Ulubienica Hitlera, która zamordowała szóstkę swoich dzieci. Jaka naprawdę była Magda Goebbels?
Wychowywana w klasztorze, kochanka Żyda, nieszczęśliwa w małżeństwie. Dopiero Führer dał jej poczucie spełnienia.
Tajemnicę zabrali ze sobą do grobu
Choć sama autorka podkreśla, że celem jej było nie tyle pisanie w zgodzie z danymi historycznymi, co uchwycenie psychologii postaci, i czerpała zarówno z faktów, jak i fikcji, przedstawiona przez nią wersja wydaje się wielce prawdopodobna. A swoim okrucieństwem poraża...
Owoc romansu służącej i dziedzica
Matka Magdy, Auguste Behrend, była służącą. Pracując w domu bogatych państwa Ritschelów, wpadła w oko ich synowi, Oscarowi. Oczywiście ojciec chłopaka nie wyraził zgody na ich związek, syna wysłał do Belgii, a młodej dziewczynie, będącej już w zaawansowanej ciąży, zapłacił sporą sumę za milczenie. 11 listopada 1901 roku na świat przyszła Johanna Maria Magdalena, nazywana przez wszystkich po prostu Magdą.
Po pewnym czasie Oscar powrócił z Belgii, by ożenić się z Auguste, w Berlinie jednak nie zamierzał osiąść. Małżeństwo trwało więc krótko, choć Ritschel jeszcze przez wiele lat miał wpływ na życie córki.
Co ciekawe, drugim mężem Auguste i ojczymem Magdy - naczelnej nazistki Trzeciej Rzeszy - był Żyd, Richard Friedländer, który mimo licznych koneksji pasierbicy zmarł później w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie.
Surowe życie w klasztorze
Aby ochronić córkę przed złym towarzystwem, ojciec wysłał Magdę do szkoły klasztornej w Belgii. Wyjątkowo surowa dyscyplina, obowiązek odmawiania ciągłych modlitw, dotkliwe kary cielesne, szczególnie za niezachowywanie całkowitej czystości seksualnej, a także zwykłe znęcanie się jednych uczennic nad drugimi, doprowadzały słabsze psychicznie dziewczyny do samobójstwa. Magda nigdy nie czuła jednak z tego powodu żalu czy smutku, jedynie pogardę dla "pasożytów i nawiedzonych istot bez duszy".
Kiedy matka dowiedziała się, w jakich warunkach przebywa jej dziecko, natychmiast przeniosła dziewczynę do innego klasztoru o znacznie łagodniejszym rygorze. Sama z mężem także postanowili przeprowadzić się do Belgii. Według wersji autorki, o zmianach tych zadecydowała jednak przede wszystkim ogromna miłość, granicząca z obsesją, którą Magdę darzył ojczym.
Za wszelką cenę wyrwać się z domu
Gdy wybuchła pierwsza wojna, cała trójka musiała opuścić Belgię i powrócić do Berlina. Mimo starań matki, by Magda poszła do "porządnej pracy w fabryce", ojczym się nie zgodził. Choć ich cały majątek został zamrożony na belgijskich kontach, a z najelegantszej brukselskiej dzielnicy przeprowadzili się wprost do ciasnego berlińskiego mieszkanka, dzielonego zasłoną z inną rodziną, ambicją Friedlände'a było, by dziewczyna ukończyła szkoły. Co było jednak o tyle trudne, że ta przyszła "pierwsza dama Trzeciej Rzeszy" bardzo słabo władała językiem niemieckim, z klasztoru znała tylko francuski...
Podobnie jak ojczym, Magda zawsze czuła się lepsza od innych, zwykłych ludzi. Pragnęła uznania i bogactwa. Aby wyrwać się z ubogiego domu, zaczęła pomieszkiwać u żydowskiej rodznny Arlosoroffów, prawdopodobnie spotykała się także z ich synem.
