwa lata wcześniej, Olausa Petriego z przedstawicielką mieszczańskiej rodziny, Christiną Mikaelsdotter. Petri był czołowym zwolennikiem Lutra w Szwecji. To on zebrał wszystkie przekłady ksiąg Nowego Testamentu dokonywane w różnych kapitułach katedralnych i doprowadził do wydania całości drukiem w Sztokholmie w 1526 roku. Olaus słynął też jako płodny pisarz, w tym samym roku wydał Przydatne nauki – pierwszą proreformatorską publikację w języku szwedzkim. Hans Brask oczywiście głośno się sprzeciwiał wszystkim tym nowinkom. We własnej drukarni wydawał pisma antyreformacyjne.

WP

Jednak zgromadzenie narodowe w Västeråsie nie stanęło po stronie reformacji. Gustaw wiedział, że szerokie masy, czyli ludność wiejska, pozostawały wciąż wiernymi i praktykującymi katolikami. Nie chciały one żadnych obcych doktryn wiary. Dla Gustawa liczyło się zdobycie kontroli nad Kościołem i jego majątkiem. Dlatego decyzję o tym, jaką religię należy propagować, odłożono na później. Uchwalono tylko, że słowo Boże powinno się głosić „w sposób prosty i czysty”, przeciwko czemu nie mogli protestować ani katolicy, ani luteranie.

Decyzja z Västeråsu, zwana recesem lub ordynacją, stała się punktem zwrotnym w historii kraju. Złamano ekonomiczną i polityczną władzę księży i biskupów, Korona przejęła zarząd nad majątkiem kościołów i klasztorów. Głową Kościoła został król, a po utracie władzy świeckiej biskupi stracili swoje miejsca w Radzie Królewskiej, w której, zgodnie z zapisami kodeksu królewskiego opartego na prawie krajowym, zasiadali od średniowiecza. Prowincjonalni księża zachowali jednak swoje plebanie, co trzeba uznać za bardzo mądrą i przemyślaną decyzję. Gustaw rozumiał, że zadowoleni proboszczowie staną się znakomitym narzędziem króla i tubą propagującą królewską wolę w każdej wsi i osadzie.

Za jednym zamachem wielokrotnie pomnożył się zasób dóbr ziemskich Korony – z trzech i pół procent gospodarstw w skali kraju do siedemnastu procent, z około czterech tysięcy majątków do osiemnastu tysięcy. Najwięcej zyskał sam Gustaw. Uchwalono przecież, że szlachta odzyska majątki utracone od czasów Karola Knutssona Bonde. Będący dziedzicem szlacheckiego rodu, Gustaw zagarnął co najmniej trzy tysiące majątków.

Hans Brask pojął, że gra się skończyła. W drodze powrotnej z inspekcji na Gotlandii jego okręt zboczył z kursu i zawinął do Gdańska, a on sam zszedł na ląd. Szczęśliwym trafem wiózł ze sobą większą część swojej bogatej biblioteki i spory ładunek innych kosztowności. Postanowił osiąść w tym kipiącym życiem mieście handlowym, jednym z największych zrzeszonych w Hanzie, gdzie osiedlił się już arcybiskup Uppsali Johannes Magnus. Arcybiskup został wysłany do Polski, żeby zbadać możliwości małżeństwa Gustawa z trzynastoletnią księżniczką Jadwigą, córką króla Polski i wielkiego księcia Litwy. W trzecim małżeństwie Zygmunt Stary miał cztery córki. Najmłodsza z nich, Katarzyna, stanie się postacią znaną w Szwecji dwadzieścia lat później.

WP

Negocjacje matrymonialne Johannesa Magnusa nie przyniosły pożądanych rezultatów głównie dlatego, że Zygmunt czekał na wiadomość od króla Francji Franciszka I, który też zgłaszał zainteresowanie poślubieniem księżniczki. Licząca ledwo milion mieszkańców Szwecja znajdowała się na dalekim miejscu na liście państw, do których Zygmunt chciałby wysłać córkę. Gustaw to władca z awansu, zdobył tron zaledwie cztery lata wcześniej i ciągle czekał na koronację. Rzeczpospolita Obojga Narodów, licząca dziesięć milionów ludności i obejmująca obszar geograficzny od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne, dysponowała absolutnie największą siłą w Europie. Ofertę Gustawa trudno zatem nazwać atrakcyjną.

