Ciemny las

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

OSOBY:

STARY około pięćdziesiątki, ale dziarski, postawny, działa i porusza się z naturalną godnością. Szerokie bary, siwizna. Ubrany jest w szary roboczy strój, rodzaj „robotniczego” uniformu. Na głowie czapka uszanka. Nosi czarne sumiaste wąsy, mogą być nieco przerysowane. Te wąsy w każdej chwili można odkleić i z powrotem przykleić.
ŁYSY około czterdziestki, niski, przysadzisty, grubawy, ruchliwy, łysiejący. Ubrany również w jakiś wariant stroju roboczego, ale trochę bardziej niechlujny, niedbały. Spod ubrania na piersi błyska złoty łańcuch, który czasami wydostaje się na zewnątrz i ŁYSY musi go chować. Ma też wąsy. Mniej imponujące niż STARY i też na życzenie odklejane i przyklejane.
MŁODY dwadzieścia parę lat, szczupły, drobny, chłopięcy, zwinny, trochę niezgrabny, nieporadny, onieśmielony, ale zarazem bystry, żaden gamoń. Jego ubranie to również ubranie robocze, ale nie do końca. Może mieć dżinsy. Albo kolorową koszulę pod szarym drelichem. Na głowie roboczy ochronny kask. Również wąsy, ale najmniejsze i też odlepiane i przylepiane na życzenie.
OJCIEC około sześćdziesięciu lat, ale tak naprawdę w nieokreślonym starczym wieku. Siwy, gładko ogolony, średniego wzrostu, trzyma się prosto, trochę po żołniersku. Ubrany jest strój będący skrzyżowaniem munduru leśniczego i uniformu myśliwego.
MATKA około sześćdziesięciu lat, ale również w nieokreślonym starczym wieku. Siwa, włosy upięte w kok, okulary. Jej strój jest nieco staroświecki, trochę „ludowy”. MATKA przypomina w istocie babcię.
SYN około czterdziestki, zblazowany blondyn. Jeśli idzie o strój, to wyraźnie „trendy”, dość odmienny od reszty, ale nie przesadnie. On po prostu wygląda najbardziej „współcześnie”. ŻONA MŁODEGO około dwudziestu pięciu lat, blondynka, długie włosy, delikatna uroda. Ubrana jest zwyczajnie, skromnie, niemal ubogo. Ciemna sukienka, ciemny długi płaszcz. Na ramieniu podróżna torba.
GŁOS męski, potężny, twardy, obojętny i trochę zniekształcony.
CZTERECH CHIŃCZYKÓW po prostu CZTERECH CHIŃCZYKÓW. Mogą być w słynnych maoistowskich mundurkach, mogą być w stożkowych kapeluszach. Dobrze by było, gdyby się od siebie nie różnili. To raczej znaki niż żywi ludzie. Ich „chińskość” może być zrobiona jedynie makijażem i kostiumem.

