Trwa ładowanie...
d20e19r
31 stycznia 2020, 09:47

Listy do Duszki

książka
Oceń jako pierwszy:
d20e19r
Listy do Duszki
Forma wydania

Książka

Rok wydania
Autorzy
Wydawnictwo
Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Wolne Miasto Gdańsk, lata 1937–1938. Stefania i Heinrich zakochują się w sobie, jednak niewinna miłość tych dwojga musi niestety pozostać tajemnicą. Stefania jest córką Polaka i Żydówki, a Heinrich Niemcem, synem wpływowego w mieście człowieka. Młodych rozdziela zbliżająca się wielkimi krokami wojna. Ostatnie spotkanie zakochanych owocuje ciążą, o której Heinrich nic nie wie.
Ostatni świadkowie tamtych lat często ze łzami w oczach wspominają zarówno dobre, jak i złe chwile, których doświadczyli podczas wojny. Listy do Duszki powstały na podstawie wspomnień kobiety, która w tych mrocznych czasach doświadczyła miłości, ale też bólu i cierpienia..


Miłość, która jest zawsze niewinna. Powikłane ludzkie losy, trudna i burzliwa historia. Współczesność przeplatająca się z przeszłością, ponieważ nic się nie dzieje bez przyczyny. Wzruszająca opowieść, tym bardziej że… prawdziwa. Gdy ją już poznamy, pozostanie z nami na zawsze. Polecam.
Anna Klejzerowicz, pisarka
Niezwykle poruszająca historia. Opowieść o trudnej przeszłości i wojnie, o miłości i niespełnionych nadziejach. Koniecznie trzeba przeczytać! Gorąco polecam.
Anna Sakowicz, pisarka
Opowieść o niemożliwej wojennej miłości. Autorka sprawnie łączy plany czasowe, powoli odkrywając przed czytelnikiem kolejne akty tej smutnej historii, która swój początek ma w przededniu wojny. Polecam.
Agnieszka Kalus, czytambolubie.com

Listy do Duszki
Numer ISBN

978-83-7674-717-0

Wymiary

130x200

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

304

Język

polski

Fragment

Kilka słów od autorki

Ta historia powstała na podstawie wspomnień, cho­ciaż przyznam szczerze, że sama nie wiem, ile w niej jest prawdy, a ile fantazji. Opowiedziała mi ją pew­na gdańszczanka, jedna z moich podopiecznych.

W swojej pracy często słucham wspomnień do­tyczących wojny, moi podopieczni opowiadają mi swoje historie, często ze łzami w oczach, ale zauwa­żyłam, że częściej pamiętają te dobre chwile, tak jakby te złe wyparli z pamięci.

Ponieważ ta historia bardzo mnie wzruszyła, po­stanowiłam ją opisać, głównie dlatego, aby pokazać, że nie wszyscy Niemcy byli złymi ludźmi, nie wszy­scy uważali, że Żydów należy zlikwidować. Nawet w obozach koncentracyjnych zdarzali się Niemcy, którzy pomagali więźniom. Pamiętajmy o tym i nie karmmy się nienawiścią.

8

Osoba, która opowiedziała mi tę historię, już niestety nie żyje, a rodzina opisana w książce nie zgodziła się na użycie ich nazwiska. Musiałam za­tem zmienić wszystkie imiona i nazwiska, a także nazwę niemieckiego miasta. Prawdziwy jest jednak Gdańsk i losy dziewczyny, mojej Stefanii.

Gdańsk. Wiosna, rok 1939.

