Trwa ładowanie...

Papież "wyrządza krzywdę swojemu Kościołowi". Powinien nazwać zło po imieniu

- W oczach demokratycznego świata papież przegrywa swój mandat moralny - ocenia Arkadiusz Stempin, watykanista i znawca tematyki papieskiej. W wywiadzie dla WP opowiada o tym, jak kreowana jest polityka międzynarodowa Watykanu, ocenia też działania samego papieża Franciszka wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Share
Papież Franciszek jest krytykowany za zbyt powściągliwą postawę wobec wojny w UkrainiePapież Franciszek jest krytykowany za zbyt powściągliwą postawę wobec wojny w UkrainieŹródło: East News, fot: Zuma/Evandro Inetti / SplashNews.com
dvr0cc7

Głowa Kościoła katolickiego od kilku tygodni zbiera bardzo krytyczne opinie za swoją bierność w sytuacji największego kryzysu w Europie w ostatnich dekadach. Dostało mu się zarówno za czysto symboliczne działania i deklaracje, jak i za wywołujące ogromne kontrowersje i zbulwersowanie słowa o tym, że "wszyscy jesteśmy winni" sytuacji w Ukrainie. Czy takie wypowiedzi sprawiają, że Franciszek całkowicie traci kredyt zaufania i sympatii?

Przemek Gulda: Jak wygląda stosunek papieża Franciszka i Watykanu do rosyjskiej inwazji na Ukrainę? Czy ta kwestia zmieniała się przez ostatnie tygodnie na skutek kolejnych wydarzeń, czy Watykan jest raczej konsekwentny i prowadzi spójną politykę wobec tej napaści?

Arkadiusz Stempin: Już pierwszego dnia agresji papież zaprotestował osobiście w ambasadzie rosyjskiej w Rzymie, poświęcił świat i Rosję Sercu Maryi. Ale do dziś nie nazwał z imienia agresora. W tym sensie jest konsekwentny. Niestety.

dvr0cc7

Ale czy takie inicjatywy papieskie: modlitwy i posty w intencji pokoju, mają jakiekolwiek znacznie, poza liturgicznym i symbolicznym?

W obliczu jednoznacznego podziału dobro-zło, agresor-ofiara, liturgiczne czy eklezjalne gesty są nie tylko niewystarczające, ale wręcz uderzają rykoszetem w papieża siłą blamażu.

Zobacz wideo: Niejasne stanowisko papieża. "Możemy mieć pewność, że wie, co robi"

No właśnie: wiele osób komentujących politykę Watykanu wobec Rosji ocenia ją co najmniej jako bardzo pobłażliwą. Czy zgadza się pan z tym? Czy papież powinien ostrzej krytykować Putina?

Kierując się moralnym punktem odniesienia, papież już dawno powinien zło nazwać po imieniu. Chrystus na krzyżu nie miał oporów przed tym, by jednego z łotrów, nazwać tak, jak ten na to zasługiwał. Rozumiem sposób rozumowania Franciszka, choć tylko częściowo. Dla niego zło wojny rozciąga się na wszystkich, którzy znajdują się na dole piramidy społecznej. Za sprawą wojny cierpią podobnie, niezależnie od nacji, którą reprezentują. I ukraińskie ofiary, i rosyjscy żołnierze, którzy giną, spełniając rozkazy sierżanta. Jednych i drugich opłakują po śmierci ich matki. Ten ból jest uniwersalnym doświadczeniem ludzkim. I on jest punktem referencyjnym dla papieża.

dvr0cc7

Czyli można się spodziewać, że ostrzejsza polityka papieża wobec Putina byłaby odebrana jako sprzeczna z istotą Kościoła i papiestwa?

W przeciwieństwie do papieża, sama kuria rzymska, już z innej motywacji, nabrała wody w usta. To w pełni zgodne z tradycyjną neutralnością Watykanu w konfliktach wojennych. Dzięki temu nikt nie będzie podejrzewał, że Stolica Apostolska dąży do przejęcia globalnego arbitrażu.

Jakie narzędzia: polityczne i moralne, które można wykorzystać w takich sytuacjach, ma dziś w ręku papież?

Politycznie to dyplomacja, moralnie to reprezentowanie porządku transcendentalnego. W tym jednak przypadku w oczach demokratycznego świata papież swój mandat moralny przegrywa.

Czy Putin w ogóle liczy się z głosem Franciszka?

Na tyle, na ile jest on politycznie relewantny dla Putina. A ta relewancja nie jest zbyt wielka. Sam Putin jest moralnym relatywistą. Zapala świeczki w cerkwi, ale jego religijność nie jest większa od religijności klocka "lego", jego umysł z kolei nie jest wrażliwy ani na treści metafizyczne, ani teologiczne.