W sumie o rękę Jadwigi starało się piętnastu kandydatów, jej mężem został ostatecznie książę niemiecki. Księżniczka nie zapisała się niczym szczególnym na kartach historii. Natomiast brat jej matki, Jan Zápolya, który został królem Węgier, zasłynął z najbardziej krwawej egzekucji, jaką odnotowali kronikarze w tamtych czasach. Rebelianta z ambicjami do władzy posadzono siłą na żarzącym się tronie. Na głowę włożono mu płonącą koronę, a do ręki żarzące się berło. Następnie kat wyrywał nieszczęśnikowi fragmenty ciała rozpalonymi do czerwoności obcęgami. Obok gorejącego tronu ustawiono grupę stronników ofiary, których wcześniej głodzono. Kat podawał im wyrwane kawałki spalonego mięsa, które musieli pogryźć i przełknąć. Tych, którzy odmówili, ćwiartowano na miejscu. Pozostali robili to, co im kazano. Zanim powstanie zostało zmiażdżone, torturom poddano ponad siedemdziesiąt tysięcy chłopów. Potem Jan Zápolya ożenił się z Izabellą Jagiellonką, starszą siostrą żony Jana III Wazy – Katarzyny. Czekając w Gdańsku na wieści o planach Jadwigi, Johannes Magnus otrzymywał ponure raporty na temat losów Kościoła w Szwecji. Dlatego postanowił na razie zostać tam, gdzie przebywał. Wkrótce pojawił się tam również eksarcybiskup Gustaw Trolle. Hans Brask i król Gustaw wymieniali się wrogimi listami, pisma Wazy ociekały szyderczą ironią. Kiedy biskup przesłał wiadomość, że zapewne już nie wróci do domu, król potrafił odpowiedzieć następująco: „Dopóki sprawy miały się tak, że mogliście doić, strzyc i szlachtować owieczki, ile dusza zapragnie, zostawaliście na miejscu. Kiedy zaś Bóg objawił swą wolę i rzekł, że musicie karmić owce Chrystusa, ale nie wolno wam ich strzyc i szlachtować, to wzięliście nogi za pas. Każdy dobry człowiek potrafi osądzić, czy dobrze wybraliście”. Jakiś czas później Hans Brask przeniósł się do klasztoru cystersów w Lądzie w pobliżu Poznania, gdzie mieszkał aż do śmierci – zmarł w wieku siedemdziesięciu trzech lat.

Gustaw Waza i Katarzyna Stenbock/zdjęcie z książki "Wazowie. Historia burzliwa i brutalna" Hermana Lindqvista, wyd. Marginesy
Podziel się

W ciągu następnych stu lat do Gdańska uciekło sporo szwedzkich księży, zakonników i zakonnic, przedstawicieli rodów szlacheckich oraz wielu innych. Do dziś zachowały się tam ich ślady w postaci nagrobków i tablic pamiątkowych, szczególnie w bazylice Mariackiej.

Zachęcony sukcesem z Västeråsu Gustaw wyruszył w objazd po kraju. Przejął twierdzę biskupa Braska, wkrótce potem zamek Läckö należący do biskupa Skary i Tynnelsö należące do biskupa Strängnäs – posiadłości, o których myślał już od dłuższego czasu – a także klasztor w Mariefredzie, którego mury kazał rozebrać, by przygotować miejsce pod zamek Gripsholm.

Od tej chwili przez resztę swojego życia Gustaw bacznie przyglądał się wszystkim testamentom i spisom inwentarza spadku, które ogłaszano w Szwecji, w poszukiwaniu choćby najmniejszego pokrewieństwa zmarłego z jego własnym rodem. Gdy tylko pojawiało się nawet minimalne potwierdzenie więzów rodzinnych, król przejmował majątek.

Wkrótce jedną z komnat na zamku w Sztokholmie wypełniono złotem i najcenniejszymi tkaninami z klasztorów i kościołów. Działo się to pod czujnym okiem mistrza Eskila, który segregował i układał w stosy tysiące brudkron*, kielichów mszalnych, paten do komunikantów, szkatułek na relikwie, pereł i srebrnych ornamentów, puszek na komunikanty, srebrnych łyżeczek, pierścieni ze srebra i złota, zagranicznych monet.

