Angielka

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

ROZDZIAŁ I Testament Pogrzeb zbliżał się do końca.

W lodowatym, marcowym wietrze wszystko wydawało się malutkie. Sam cmentarz w londyńskim West Hampstead nie był duży, a niewielka grupa skulonych z zimna ludzi jeszcze go pomniejszała. Najbardziej nierealny był jednak świeżo wykopany dołek z miniaturową trumienką stojącą nad nim na stelażu.

W trumience zamknięte było sześcioma śrubami maleńkie ciało trzyletniej dziewczynki. Na imię miała Amy i jeszcze kilka dni temu była roześmianą, ukochaną córeczką tatusia i mamusi, Emmy i Artura Boleynów.

W czwartek wieczorem Emma szykowała tosty, a tata jak zwykle kąpał Am y wśród śmiechu i chlapania. Zawiniętą w ręcznik przeniósł na kanapę i włączył kasetę z filmami rysunkowymi. Przebrał dziecko w piżamkę, mama przyniosła tosty i mleko w kubku. Po kolacji Amy wyszorowała zęby pod troskliwym okiem Emmy, wysiusiała się, umyła rączki, pocałowała tatusia na dobranoc i pozwoliła zanieść się mamie do łóżeczka. Mama poczytała jej chwilę, wycałowała, otuliła kołderką i zeszła na dół.

Artur zrobił po drinku z dżinu i wytrawnego martini, obejrzeli komedię z Be tle Midler, porozmawiali o planach na następny dzień i każde zajęło się swoimi papierami. Około północy Emma poszła do łazienki, zajrzała do pokoju dziecka i położyła się z książką Umberto Eco. W kilka minut później jej czynności powtórzył Artur, z tym że on poprawił Am y poduszkę, a jego książką była praca Karla Poppera.

Po półgodzinie Emma już spała, Artur odłożył więc obydwie książki, zgasił lampkę i w kilka minut zasnął. Budzik zadzwonił o siódmej trzydzieści. Kochali się kilka minut, a potem Emma wstała i poszła do łazienki. Artur też wstał, zszedł do kuchni, nastawił czajnik i dołączył do Emmy. Uzgodnili, że to ona obudzi dziecko, bo on chciał się ogolić.

Po chwili usłyszał krzyk i hałas, jakby coś upadło. Otworzył drzwi i zawołał Emmę. Ponieważ nie odpowiadała, wszedł po schodach na górę i zajrzał do pokoju dziecka. Dziwnie skręcona Emma z twarzą wykrzywioną przerażającym grymasem siedziała na podłodze obok łóżeczka. Amy była odkryta, jej rączki i nóżki zastygły w nienaturalnej sztywności. Leżała w poprzek materaca z główką na zewnątrz. Musiała wypaść Emmie z objęcia. Artur rzucił się do niej na kolanach.

Była zimna i twarda.
Trzyletnia Amy Boleyn, ukochana, zdrowa córeczka kochających się rodziców, nie obudziła się ze snu. Nie rozpoznano przyczyny.

Boleynowie nie mieli kogo przeklinać. Nigdy nie wierzyli w istnienie Boga. Trumna z ciałkiem Amy powoli opuszczała się do dołu. Emma i Artur podtrzymywali się nawzajem splecionymi ramionami. Ich szare twarze były jak popękane, mięśnie zakrzepły bez żadnej symetrii. On miał usta przez cały czas otwarte, jej głowa wyciągała się w stronę grobu. Mieli nieczesane od czterech dni włosy i nawet nie byli ubrani na czarno. Wokół nich rozpaczano szczerze i z wielkim żalem, ale ich zapadnięte oczy już wyschły.

Kiedy podano Emmie grudkę ziemi, aby rzuciła nią w swoje dziecko, wydała z siebie skowyt, przycisnęła ziemię do ust i zachwiała się. Ponieważ nogi Artura ugięły się również, stojący obok przyjaciele podtrzymali ich i podjąwszy szybką decyzję, zabrali do samochodu.