SCENA 1 Las. Na scenie stoi kilka, nie więcej niż dziesięć, grubych, masywnych drzew tworzących swoisty labirynt. Drzewa mogą być schematyczne, geometryczne, ale jednak nie płaskie. Pnie mają realnie walcowaty kształt. To miejsce wyrębu. STARY, ŁYSY i MŁODY pracują. Piłują drewniane kłody, przenoszą je, przetaczają w dość wolnym, sennym tempie, ale jednocześnie w regularnym, równym groteskowym rytmie. Nawet gdy każdy z nich robi coś innego, łączy ich to samo tempo, ten sam rytm. W pewnym momencie ŁYSY przerywa pracę i siada. STARY i MŁODY zatrzymują się w pół gestu.
STARY No co?
ŁYSY Nic.
STARY No to co?
ŁYSY Przerwa.
STARY Przecież była.
ŁYSY Ale się skończyła, a mnie jest potrzebny wypoczynek. Coraz więcej wypoczynku.
STARY Przecież jesteśmy w pracy...
ŁYSY Jesteśmy. Wciąż jesteśmy w pracy. Coraz więcej pracujemy i coraz więcej powinniśmy odpoczywać.
STARY To bez sensu.
ŁYSY No właśnie. Trzeba się przyzwyczaić.
ŁYSY wyjmuje paczkę papierosów.
ŁYSY Młody, chodź, zapalimy.
MŁODY Nie chce mi się.
ŁYSY Chodź. Nie lubię sam palić.
MŁODY w końcu przysiada się i zapalają papierosy.
STARY Jak tak dalej pójdzie, to nigdy tego nie skończymy.
ŁYSY Masz rację. Nie skończymy. Nigdy nie skończymy. Na tym to polega, że nigdy nie będzie końca. Codziennie od nowa. Wstajemy rano i zaczynamy od nowa, i od nowa, i od nowa, ale nigdy nie kończymy, bo znowu jest rano i trzeba zaczynać.
STARY Zawsze tak było.
ŁYSY Zawsze było inaczej. Zawsze był fajrant i szedłeś do domu. Zawsze wiedziałeś, kiedy będzie koniec, zawsze wiedziałeś, jaki to ma sens... Tak było, ale się skończyło i teraz nie ma fajrantu, tylko jest przerwa na sen.
MŁODY Nic nie rozumiem...
ŁYSY Nie musisz.
MŁODY Chciałbym...
ŁYSY Nie po to cię wzięliśmy.
STARY Oni przecież wiedzą.
ŁYSY Gówno wiedzą. Srają pieniędzmi. Boją się, że przestaną srać. To cała ich wiedza. Napiłbym się piwa.
STARY Jesteśmy w pracy.
ŁYSY W dupie jesteśmy. Piwa bym się napił. Pójdziesz, Młody?
MŁODY Trochę strach...
STARY Jesteśmy w pracy...
ŁYSY Właśnie robimy przerwę.
MŁODY Nie wiem... Trochę się boję, panie Łysy. Wie pan, za parę dni ma do mnie przyjechać żona w odwiedziny. Nie chciałbym czegoś popsuć.
ŁYSY No to co? Ja mam iść?
MŁODY Nie, panie Łysy, w żadnym wypadku, ale ŁYSY Odklej sobie wąsy, Młody, odklej, to się przemkniesz.
STARY Za małe ma. Prawie nie widać. Odklei, a jakby nie odkleił.
ŁYSY Cholera, rzeczywiście, cholera, teraz trochę późno. Kto do chuja wymyślił, że jak najmłodszy, to ma mieć najmniejsze? Kto, ja się pytam?
MŁODY Oni. Oni, panie Łysy. Oni tak wymyślili.
ŁYSY Stary, ty masz największe. Jak ty sobie odklejasz, to się zamieniasz w innego człowieka. Ty się zmieniasz nie do poznania. To już nie jesteś ty, tylko ktoś inny. Ty po prostu wyglądasz jak... jak... Tak jakbyś nigdy nie był w lesie, jakbyś lasu w ogóle na oczy nie widział. No spróbuj!
STARY Jesteśmy w pracy. Taka jest umowa.
ŁYSY Przecież to moment. W tę i z powrotem. A potem sobie przykleisz.
STARY Ty nic nie rozumiesz. Są zasady...
ŁYSY Okay, okay, (zrezygnowany) stawiam, proszę się nie martwić, nie ma sprawy, spragnionych napoić i tak dalej... (sięga do kieszeni)
STARY Nic nie rozumiesz, bo jesteś za głupi.
