Trwa ładowanie...

Armia rosyjska. "Po prostu wzięli nas w niewolę i robią z nami, co chcą"

Kim są Rosjanie, którzy mordują Ukraińców? Poza żołnierzami na kontrakcie to także ludzie brani z łapanki. Z uczelni, z pracy, z ulicy. Jak wygląda ta przymusowa mobilizacja opisuje niezależna "Nowa Gazeta".

Share
Nikolai Polszczikow, rosyjski jeniec, stwierdził, że został oszukany przez swoich dowódców Nikolai Polszczikow, rosyjski jeniec, stwierdził, że został oszukany przez swoich dowódców Źródło: GETTY, fot: Pavlo_Bagmut
d37p89l

Druga największa armia świata szczyci się sprzętem i żołnierzami. Wielu z nich to rzeczywiście żołnierze kontraktowi, którzy zabijali już wcześniej w Czeczenii czy Syrii.

Ale to nie cała prawda o rosyjskiej armii. Coraz częściej słyszy się o młodych żołnierzach, rekrutach nawet z roczników 2002-2003, przymuszanych do podpisywania kontaktów po kilku miesiącach służby wojskowej. Albo o zaciągu najemników z Syrii czy Czeczenii.

Niezależna "Nowa Gazeta" opisała, jak wyglądał niedawny przymusowy pobór na terenie tzw. Donieckiej Republiki Ludowej.

d37p89l

- W XXI wieku po prostu wzięli nas w niewolę i robią z nami, co chcą – twierdzi jeden ze świeżo powołanych żołnierzy.

Mężczyźni są zabierani z uczelni, banków, fabryk. Studenci, wykładowcy, urzędnicy. Żaden z nich nie służył wcześniej w wojsku.

Jak trafiają do rosyjskiej armii?

- Ktoś otrzymał powołanie, ktoś został złapany, a ktoś bał się postępowania sądowego – mówią świadkowie. – Nikt dobrowolnie nie pojechał. Nawet jeśli mężczyzna po prostu idzie do sklepu, można go zatrzymać i poprosić o dokumenty. Potem są zabierani na policję, a stamtąd do punktu mobilizacji. W mieście nie ma mężczyzn. Ci, którzy jeszcze nie zostali zabrani, siedzą w domach i w zasadzie nie wychodzą.

d37p89l

Mężczyźni z Doniecka i okolic są powoływani masowo.

- Gospodarka jest sparaliżowana. Nawet dostawy wody pitnej do naszej wsi zostały wstrzymane, bo zajmowali się tym mężczyźni – mówi anonimowa kobieta w "Nowej Gazecie".

A soldier of the Russian army instructs conscripts at aTAMBOV, RUSSIA - 2014/06/25: A soldier of the Russian army instructs conscripts at a recruiting station in the city of Tambov before being sent to serve in the army. (Photo by Lev Vlasov/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)SOPA Imagessoldier, soldiers, officer, officers, russian army, recruiting station, recruits GETTY
Rekruci w rosyjskich koszarach Źródło: GETTY, fot: SOPA Images

Dziady pomiatają rekrutami

Tomasz Piechal, ekspert do spraw rosyjskich i ukraińskich, ocenia, że rosyjska armia jest odbiciem stanu państwa przeżartego korupcją, układami, złodziejstwem i brutalnością. Piechal uważa, że w rezultacie niskie morale i demoralizacja to cecha immanentna rosyjskiego żołnierza.

d37p89l

"Ludzi szokują doniesienia o kradzieżach i rabunkach dokonywanych przez rosyjskich wojskowych, ich przemocy i gwałtach. Tymczasem jest to wynik głębokiego kryzysu moralnego zarówno w samym państwie, jak i armii. Nadal powszechna jest tam bowiem wojskowa fala, diedowszczyna, gdzie starsi rangą (tzw. dziady) pomiatają i łamią kręgosłupy moralne młodym rekrutom.

Przemoc fizyczna i seksualna, poniżanie i maltretowanie to codzienność w rosyjskiej armii. Nie może więc dziwić fakt, że wielu z tych żołnierzy, gdy trafia na front jest już połamana i pozbawiona woli walki, a część jest już głęboko zdemoralizowana. Świat rosyjskiej armii to bowiem świat przemocy" – ocenia ekspert na swojej stronie "Tomasz Piechal – Szkice Wschodnie".

Według szacunków amerykańskiego wywiadu, w ciągu trzech tygodni rosyjskie wojsko straciło ponad 7 tys. żołnierzy. Rosjanie przyznali, że zginęło ich rzekomo tylko 498. Ukraińcy mówią, że może ich być nawet kilkanaście tysięcy.

Parady rosyjskich wojsk Putina o niczym nie świadczą? Ekspert wspomina wpadkę

d37p89l
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d37p89l
d37p89l