Czy głos papieża w ogóle dociera do zwykłych Rosjan i Rosjanek? Czy Franciszek, jako głowa nie "ich" Kościoła, ma dla nich jakiekolwiek znaczenie?

"Rzymski papa" stoi na czele instytucji, która próbowała w latach 90. odebrać Rosji jej matczyne prawosławie, organizując strukturę Kościoła katolickiego, w dodatku pod kierownictwem polskiego arcybiskupa. Papiestwo postrzegane jest w Rosji jako, wprawdzie "lightowy", ale reprezentant strasznego Zachodu. Imperialna ideologia prawosławia ma jeden punkt styczny z filozofią katolickich fundamentalistów: jedni i drudzy walą jak w bęben w tzw. kulturę śmierci i liberalizm.

dvr0cc7

Czy papież prowadzi w sprawie inwazji dialog z najważniejszymi osobami w rosyjskim Kościele prawosławnym?

Jeśli taki dialog w ogóle się toczy, to stricte poufnie i zapewne z patriarchą Cyrylem. Tyle że Cyryl jako akolita Putina ma u niego zerowy margines swobody. A jako nihilista podpisuje się obydwoma rękami pod krucjatą Putina przeciwko Zachodowi.

Co wiadomo o watykańskiej "kuchni" politycznej? Kto doradza papieżowi w takich kryzysowych sytuacjach? Kto ma największy zakulisowy wpływ na politykę międzynarodową Watykanu?

Od tego jest tam Sekretariat Stanu, odpowiednik urzędu kanclerskiego. Konkretnym człowiekiem z imienia i nazwiska, odpowiedzialnym za polityczną linię w kwestiach z zakresu spraw międzynarodowych, jest brytyjski abp Paul Richard Gallagher. Dobiera on sobie sobie doradców i wykonawców, w zależności od tego, w jakim rejonie geograficznym odbywa się konflikt, w który angażuje się Watykan. Ale skoro na Putina nie działają jednak żadne miękkie środki nacisku, a jedynie siła, możliwości Watykanu są niewielkie.

dvr0cc7

Jak podejmowane są decyzje w tego typu sprawach? Na ile papież jest w nich samodzielny?

Rosja nie należy do ważnych punktów na indywidualnej agendzie Franciszka. Dlatego wojnę z Ukrainą pojmuje jako cios dla najbiedniejszych, niezależnie od nacji. Co, jak mówiłem, nie przemawia do społeczności demokratycznego Zachodu. Dla nas linia podziału między złem-dobrem przebiega bowiem w tym konflikcie bardzo wyraźnie według kryterium narodowości.

Kościół ma dość trudną historię aktywności czy raczej jej braku w sytuacjach globalnych kryzysów i wojen światowych. Na ile ta historia obciąża Watykan? Na ile powinna się ona stać motywacją do podejmowania działań aktywniejszych i lepiej ukierunkowanych, niż te w czasie np. drugiej wojny światowej?

W czasie drugiej wojny światowej papież Pius XII, skryty za rzeczonym brakiem roszczeń do arbitrażu światowego, głęboko rozczarował Polaków i Żydów. Z kolei pacyfistyczna i wstrzemięźliwa postawa Jana Pawła II wobec krucjaty Busha juniora w Iraku do dziś nie istnieje w polskiej świadomości historycznej. Bo wystawiliśmy przecież papieżowi pomnik na wadowickiej megakremówce.

dvr0cc7

Czy niewielkie zaangażowanie Franciszka w zakończenie brutalnej inwazji może się przyczynić do tego, że straci on coś ze swojej dotychczasowej "atrakcyjności"?

Z jednej strony warto oczywiście uhonorować wysiłki papieża na rzecz teologii nakierowanej antropologicznie, czyli takiej, według której to ubogi człowiek, a nie doktryna kościelna, sytuuje się w centrum nauczania papieskiego i wymiernej aktywności głowy Kościoła. Ale w przypadku inwazji na Ukrainę, przyjmując ultraneutralną postawę i nie nazywając zła po imieniu, Franciszek wyrządza szkodę swojemu Kościołowi i roztrwania swój kapitał sympatii. Nie mówiąc o tym, że w pewien sposób krzywdzi Ukraińców. Jego obecność w Kijowie, choćby na godzinę, przywróciłaby Ukraińcom ufność w istnienie moralnej sprawiedliwości

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dvr0cc7
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
dvr0cc7