Trwa ładowanie...
d39ouwr

"Angel Wings", II wyd. – recenzja komiksu wydawnictwa Scream Comics

Nie interesujecie się historią II wojny światowej, a z awiacją macie tyle wspólnego, co nic? Nie szkodzi, ja też. Mimo to "Angel Wings" pochłonąłem na jednym posiedzeniu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wydanie zbiorcze "Angel Wings" ukazało się nakładem Scream Comics
Wydanie zbiorcze "Angel Wings" ukazało się nakładem Scream Comics (Materiały prasowe)
d39ouwr

Komiksy o samolotach i podniebnych bitwach to ostatnia rzecz, po jaką bym sięgnął, szukając niezobowiązującej rozrywki na wieczór. Ale w tym przypadku już po kilku stronach wiedziałem, że to początek pięknej, acz niepozbawionej wad przyjaźni.

Główną bohaterką 3-częściowej historii jest tytułowa Angela McCloud, cudownej urody pilotka służąca w WASP (Women Airforce Service Pilots), amerykańskim korpusie kobiet pilotów z czasów II wojny światowej. Akcja rozgrywa się w Birmie, gdzie stacjonujący Jankesi toczą nieustające boje z armią cesarza Hirohito. Angela musi nie tylko uważać na zabłąkane kule japońskich myśliwców, ale zmagać się też z jaskrawymi nierównościami – zarówno jako kobieta, jak i pilotka.

Materiały prasowe

Zacznijmy od tego, że "Angel Wings" to jeden z najpiękniej narysowanych i wydanych albumów, jakie ostatnio miałem w rękach. Hiperrealistyczny styl Romaina Hugaulta, znanego m.in. z ilustracji do "Thorgala", z oczywistych względów przywodzi na myśl tytana pin-upu Gila Elvgrena. Ale w jego kadrach pobrzmiewają też echa twórczości Normana Rockwella, jednego z najwybitniejszych amerykańskich malarzy i rysowników, autora legendarnych okładek "The Saturday Evening Post".

d39ouwr

ZOBACZ TEŻ: Komiks - renesans gatunku

Wszystko, począwszy od fizjonomii, przez soczyste kolory, a skończywszy na ultraszczegółowych rysunkach prujących niebo maszyn, przyprawia o ciarki. Zwłaszcza, że Hugault nie unika bajecznych splashy, co przy wielkim formacie komiksu robi jeszcze większe, żeby nie powiedzieć, kolosalne wrażenie.

Nieco bladziej album wypada od strony fabularnej. Z jednej strony to podana w przystępnej formie kopalnia wiedzy z zakresu II wojny światowej, lotnictwa wojskowego i obyczajowości pierwszej połowy XX w. Z drugiej, Yann serwuje nam nieskomplikowaną historię podporządkowaną kolejnym ekscytującym podniebnym akrobacjom i namiętnemu eksponowaniu atutów głównej bohaterki. Ambiwalentne odczucia budzi też brak tłumaczenia większości angielskich zwrotów grzecznościowych i przekleństw. Za to ogromnie cieszy mocno wybrzmiewający wątek równouprawnienia i sytuacji kobiet w armii Wuja Sama.

Materiały prasowe

Wracając jeszcze do jakości wydania. Na 160-stronicowy integral składają się 3 pierwsze tomy serii (dwa kolejne ukazały się w styczniu tego roku). Album wydano w imponującym formacie 24x32,5 cm, twardej lakierowanej oprawie i przepięknej błyszczącej obwolucie. Dodatkowo w środku znajdziecie sporych rozmiarów plakat z tytułową bohaterką oraz dodatki w postaci elvgrenowskich pin-upów.

d39ouwr

"Angel Wings" ukazało się nakładem Scream Comics, które w moim osobistym rankingu polskich wydawców z albumu na album zajmuje coraz wyższą lokatę. Tak trzymać.

Materiały prasowe
d39ouwr

Podziel się opinią

Share

d39ouwr

d39ouwr