Niebo nad Gdańskiem najpierw rozświetliła błyska­wica, a dwie sekundy po niej miastem wstrząsnął potężny grzmot. W wielu domach ludzie przytula­li się do siebie, jedni modląc się żarliwie, inni pła­cząc, a jeszcze inni kuląc ze strachu. Burza trwała już od kilkunastu minut, zalewając ulice wodospa­dem deszczu, rozświetlając błyskawicami i strasząc grzmotami. Doktor Becker siedział w swoim ulu­bionym fotelu i pozornie spokojnie pykając fajkę, starał się skupić na trzymanej na kolanach lekturze. Jego żona, Eleonore, głośno odmawiała modlitwę, mocno ściskając w dłoniach figurkę jakiegoś pol­skiego świętego. Sąsiadki Polki często mówiły, że ICH święci zawsze nad nimi czuwają. Tym razem

sama postanowiła zawierzyć tym, którzy są jej obcy. Szyby okienne przypominały rwące potoki. Ha­łas deszczu, wyjącego wiatru i gromów zagłuszał wszystko. W pewnym momencie doktor Becker odłożył książkę na mały okrągły stoliczek i zaczął nasłuchiwać. Wydawało mu się, że oprócz odgło­sów burzy słyszy pukanie i… czyjś płacz. Zerwał się z fotela i podbiegł do drzwi. Tak, teraz już wyraź­nie dochodził do niego odgłos uderzania dłonią w drewno i wołanie o pomoc. Otworzył drzwi i za­marł. Na klatce schodowej stał około dziesięcioletni chłopiec. Mokry od deszczu, tkwił w kałuży wody, spływającej z o kilka numerów za dużego płaszcza i z włosów, które mokrymi kosmykami opadały na zapłakaną twarz.

– Hilfe… pomocy… Herr Doktor… Steffi… Kind… kommt… krew, Blut… dużo Blut! – Chłopiec złapał doktora za rękę i pociągnął w stronę schodów.

– Spokojnie, chłopcze, uspokój się i powiedz do­kładnie, o co chodzi. Czy ktoś umiera? Zdarzył się jakiś wypadek? – Słowa niemieckiego doktora, wy­powiedziane czystą polszczyzną, spokojnym i opa­nowanym głosem, w pierwszej chwili zaskoczyły chłopca. – Jak masz na imię i kto to jest Steffi?

– Moja siostra, ona… ona dziecko… ona umiera. Jest dużo krwi. Błagam, niech pan doktor pomoże. Ona nie może umrzeć! – Chłopiec rozszlochał się i klęknąwszy, zaczął całować doktora po rękach.

– Wstań natychmiast! Idę po moją torbę le­karską i zaraz zaprowadzisz mnie do twojej sio­stry. – Doktor Becker szybkim krokiem przeszedł do jednego z pokojów i w pośpiechu złapał swoją skórzaną torbę. Następnie narzucił na siebie ka­potę przeciwdeszczową i wychodząc z mieszkania, krzyknął do żony, że idzie do pacjentki.

– Ale Gottlieb… co się stało? – Przerażona kobie­ta stanęła w drzwiach pokoju i z lękiem spojrzała na małego, zapłakanego chłopca.

– Nie wiem, Eleonore. Ten mały mówi trochę bez ładu i składu, że umiera jakieś dziecko, że jest pełno krwi. Musi być bardzo źle, skoro wysłano ta­kiego młokosa po mnie w taką pogodę. – Doktor rozmawiał z żoną w języku niemieckim, chłopiec, drżąc na ciele, przestępował niecierpliwie z nogi na nogę, niewiele rozumiejąc z dialogu doktorostwa.

Wybiegli z kamienicy; chłopiec, nie zważając na rwące deszczowe potoki, powstałe z lejącego się z nieba deszczu, szybkim krokiem przebiegł na dru­gą stronę ulicy, ufając, że doktor biegnie za nim. Kiedy weszli do starej gdańskiej kamienicy, z miesz­kania na piętrze dobiegł ich rozdzierający krzyk.

– To Stefania! Szybko! – zawołał chłopiec i prze­skakując po dwa stopnie, zaczął wbiegać na piętro. Z impetem otworzył drzwi do jednego z mieszkań i pociągnął doktora za rękę.