Wkrótce przywieziono tu również srebro z kopalni w Sali, która z czasem przysporzyła królowi siedem razy więcej srebra niż kościoły.

Dysponując wreszcie pełną kiesą, Gustaw postanowił zorganizować uroczystość, na którą wcześniej nie mógł sobie pozwolić: koronację.

KORONACJA

Akt koronacji przeprowadzony zgodnie z rytuałem Kościoła katolickiego odbył się 11 stycznia 1528 roku. Kazanie wygłosił Olaus Petri, który objaśnił, że Bóg wyniósł na tron szwedzką krew, charakteryzującą się nie tylko geniuszem i zdrowym rozsądkiem, ale również łagodnością wolnego od okrucieństwa i samolubstwa serca. Ten prawy zwolennik reformacji już wkrótce musiał zweryfikować swą ocenę.

Napisaną na skrawku papieru przez kanclerza Laurentiusa Andreae królewską przysięgę Gustaw złożył po szwedzku i po łacinie. Król odczytał następującą treść:

Ja, Gustaw, wybrany królem, zobowiązuję się i przysięgam przed Bogiem i jego aniołami, że dołożę wszelkich starań, by chronić i utrzymać prawo, sprawiedliwość i pokój dla Kościoła Bożego i ludu, nad którym będę sprawować władzę, z należnym poszanowaniem woli Bożej, do której będę się starał dotrzeć za radą moich wiernych poddanych.

Kartka z przysięgą znajduje się w archiwum kościelnym w Strängnäsie.

Treść przysięgi wzbudziła oburzenie. Po raz pierwszy w historii Szwecji król nie obiecywał poszanowania przywilejów Kościoła i szlachty. Biskupi i dostojnicy świeccy zostali zdegradowani do rangi „ludu, nad którym będę sprawować władzę”, to znaczy potraktowani jak jacyś zwyczajni poddani albo wręcz pracownicy wielkiego, należącego do Gustawa majątku zwanego Szwecją. Ture Jönsson (Tre Rosor), który z racji pełnionej przez siebie funkcji marszałka dworu dzierżył podczas koronacji królewskie jabłko, wyglądał podobno tak, jakby chciał tym jabłkiem huknąć świeżo namaszczonego monarchę w głowę. Zaczęło kiełkować ziarno opozycji, które po pewnym czasie da o sobie znać.

Miecz trzymał marszałek królewski Lars Siggesson (Sparre), a berło lagman z Östergötlandu Holger Karlsson (Gera). Ponieważ wybrany na arcybiskupa Johannes Magnus nadal przebywał w Gdańsku, a uznany przez papieża arcybiskup Gustaw Trolle w Danii, aktu namaszczenia świętymi olejami dokonał biskup Skary Magnus Haraldsson. Za każdą część królewskiego ciała odmawiano specjalną modlitwę, najpierw za głowę, potem za obnażone ramiona i plecy pomiędzy łopatkami, a na koniec za ręce. Następnie wręczono monarsze symbole władzy: pierścień symbolizujący wierność, krótki miecz jako wyobrażenie sprawowanego urzędu, koronę będącą uosobieniem życia wiecznego i boskiego pochodzenia władzy. Berło symbolizowało sprawiedliwe sądy władcy, a ozdobione krzyżem jabłko zobowiązywało Gustawa do starań, by jego królestwo owocowało darami Bożymi. Na zakończenie otrzymał długi, nagi miecz. Biskupi zwrócili się do niego w te słowa: „Bóg oddaje ci ten miecz, byś bronił dobra i karał zło. Wypełniaj swą powinność miłosiernie i solennie, na cześć i chwałę Pana”.

