Trwa ładowanie...
d4leazd

Chciałbyś, żeby Hitler traktował Cię jak psa? Najpierw sprawdź, czy rzeczywiście obchodził się ze zwierzętami lepiej niż z ludźmi

Komu Adolf Hitler pokazywał bardziej ludzkie oblicze? Rodzinie? Kobietom, które bezgranicznie go kochały? A może tylko psom, w których towarzystwie chętnie dawał się fotografować? Jedno jest pewne. Wiele z tych relacji dobrze wyglądało tylko na zdjęciach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Adolf Hitler przez lata ukrywał przed światem swój związek z Ewą Braun. Dopiero tuż przed samobójczą śmiercią wziął z nią ślub
Adolf Hitler przez lata ukrywał przed światem swój związek z Ewą Braun. Dopiero tuż przed samobójczą śmiercią wziął z nią ślub (Bundesarchiv/CC-BY-SA)
d4leazd

Przywódca III Rzeszy sprawiał wrażenie, jakby uwielbiał psy i naprawdę lubił spędzać z nimi czas. W końcu „kochał zwierzęta, w szczególności psy”. Ale czy naprawdę tak było? Może jego zachowanie stanowiło jedynie element propagandy, pokazującej go jako miłującego świat natury wegetarianina? By dowiedzieć się, czy krwawy tyran faktycznie wolał zwierzęta od ludzi, trzeba dokładnie przyjrzeć się jego relacjom z bliskimi. Dwu- i czteronożnymi.

„Zapomniana” kuzynka

W nazistowskiej ideologii więzy rodzinne odgrywały kluczową rolę. Prawdziwie aryjskie pochodzenie mogło być powodem do dumy. Hitler jednak raczej wstydził się swoich przodków, niż się nimi chwalił. Zwłaszcza, jeśli chodzi o żyjącą w Austrii gałąź rodziny Schicklgruber, jak brzmiało panieńskie nazwisko babki dyktatora ze strony ojca. Jej przedstawicieli nazywano… bandą „matołów i idiotów” i Führer chyba przychylał się do tego zdania.

d4leazd

Jego pogarda do własnych krewnych ujawniła się w pełni wobec jednej z jego kuzynek, Aloisii Veit. Cierpiała ona na schizofrenię i przez całe lata przebywała w zakładzie dla umysłowo chorych. W latach 30., kiedy zachorowała, omamy, lęki i ataki niepokoju, z którymi musiała się zmagać, pozostawały właściwie nieleczone.

  Ciepiąca na schizofrenię Aloisii Veit nie miała co liczyć na współczucie ze strony kuzyna (domena publiczna)
(Ciepiąca na schizofrenię Aloisii Veit nie miała co liczyć na współczucie ze strony kuzyna (domena publiczna))

Mimo to z akt kobiety wynika, ze w 1939 roku nastąpiła u niej pewna poprawa. Co z tego, skoro w tym samym czasie jej kuzyn wydał dekret, na mocy którego lekarze mogli dokonywać eutanazji na osobach uznanych za nieuleczalnie chore? W praktyce oznaczało to przyzwolenie na bezkarne mordowanie tych, których uznano za „zbędny” element społeczeństwa i nadmierne „finansowe obciążenie”. A wśród grup, do których dokument się odnosił, znaleźli się – obok epileptyków, chorych na depresję maniakalną, niesłyszących, niewidzących, niepełnosprawnych umysłowo – także schizofrenicy.

Aloisia została wysłana do instytutu w Zamku Hartheim, gdzie utworzono jeden z nazistowskich ośrodków eutanazji. Między 1940 a 1944 rokiem wymordowano w nim w ramach tajnej Akcji T4 około 30 000 „niewartościowych” dla reżimu osób. Kuzynka Hitlera podzieliła ich los. Zagazowano ją na wyraźne polecenie wszechmocnego członka swojej rodziny.

d4leazd

Zły starszy brat

Nazistowski przywódca nie najlepiej traktował także bliższą rodzinę. Zaświadczyć o tym mogła jego młodsza siostra Paula, nad którą przejął pieczę po śmierci ojca w 1903 roku. Choć zawsze starała się ona wyrażać dobrze o starszym bracie, przyznała kiedyś, że ten najzwyczajniej w świecie ją bił. Z byle powodu uderzał dziewczynę w twarz, co pokazuje, że ataki wściekłości nie były mu obce już we wczesnej młodości.