W końcu, w wieku lat 17, podjęła decyzję, że zacznie przyuczać się na służącą, jak jej matka. W drodze do szkoły, w pociągu, poznała jednak Herr Direktora Quandta - starszego od siebie o 20 lat wdowca z synem. Był to bogaty przemysłowiec, który posiadał udziały w takich przedsiębiorstwach jak BMW czy Daimler-Benz. Niedługo potem para wzięła ślub i urodził się ich syn - Harald. Jak się później okazało, było to jedyne dziecko Magdy, któremu nie odebrała życia.
Bale, romanse i nazistowska partia
Różnica wieku między Magdą a Güntherem Quandtem szybko okazała się problemem. Podczas gdy ona chciała się bawić i "bywać", on "zawsze zasypiał w teatrze, raz nawet zasnął podczas obiadu". Także jego liczne romanse nie były żadną tajemnicą. Jak podają niektóre źródła, oziębłość męża pchnęła nawet Magdę w ramiona jego 18-letniego syna, który jednak niedługo później zmarł w wyniku komplikacji spowodowanych zapaleniem wyrostka robaczkowego. Dwa lata po jego śmierci małżeństwo definitywnie się rozpadło, a Magda z synkiem wróciła do matki.
Żyjąc z wysokich alimentów, przyszła pani Goebbels wynajęła mieszkanie i prowadziła rozrywkowe życie, zmieniając kochanków jak rękawiczki. Wkrótce jednak zdała sobie sprawę z bezsensowności takiej egzystencji, poczuła pustkę, "marzyło się jej, żeby dokonać czegoś wyjątkowego". Zaczęła uczęszczać na spotkania partyjne i wstąpiła do NSDAP.
Magda wkracza do akcji
Przemówienia "małego człowieczka o postawie giganta, używającego tylko prostych słów, którego głos kipiał złością", wywoływały w Magdzie czystą ekstazę. Zaczytywała się w jego książkach, chłonęła każde jego słowo, uwierzyła, że to właśnie on podźwignie Niemcy i uczyni z nich najpotężniejszy naród świata.
Wstąpiła do organizacji kobiecej. Na tle innych członkiń wyróżniała się bogatymi strojami i nienagannymi manierami. Szybko zrozumiała, że jeśli nie przejmie dowodzenia w grupie, same się nie zorganizują. Wpadła na pomysł otwarcia garkuchni, "która wydawałaby zupę i w ten sposób rozgłaszała wśród ubogich i potrzebujących Jego imię i nazwę Jego partii". Sama z chochlą w ręku stała w pierwszym rzędzie, a z dnia na dzień coraz więcej ludzi przychodziło - nawet jeśli zupa się skończyła, to tylko by na nią popatrzeć - oraz zapisywało się do partii.
Pewnego dnia zjawił się sam Führer w otoczeniu swojej świty, w tym Josepha Goebbelsa (choć źródła podają inne okoliczności ich pierwszego spotkania). Według wizji Meike Ziervogel, kiedy Magda pochyliła się w ukłonie przed Adolfem Hitlerem, ten powiedział: "Ależ nie trzeba, moje dziecko. To ja powinienem zgiąć kolano przed tobą". W podziękowaniu za zasługi dla NSDAP została zaproszona na uroczystą kolację.
"Wujek Adolf" - opiekun ich domowego ogniska
Magda i Joseph pobrali się 19 grudnia 1931 roku. Nie wiadomo, czy z miłości, czy może dlatego, że związku tego pragnął gorąco sam Führer. "Ofiarowuje swoje ciało Josephowi, a ducha Jemu, przez co czuje pełnię i przynależność" - tak relację tę opisuje autorka książki.
Wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko - córka Helga, potem kolejne: Hildegarda, Helmut, Hedwig, Holdine i Heidrun. Goebbels był zły, że żona urodziła mu tak wiele córek i tylko jednego syna. Tymczasem "wujek Adolf" uwielbiał dziewczynki Magdy i darzył je szczególną sympatią.
To także on interweniował, kiedy małżeństwo przeżywało kryzysy. Chodziło głównie o romanse Josepha, które Hitler kazał mu kończyć, kiedy żona była bliska odejścia.
