Trwa ładowanie...
Pielgrzymi na Jasnej Górze, sierpień 2021 r.
Pielgrzymi na Jasnej Górze, sierpień 2021 r.Źródło: Getty Images

Katolicy – konsumenci bez prawa do reklamacji

- Ustępstwa ze strony państwa wydają się niczym wobec ciągle rosnących roszczeń kleru katolickiego. Z tym łączymy też widoczny gołym okiem uwiąd życia duchowego, które zostało zredukowane i sprowadzone do zewnętrznych (suto przy tym opłacanych) usług religijnych – piszą autorzy książki "Gomora", którzy nieprzypadkowo nawiązują tytułem do słynnej "Sodomy" Frederica Martela.

Share

Zmieniają się księża, zmieniają się biskupi, a patologie w polskim Kościele pozostają. Nierozliczone przestępstwa, w tym pedofilia, brak kontroli nad finansami, arbitralność awansów, wykluczenie kobiet, feudalny model władzy, afery seksualne, skorumpowani biskupi, rozpusta, kolesiostwo, cynizm, związki z władzą, hipokryzja...

Przez media co i rusz przewijają się kolejne skandale, które pokazują, że hierarchowie mają na sumieniu bodaj wszystkie grzechy główne.

To system jest chory - taką tezę stawiają autorzy książki "Gomora. Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele", Artur Nowak (adwokat ofiar pedofilii i publicysta) i Stanisław Obirek (teolog i były jezuita).

d252g3n

- Staramy się pokazać korzenie, skąd to wypływa, znaleźć źródło tego, co postrzegamy jako patologię. (…) Nas interesuje system, jak kryje przestępców, jak uniemożliwia usłyszenie głosu ofiar, dotarcia do prawdy - mówił niedawno prof. Stanisław Obirek w rozmowie z WP.

Dzięki uprzejmości wyd. Agora publikujemy fragment książki, która ukaże się 15 września.

 ŁAKOMSTWO. Konsumenci religijni

"Gniew jest mniej trujący dla duszy niż chciwość, chciwość jest mniej jadowita niż zawiść, a zawiść nie jest nawet w połowie tak deprawująca jak władza" - Dean Koontz

"Prawda o polskim Kościele jest taka, że znacząca większość ludzi, którzy do niego uczęszczają, ogranicza się do roli konsumenta mało wyszukanych i niezrozumiałych dla nich potrzeb religijnych". Taką tezę postawił Piotr Szeląg, były ksiądz, doktor prawa kanonicznego, dziś wzięty komentator życia Kościoła.

Stwierdzenie to skłania do rozważań na temat świadomości religijnej Polaków, ich oczekiwań wobec Kościoła a także realnego wpływu na jego działalność. Wreszcie daje pretekst do poszukiwania analogii między uczestnictwem w dzisiejszych praktykach religijnych do relacji, w których biorą udział konsumenci. Rzecz jasna, na pierwszy rzut oka praktyki religijne nijak się mają do transakcji handlowej. Religia na sprzedaż?

Stanisław Obirek i Artur Nowak
Stanisław Obirek i Artur Nowak, autorzy książki "Gomora" Źródło: Materiały prasowe

Kiedy jednak bliżej przyjrzeć się temu zjawisku, okazuje się, że Szeląg może mieć rację, a tezę, którą stawia, warto rozwinąć. Konsument to podmiot występujący w wielu relacjach: stosunkach cywilno-prawnych, oddziaływań świata przyrody, wreszcie transakcji ekonomicznych. Szelągowi pewnie chodziło o ten ostatni kontekst, a więc konsumenta jako uczestnika transakcji handlowych, tylko że w tym wypadku ich przedmiotem są potrzeby duchowe. Ta relacja ma więc dość osobliwy charakter, którego w ramach wolnego rynku nie dałoby się uzyskać: charakter sakralny.

d252g3n

Kościół katolicki głosi, że sakramenty uświęcają człowieka. "Nie są już czysto ludzkimi, ale podniesione do rzeczywistości nadprzyrodzonej, są interwencjami Boga, który działa w historii". W tych transakcjach konsument nie ma wyboru. Jedyny sklep, w jakim może zaspokoić potrzeby duchowe, to Kościół rzymskokatolicki, do którego uczestnik obrotu został wszczepiony, choć nikt go o zdanie nie pytał. Według magisterium Kościoła chrzest "wszczepia nas w Chrystusa i daje udział w Jego życiu, kształtuje wedle Niego i nadaje nam Jego rysy". Ale to dopiero początek.