W niewielkim pokoju, na żelaznym łóżku, leża­ła młoda dziewczyna. Jej piękną, zapłakaną twarz

szpecił grymas bólu. Zaciskając palce na obrzeżach przykrycia, ciężko oddychała. Prześcieradło, popla­mione krwią, zwisało z łóżka. Doktor podszedł do dziewczyny i nachylił się nad jej przerażoną bólem i strachem twarzą. Odsłonił nakrycie i spojrzał na dość pokaźnych rozmiarów brzuch.

– Kiedy zaczęły się bóle?

Dziewczyna popatrzyła na niego, jakby nie zro­zumiała, o co pyta.

– Kiedy zaczęły się bóle? – powtórzył, delikatnie odsuwając z twarzy chorej mokry od potu kosmyk czarnych włosów, który opadł na oko. – Pomogę ci, ale musisz ze mną współpracować, poród to nie jest trudna sprawa. Wiem, to boli, ale jak zadba­my wspólnie o to, aby twoje maleństwo zobaczyło świat, to nam się uda.

Dziewczyna się rozszlochała. Po chwili zacisnę­ła zęby, złapała doktora za rękę i mocno ścisnęła. Doktor Becker zerknął na wiszący na ścianie stary zegar, który w tym momencie zaczął głośno wybi­jać godzinę. Ból przeszedł i Stefania znów zaczęła oddychać spokojniej.

– Proszę zagotować wody i przynieść mi spiry­tusu albo… bimbru! – Krzyknął do stojącego pod ścianą mężczyzny w średnim wieku. – To pana cór­ka? – Mężczyzna kiwnął głową. – Jak dawno zaczęły się bóle?

– Około południa. – Zza pleców doktora dobiegł cichy kobiecy głos.

Becker odwrócił się i spojrzał na drobną ciem­nowłosą kobietę, która z pewnością była matką dziewczyny, bo podobieństwo było uderzające.

– Około południa?! – zawołał – To dlaczego do­piero teraz posłaliście po mnie? Przecież to już po­nad pięć godzin!

Kobieta skuliła się, wystraszona podniesionym głosem Niemca, ale w tej samej chwili dziewczyna krzyknęła i ponownie ścisnęła dłoń doktora.

– Proszę wyjść z pokoju! Wszyscy! A pan… – Becker zwrócił się do ojca dziewczyny – niech wreszcie przyniesie mi tę wodę i spirytus.

Chłopiec, który do tej pory się nie odzywał, pod­biegł do lekarza i ze łzami w oczach zapytał:

– Pomoże jej pan, prawda? Nie da jej umrzeć i temu dziecku, co Bozia jej dała, też nie?

– Bozia dała… – Becker uśmiechnął się i pogła­skał chłopca po głowie. – Zrobię, co w mojej mocy, a ty idź teraz do kuchni i pomóż ojcu przygotować czyste prześcieradła i wodę, i… módl się.

Chłopiec skinął głową, nachylił się nad dokto­rem i pocałował jego dłoń.

Walka o dziecko trwała następną godzinę. Naj­pierw, aby wydostało się z łona matki, a potem, aby zaczęło oddychać. Polski Bóg widocznie miał co do niego swoje plany. Dziewczyna, wyczerpana porodem, przy ostatnim bólu straciła przytomność. Trzeba było rozważyć, czy ratować ją, czy dziec­ko, które bez wątpienia nie miało być kolejnym

mieszkańcem Wolnego Miasta Gdańska. Maleńka dziewczynka była sina, słaba i nawet nie zakwiliła, gdy już wreszcie szczęśliwie wydostała się na świat. Doktor Becker zapakował łożysko w starą gazetę. Potem zawinął dziecko w czyste białe prześcieradło, opatulił własnym płaszczem i wybiegł z mieszkania Polaków, wcześniej dając młodej matce zastrzyk.

– Dziewczyna będzie teraz spała, zajrzę do niej za jakiś czas – poinformował spokojnym, pozba­wionym emocji głosem. W strugach deszczu, nie bacząc na to, że w ciągu sekundy przemoczy się do suchej nitki, przebiegł na drugą stronę ulicy, do swojej kamienicy. W domu podał dziecko zaskoczo­nej żonie i natychmiast zaczął pakować do jednej z waliz najpotrzebniejsze rzeczy.

