Trwa ładowanie...
d3c12ay

Udręczeni. Historia prawdziwa

książka
d3c12ay
Oceń jako pierwszy:
Udręczeni. Historia prawdziwa
Tytuł oryginalny

In A Dark Place

Forma wydania

Książka

Rok wydania
Autorzy
Kategoria
Wydawnictwo
Udręczeni. Historia prawdziwa
Materiały prasowe

NAJBARDZIEJ PRZERAŻAJĄCA SPRAWA EDA I LORRAINE WARRENÓW!
Wkrótce po przeprowadzce do nowego domu w Connecticut, Snedekerowie zaczynają doświadczać ataków ze strony bluźnierczej siły, a wszelkie próby wypędzenia jej nie przynoszą rezultatów. Jedyną szansę upatrują w światowej sławy demonologach – Edzie i Lorraine Warrenach, którzy postanawiają pomóc. Jednak nawet oni mają problem z pozbyciem się upiornej obecności. Przy okazji otwarcie przyznają, że nigdy wcześniej nie zetknęli się ze sprawą tak przerażającego nawiedzenia…
Udręczona rodzina nie miała pojęcia, że jej nowy dom był niegdyś zakładem pogrzebowym i że koszmar z niewytłumaczalnymi zjawiskami dopiero się zaczyna. To, co z początku rysowało się jako działanie poltergeista, szybko okazało się prawdziwą wojną z najmroczniejszymi siłami zła. Wojną, na przegranie której Snedekerowie nie mogli sobie pozwolić.
Na podstawie niniejszej sprawy nawiedzonego domu nakręcono film pt. The Haunting in Connecticut (polski tytuł: Udręczeni).

d3c12ay
Udręczeni. Historia prawdziwa
Numer ISBN

978-83-66481-45-9

Wymiary

130x200

Oprawa

miękka

Liczba stron

336

Język

polski

Fragment

WSTĘP

DEMONICZNE OPĘTANIE

B

adanie opętań demonicznych nigdy nie było, ani nie jest, i najprawdopodobniej nigdy nie będzie, nauką.

Niemniej jednak są ludzie, którzy takim badaniom poświęcili życie, którzy próbują określić punkt, w którym rozpoczyna się opętanie, tak, by można było go uniknąć.

Opętania datują się od czasów Chrystusa, który zgodnie z Nowym Testamentem wypędził demony z wielu ludzi. Dziś jest ono co najwyżej tematem horrorów. Jednak wiele kościołów i sekt chrześcijańskich, w większości katolickich, nadal praktykuje rytuał egzorcyzmu.

Istnieją dwie odmiany opętania: opętanie człowieka i opętanie miejsca, na przykład domu albo innego budynku. Jednakże wiele Kościołów katolickich uważa, że oba przebiegają w zasadniczo podobny sposób.

Po pierwsze istnieje punkt, w którym demon (bądź demony) wchodzi w człowieka albo zamieszkany budynek, albo dom. Istnieje wiele różnych teorii wskazujących, co można uznać za pierwsze wejście. W jednym, dobrze dokumentowym przypadku opętania demonicznego demon twierdził, jakoby wybrał swoją ofiarę jeszcze przed jej narodzeniem. Niektórzy wyrażają przekonanie, że nawet przejściowe zainteresowanie okultyzmem może być zaproszeniem do opętania. Inni jednak uważają, że pozostanie to w sferze zagadki, że nie dowiemy się tego, póki nie staniemy przed naszym Stwórcą i nie usłyszymy wyjaśnienia.

Jednak co do jednej rzeczy panuje niemal jednomyślna zgoda: pierwsze wejście następuje wyłącznie wtedy, gdy ofiara, albo mieszkaniec domu, który stał się celem demona, dokona wyboru – nawet podświadomego, nawet subtelnego – by na to pozwolić.

Niech przykładem będą Snedekerowie, którzy nie zrobili niczego, by na swój dom sprowadzić opętanie – zaczęło się ono dużo wcześniej. Lorraine wyczuła swoim wieszczym zmysłem, że w tym domu, gdy był jeszcze domem pogrzebowym, wydarzyło się coś strasznego. Ktoś wykorzystywał zwłoki dla własnej, chorej przyjemności, i to właśnie te akty nekrofilii otworzyły wrota opętaniu; to właśnie ta osoba dokonała wyboru – oddając się tak perwersyjnym czynnościom – by dać siłom zła dostęp do tego domu, na długo przed tym, nim wprowadzili się tam Snedekerowie.

