Trwa ładowanie...
ycipk-1ki0d8

Przyszli na świat po to, by się spotkać. O powstańczej miłości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony, Basi

"44 prawdziwe historie powstańczej miłości" - wzruszające, dramatyczne, niezwykłe opowieści o gorących porywach serca, seksie, który w najstraszniejszych chwilach stawał się namiastką bliskości, a czasem ostatnią przyjemnością w życiu, i o miłości dojrzałej, która przetrwa wszystko.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kadr z filmu o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim
Kadr z filmu o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim (SPL/East News)
ycipk-1ki0d8

Wśród bohaterów książki odnajdziemy zwykłych warszawiaków, a także poetów, artystów, a nawet warszawską prostytutkę. Wszystkich ich łączy powstańcza miłość - miłość młodych ludzi, którzy nie wiedząc, czy dożyją jutra, ze wszystkich sił próbowali przeżyć jak najpiękniej każdą ofiarowaną im chwilę. Miłość, w której każdy może odnaleźć odzwierciedlenie własnych przeżyć.

Prezentujemy fragment książki "Miłość '44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości" Agnieszki Cubały opisujący historię Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony, Basi.

Basia i Krzysztof stanowili dowód na to, że teoria o dwóch połówkach pomarańczy jest prawdziwa. Przyszli na świat po to, by się spotkać. A kiedy już to nastąpiło, żyli tylko dla siebie, we własnym świecie, niespecjalnie zwracając uwagę na to, co myślą inni. Ci jednak bardzo uważnie im się przyglądali.

ycipk-1ki0d8

Zafascynowane poezją Krzysztofa koleżanki, patrząc na niego, mówiły jednym głosem: "Piękny!". Szczególne wrażenie robiły jego duże, granatowe, myślące oczy, które… po prostu spalały! Poeta miał sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i był zdaniem wielu kobiet "zgrabny i foremny”.

W różnorodnych opisach Krzysztofa pojawiają się określenia:"subtelny”, "wrażliwy”, "melancholijny” i "nad wiek poważny”. Ale był też mistrzem opowiadania dowcipów i anegdotek. Mówił bardzo obrazowo, gestykulując, zmieniając ton i stosując odpowiednią mimikę. Po puencie wybuchał razem ze słuchaczami kaskadą śmiechu. Pani Felicja Drapczyńska dodawała, że był ciepły i serdeczny, interesował się także sprawami domu. Był wręcz swojski, jak to określiła.

Niestety dość często na Krzysztofa patrzymy tylko przez pryzmat legendy poległego w walce poety elegii. Czy właśnie tego chciał? Słowa zawarte w jednym z jego wierszy przeczą tej opinii:

Niech mi nie kładą gwiazd na skronie
I pomnik niech nie stanie przy mnie.

ycipk-1ki0d8

Natomiast Basia miała nieco skośne jasne oczy, lekko zadarty nosek i kasztanowe włosy. Była drobna, szczupła i delikatna. Niektórzy mówili o niej "szara myszka”, zwłaszcza że najczęściej ubierała się skromnie. Rzadko się malowała. Na pierwszy rzut oka nie zwracała uwagi, ale przy bliższym poznaniu czarowała wszystkich urokiem, kobiecością i osobowością.

Krzysztofa zafascynowały przede wszystkim jej inteligencja i żywe usposobienie. A także fakt, że potrafiła dotrzymać mu kroku w dyskusji, zwłaszcza na temat poezji i literatury.

Jaki był ciąg dalszy tej historii? Krzysztof już podczas imienin Basi (czwartego dnia znajomości) zapytał:

– Czy zostanie pani moją żoną?
– Ależ oczywiście! – odpowiedziała.

ycipk-1ki0d8

Choć rozmowa została przeprowadzona w tonie żartobliwym, oboje mówili poważnie. (…) Datę ślubu ustalono na wrzesień, ale młodzi nie chcieli czekać tak długo. Pobrali się w czerwcu.

Decyzję o tak szybkim ślubie Krzyś podjął z dwóch powodów. Pierwszym z nich była miłość, drugim – przeczucie śmierci, które nieustannie w sobie nosił.

"Mamo, ja muszę bardzo szybko przeżyć moje życie” – powiedział pewnego dnia.

Pani Baczyńska długo nie mogła zaakceptować tej decyzji. Ale przekonały ją słowa sąsiadki: "Niech się pani na to zgodzi. Może to wszystko, co będą mieli z życia?”.

ycipk-1ki0d8
Materiały prasowe
Podziel się

(…)
Często tworzył portrety Basi. Choć różnie mawiało się o jej urodzie, akty żony, które rysował Krzysztof, przedstawiały zawsze niezwykle piękną kobietę… Tak patrzy bowiem zakochany mężczyzna. Wiersze Krzysztofa stanowiły również ogromny dowód miłości i fascynacji dziewczyną.

Madonno moja, grzechu pełna,
w sen jak w zwierciadło pęknięte wprawiona.
Duszna noc, kamień gwiazd na ramionach,
i ta trwoga, jak ty – nieśmiertelna.