Przyszły despota zyskał przemożny wpływ na prywatne życie siostry. To prawda, że wspierał ją finansowo, ale robił to tylko dlatego, że Paula, zanim jeszcze doszedł do władzy, straciła pracę z powodu jego poglądów. Za rządów nazistów musiała już na siebie zarabiać – dostała posadę sekretarki w wojskowym szpitalu.

Tymczasem Hitler po wielokroć udowadniał, że rzeczywiście wstydzi się swojej rodziny. Kazał dziewczynie nawet zmienić nazwisko na Paula Wolf! Ograniczał też spotkania z nią do minimum. Przez kilka lat widywali się jedynie raz do roku. Nie przeszkodziło mu to jednak wręcz torpedować projektów jej zamążpójścia.

d4leazd

Tak było, gdy siostra dyktatora wyraziła chęć wyjścia za mąż za Erwina Jekeliusa. Co ciekawe, był to lekarz, który odpowiadał za wykonanie wyroku na jej nieszczęsnej chorej na schizofrenię kuzynce. Jako dyrektor szpitala dla młodzieży niepełnosprawnej i cierpiącej na zaburzenia zachowania często podpisywał się on zresztą na dokumentach skazujących ludzi na śmierć w ramach akcji T4.
Führer stanowczo odmówił swojej zgody na ślub młodych. A potencjalnego szwagra… wysłano na front wschodni. Udało mu się przeżyć wojnę, ale dostał się do sowieckiej niewoli, w której zmarł. Paula nigdy nie wyszła za mąż.

  Adolf źle traktował również młodszą siostrę Paulę (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0)
(Adolf źle traktował również młodszą siostrę Paulę (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0))

Monachijska złota klatka

O tym, jak despotycznym krewniakiem potrafi być Adolf Hitler, przekonała się Geli Raubal, córka jego przyrodniej siostry. Wujek całkowicie się nią zauroczył. Niemal kazirodczy charakter tego związku zupełnie mu nie przeszkadzał. Przykład szedł z góry – już jego rodzice byli ze sobą tak blisko spokrewnieni, że musieli starać się o specjalną zgodę na ślub.

d4leazd

Młodziutka dziewczyna traktowana była zupełnie inaczej, niż pozostali członkowie rodziny. Lider nazistów nie wstydził się pokazywać z nią publicznie. Zabierał ją do teatru, opery, a nawet na swoje przemówienia. Chodzili razem na zakupy i jeździli na pikniki. W końcu Geli zamieszkała w monachijskim apartamencie autora „Mein Kampf” przy Prinzregent Platz.

Wkrótce jednak okazało się, że bliska relacja z przyszłym kanclerzem Niemiec tylko z pozoru wygląda dobrze. Führer zaoferował jej w gruncie rzeczy złotą klatkę. To on decydował o niemal wszystkich aspektach jej życia. Rozstrzygnął między innymi sprawę jej edukacji. Pierwotnie miała studiować medycynę, lecz wysłał ją… na zajęcia śpiewu.

Ulubiona siostrzenica była też pilnowana na każdym kroku. Nie wolno jej było samej iść na bal ani tym bardziej – samej wyjechać. Hitler zazdrośnie stał na straży jej wszelkich związków. Na wieść o planowanych przez nią zaręczynach z Emilem Mauricem, jednym z pierwszych członków NSDAP i zausznikiem samego Adolfa, wpadł w szał.

Z pewnością to właśnie ogromny wpływ, jaki miał na Geli, podtrzymywał zainteresowanie przyszłego dyktatora dziewczyną. Ją totalna kontrola pchnęła ostatecznie 18 września 1931 roku do samobójstwa. Choć nie milkną głosy, że mogła też paść ofiarą swojego zaborczego wuja. Być może zlecił jej zabójstwo lub nawet sam ją zabił w kolejnym napadzie furii? Ten ostatni scenariusz jest mało prawdopodobny, bo w momencie śmierci siostrzenicy Hitler przebywał w Norymberdze, ale tak czy inaczej, jego częściowa przynajmniej odpowiedzialność jest bezsporna.

d4leazd

Wstydliwy 16-letni romans

Patologiczna, choć w zupełnie inny sposób, była też relacja szefa nazistowskiej partii z jego przyszłą żoną, Ewą Braun. O ile bowiem swoją siostrzenicę chętnie prezentował światu, wieloletnią partnerkę skrzętnie przed nim ukrywał.