ŁYSY Młody, Młody, słyszałeś? Słyszałeś? Łysy jest za głupi... Gdyby nie Łysy, to byście...
MŁODY Panie Łysy, ciiii. Słyszycie?
ŁYSY Co?
MŁODY Ten dźwięk.
ŁYSY Ten?
MŁODY Tak, ten.
STARY Znowu. Mój Boże. Przecież jesteśmy w pracy... Gdzieś z oddali, z wysoka dobiega dźwięk: ni to samolot, ni to śmigłowiec, mechaniczna potężniejąca kakofonia, i ten dźwięk zbliża się, narasta. W mechaniczny hałas powinno się wpleść fragmenty muzyki klasycznej, zdeformowane, ale rozpoznawalne, urywki Wagnera, a może coś zupełnie innego?
STARY, ŁYSY i MŁODY nasłuchują, wyczekują, patrzą w górę i gdy dźwięk jest już blisko, umykają do lasu i kryją się wśród pni. Pnie są tak grube, że zupełnie nie widać uciekających. Gdy dźwięk osiągnie maksymalne natężenie, światła przygasają. Scenę zaczyna omiatać ostry punktowy reflektor. Krąg jaskrawego światła przesuwa się po lesie, oświetla pnie, szpera, szuka. Odzywa się GŁOS. GŁOS jest potężny, ale jednocześnie martwy, mechaniczny, automatyczny, to GŁOS człowieka pozbawionego uczuć albo GŁOS maszyny, która próbuje naśladować człowieka.
GŁOS Mówię do was wszystkich: Wychodźcie! Jak ktoś nie ma prawa, to nie powinien przebywać i powinien wyjść. A jeśli tam przebywacie, to jednak nie macie prawa. Wychodzić!!! Jeden za drugim z podniesionymi rękami. Wychodzić. Zaraz skończy się nam paliwo i nie możemy tu latać wiecznie. Wychodzić i stanąć bez ruchu. Przyjadą po was samochody. Samochody, które potem odwiozą was w stronę granicy. Takie są zasady. Wy je łamiecie, my ich musimy przestrzegać. Wychodzić!!! Wiemy, że tam jesteście. Wychodzić, bo w przeciwnym razie wyślemy bombowce. Wychodzić z podniesionymi rękami. Wychodzić pojedynczo. Wychodzić, bo nie możecie tam zostać. Nie możecie zostać, bo niedługo zrobi się ciemno. Nie można przebywać w ciemnościach bez pozwolenia. Wychodzić. Prędko, prędko, prędko wychodzić, bo nikt w nieskończoność nie będzie na was czekał, więc prędko, prędko, prędko...
GŁOS powoli cichnie, oddala się.
STARY, ŁYSY i MŁODY rozmawiają zza drzew. Nie widać ich, tylko słychać.
ŁYSY Bombowce… słyszeliście ich? Bombowce... Napalm będą... nie mogę, siedemdziesiąt lat po Wietnamie...
STARY To nie jest w porządku. Przecież pracujemy. To nie jest w porządku.
MŁODY Nic nie rozumiem. Siedem pięćdziesiąt za godzinę miało być i żadnych gróźb... Tak mówiliście. Tak pan mówił, panie Łysy. Nie miało być żadnych gróźb.
ŁYSY Bo nie miało. Jak Boga kocham, nie miało. Nigdy do tej pory nie było. Przynajmniej tutaj. Miało być siedem pięćdziesiąt. I żadnych nalotów. Na Chińczyków niech robią naloty, na Wietnamczyków.
GŁOS cichnie na dobre. ŁYSY, STARY i MŁODY wychodzą niepewnie zza drzew. Ostrożnie rozglądają się.
MŁODY Powiedział pan, Chińczyków? Tutaj są Chińczycy?
ŁYSY Podobno są. Tak się mówi. Są tam dalej, w głębi lasu, i nigdy nie wychodzą. Dostają dwa pięćdziesiąt i nikt nigdy ich nie widział. Może Chińczycy, może Wietnamczycy, nie wiadomo. Ale dostają dwa pięćdziesiąt i stąd wiadomo.
STARY Dwa pięćdziesiąt… Nie do wiary, dwa pięćdziesiąt...
MŁODY I nikt ich nie widział, bo nie wychodzą. Nie do wiary (...)

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