Ukazał się album "W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne"

Legendarne kabarety i kolej, która zapewniała podróż z Warszawy do Łodzi w półtorej godziny, a także bieda i zacofanie - taki obraz XX-lecia międzywojennego wyłania się z lektury albumu "W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne". Książka właśnie trafiła do księgarń.

Obraz
Źródło zdjęć: © "__wlasne

Legendarne kabarety i kolej, która zapewniała podróż z Warszawy do Łodzi w półtorej godziny, a także bieda i zacofanie - taki obraz XX-lecia międzywojennego wyłania się z lektury albumu W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne. Książka właśnie trafiła do księgarń.

Publikacja - jak piszą autorzy Maja i Jan Łozińscy - to swoisty reportaż z przeszłości, w którym wspomnienia, relacje literackie i anegdoty układają się w opowieść o szczególnym okresie historii polskiego społeczeństwa, jakim było dwudziestolecie międzywojenne. Radość z odzyskanej niepodległości, szybkie zmiany cywilizacyjne i obyczajowe, bujne życie towarzyskie, sukcesy - ale i porażki - w drodze do nowoczesnej Europy, tworzyły fascynującą atmosferę tamtych, jakże trudnych w ocenie lat.

Łozińscy przypominają, że młode państwo niemal od podstaw musiało odbudować przemysł, rolnictwo, transport, stworzyć własny skarb, walutę, administrację państwową, armię, określić ustrój i politykę zagraniczną, ułożyć stosunki z mniejszościami narodowymi zamieszkującymi jego obszar, wreszcie scalić w jeden organizm ziemie byłych zaborów. Choć życie nabierało cech normalności, w 1918 r. powtarzano gorzki żart pewnego polskiego arystokraty: "Dałbym połowę tego, co posiadam, żeby tylko Polska odzyskała wolność. Za drugą połową zaraz bym wyemigrował..."

Trudności tego pionierskiego okresu zatarły się we wspomnieniach, a lata międzywojenne jawią się teraz głównie jako czas udanej reformy walutowej, budowy COP i urozmaiconego życia towarzyskiego, którego filarami stały się rewie, kabarety i młode jeszcze kino. W Polsce w 1921 r. miłośnicy filmu mieli już do dyspozycji co najmniej 400 kin. W Warszawie końca lat 30. przez ponad 60 sal kinowych codziennie przewijało się średnio 32 tys. widzów.

Nie mniejszym zainteresowaniem cieszył się kabaret, a pierwszą rewię - "Wiwat wolność" - warszawska publiczność oglądała już 11 listopada 1918 r. Rok później powstał najbardziej znany kabaret dwudziestolecia Qui Pro Quo, do którego teksty piosenek, skecze, monologi i niezapomniane szmoncesy pisali m.in. Marian Hemar , Konrad Tom, Julian Tuwim . W kabarecie karierę zaczynali Zula Pogorzelska, Hanka Ordonówna, Mira Ziemińska, Adolf Dymsza, Eugeniusz Bodo, Kazimierz Krukowski. Repertuar rewii i kabaretów określała ich walka o przetrwanie: musiały płacić 50-proc. podatki.

Dość elitarną rozrywką pozostawał teatr. W 1929 r. teatry odnotowały zaledwie 200 tys. widzów, a tylko nieliczne sztuki utrzymywały się na afiszu dłużej niż przez 30 wieczorów. Na taki sukces mogły liczyć przede wszystkim komedie.

Wyraźny postęp zanotowała II Rzeczpospolita pod względem rozwoju transportu. W jej pierwszych latach tabor polskich kolei stanowił istną zbieraninę. Brakowało wszystkiego, w codziennej eksploatacji uciekano się nawet do opalania parowozów drewnem oraz torfem. Nic dziwnego, że podróż z Warszawy do Wilna trwała kilkanaście godzin. Jednak już przed II wojną sytuacja zmieniła się - przynajmniej na głównych szlakach - diametralnie. "Gwiazda północy" - pociąg pospieszny kursujący między Warszawą a Zemgale na granicy łotewskiej - odcinek Warszawa-Wilno (423 km) pokonywał w 5 godzin i 25 minut. Z Warszawy do Gdyni najchętniej jeżdżono "Strzałą Bałtyku" - podróż trwała 6 godzin i 35 minut. Licencyjna lux-torpeda mogła rozwijać nawet 120 km/godz. "Leci jak strzała i w półtorej godziny jesteśmy w Łodzi" - notowała w Dziennikach Maria Dąbrowska .