Przeszywający ból
Nieszczęśliwa w małżeństwie, Magda nie była także zbyt czułą matką dla swoich dzieci. Wychowywała je twardą ręką (w przeciwieństwie do Josepha, który - choć po wojnie uznany został za jednego z największych zbrodniarzy hitlerowskich - w domu był człowiekiem niezwykle łagodnym i na własne dzieci ani głosu, ani ręki nie podnosił). Maluchy matczyną miłość odnajdywały raczej w kontaktach z ukochaną kucharką Bertą. Być może oschłość Magdy w stosunku do wesołej i często głośnej grupki pociech brała się z nawracających migren, które pod koniec wojny przerodziły się w neuralgię trójdzielną, wywołującą koszmarne bóle nie tylko głowy, ale także oczu czy całej twarzy.
W książce Meike Ziervogel znajdziemy także obszerne fragmenty dotyczące relacji Magdy z jej najstarszą córką, dorastającą już, świadomą zagrożeń i buntującą się Helgą. To właśnie jej zabicie miało przysporzyć matce najwięcej problemów...
Życie w bunkrze
Kiedy wiadomo było, że Niemcy przegrywają wojnę, większość dygnitarzy starało się wywieźć rodziny jak najdalej od zagrożeń czyhających na nich w Berlinie. Goebbelowie jednak zrobili zupełnie inaczej i w połowie kwietnia 1945 roku wraz z dziećmi opuścili spokojne Schwanenwerder, by dołączyć do Hitlera, przebywającego w swoim bunkrze pod Kancelarią Rzeszy. Nie wzięli ze sobą zbyt wiele rzeczy, maluchom przed "wycieczką" kazali zostawić zabawki w domu. Prawdopodobnie już wtedy planowali swoją zbrodnię.
W bunkrze przez dwa tygodnie prowadzili w miarę normalne życie. Joseph zajęty był ciągłymi spotkaniami z kanclerzem, Magda przygotowaniami do ślubu Adolfa i Evy, młodsze dzieci zabawą, a Helga zdążyła się jeszcze po raz pierwszy w życiu zakochać - w młodym żołnierzu.
Ostatnia noc
Jednak kiedy 30 kwietnia Hitler i Eva Braun popełnili samobójstwo, Goebbelsowie zaczęli wprowadzać w życie dalszą część skrupulatnie przygotowanego wcześniej planu. Najpierw Magda podała dzieciom po kubku mleka ze środkiem uspokajającym. Kiedy położyły się spać, dokładnie wszystko posprzątała ("gdy ktoś potem wejdzie do kuchni, zastanie czyste, uporządkowane pomieszczenie. Nie pomyśli, że uciekli w popłochu, zostawiając po sobie bałagan ze strachu przed wrogiem").
Następnie udała się do sypialni, gdzie każdemu z otumanionych i pogrążonych we śnie dzieci przywiązała do włosów białą kokardkę, jako symbol niewinności, i włożyła do ust rozgniecioną kapsułkę z cyjankiem. Wszystko szło zgodnie z planem aż do momentu, w którym obudziła się Helga (mleko ze środkiem nasennym wcześniej zwymiotowała). Matka musiała siłą zmusić ją do połknięcia trucizny. Gdy się to już stało, opuściła ich sypialnię i dołączyła do czekającego za drzwiami męża.
Jak wiemy już z historii, oboje udali się do ogrodów kancelarii, gdzie prawdopodobnie Joseph zastrzelił najpierw żonę, a potem siebie (inna wersja mówi, że oboje zażyli truciznę, a następnie żołnierz oddał w ich stronę serię z karabinu). Ich ciała zostały oblane benzyną i podpalone.
_ Książka Meike Ziervogel "Magda" to wstrząsający rys psychologiczny, w sposób fabularny przybliżający czytelnikowi tamte wydarzenia z perspektywy Magdy Goebbels, jej matki Auguste oraz najstarszej córki Helgi. Została wydana nakładem Wydawnictwa "Marginesy"._