Gdy się poznali, Ewa miała zaledwie 17 lat. 40-letni Hitler rozpoczął romans bardzo klasycznie, od komplementów, prezentów i zaproszeń na randki. Bywało jednak, że przez trwającą kampanię wyborczą nie miał dla Braun czasu przez długie tygodnie. Ona źle to znosiła. Słała liściki, próbowała się do niego dodzwonić, a wyobraźnia podpowiadała jej najgorsze scenariusze.

By zatrzymać przy sobie Adolfa, dziewczyna dwukrotnie próbowała się zabić. Za pierwszym razem, w 1932 roku, skorzystała z pistoletu. Za drugim połknęła garść tabletek nasennych. To wystarczyło, by Führer zaczął jej poświęcać więcej uwagi. Przynajmniej dopóki trwała kampania, romans musiał jednak wciąż pozostać w ukryciu. Oficjalnie dlatego, że to Niemcy były jedyną oblubienicą przyszłego wodza. Nieoficjalnie – liczył na głosy niezamężnych członkiń elektoratu.

  Mieszkanie, w którym Geli popełniła samobójstwo (Slawekczaja/CC BY-SA 3.0)
(Mieszkanie, w którym Geli popełniła samobójstwo (Slawekczaja/CC BY-SA 3.0))

Chcąc wynagrodzić Ewie specyficzny charakter ich związku, błyskotliwie pnący się po szczeblach kariery polityk pozwolił jej pełnić funkcję pani domu w Berghof, swojej górskiej rezydencji. Wykazywała się tam jako gospodyni dla najbardziej zaufanych osób, a także oddawała swoim pasjom: sportowi, fotografii i filmom. Nagrodą za romans z człowiekiem, który pogrążył Europę we krwi, było też życie w luksusie. Braun nie dotknęło racjonowanie żywności. Zakupy robiła we Francji, wakacje spędzała we Włoszech, a gdy Adolf wyjeżdżał – urządzała przyjęcia.

d4leazd

W zamian jednak kobieta musiała godzić się na poniżające traktowanie. Para nigdy nie przyjeżdżała do położonej w pobliżu Berchtesgaden siedziby razem. Hitler przybywał tam na kilka godzin wcześniej w oficjalnej kolumnie, a ukochana dołączała do niego później. Gdy zaś Ewa towarzyszyła partnerowi podczas podróży zagranicznych, oficjalnie pełniła rolę sekretarki. Ich relację dobrze podsumowuje Peter Longerich w książce „Hitler. Biografia”:

Ogólnie Hitler starał się trzymać Ewę z daleka od Berlina i unikał pokazywania się z nią przy uroczystych okazjach; wolno jej było co najwyżej brać w nich udział jako członkini poszerzonej świty dyktatora. (…) Wiedza, jaką dysponujemy, wskazuje, że Ewa Braun nie była jego doradczynią, muzą ani inspiratorką i że nie przejawiał on chęci, by urządzić sobie z nią życie prywatne z dala od świata polityki.

Najważniejsza blondynka

W związkach z ludźmi Führer był nieznośnym despotą, który potrafi obsypać bliskich złotem, ale w zamian oczekuje totalnego posłuszeństwa. Nieco inaczej, przynajmniej z pozoru, wyglądały jego relacje z czworonogami. Psy towarzyszyły zbrodniczemu dyktatorowi właściwie przez całe dorosłe życie. Już w czasie I wojny uratował zabłąkanego jack russell teriera o imieniu Fuchsl, którego karmił i uczył sztuczek. Gdy psiak został skradziony, ponoć bardzo rozpaczał.

Równie przywiązany był do kolejnych kudłatych przyjaciół. Były to właściwie same owczarki niemieckie, w tym niezwykle wierny pies o imieniu Prinz i suczka Bonda. Reprezentantką tej rasy była też Blondi, którą otrzymał w 1941 roku od Martina Bormanna, zastępcy i osobistego sekretarza.

Hitler entuzjastycznie zareagował na ten żywy prezent. Szybko nauczył suczkę aportowania, skoków przez obręcze, pokonywania wysokiego płotu, wspinania się po drabince i oczywiście ładnego proszenia. Na specjalne okazje miał też przygotowany pokaz jej „śpiewu”.

