Trwa ładowanie...
d3smrhn
Informacja prasowa
wywiad

Czas na kolejną przyjaźń - wywiad z Anną Karpińską

Rozmowa z Anną Karpińską – o fascynacji Chorwacją, przyjaźniach z bohaterami, relacji między matkami a córkami oraz inspiracjach
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
( )
d3smrhn

Rozmowa z Anną Karpińską – o fascynacji Chorwacją, przyjaźniach z bohaterami, relacji między matkami a córkami oraz inspiracjach.

Marcin Wilk: „Bez zdarzeń, ludzi, zajęć, wrażeń nie byłoby ani mnie, ani moich bohaterów”. Tak Pani mówi o swoich książkach. Muszę zatem spytać, jakie konkretne zdarzenia, ludzie, zajęcia i wrażenia były pretekstem do powstania "Przekonaj mnie, że to ty" ?

Anna Karpińska: Nie buduję fabuły książki w oparciu o konkretne fakty z życia ludzi, z którymi się stykam. Moje bohaterki nie mają pierwowzorów, a ich historie rodzą się w mojej wyobraźni.

d3smrhn

Redaktor przyjmujący do druku Chorwacką przystań, której akcja częściowo toczy się podczas wojny bałkańskiej, zapytał mnie, czy byłam tam korespondentem wojennym. Uwierzył w prawdziwość realiów.

Zatem nie tylko ja uległem Pani wiarygodności…

Nie byłam wówczas w Chorwacji. Ten piękny kraj odwiedziłam po raz pierwszy dopiero czternaście lat później, kiedy po wojnie nie było już śladu. Jednak miałam coś wspólnego z Aną, polską korespondentką w Dubrowniku – sama byłam dziennikarką i znałam kontekst pracy w ogólnopolskim dzienniku. Po rzetelnym reaserchu w bibliotece, przejrzeniu gazet z tamtych lat i wyłowieniu przydatnych informacji mogłam „wczuć się” w moją bohaterkę.

Czyli dokumentacja jest ważna.

Gromadzę w głowie obserwacje, przyglądam się ludziom, ich wzajemnym relacjom, a jeżdżąc po świecie kolekcjonuję wrażenia i doznania. To z nich czerpię, budując postacie bohaterów. Staram się, żeby byli wiarygodni, a ich postępowanie uzasadnione sytuacją. Przydaje się mój wrodzony zmysł obserwacji.

d3smrhn

Jak zatem było w przypadku Przekonaj mnie, że to ty?

Już na etapie obmyślania wątków wiedziałam, że akcję umieszczę częściowo w Hiszpanii, którą odwiedziłam we wrześniu ubiegłego roku. Widziałam, posmakowałam, nawiązałam kontakty. Miałam świetne tło do romantycznej historii. W Krynicy Morskiej też bywałam wielokrotnie. Spodobał mi się jej klimat, umieściłam ją w powieści. Fabuła tworzyła się sama…

Zawsze mnie interesowało, czy autorzy nawiązują relacje ze swoimi bohaterami. Czy Pani ze swoimi potrafi się zaprzyjaźniać?

Dziękuje za to pytanie. Bardzo lubię wszystkie moje główne bohaterki i niezmiernie się do nich przywiązuję. Wpędzam je zazwyczaj w potężne kłopoty, ale właśnie dlatego, że je lubię, pod koniec każdej powieści znajduję sposób, by je z nich wyciągnąć. Wydaje mi się, że jeżeli autorka czuje do swoich bohaterek sympatię, podobne odczucia będą mieć również czytelnicy.

d3smrhn

To ciekawe.

Po zakończeniu książki zaczynam traktować bohaterki jak realne postaci. Zastanawiam się nawet czasami, czy nie wysłać im kartek ze świątecznymi życzeniami…

Podczas lektury Pani najnowszej książki wiele matek, ale i córek, zastanowi się zapewne nad wzajemnymi relacjami. Dlaczego ten temat jest ważny?

Dużo jest ważnych tematów, które można podjąć, jednak moim zdaniem relacja matka–córka to jeden z ciekawszych. Dwie kobiety w różnym wieku, które łączy miłość, naturalną koleją rzeczy konkurujące ze sobą. Dwa światy przyciągające się, a jednocześnie odpychające. Miłość i nienawiść. Troska i pretensje. Siłę tej relacji przebija wyłącznie moc przeżyć pomiędzy kobietą a mężczyzną. Tyle że z matką nie można się rozstać…

d3smrhn

Na czym polega największa trudność w kształtowaniu tej relacji?

Nie wiem. I z punktu widzenia córki nie dowiem się tego na pewno, ponieważ moja mama już nie żyje.

Przykro mi.

Wracając jednak do pytania. Po lekturze zamieszczanych w różnych pismach porad psychologicznych powiedziałabym, że najbardziej przydatne sa cierpliwość i dojrzałość. Ponieważ jednak w swoich książkach mogę sobie pozwolić na luksus eksperymentowania, każda moja para „matka–córka” rządzi się swoimi prawami. A ja trzymam kciuki za wszystkie. To bardzo trudna, ale i dobre relacje.

d3smrhn

Odniosłem wrażenie, że bardzo ważną rolę w naprawie kontaktów międzyludzkich odgrywa rozmowa.

Rozmowa to podstawa. Niemniej jednak w prawdziwym życiu bardzo trudno znaleźć parę ludzi, którzy przykładają do niej jednakową wagę, jako do sposobu rozwiązywania konfliktów. Na ogół zabiega o to jedno z nich. Zgodnie z porzekadłem: „W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

Co jest wyznacznikiem dobrej rozmowy?

Chęć i zaangażowanie obu stron. Przyjaźń pomiędzy stronami, bo jak rozumiem nie rozmawiamy tu o handlowych negocjacjach, opisanych w literaturze fachowej i serwowanych na szkoleniach dla sprzedawców. Żeby się dogadać, trzeba się lubić i rozumieć.

d3smrhn

W kontekście Pani najnowszej książki nie mogę pominąć tej kwestii. Proszę opowiedzieć czytelnikom o „swojej” Hiszpanii.

Mogłabym dużo mówić o „swojej” Chorwacji, którą znam doskonale i kocham. Hiszpanii na razie posmakowałam. Ale nie zamierzam odpuścić. We wrześniu jadę do Malagi, zwiedzę Andaluzję. Hiszpanie są otwarci, co bardzo sobie cenię, miejscowe słońce pieszczące, a nie palące, woda ciepła. Jest co zobaczyć i co zjeść. No i nie jest najdrożej. Zapewniam, że nie reklamuję tego kraju za pieniądze. I ufam, że po kolejnym pobycie będę mogła powiedzieć o nim więcej.

Trzymam Panią za słowo! Tymczasem ostatnie pytanie. Wielu autorów często korzysta z sugestii czy historii zaczerpniętych od swoich czytelników. Czy należy do nich również Pani?

Być może pana zawiodę, ale jak do tej pory ani razu nie posłużyłam się historią zaczerpniętą z życia konkretnej osoby. Po napisaniu książki zasiadam nad wymyślaniem fabuły kolejnej. To męczący proces. Dlatego tak cieszy mnie, gdy pomyślne wiatry przywiewają do mnie „znikąd” pomysł i nadzieję na kolejne miesiące – z jakąś Aną, Martą, Weroniką, Ulką czy Dagmarą… Czas na kolejną przyjaźń.

Rozmawiał Marcin Wilk

d3smrhn

Podziel się opinią

Share

d3smrhn

d3smrhn