To właśnie miłości Krzysztofa do Basi poezja polska zawdzięcza najprawdopodobniej najpiękniejsze erotyki. Kazimierz Wyka stwierdził nawet, że jeśli zostałby kiedyś wydany tomik wierszy Baczyńskiego poświęconych jego żonie, nie miałby równych sobie w całej historii literatury polskiej. (…)

ycipk-1ki0d8

W 1943 roku Krzysztof wstąpił do drużyny hufca "Sad”, na której czele stał Eugeniusz Koecher "Kołczan” (dowódcą całego hufca był jego kolega z gimnazjum – Tadeusz Zawadzki "Zośka”). Niestety nie wszystko układało się po myśli Krzysia poety, jak przeważnie nazywano go w batalionie "Zośka”. Dowódcy i koledzy czasami w mało subtelny sposób odsuwali go od akcji. "Wojna nie jest dla takich jak on – twierdził Jan Rodowicz «Anoda». – Niech lepiej pisze wiersze…”.
(…)

Zobacz też: Piotr Zychowicz: Gdy słuchałem opowieści świadków, łapałem się za głowę

Ostatnie dni przed godziną W Krzysztof spędził u teściów. "Punkt zbiórki jego oddziału był niedaleko na Ciepłej, kilka nocy spał więc u mnie na amerykance. Był bardzo podniecony. 1 sierpnia zrobiłam jego ulubione pierogi z jagodami. Potem założył jedną z uszytych przeze mnie opasek powstańczych, przypiął sobie orzełka do beretu, a w klapę munduru odznakę «Agrykoli». Odprowadzała go Basia. Ostatni raz widziałam go, jak zbiegał po schodach. Szedł jak na wesele” – wspominała pani Felicja.

Wybuch walk zastał Krzysztofa na ulicy Focha. Drugiego sierpnia przyłączył się wraz z kilkoma innymi powstańcami do II Batalionu Motorowego. Wspólnie opanowali pałac Blanka, w którym Krzysztof pełnił służbę na wieży.

– Co za wspaniała pozycja – zachwycił się.
– Z platformy ponad zegarem widać całą Warszawę! – rzucił jego kolega.

Trzeba było tylko uważać na nieustający ostrzał, gdyż placówka stała się celem jednego z gołębiarzy. I to właśnie jego kula 4 sierpnia trafiła Krzysztofa. Dostał postrzał w głowę. Wieczorem na dziedzińcu ratusza odbył się jego pogrzeb.

Basia po odprowadzeniu męża próbowała dostać się na swoją placówkę. Niestety ze względu na ostrzał nie było to możliwe. Wróciła więc do rodziców, ale zajęło jej to aż trzy dni. Zgłosiła się jako ochotniczka do szpitala przy ulicy Mariańskiej. Chodziła po domach, zbierając dla rannych żywność i papierosy. Nie miała jednak żadnych wieści od Krzysia, co bardzo ją niepokoiło.

Zobacz też: Danuta Szaflarska: Gdy nie mogła wejść w rolę, klęła jak szewc. "Mnie to pomaga"

Dlatego 15 sierpnia w "Biuletynie Informacyjnym” (numer 52) zamieściła ogłoszenie w rubryce "Poszukiwanie zaginionych”: "Baczyńska Barbara prosi o wiadomość pdch. Krzysztofa, ul. Pańska 5”. Niestety nie było żadnego odzewu. W końcu przypadkowo natknęła się na dowódcę męża – "Morsa”. Gdy zapytała go o Krzysia, unikał odpowiedzi. Zaczęła więc domyślać się najgorszego. I od tej pory sama szukała już śmierci.

Podczas bombardowania okolic ulicy Pańskiej została bardzo ciężko ranna odłamkiem szkła, który uszkodził jej mózg. Przeprowadzono operację, ale nie przyniosła pozytywnych skutków. Dziewczyna to traciła przytomność, to ją odzyskiwała. Podczas rozmów z matką z jej ust nie schodziło imię męża.

– Ja wiem, że Krzysztof nie żyje – powiedziała. – Nie chcę żyć bez niego.
Innym razem, będąc już w malignie, wyszeptała:
– Idę do ciebie. Już do ciebie idę!
– Basieńko! Nie odchodź! – błagała pani Felicja.
– Tam jest mój mąż – odpowiedziała.

W nocy, bezpośrednio przed śmiercią córki matka miała sen. Do Basi przyszedł w nim Krzysztof. Nakrył ją całą swoim płaszczem, a potem zabrał ją ze sobą. Ale wojna zabrała nie dwójkę, lecz trójkę Baczyńskich. Sytuację tę przewidział zresztą sam poeta, pisząc w swoim ostatnim wierszu: "Dziecko poczęli całe czerwone od krwi”.

Basia odeszła, trzymając w rękach tomik wierszy męża. Być może były w nim i te słowa:


bo taka była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło.
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością.

Wikimedia Commons CC0
Podziel się

Agnieszka Cubała - pasjonatka historii Powstania Warszawskiego. Swoją przygodę z tym tematem rozpoczęła od napisania książki "Ku wolności… Międzynarodowe, polityczne i psychologiczno-socjologiczne aspekty Powstania Warszawskiego". Pracowała w Muzeum Powstania Warszawskiego, koordynując prace nad realizacją scenariusza ekspozycji stałej. Opracowała hasła autorskie do "Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego". Konsultowała dwa rozdziały polskiej edycji książki Normana Davisa "Powstanie '44". Wydała publikacje: "Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa. Życie codzienne powstańczej Warszawy", "Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia", "Igrzyska życia i śmierci. Sportowcy w Powstaniu Warszawskim". Za popularyzację tematu otrzymała nagrodę Klio i odznakę Zasłużony dla Warszawy.

Materiały prasowe
Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1ki0d8

ycipk-1ki0d8
ycipk-1ki0d8