Ukochany zwierzak mógł oczywiście spać w sypialni swojego pana. Dla Blondi przygotowano w tym celu specjalną drewnianą skrzynkę. Psem na co dzień zajmował się specjalnie do tego oddelegowany sierżant piechoty i weterynarz, Fritz Tornow, ale nawet w czasie największych politycznych kryzysów wódz robił sobie przerwy, by zabrać ulubienicę na spacer.

Czworonożna koleżanka zyskała przy tym wielki wpływ na humor dyktatora. Jeśli spisywała się dobrze i była posłuszna, miał dobry nastrój. Jeśli natomiast wykonywanie poleceń szło jej nie najlepiej, wpadał w jeden ze swoich „trudniejszych” stanów. Doszło wręcz do tego, że – jak stwierdził jeden z oficerów – sytuacja na froncie wschodnim zależała bardziej od posłuszeństwa Blondi niż od opinii niemieckich dowódców!

  Hitler był zauroczony Geli. Jednak z czasem również ona poznała jego mroczną stronę (Roboterta2/CC BY-SA 4.0)
(Hitler był zauroczony Geli. Jednak z czasem również ona poznała jego mroczną stronę (Roboterta2/CC BY-SA 4.0))

Nic dziwnego, że tak ważna dla Führera istota trafiła wraz z nim do berlińskiego bunkra, w którym schronił się, widząc nadchodzącą katastrofę III Rzeszy. Tam też Hitler podjął kontrowersyjną decyzję o „przetestowaniu” na niej kapsułki cyjanku dostarczonej wcześniej przez Himmlera.

Jak wyjaśnić fakt, że nazistowski przywódca postanowił zabić ukochanego psa? Według niektórych był to po prostu test skuteczności trucizny. Upadający dyktator chciał mieć pewność, że zarówno on, jak i Ewa umrą, zanim do bunkra wejdą Sowieci.

Istnieje jednak także druga teoria, głoszona między innymi przez głównego architekta III Rzeszy, Alberta Speera. Zgodnie z nią Hitler nie chciał dopuścić do tego, by jego ulubiona suczka trafiła w ręce czerwonoarmistów. Dlatego Blondi i jej szczeniak Wolf, dobity strzałem, po tym jak trucizna nie zadziałała, musieli zginąć.

Ludzie czy zwierzęta?

Ian Kershaw napisał, że wszystkie relacje, w które wchodził Hitler – niezależnie, czy mówimy o tych z ludźmi, czy ze zwierzętami – oparte były głównie na uległości i podporządkowaniu. Rzeczywiście, nawet w przypadku Blondi wyraźnie to widać. Psi behawioryści oceniają, że z materiałów zdjęciowych i filmowych, jakie się zachowały, można odczytać wielką uległość i lęk suczki przed swoim panem.
Jak ma się jednak ostra tresura zwierzęcia do dyktowania dookoła swoich warunków? Wydaje się, że zakazy małżeństw, nakaz zmiany nazwiska, czy wreszcie wyrok śmierci – to zupełnie inna kwestia.
Postscriptum do tych rozważań dopisała mimowolnie pielęgniarka Hitlera, Erna Flegel, która przebywała w berlińskim bunkrze aż do wkroczenia Armii Czerwonej. W roku 2005 wyznała ona, że śmierć Blondi wywołała wśród zgromadzonych w podziemnym schronie większe poruszenie niż odejście samej Ewy Braun. Tę ostatnią określiła jako „nic nie znaczącą młodą dziewczynę”. Widocznie lekceważenie, które swojej wieloletniej partnerce okazywał wódz, przejęli i inni ludzie. Oddana Hitlerowi do śmierci kobieta najzwyczajniej w świecie przegrała z psem…

Zuzanna Pęksa - Absolwentka filologii polskiej, specjalność filmoznawstwo. Miłośniczka wszystkiego co związane z dyktatorami.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Historia kobiety, która całe swoje dorosłe życie spędziła u boku potwora w książce „Spowiedź Ewy Braun. W cieniu Hitlera”. Kliknij i kup z rabatem.

Zainteresował Cię ten artykuł? Na łamach portalu CiekawostkiHistoryczne.pl przeczytasz również o tym, że Hitler wcale nie płakał po Piłsudskim.

d4leazd

Podziel się opinią

Share
d4leazd
d4leazd