Podczas jazdy wszyscy mężczyźni płakali. Na tylnym siedzeniu Artur uderzał czołem o szybę, rozmazując łzy. Obok niego Emma siedziała skulona, przyciskając głowę do własnych kolan. Atomy jej mózgu rozpadały się w bólu, ale łzy nie chciały popłynąć. Samochód zatrzymał się po krótkiej jeździe. Mieszkali w cichej uliczce z wolno stojącymi domami i ni- gdy nie musieli obawiać się, że gdyby Amy z jakiejkolwiek przyczyny znalazła się sama na ulicy, groziłoby jej niebezpieczeństwo. Samochody przejeżdżały rzadko, powoli i prawie zawsze były to znajome auta sąsiadów.

Długo nikt nie opuszczał jaguara. Boleynowie mieli własne samochody, ale na pogrzeb musieli być zabrani przez przyjaciół ze szpitala, do którego karetka zawiozła ciałko Arny, a dokąd oni dotarli zaraz po niej w policyjnym radiowozie. Nie opuszczali jej ani na chwilę, oddzieleni tylko drzwiami kostnicy, ubierani i karmieni przez zmieniających się przyjaciół.

Teraz Artur przyglądał się przez szybę samochodu własnemu domowi, w którym nie był od trzech dni. Kiedy go w końcu rozpoznał, szarpnął klamkę i wysiadł. Mężczyźni z przednich siedzeń wysiedli również. Jeden z nich otworzył drzwi od strony Emmy. Musiał ją wyciągnąć i rozprostować, żeby móc przeprowadzić ją przez chodnik. Artur otworzył już drzwi domu i Emma minęła go, wchodząc do środka. Przyjaciele zostali na zewnątrz. Artur odwrócił się jeszcze, popatrzył na nich, a potem bez słowa wszedł i zamknął drzwi.

Emma szła przed siebie. Minęła korytarz, przeszła przez cały salon i zatrzymała się przy przeciwległej ścianie. Artur też wszedł do salonu, usiadł na kanapie plecami do Emmy i oparł twarz na dłoniach.

Mijały godziny.
Nie mieli Boga ani choroby, nie mieli lekarzy, nie mieli pijanego kierowcy, nie mieli wojny ani polityków. Nikogo, na kim mogliby skupić swój gniew i rozpacz. Cierpienie, które ich ogarnęło, było bezrozumnym stanem nieznajdującym ujścia choćby w nienawiści albo pragnieniu zemsty, współczesnej nauce albo Wielkiej Katastrofie. Arny nie obudziła się i nikt nie wiedział dlaczego.

Amy umarła i już nigdy jej nie zobaczą.
Amy umarła i już nigdy nie będzie śmiała się w tym domu.
Amy umarła, została zakopana w ziemi i już nigdy...
Nie mieli też siebie.
Artur poruszył się po raz pierwszy późnym popołudniem. W domu było już ciemno. Emma stała ciągle twarzą do ściany, choć on tego nie widział.
- Mam zamiar wyjechać - musiał odchrząkać kilkakrotnie, zanim głos ułożył zrozumiałe wyrazy. - Nie mogę tu zostać. Nie mogę być z tobą. Właśnie zrozumiałem, jak słabo jestem przywiązany do świata. Pojadę daleko, może do jakiegoś wschodniego klasztoru. Potem zobaczę.

Wstał i wyszedł z salonu. Emma stała nieporuszona. Z jego pokoju dochodziły jeszcze przez chwilę jakieś odgłosy, a potem trzasnęły drzwi. Jeżeli wziął cokolwiek ze sobą, musiało to zmieścić się w kieszeniach. Bo wyszedł z pustymi rękami.

Emma zmoczyła się, stojąc. A potem osunęła się i usiadła w szybko stygnącej kałuży.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