Przedmiotem transakcji są sakramenty, które towarzyszą konsumentowi przez całe życie, poczynając od chrztu, przez komunię, bierzmowanie, ślub po ostatnie namaszczenie. Wszystkie są ze sobą zmyślnie powiązane. Poprzedni sakrament warunkuje "nabycie" następnego. Ktoś, kto nie został ochrzczony, nie przystąpi do komunii, kto nie przystąpił do komunii, a potem bierzmowania, nie może liczyć na katolicki ślub. Na pogrzeb też. To mechanizm, który porządkuje i kontroluje konsumentów. Istnieje zresztą przymus praktyk religijnych pod sankcją grzechu.

SK:, , fot. Norbert Nieznanicki/AKPA
SK:, , fot. Norbert Nieznanicki/AKPAŹródło: AKPA

Nabywca sakramentów nie może ich reklamować, tak jak może zakwestionować jakość zakupionego produktu. Jakość spowiedzi albo mszy nie ma znaczenia dla jego ważności (obowiązuje tu słynna zasada ex opere operato, a więc na ważność sakramentu nie ma wpływu moralność księdza, istotne jest jednak, by to właśnie ksiądz dokonywał różnych praktyk religijnych). Nie ma więc mechanizmu, na mocy którego konsument miałby realny wpływ na poprawę jakości zaspokajania swojej potrzeby religijnej. Pozostaje mu więc przyjąć sakrament bez gadania.

Idźmy dalej.

W relacji z konsumentem praktyk religijnych uczestniczyć może wyłącznie osoba namaszczona, wskazana przez instytucję. Sprawę tę dość precyzyjnie regulują kanony Kodeksu Prawa Kanonicznego. Udział innej osoby w praktyce religijnej z udziałem konsumenta czyni ją nieważną. Kościół to więc monopolista, który ma wyłączność na zaspokajanie potrzeb religijnych.

d252g3n

Jak w każdej transakcji handlowej przedmiot świadczenia wiąże się z ekwiwalentem. Są nim pieniądze. Piszemy o nich więcej w innym miejscu, wykazując, że finanse Kościoła w Polsce w całości zostały wyjęte spod prawa, co w sposób naturalny tworzy warunki do nadużyć. Zapłata za sakrament, zwana często dobrowolną ofiarą, w istocie jest ustalona w uznaniowych taryfikatorach stosowanych przez poszczególne parafie.

Nie miejmy złudzeń: Kościół działa jak przedsiębiorstwo. Kontekst tego zjawiska od jakiegoś czasu opisują w ramach Pracowni Pytań Granicznych przy UAM w Poznaniu doktor Anna Polak i profesor Tomasz Polak. Uważają, że Kościół katolicki można opisać jako hierarchiczną strukturę, która korzystając z zasobu energii wiernych, usprawiedliwia swoje istnienie, realizuje swój sukces, wreszcie przejmuje coraz to większe zasoby. Według tej koncepcji dochodzi tu do przejęcia energii życiowej ludzi, by urzeczywistnić projekt, którym jest przejęcie i kontrolowanie (jak największej części) przestrzeni publicznej.

Konsument w ramach tego projektu – swoistego programu lojalnościowego – ma prawo do bardzo realnych profitów. Jak tłumaczą Anna Polak i Tomasz Polak, otrzymuje obietnice "zaprojektowanej" egzystencji, co za tym idzie – poczucie bezpieczeństwa.

Sformalizowany kontakt z instytucją religijną jest jednak zaprzeczeniem przymierza człowieka z Bogiem. Bogiem dającym wszystko darmo. Po to, by obdarowanego uzdolnić do równie bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi. Tak było na początku chrześcijaństwa, gdy główną siłą napędową nowego ruchu religijnego zapoczątkowanego przez Jezusa z Nazaretu i jego uczniów było całkowicie darmowe doświadczenie łaski ze strony zbawiającego Boga. Tak było też z powołaniem pierwszych uczniów i uczennic, którzy czuli się absolutnie zaskoczeni tym, że Jezus zwrócił na nich uwagę. Co ważniejsze, Jezus nie domagał się w zamian żadnych świadczeń, a nawet unikał nazbyt wylewnej wdzięczności.

