Trwa ładowanie...
recenzja
04-08-2016 15:09

Prawdziwe zwycięstwo w wyścigu to niebranie w nim udziału

Share
Prawdziwe zwycięstwo w wyścigu to niebranie w nim udziałuŹródło: Inne
d2bv3ra

W Piekielnym Wyścigu uczestniczą ludzie nieoczekiwanie wyrwani ze swojego codziennego życia, omamieni obietnicą najcenniejszej dla nich nagrody. Mają za zadanie wygrać za wszelką cenę, stosując każdy dostępny sposób, pokonując przeszkody i eliminując rywali. Wyścig wiedzie przez ekstremalne środowiska, a organizatorzy nie szczędzą uczestnikom dodatkowych utrudnień. Trasa usłana jest trupami tych, którzy nie sprostali stawianym wyzwaniom.

W Piekielnym Wyścigu zwycięzca może być tylko jeden. Pozostali są skazani na przegraną o tragicznych w skutkach konsekwencjach. Jeśli sami nie zginą czy nie doznają trwałego uszczerbku na zdrowiu, śmierć dosięgnie kogoś z ich najbliższych. Tak to sobie obmyślili amoralni organizatorzy, aby zmaksymalizować motywację uczestników, zmusić ich do bezwzględnej walki, która czyni widowisko jak najbardziej emocjonującym dla pozostających w ukryciu obserwatorów.

Na pierwszych etapach biorący udział w wyścigu mogą się jeszcze oszukiwać – że liczy się nie tylko zwycięstwo, ale również solidarność, przyjaźń, współpraca, które umożliwiają pokonanie niektórych przeszkód na trasie. Z czasem wybór jest staje się jednak coraz bardziej dramatyczny: czy współpracować z innymi, czy walczyć z nimi. Każdego – łącznie z główną bohaterką Tellą – dosięga zmora wszelkiej rywalizacji. Żeby wygrać, wcale nie trzeba być lepszym od innych, wystarczy, że inni będą gorsi od ciebie. Może więc warto skupić się na szkodzeniu im, zamiast na pokonywaniu własnych słabości i ograniczeń?

Taki obrót sprawy założyli organizatorzy wyścigu, chcąc, żeby uczestnicy rzucili się sobie do gardeł jak dzikie bestie. Ich diaboliczny plan zakłada, że każdy myśli przede wszystkim o tej bliskiej mu osobie, dla ocalenia której uczestniczy w wyścigu. Pragnienie zdobycia lekarstwa, które uratuje tej osobie życie, odwodzi go od otwartego buntu, przeciwstawienia się organizatorom.

d2bv3ra

Tella, podobnie jak wcześniej Guy – chłopak, do którego się zbliżyła – właściwie identyfikuje prawdziwego wroga w Piekielnym Wyścigu. To jego organizatorzy, zabawiający się życiem i śmiercią zdesperowanych uczestników i ich bliskich. To organizatorzy wywołują choroby u wybranych osób, aby skłonić ich najbliższych do startu. To z organizatorami należy walczyć, ich ostatecznie pokonać, by już nikt nigdy nie był zmuszony do udziału w wyścigu. Dlatego prawdziwym zwycięstwem będzie zniszczenie Piekielnego Wyścigu.

W pierwszym tomie cyklu Victorii Scott, zatytułowanym „Ogień i woda”, szesnastoletnia Tella i ponad setka innych uczestników wyścigu przedzierają się przez dżunglę i pustynię. W „Kamieniu i soli” ich droga wiedzie przez ocean i góry. Na ostatni etap rusza zaledwie czterdziestu jeden spośród tych, którzy stanęli na starcie wyścigu. Telli coraz trudniej jest podejmować kolejne decyzje, które mają doprowadzić ją do mety. Na każdym kroku musi wybierać pomiędzy ratowaniem jednego życia albo drugiego. Albo dążąc do zwycięstwa, które przyniesie uzdrowienie jej bratu Cody’emu, straci wrażliwość na krzywdę innych uczestników wyścigu, albo pomagając słabszym spośród nich narazi na spowolnienie swój marsz ku upragnionej wygranej.

Tella nie chce stawać przed takimi wyborami i próbuje łączyć ogień z wodą. Wciąż wyciąga pomocną dłoń do tych, którzy znaleźli się w opałach. Wciąż boleje nad śmiercią kolejnych towarzyszy, choć są jej rywalami w wyścigu. Troszczy się także o pandory – genetycznie zmodyfikowanych zwierzęcych towarzyszy każdego uczestnika. Wciąż ufa tym, których uznała za przyjaciół. Do tego jeszcze musi pokazać Guyowi i pozostałym, a przede wszystkim sobie samej, że jest samodzielna i potrafi zadbać o siebie i innych, że potrafi podejmować trafne decyzje, a kierowanie się bardziej sercem niż rozumem – choć zdaje się być nieracjonalne – przynosi najlepsze efekty. To wszystko aż nadto na jej nastoletnie barki.

Drugi tom przygód Telli rozwija i kontynuuje wątki pierwszego, ale – wbrew oczekiwaniom – nie prowadzi do ostatecznego finału. Rozterki bohaterki współgrają z kolejnymi ekstremalnymi wyzwaniami, przed którymi stają uczestnicy. Podobnie jak wcześniej, wyzwania te są opisane w sposób znamionujący „teoretyczną” wiedzę autorki na ich temat. Ograniczony realizm w tym względzie będzie więc atrakcyjny dla tych czytelników, którzy nigdy nie znaleźli się w terenie i nie interesowali relacjami z prawdziwych ekstremalnych wypraw. Wciąż nie końca jasne zasady wyścigu ewoluują, zaskakując czytelników na równi z uczestnikami. Coraz więcej natomiast wiadomo o organizatorach, z którymi Tella wraz z grupą najbardziej zaufanych towarzyszy planuje się rozprawić.

d2bv3ra

Najmocniejszą stroną prozy Victorii Scott pozostaje opis życia emocjonalnego bohaterki i jej postrzegania świata. Pomimo nacisków ludzi i okoliczności Tella nie wyrzeka się swoich poglądów i uczuć, co stanowi wartość samą w sobie. Pozostaje wierna własnym ideałom i nie pozwala ich zniszczyć. Tym bardziej, że ich destrukcja miałaby służyć cudzej zwyrodniałej zabawie. W sferze symbolicznej możemy uznać książki Scott za krytykę darwinizmu społecznego panującego w wielu miejscach naszego świata oraz powszechnego w propagandzie amerykańskiego stylu życia założenia, że w każdej dziedzinie liczy się tylko rywalizacja i wygrana, zajęcie pierwszego miejsca i wywyższenie się nad innych.

W tym kontekście Piekielny Wyścig to symbol promowanego przez tę propagandę „wyścigu szczurów”, w którym ci którzy nie wygrali, nie dali rady, zostają automatycznie skazani na niesławę, zapomnienie, społeczny niebyt. Swoją prozą Scott przeciwstawia się takiemu urządzeniu świata i bierze tych ostatnich w obronę. Pokazuje, że prawdziwe zwycięstwa człowiek odnosi nad sobą samym, a nie nad innymi, nad swoimi słabościami i ograniczeniami, nad złem, które chce mu zabrać jego duszę. I że zwycięstwa te w dużej mierze zawdzięcza pomocy innych ludzi.

d2bv3ra
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2bv3ra
d2bv3ra