Armia ślepców

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Tak naprawdę nienawidziłem urodzin. Co rok byłem starszy i rokrocznie oddalałem się od siebie samego z młodości, który miał sporo ambicji oraz wielkie nadzieje. Nawet nie na zdobycie sławy i pieniędzy, raczej na odciśnięcie jakiegoś swojego piętna na rzeczywistości, takiej sygnaturki „to moja robota”. Teraz już wiedziałem, jakie to trudne, niemal nierealne. Pogodziłem się z tym, że będę już do końca swych dni małą śrubką w maszynie, ale czasem, choćby podświadomie, tamte marzenia powracały. Złożenie aplikacji do cechu pisarskiego stało się jakąś rozpaczliwą próbą ich ocalenia.
Cokolwiek by z tego wyszło, przynajmniej nikt mi nie powie, że nie próbowałem.
– No, bracie, za rok to czterdziecha, a potem to już tylko impotencja i śmierć! – przerwał mi rozmyślania Krzysiek, stukając w kieliszek. Reszta moich przyjaciół skupionych wokół stołu także spoglądała na mnie surowo. Nie godzi się odpływać myślami gdzieś daleko w tak uroczystej chwili.
Prychnąłem głośno.
– Złego diabli nie biorą! Przeżyję was wszystkich, dranie! – Popatrzyłem na Irenę i swoich przyjaciół, uśmiechnąłem się do nich. – Ale jakby co, zabieram was ze sobą.
Anka, żona Krzyśka, puściła do mnie oko i rzuciła niewinnie:
– Tak, ale ja nie jadłam sałatki.
Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet Zuza, dziewczyna Grześka, mała czarnooka bestyjka, wyglądająca przy Hałasińskim jak elf ustawiony obok wychudłego trolla.
Był to jeden z tych hermetycznych, łączących nas żartów, kwestia z pewnego filmu. Skrzydlate słowa naszego cynicznego, konsumpcyjnego pokolenia. Z czasów, zanim nastało Bizancjum. Z tych lat, kiedy mieliśmy jeszcze złudzenia, że zawojujemy cały świat.
– Ech, na głodniaka też biorą... – mruknął Grzesiek, jakby także on miał poczucie przegranej. A przecież z nas wszystkich zaszedł najwyżej.
Kiedy to mówił, moje przelotne spojrzenie akurat spoczęło na twarzy Krzyśka i tylko dlatego zobaczyłem, jak przemknął po niej chmurny grymas. Zaraz uśmiechnął się znów z ledwie dostrzegalnym smutkiem.
– Krzysiek, ty lepiej powiedz, co się dzieje? – spytałem wprost, pamiętając, co mi powiedział przez telefon. Zawsze był skryty, lepsza okazja, żeby pociągnąć go za język, może się nie trafić.
Zmarkotniał. Anka też, jakby był to dla niej trudny temat. No i pewnie był. Kłopoty męża zawsze są kłopotami rodziny.
– No co ma być? Firma upada. Jeden sklep już zamknęli, a nasz też ma kłopoty z licencją. – Krzysiek zawahał się, zagryzł wargę. – Bartelicki, nasz właściciel, walczy, poszedł interweniować u stratega, ale wiesz, ja nie mam złudzeń. Skończę jako lektykarz albo w najlepszym razie przy pielęgnacji miejskiej zieleni. Nasz cech nie walczy w takich przypadkach, wierchuszka boi się o własne stołki. – Machnął tylko z rezygnacją ręką i umilkł.
– A ja tam wierzę, że wszystko dobrze się skończy. Musi być dobrze, teraz już musi być dobrze – powiedziała szybko Zuza, odrzucając długie czarne włosy na plecy.

Hałasiński wypatrzył ją w katowickiej galerii sztuki, gdzie pracowała. I trzeba mu przyznać, że dziewczyna naprawdę była w porządku, nie tylko ładna, ale także wesoła oraz inteligentna. Tyle że teraz ta rozmowa o problemach ludzi, których widziała po raz pierwszy, trochę jej ciążyła, takie odnosiłem wrażenie. Zresztą na twarzy Krzyśka dostrzegłem ulgę, że przestał być w centrum uwagi choć na sekundę.
– I mnie też się uda – ciągnęła Zuza, odruchowo przestawiając sztućce leżące obok talerzyka. Budowała z nich jakąś zagadkową konstrukcję. – Mam pomysł na swój performance. Spróbujcie to sobie wyobrazić: wielki grecki krzyż ustawiony z mnichów, niby kolumna żołnierzy maszerujący skądś dokądś w karnym szeregu, w absolutnym milczeniu. Jeszcze tylko muszę zdobyć zezwolenie logotety i z cerkwi, a potem mogę zaczynać.
Artystka. To wiele wyjaśniało.
– Jakie to symboliczne – westchnęła Anka z ledwie wyczuwalną ironią.
Jeżeli czegoś zazdrościłem Krzyśkowi, to właśnie takich kwestii podrzucanych przez jego żonę. Irena była nie mniej inteligentna, nie mniej dowcipna, ale miała silniejsze hamulce. Chyba nikt poza mną nie wiedział, jaka jest naprawdę. Niektórzy, nie znając jej dobrze, myśleli nawet, że jest kurą domową zepchniętą w cień męża. Tymczasem ona spełniała się w tym, o czym zawsze marzyła. Pochodziła z rozbitej rodziny i to pozostawiło w niej ślady. Ech, gdyby jeszcze jakiś dzieciak tupał nóżkami po podłodze i wbijał w nią klocki...
– A jakie freudowskie – scenicznym szeptem dorzucił Hałasiński zza pleców Zuzy.
Ta odwróciła się, szturchnęła go zagiętym palcem w pierś i mruknęła:
– Ty diable!

Grzesiek uśmiechnął się ironicznie. Wplótł palce w jej włosy, drugą ręką obejmując ją za ramię i przyciągając ku sobie.
– Takich lubisz, nie?
Irena zmierzyła nas wszystkich spojrzeniem fotografa i oznajmiła:
– Fajnie. To teraz panowie na prawo, panie na lewo. Dziewczyny za mną, idziemy robić babski stolik.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