Sytuacja komercyjna, jaką wypracował przez wieki Kościół katolicki, jest więc zaprzeczeniem wyjściowej sytuacji, która powołała go do istnienia. Tomasz Polak w ostatnio opublikowanej książce "System kościelny" powiada wręcz, że jądrem chrześcijaństwa (bo nie tylko katolicyzmu) jest ateizm. A to dlatego, że zasadą rządzącą tą religią jest czysty interes pozbawiony transcendentnych odniesień.

msza
Źródło: AKPA

Jezus szukał drugiego człowieka. Organizacje religijne tymczasem, przez wieki, wypracowały mechanizmy nieodwracalnego wiązania człowieka z Kościołem. Poszukiwania religijne i wzrost duchowy to dla Kościoła zagrożenie. Kościół wolał mieć wszystko pod kontrolą. Poczynając od chrztu, który właściwie wszystko już załatwiał. Na mocy tego sakramentu osoba niezdolna do podjęcia świadomej decyzji zostaje uwikłana do końca życia w przynależność do organizacji religijnej. Wystąpienie z niej wymaga przeprowadzenia specjalnej procedury.

d252g3n

Jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że mentalność transakcyjna stanowi całkowite odejście od impulsu religijnego, jaki zadziałał w początkowej fazie chrześcijaństwa. Co więcej, jest wykroczeniem przeciwko zasadzie darmowości, jaką z takim naciskiem wprowadzano na początku życia Kościoła. Symonia, czyli kupowanie świadczeń, było karane bardzo surowo. Dlatego kupowanie i sprzedawanie usług sakramentalnych jest w pewnym sensie wspólnotą w grzechu.

Ta mniej czy bardziej uświadomiona sytuacja sprawia, że ludzie, którzy są w nią uwikłani, są również od siebie coraz bardziej zależni i wzajemnie się kontrolują. Jest to wręcz układ pasożytniczy, który nie tylko wypacza uczestników transakcji, ale ich głęboko demoralizuje. Miarą życia religijnego stało się nie autentyczne doświadczenie relacji, lecz kultywowanie pewnego schematu. Członkowie wspólnoty zamykają się bowiem na osoby spoza swojej grupy i postrzegają je jako zagrożenie.

Jesteśmy w te mechanizmy tak głęboko zanurzeni, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nas napędzają i deprawują. Jedynie zderzenie tekstów napisanych przed uzyskaniem przez chrześcijaństwo pozycji uprzywilejowanej dzięki edyktowi mediolańskiemu cesarza Konstantyna w 313 roku i po tej dacie daje nam wgląd w zmiany mechanizmów myślenia ludzi Kościoła. A zwłaszcza kleru.

gomora
Źródło: Materiały prasowe

Najdobitniej widać to na przykładzie krótkiego panowania cesarza Juliana zwanego Apostatą (361–363 roku). Próbował on ograniczyć przywileje duchownych i podległych mu instytucji religijnych i edukacyjnych. Ta trauma związana z możliwością utraty (bo przecież nie utraty faktycznej ze względu na krótki czas panowania Juliana) była tak głęboka, że przeszła do historii jako syndrom Kościoła juliańskiego. A więc rozpamiętującego doznane faktycznie czy tylko możliwe straty i cierpienia.

d252g3n

W naszej opinii polski Kościół katolicki właśnie wszedł w taką fazę po 1989 roku i do dzisiaj nie może się z niej otrząsnąć. Ustępstwa ze strony państwa wydają się niczym wobec ciągle rosnących roszczeń kleru katolickiego. Z tym łączymy też widoczny gołym okiem uwiąd życia duchowego, które zostało zredukowane i sprowadzone do zewnętrznych (suto przy tym opłacanych) usług religijnych. Każda próba zwrócenia uwagi na niestosowność tych praktyk spotyka się z gwałtownym oporem i oskarżeniami o atak na świętą instytucję Kościoła.

(…)

Powyższy fragment pochodzi z książki "Gomora. Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele" Artura Nowaka i Stanisława Obirka, która ukaże się 15 września nakładem wyd. Agora. 

Podziel się opinią

Share