Gdy dojdzie już do wkroczenia, dążący do opętania byt stopniowo zaczyna łamać swojego gospodarza albo mieszkańców budynku, do którego wszedł. Zwykle osiąga to poprzez strach. Byt walczący o opętanie nie tylko karmi się strachem, ale wie, że strach osłabia jego ofiarę, dzięki czemu łatwiej będzie przejąć nad nią kontrolę, co przybliży demona do całkowitego opętania.

W przypadku sprawy Snedekerów moce zasiedlające ich dom walczyły o uzyskanie dostępu do samych Snedekerów, wykorzystując strach, aby ich osłabić, próbując zwrócić ich przeciwko sobie, przez cały czas czekając na trzecie stadium opętania: ofiara, osłabiona i podatna, zagubiona i przerażona, prędzej czy później osiągnie punkt krytyczny i dobrowolnie podda się mocom ciemności.

Nie można przeprowadzić oficjalnego egzorcyzmu bez starannego śledztwa, które ma określić, czy zgłaszana aktywność demoniczna faktycznie ma miejsce, czy też nie. Zdarza się, że osoba z problemami psychicznymi, albo uzależniona od jakiejś substancji, czy nawet cała rodzina cierpiąca w wyniku kryzysu domowego najzwyklejsze, drobne zbiegi okoliczności potrafi przemienić w ciąg przerażających wydarzeń prowadzących do wniosku, że dom został opętany przez demona. Z historii wiadomo, że za opętanie brano choroby psychiczne – takie, jak choćby schizofrenię, syndrom Tourette’a, pląsawicę Huntingtona, chorobę Parkinsona, a nawet dysleksję. I mimo że przez lata medycyna bardzo się rozwinęła, ksiądz, zanim w ogóle weźmie pod uwagę egzorcyzm, musi wykluczyć prawdopodobieństwo którejś z tych chorób.

Kapłan z wykształceniem medycznym albo psychiatrycznym – czasami jednym i drugim – rozpoczyna śledztwo od wyeliminowania innych możliwości; potem, jeśli to konieczne, zaczyna sprawdzać możliwość, że w dany przypadek zaangażowana jest istota demoniczna. Gdy uda się udowodnić działania demoniczne, kapłan zwraca się do Kościoła. Sprawa zostaje zbadana ponownie i, jeśli nie pojawią się inne przesłanki, zapada decyzja o konieczności odprawienia egzorcyzmu.

Zgodnie ze słowami osób, które byłby świadkami tego rytuału, nie ma dwóch identycznych egzorcyzmów, jakkolwiek wszystkie mają dwie wspólne kwestie. Pierwszą jest coś, czego osoby zaangażowane nie są w stanie zapomnieć, czy chodzi o egzorcyzmowanie osoby czy budynku: nazywamy to obecnością.

To coś niewidzialnego, subtelnego, a jednak tak głęboko odczuwanego przez wszystkich zainteresowanych, że wydaje się niemal namacalne. Jest to obecność pozbawiona płci – ani męska, ani żeńska… ani ludzka, ani zwierzęca… nie jest to pojedyncza istota, ale też nie jest ich wiele… ale jest wyraźna, a w miarę trwania egzorcyzmu z reguły staje się silniejsza. Gdy przemówi – o ile to zrobi – czasami mówi o sobie „ja”, a czasami „my”. Przemieszcza się wokół zgromadzonych jak lodowaty powiew, jak smuga powietrza z otchłani najgłębszej jaskini na ziemi, aż egzorcyzm się zakończy… aż byt, który opętał człowieka bądź miejsce zostanie wygnany w imię Boże.

Drugą rzeczą wspólną dla wszystkich egzorcyzmów jest niebezpieczeństwo.

Tym, którzy uczestniczą w tym rytuale, przez cały czas grozi niebezpieczeństwo, i muszą być oni przygotowani na to, że usłyszą najbardziej plugawe obelgi i zobaczą najbardziej przerażające rzeczy, jakie można sobie wyobrazić. Ich wiara w obliczu koszmarnego, nadprzyrodzonego gwałtu musi pozostać niewzruszona jak skała. Demony nie poddają się bez ciężkiej walki, a ich główną bronią jest, jak zawsze, strach. Żywią się nim i zrobią co w ich mocy, aby wzbudzić go w tych, którzy próbują je wyrzucić.

Nie wszystkie takie próby kończą się powodzeniem.

Demony czekają na zaproszenie do wejścia, ale nie zawsze chcą się wynieść, gdy się im każe…

Podziel się opinią

Share
d3c12ay
d3c12ay
d3c12ay
d3c12ay
d3c12ay