Podróżowanie automobilem jeszcze długo po odzyskaniu niepodległości należało do rzadkości. W 1924 r. w całej Polsce doliczono się zaledwie 7,5 tys. pojazdów samochodowych. "W Kongresówce drogi bite były nieliczne, a na Kresach praktycznie nie istniały. W Galicji, tak jak i w całej dawnej monarchii habsburskiej, przez pewien czas obowiązywał jeszcze ruch lewostronny, choć można się domyślać, że przy tak znikomej liczbie aut nie przysparzał większych problemów zmotoryzowanym przybyszom z innych dzielnic" - piszą autorzy.

Motocykle, tak popularne w końcu lat 30., zaraz po I wojnie można było policzyć na palcach.Obowiązywała już rejestracja maszyn i specjalne prawo jazdy, ale egzamin nie był specjalnie trudny: "Wystarczyło kilkakrotnie objechać latarnię przy ulicy Daniłowiczowskiej, ostrzegając przechodniów głośnym trąbieniem, oraz przedstawić komisji świadectwo zdrowia i moralności. Egzaminator z wydziału Ruchu Kołowego ponoć straszliwie bał się motocykli i wydawał opinię obserwując przejazd z okna urzędu".

Intensywny ruch uliczny wyróżniał Warszawę pod koniec lat trzydziestych. Latem na ulice wyjeżdżały kabriolety, które poruszały się na dwóch trasach: Alejami Ujazdowskimi, Belwederską i Sobieskiego do Wilanowa oraz Wałem Miedzeszyńskim do Otwocka. Najwięcej było rowerów - na nowo budowanych arteriach już wtedy wytyczano pierwsze ścieżki, a na parkingach montowano specjalne stojaki.

Oczywiste sukcesy młodego państwa nie przysłoniły problemów, z którymi nie uporało się ono do końca swego istnienia.Należała do nich m.in. sytuacja ludności wiejskiej stanowiącej ponad dwie trzecie obywateli. "Jedynie Wielkopolska i Pomorze, jeszcze nie tak dawno spichlerz państwa pruskiego, nie znały poważniejszych problemów aprowizacyjnych. Na przeciwnym biegunie znajdowała się uboga, przeludniona wieś galicyjska, gdzie tysiące karłowatych gospodarstw o powierzchni mniejszej niż dwa hektary nie mogło zapewnić nawet minimum egzystencji chłopom. Niewiele lepiej żyła wieś w Królestwie Kongresowym" - przypominają Łozińscy.

To ubóstwo powodowało cywilizacyjną zapaść wsi.Autorzy podają, że zasięg terytorium, po jakim poruszała się większość ludności wiejskiej, wyznaczały miejsca cotygodniowych targów i świątecznych jarmarków, oddalone od wsi nie więcej niż 15-20 kilometrów. "Chłop poza najbliższą okolicę nie wychodził i dziwił się wszystkiemu, czego we wsi rodzinnej nie widział" - pisał Jan Bystroń.

Na wsi polskiej brakowało pieniędzy, co wynikało z niezwykle niskich cen żywności w międzywojennej Polsce."Chłop sprzedawał swe produkty właściwie za bezcen - opowiadał o życiu na Wileńszczyźnie Tadeusz Konwicki . - Na przykład na pomidory nie było detalicznej ceny. Kto chciał kilogram pomidorów, mógł je po prostu wziąć".

Wątła siła nabywcza chudego, chłopskiego portfela była typowa nie tylko dla ubogich, ale i średniozamożnych rejonów rolniczych i utrudniała korzystanie w pełni z dobrodziejstw demokratyzującego się państwa i poprawę warunków życia.

Książka ilustrowana wieloma unikatowymi zdjęciami, głównie z Narodowego Archiwum Cyfrowego, ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