– Gottlieb, co się dzieje? Co to za dziecko? – Oszołomiona kobieta spoglądała to na męża, to znów na maleńką twarzyczkę niemowlęcia. – Czy my gdzieś wyjeżdżamy? W taką pogodę?

– Tak, zawiozę cię, Eleonore, do Schmidtów. Ich córka kilka dni temu urodziła martwe dziecko, ma jeszcze pokarm, więc uratuje to maleństwo.

– Ale dlaczego? Nic nie rozumiem! A jego matka?

– Jej. To dziewczynka. Nie może zostać ze swoją matką, bo… Później ci to wytłumaczę. Ubieraj się, szyb­ko. Daj mi dziecko i schodź na dół. Idę już do auta.

Becker wybiegł z kamienicy, nie zważając na grzmoty, które słychać już było daleko poza Gdań­skiem. Skierował się do swojego nowiutkiego

czarnego opla P4. Delikatnie ułożył zawiniątko z dzieckiem na siedzeniu i spokojnie zaczekał na przyjście żony. Deszcz z ulewy zmienił się w pada­jący jednostajnie drobnymi kroplami kapuśniaczek. Wiatr również zaczął się uspokajać. Burza, która jeszcze kilka godzin wcześniej szalała nad Gdań­skiem. przeszła w stronę Gotenhafen.

Podziel się opinią

Share

Komentarze (0)

Dzieci widzą i słyszą. #StopMowieNienawiści.
d20e19r
d20e19r

Pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie treści dostępnych w niniejszym serwisie - bez względu na ich charakter i sposób wyrażenia (w szczególności lecz nie wyłącznie: słowne, słowno-muzyczne, muzyczne, audiowizualne, audialne, tekstowe, graficzne i zawarte w nich dane i informacje, bazy danych i zawarte w nich dane) oraz formę (np. literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne, programy komputerowe, plastyczne, fotograficzne) wymaga uprzedniej i jednoznacznej zgody Wirtualna Polska Media Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, będącej właścicielem niniejszego serwisu, bez względu na sposób ich eksploracji i wykorzystaną metodę (manualną lub zautomatyzowaną technikę, w tym z użyciem programów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji). Powyższe zastrzeżenie nie dotyczy wykorzystywania jedynie w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz korzystania w ramach stosunków umownych lub dozwolonego użytku określonego przez właściwe przepisy prawa.Szczegółowa treść dotycząca niniejszego zastrzeżenia znajduje siętutaj

Cenimy Twoją prywatność

Kliknij "AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU", aby wyrazić zgodę na korzystanie w Internecie z technologii automatycznego gromadzenia i wykorzystywania danych oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez Wirtualną Polskę, Zaufanych Partnerów IAB (880 partnerów) oraz pozostałych Zaufanych Partnerów (405 partnerów) a także udostępnienie przez nas ww. Zaufanym Partnerom przypisanych Ci identyfikatorów w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, które wskazujemy poniżej. Możesz również podjąć decyzję w sprawie udzielenia zgody w ramach ustawień zaawansowanych.


Na podstawie udzielonej przez Ciebie zgody Wirtualna Polska, Zaufani Partnerzy IAB oraz pozostali Zaufani Partnerzy będą przetwarzać Twoje dane osobowe zbierane w Internecie (m.in. na serwisach partnerów e-commerce), w tym za pośrednictwem formularzy, takie jak: adresy IP, identyfikatory Twoich urządzeń i identyfikatory plików cookies oraz inne przypisane Ci identyfikatory i informacje o Twojej aktywności w Internecie. Dane te będą przetwarzane w celu: przechowywania informacji na urządzeniu lub dostępu do nich, wykorzystywania ograniczonych danych do wyboru reklam, tworzenia profili związanych z personalizacją reklam, wykorzystania profili do wyboru spersonalizowanych reklam, tworzenia profili z myślą o personalizacji treści, wykorzystywania profili w doborze spersonalizowanych treści, pomiaru wydajności reklam, pomiaru wydajności treści, poznawaniu odbiorców dzięki statystyce lub kombinacji danych z różnych źródeł, opracowywania i ulepszania usług, wykorzystywania ograniczonych danych do wyboru treści.