Po raz pierwszy od siedemdziesięciu lat królem Szwecji został Szwed. Mimo to ceremonia należała raczej do wstrzemięźliwych, oszczędnych i niewyszukanych. Brakowało przedstawicieli zagranicznych dworów królewskich. Nie przybyli nawet burmistrzowie miast Hanzy. Dwaj duńscy ministrowie przysłani przez króla Fryderyka stanowili jedyną zagraniczną reprezentację na ceremonii.
Obowiązkowym pasowaniem na rycerzy objęto trzynaście osób, w większości przedstawicieli starych rodów reprezentowanych w Radzie Królewskiej. Znaleźli się wśród nich Ture Eriksson (Bielke), Johan Turesson (Tre Rosor), mąż Kristiny Gyllenstierny, i Måns Johansson (Natt och Dag), a także bracia Erik i Ivar Flemingowie ze wschodnich rubieży królestwa. Składając przysięgę rycerską, każdy z nich ślubował, że będzie „odpierać największych wrogów króla i dbać o jego dobro”, będzie mu posłuszny i wierny, a także będzie „w miarę swoich możliwości bronić go przed przemocą i bezprawiem, osłaniać i chronić to, co dobre, a karać to, co złe”. Uroczystość zakończyły zabawa, turnieje oraz uczta dla gawiedzi, na której serwowano pieczone w całości woły i pieniące się piwo.

KARA DLA DALARNY

Tuż po koronacji Gustaw ruszył do Dalarny, żeby ukarać wszystkich tych, którzy wspierali Junkra z Dalarny, i raz na zawsze utrzeć nosa upartym mieszkańcom tej dzielnicy. Zwołał też landsting w Tunie w lutym 1528 roku. Dowodził liczącym kilkuset świetnie uzbrojonych żołnierzy oddziałem, wyposażonym zarówno w nowo zakupioną ręczną broń palną, jak i dziesięć fuzji, czyli lżejszych dział. Żołnierze otoczyli zebranych mieszkańców. Rzecznikiem króla i reżyserem nadchodzącego spektaklu został Måns Bryntesson (Lilliehöök), nowo mianowany rycerz i świeżo wybrany członek Rady Królewskiej. Z tłumu wyciągnięto przywódców rebelii. Kazano im uklęknąć w jednym szeregu przed zebranymi. Najpierw usłyszeli pełną jadu reprymendę od króla, a potem na oczach wszystkich dokonano egzekucji. Peder odnotował w swojej kronice: „Kiedy tamci zobaczyli, że zaczyna płynąć krew, w ich głosach pojawiły się inne tony, drżeli o swoje życie, zaczęli lamentować i płakać, padli na kolana i błagali króla o łaskę w imię Boga”.

Wszyscy zabici pochodzili z okolic jeziora Siljan i reprezentowali stan chłopski lub duchowny. Następnie zgromadzonych zmuszono do złożenia nowej przysięgi wierności w imieniu całej dzielnicy Dalarna. Podobne wezwanie tydzień później skierowano do mieszkańców Hälsinglandu, którzy też musieli stawić się przed królem i wysłuchać reprymendy. Tam jednak nie doszło do egzekucji. Peder Gröm został przewieziony do Sztokholmu, gdzie stanął przed sądem, który skazał go na śmierć na szafocie i rozerwanie ciała kołem. Zgodnie z relacją Olausa Petriego, którego wyznaczono na protokolanta podczas rozprawy, jego głowę zatknięto na drągu w dzielnicy Norrmalm, a ciało na kole w dzielnicy Södermalm.

wyd. Marginesy
Podziel się

Powyższy fragment pochodzi z książki Hermana Lindqvista "Wazowie. Historia burzliwa i brutalna", która ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy 14 marca 2018 r. Do nabycia na stronie wydawcy.

Herman Lindqvist (ur. 1943 w Sztokholmie) historyk, dziennikarz. Przez wiele lat pracował jako korespondent zagraniczny z Tokio, Madrytu i Paryża dla największych szwedzkich mediów (Aftonbladet, Expressen, SVT, Riksradion). Napisał około 60 książek, większość historycznych, debiutując w 1969 roku książką reportażową o radzieckiej inwazji na Czechosłowację. Jest autorem 11-tomowj historii Szwecji, nad którą pracował w latach 1992-2006. Jego biografia Napoleona z 2004 roku osiągnęła w Szwecji status bestsellera. W latach 1991-2002 prowadził popularny program telewizyjny Historia Szwecji, który znacząco przyczynił się do wzrostu zainteresowania tematem wśród widzów – także dzięki charyzmie i wyjątkowej umiejętności opowiadania prowadzącego. Lindqvist nauczał historii także księżniczki - Victorię i Madeleine. Obecnie przez większą część roku mieszka w Warszawie z żoną – Polką.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP