Trwa ładowanie...
d3a35ta

Wystarczyło jedno słowo, by przełamać lody. Taki był Leszek Kołakowski

Wybitny filozof niechętnie mówił o sobie i życiu prywatnym, pozostając w cieniu swego dzieła. Autor pierwszej biografii Kołakowskiego dotarł do wielu relacji i archiwów rodzinnych, które pokazują go w zupełnie innym świetle.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Kołakowski. Czytanie świata" to pierwsza biografia wybitnego myśliciela (w środku)
"Kołakowski. Czytanie świata" to pierwsza biografia wybitnego myśliciela (w środku) (Materiały prasowe)
d3a35ta

Dzięki uprzejmości wyd. Znak publikujemy fragment książki "Kołakowski. Czytanie świata. Biografia" autorstwa Zbigniewa Mentzla, która ukazała się 14 października.

Fragment rozdziału 11. pt. Tamara

"Rodzinę Leszka i rodzinę moją połączyła prawdziwa sympatia, choć były to pod każdym względem różne światy. Byłam jedynaczką, bardzo blisko związaną z rodzicami, więc moje z Leszkiem plany – wybrany już przez nas termin ślubu, o którym dowiedzieli się trochę za późno – musiały ich z początku nastawić nie najlepiej. Ale bardzo szybko się z Leszkiem zaprzyjaźnili. Mój dom był ciepły, a rodzice, zwłaszcza mama, mieli ogromne poczucie humoru. Kiedy w rozmowie przy obiedzie Leszek powiedział nagle 'dupa' i zamilkł zawstydzony – lody zostały ostatecznie przełamane".

d3a35ta

Po ślubie, który odbył się w listopadzie 1949 roku, państwo młodzi nie zamieszkali razem. Tamara kończyła piąty rok medycyny i o jej przeprowadzce do Warszawy, w której od niedawna pracował Leszek, nie było mowy. Zamieszkać razem i tak by zresztą nie mogli, bo nie mieliby gdzie. Leszek nocował z początku w bursie studenckiej, a potem w małym hotelu partyjnym. Wiosną 1950 roku na kilka miesięcy wyjechał do Moskwy.

Pierwsze wspólne warszawskie mieszkanie państwa Kołakowskich to – od końca tamtego roku – kawalerka w domu na rogu Grottgera i Belwederskiej. "Korytarzyk, w korytarzyku szafa, wysoki zlew, półeczka na dwupalnikową kuchenkę, po prawej stronie wieszak, malutka łazienka, pokój dwadzieścia metrów, duże ładne okno, wszystko". Mieszkanie było na trzecim piętrze, bez windy. Dla Leszka – przy jego chorobie stawów i coraz większych problemach z kolanami – wchodzenie na górę, a jeszcze bardziej schodzenie w dół, stało się z czasem katorgą.

Tomasz Kammel straszy napisaniem czwartej książki

"Po gwałtownym zaostrzeniu choroby i pobycie w szpitalu (transport na noszach z tego trzeciego piętra), Leszek powiedział w swoim Instytucie, że kiedy go wypuszczą, wejdzie do mieszkania i już tam zostanie – to poskutkowało. W listopadzie 1953 przeprowadziliśmy się na Stare Miasto, nowe nasze mieszkanie, przy Świętojańskiej, było na niskim pierwszym piętrze – co za ulga [obecnie mieszkają tam profesor Magdalena Środa i jej mąż Krzysztof, historyk filozofii, pisarz, tłumacz]. A samo mieszkanie? Pokój Leszka, nazywany 'dużym', zarazem jadalnia i salon dla gości, 'mój' pokój, znacznie mniejszy. Spędziliśmy tam siedem lat, a kiedy urodziła się nasza córka, Agnieszka, dostaliśmy, jak wtedy mówiono, 'przydział' na nieco większe mieszkanie przy ulicy Senatorskiej. Senatorska na rogu placu Dzierżyńskiego – to był nasz ostatni warszawski adres przed wyjazdem z Polski".

d3a35ta

Zaraz po studiach Tamara Kołakowska zaczęła pracować w Klinice Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Warszawie, gdzie już wcześniej odbywała praktykę. Klinikę mieszczącą się w Szpitalu Tworkowskim prowadził profesor Józef Handelsman, brat znanego historyka, Marcelego. "Wielkiej dobroci człowiek, bardzo staroświecki, czasami ujawniał zaskakujące poglądy. Twierdził, na przykład, że kobieta, która maluje paznokcie u nóg, musi być psychopatką".

W 1953 roku Tamara Kołakowska przeszła do Instytutu Psychiatrii i Neurologii w tychże Tworkach, z czasem została tam ordynatorem oddziału dla kobiet.

"Z drugiej pracy, ambulatoryjnej, zrezygnowałam, zajęłam się tłumaczeniami, więc popołudnia mogłam spędzać w domu. Leszek był zawsze bardziej ode mnie zajęty, miał mnóstwo dodatkowych obowiązków, niezliczone zebrania, posiedzenia, a przecież nie zdarzało się, żeby nie chciał pójść jeszcze do kina, do teatru czy do znajomych. Kiedy przyszła na świat Agnieszka, zawsze miał dla niej czas i nigdy mu nie przeszkadzała. Powiedzieć jej, że jest zajęty, że nie może do niego wchodzić, kiedy pracuje? Nie, to było po prostu nie do pomyślenia".

 Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Jak to się stało, że w tamtym czasie Kołakowski przeczytał setki różnojęzycznych tekstów filozoficznych i tysiące książek, akumulując w mózgu niewiarygodną ilość informacji niezbędnych do tego, żeby samemu mógł napisać tyle, ile napisał? Na to pytanie pani Tamara dawała trzy odpowiedzi, przekonana, że wszystkie razem nie wyjaśniają do końca fenomenu, jakim był dla niej sposób pracy męża.

d3a35ta

"Po pierwsze, Leszek miał podzielną uwagę: mógł bawić się z Agnieszką, rozmawiać z kimś przez telefon, a jednocześnie pisać naukowy traktat. Po drugie, miał umiejętność koncentracji. Pytany, jak czytać ze zrozumieniem wyjątkowo hermetycznych myślicieli w rodzaju Pseudo-Dionizego Areopagity, odpowiadał: po prostu trzeba się trochę skupić. Po trzecie, Leszek potrafił wykorzystywać na swoją pracę bardzo krótkie odcinki czasu, każdy kwadrans, przed i po którym zajmowało go coś zupełnie innego. A trzeba pamiętać, że były to lata, kiedy znajomi często odwiedzali się bez zaproszenia, bez uprzedzenia – po prostu ktoś do kogoś wpadał, niespodziewane wyrwy w domowym czasie były na porządku dziennym".

Po opuszczeniu Polski w listopadzie 1968 roku życie towarzyskie państwa Kołakowskich chyba już nigdy nie było tak intensywne jak w Warszawie, życie zawodowe obojga, w ciągłych rozjazdach, stało się natomiast bardzo czasochłonne. Doktor Tamara Kołakowska będzie pracować w swoim zawodzie lekarza psychiatry zarówno na uniwersytecie w Oksfordzie, jak i na uczelniach w Chicago i New Haven.

Będąc sama autorką kilkudziesięciu prac z zakresu psychiatrii, psychofarmakologii i psychoendokrynologii, zawsze znajdowała czas, aby – przed drukiem – czytać rzeczy męża. "Jak wszystko, co piszę, również ta książka zawdzięcza bardzo wiele jej krytycznym lekturom i zdrowemu rozsądkowi" – podkreślał Kołakowski w "Głównych nurtach marksizmu".

Leszek Kołakowski z żoną i prezydentem Bushem, 2003 r. Getty Images
Leszek Kołakowski z żoną i prezydentem Bushem, 2003 r. (Getty Images)

Wspólnie podpisali parę tekstów: już to wiersz z okazji osiemdziesiątych piątych urodzin Czesława Miłosza, już to wspomnienie po śmierci przyjaciela, Wiktora Erlicha. W jednym z utworów Kołakowskiego Doktor Tamara pojawiła się jako postać literacka. Markusz, bohater opery Markuszewski i krasnoludki, monologuje "wsparty na Judahu skale":

d3a35ta

Tak oto sama Pani doktor rzecze,

Czyli Tamara, żem jest zdrów jak ryba

I więcej jeszcze – żem skromności wzorem.

I słusznie mówi dzielna Pani doktor,

d3a35ta

Bo to jest prawda po stokroć sprawdzona,

Żem najskromniejszy człowiek na tej ziemi,

Cóż mówię! W całej naszej galaktyce.

A żem jest wariat, i to także prawda,

d3a35ta

Lecz to mi chlubę przynosi jedynie,

Bo bez wariatów czymże byłby świat nasz?

Opera była, ma się rozumieć, żartem, chociaż w środowisku naukowym i artystycznym Kołakowskiego dzielna pani doktor musiała się zetknąć z niejednym przypadkiem nie tyle może wariata, ile osoby psychicznie mało zrównoważonej.

Wspomniałem wcześniej, że życie prywatne, szczególnie życie uczuciowe, rodzinne, było dla Leszka Kołakowskiego własnością prywatną, którą z innymi dzielić się nie chciał. Pani Tamara, w sytuacjach publicznych taktownie pozostająca zawsze na drugim planie, prywatność swoją i swojego męża chroniła z jeszcze większą starannością. Dlatego dodam tylko, że od czasu, kiedy jesienią 1949 roku Tamara i Leszek Kołakowski wzięli ślub, przyszło im razem w różnych miejscach świata spędzić z sobą sześćdziesiąt lat.

Powyższy fragment pochodzi z książki "Kołakowski. Czytanie świata. Biografia" autorstwa Zbigniewa Mentzla, która ukazała się nakładem wyd. Znak.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3a35ta

Podziel się opinią

Share
d3a35ta
d3a35ta