W ramach funkcji i funkcji specjalnych Wirtualna Polska może podejmować następujące działania:

  1. Dopasowanie i łączenie danych z innych źródeł
  2. Łączenie różnych urządzeń
  3. Identyfikacja urządzeń na podstawie informacji przesyłanych automatycznie
  4. Aktywne skanowanie charakterystyki urządzenia do celów identyfikacji

Cele przetwarzania Twoich danych przez Zaufanych Partnerów IAB oraz pozostałych Zaufanych Partnerów są następujące:

  1. Przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich
  2. Wykorzystywanie ograniczonych danych do wyboru reklam
  3. Tworzenie profili w celu spersonalizowanych reklam
  4. Wykorzystanie profili do wyboru spersonalizowanych reklam
  5. Tworzenie profili w celu personalizacji treści
  6. Wykorzystywanie profili w celu doboru spersonalizowanych treści
  7. Pomiar efektywności reklam
  8. Pomiar efektywności treści
  9. Rozumienie odbiorców dzięki statystyce lub kombinacji danych z różnych źródeł
  10. Rozwój i ulepszanie usług
  11. Wykorzystywanie ograniczonych danych do wyboru treści
  12. Zapewnienie bezpieczeństwa, zapobieganie oszustwom i naprawianie błędów
  13. Dostarczanie i prezentowanie reklam i treści
  14. Zapisanie decyzji dotyczących prywatności oraz informowanie o nich

W ramach funkcji i funkcji specjalnych nasi Zaufani Partnerzy IAB oraz pozostali Zaufani Partnerzy mogą podejmować następujące działania:

  1. Dopasowanie i łączenie danych z innych źródeł
  2. Łączenie różnych urządzeń
  3. Identyfikacja urządzeń na podstawie informacji przesyłanych automatycznie
  4. Aktywne skanowanie charakterystyki urządzenia do celów identyfikacji

Dla podjęcia powyższych działań nasi Zaufani Partnerzy IAB oraz pozostali Zaufani Partnerzy również potrzebują Twojej zgody, którą możesz udzielić poprzez kliknięcie w przycisk "AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU" lub podjąć decyzję w sprawie udzielenia zgody w ramach ustawień zaawansowanych.


Cele przetwarzania Twoich danych bez konieczności uzyskania Twojej zgody w oparciu o uzasadniony interes Wirtualnej Polski, Zaufanych Partnerów IAB oraz możliwość sprzeciwienia się takiemu przetwarzaniu znajdziesz w ustawieniach zaawansowanych.


Cele, cele specjalne, funkcje i funkcje specjalne przetwarzania szczegółowo opisujemy w ustawieniach zaawansowanych.


Serwisy partnerów e-commerce, z których możemy przetwarzać Twoje dane osobowe na podstawie udzielonej przez Ciebie zgody znajdziesz tutaj.


Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać wywołując ponownie okno z ustawieniami poprzez kliknięcie w link "Ustawienia prywatności" znajdujący się w stopce każdego serwisu.


Pamiętaj, że udzielając zgody Twoje dane będą mogły być przekazywane do naszych Zaufanych Partnerów z państw trzecich tj. z państw spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego.


Masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia, ograniczenia, przeniesienia przetwarzania danych, złożenia sprzeciwu, złożenia skargi do organu nadzorczego na zasadach określonych w polityce prywatności.


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że pliki cookies będą umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W celu zmiany ustawień prywatności możesz kliknąć w link Ustawienia zaawansowane lub "Ustawienia prywatności" znajdujący się w stopce każdego serwisu w ramach których będziesz mógł udzielić, odwołać zgodę lub w inny sposób zarządzać swoimi wyborami. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.