Trwa ładowanie...

"Batman: Wojna Cieni" - recenzja komiksu wyd. Egmont

Jak głosi slogan na okładce albumu, "ten wielowątkowy crossover pełen starć, akcji, tajemnic i zdrady nie pozostanie bez wpływu na świat DC!". Trudno się z tym nie zgodzić, ale czy to oznacza, że warto przebrnąć przez ponad 300- stronicowy tom ze scenariuszem Joshuy Williamsona?

Batman. Wojna cieni, Egmont 2024Batman. Wojna cieni, Egmont 2024Źródło: Materiały prasowe
d1sguix
d1sguix

Joshuę Williamsona głównie z autorskiej serii "Palcojad", ale autor ma też w swoim dorobku sporo historii superbohaterskim z uniwersum DC. Pisał "Flasha", "Batmana", "Batman Death Metal" i wiele innych. W przypadku "Batman: Wojna Cieni" miał za zadanie połączyć wątki Deathstroke’a, Batmana i Robina z ich własnych serii. A docelowo utorować ścieżkę dla wydarzeń z "Mroczny Kryzys na Nieskończonych Ziemiach" (polska premiera zaplanowana na kwiecień).

"Batman: Wojna Cieni" rozpoczyna się od nieoczekiwanego spotkania Deathstroke’a z (mały spojler z pierwszych stron komiksu) własnym synem. A raczej kimś, kogo teoretycznie można uznać za własnego potomka, choć przyjście na świat niejakiego Respawna jest dalekie od tradycyjnego sposobu rodzenia się dzieci.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Seriale w 2024. Szykują się genialne premiery!

Pomijając kluczowe kwestie, które warto poznać samemu z lektury, konflikt między Deathstroke’iem a Talią Al-Ghul wchodzi na zupełnie nowy poziom nienawiści. A robi się jeszcze goręcej, gdy Deathstroke dokonuje zamachu na jej ojca, Ra’sa Al-Ghula. Rozwścieczona Talia wysyła groteskowych morderców (cóż, nie jestem fanem projektów tych postaci) nazywanych Ligą Cieni, by zamordowali Slade "Deathstroke’a" Wilsona i wszystkich jego bliskich.

d1sguix

Prosta historia o zemście i niezabliźnionych ranach? Nic z tych rzeczy. Szybko bowiem pojawia się wątpliwość, czy to aby na pewno Deathstroke pociągnął za spust, celując w głowę Ra’sa.

"Batman: Wojna Cieni" to liczący 336 stron album, który jest podręcznikowym przykładem komiksowego crossovera. Czytelnik nieznający wcześniejszych historii z przedstawianymi postaciami może czuć się zagubiony, bo akcja rusza z kopyta. Tym bardziej, że jest tu masa wypisanych "na marginesie" odnośników do "Batman: Miasto Bayne’a", "Lewiatan", "Batman: Otchłań", "Joker: Polowanie na klauna" itd. Z drugiej strony, dzięki wstępowi pióra Małgorzaty Chudziak i talentowi samego Williamsona do pisania wciągających opowieści, nawet początkujący fan Batmana i spółki powinien się szybko odnaleźć.

Źródło: Materiały prasowe
Batman. Wojna cieni

Poszczególne zeszyty ilustrowali rozmaici autorzy i jak to zwykle bywa, poziom rysunków jest nierówny/każdy znajdzie coś dla siebie. W moim guście są kreski Rogera Cruza i Paolo Pantaleny, ale innym może bardziej się spodobać styl Howarda Portera, Viktora Bogdanovića, Stephena Segovii. Jedno jest pewne - "Batman: Wojna Cieni" to przyjemne czytadło, w którym roi się od radykalnych rozwiązań, mających przykuć uwagę czytelnika na dłużej. Rzecz obowiązkowa dla fanów (głównie) Deathstroke’a i jego relacji z rodzinką Al-Ghulów, ale wierzę, że nowicjusze nieznający dobrze tego świata, a szukający superbohaterskiego crossovera, także będą się świetnie bawić przy lekturze.

d1sguix

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" rozmawiamy o serialach, które "ubito" zdecydowanie za wcześnie oraz wymieniamy te, które powinny pożegnać się z widzami już kilka sezonów temu. Możecie nas słuchać na Spotify, Apple Podcasts, YouTube oraz w AudioteceOpen FM.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1sguix
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d1sguix