Wszystkie twarze Henryka Gołębiewskiego

Jako dziecko grał w najpopularniejszych serialach dla młodzieży: "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana". Potem zniknął z ekranów, by po dwudziestu latach powrócić w wielokrotnie nagradzanym, kultowym już filmie "Edi". Co sprawiło, że rozpoznawany na ulicy dzieciak nie zrobił błyskawicznej kariery? Co się z nim działo przez te dwie dekady przerwy? Życie nieraz prowadziło Henryka Gołębiewskiego na szczyty, ale pozwoliło mu również zasmakować wiele goryczy.

Łobuziak z telewizyjnego ekranu, robotnik - alkoholik, kochający mąż i ojciec
Źródło zdjęć: © PAP

/ 12Łobuziak z telewizyjnego ekranu, robotnik - alkoholik, kochający mąż i ojciec

Obraz
© PAP

W pełnej anegdot biografii "Zygzakiem przez życie" , Tomasz Solarewicz - scenarzysta i przyjaciel aktora - nakłania go do wspomnień: z dzieciństwa i planu filmowego, pobytu w wojsku, pracy na budowie, wyjazdów na kontrakty do NRD i ZSRR. Gołębiewski opowiada też o tragicznych chwilach swojego życia: śmierci rodziców i braci, stracie ukochanej, chorobie nowotworowej oraz ciągnących go na dno słabościach do alkoholu i hazardu. A także o dwóch najważniejszych kobietach w jego życiu: żonie Marzennie i córce Róży.

/ 12Najmłodszy z dziesiątki rodzeństwa

Obraz
© Kadr z filmu ''Podróż za jeden uśmiech''/PAP

W domu Gołębiewskich, na warszawskim Mokotowie, Henryk wychowywał się wraz z trzema siostrami i pięcioma braćmi. Najstarsza siostra, Agnieszka, zmarła zaraz po swoich narodzinach - żadne z rodzeństwa jej nie znało. Ojciec aktora, brygadzista i malarz pokojowy, lubił się napić - często wracał do domu "podcięty". Matka pracowała w przetwórni owocowo-warzywnej i dorabiała praniem. Cała rodzina żyła skromnie, ale szczęśliwie - aktor wspomina tradycyjnie spędzane święta i dziecięce zabawy.

Mały Henio, wraz z dwójką ulubionych kolegów, Kubą i Barszczakiem, nie znał umiaru w wymyślaniu sobie zajęć. Ganianie po dachach i piwnicach, berek na drzewach, konstruowanie petard i walki bokserskie - to tylko kilka z ich zabaw na podwórku. Ulubionymi psikusami chłopców było zawiązywanie sznurkami klamek od drzwi mieszkań naprzeciwko siebie oraz wkradanie się na seanse kinowe (które w tamtych czasach kosztowały zbyt wiele dla całej trójki).

/ 12Chrześniak wicepremiera

Obraz
© ONS.pl

W 1956 roku peerelowskie władze zorganizowały polityczną akcję: partyjni dygnitarze mieli podawać do chrztu dzieci z wielodzietnych rodzin. Tym samym ojcem chrzestnym Henryka mógł zostać Józef Cyrankiewicz, ówczesny wicepremier. Skończyło się jednakże na tym, że został nim osobisty kierowca Cyrankiewicza, który przywiózł chłopcu bogatą wyprawkę.

Przy okazji tego wspomnienia, Solarewicz pyta, dlaczego Gołębiewski nie został wobec tego politykiem bądź nie zaangażował się w jakąś kampanię. Otrzymuje od razu odpowiedź negatywną: "Polityka mnie nie kręci (...). Aktor jest od tego, żeby grać, a nie politykować" - zaznacza filmowy Edi.

/ 12Początki przed kamerą

Obraz
© Kadr z filmu ''Abel, twój brat''/PAP

Traf chciał, że niedaleko domu Gołębiewskich mieszkał reżyser, Janusz Nasfeter. W 1970 roku zaprosił grupę dzieciaków z podwórka na zdjęcia próbne do filmu . Spośród nich wybrano właśnie Henia. W dramacie "Abel, twój brat" - opowieści o wrażliwym chłopcu terroryzowanym przez grupę kolegów z klasy - Gołębiewski zagrał Henryka Balona, głównego z prześladowców. W roli prześladowanego chłopca wystąpił Filip Łobodziński, kolejna młodzieżowa gwiazda tamtych czasów - dziś dziennikarz i tłumacz literatury hiszpańskiej.

W tym samym roku Nasfeter zaangażował Gołębiewskiego do serialu "Wakacje z duchami", ekranizacji młodzieżowej powieści Adam Bahdaja. Aktor wystąpił tam jako Pikador, jeden z chłopców tropiących duchy w starym zamku podczas spędzanych u ciotki wakacji.

/ 12Tolek Banan i inni

Obraz
© Kadr z filmu ''Stawiam na Tolka Banana''/PAP

Przy realizacji "Podróży za jeden uśmiech" (1971 r.), kolejnej adaptacji książki Bahdaja, Gołębiewski (w roli Poldka) spotkał się po raz drugi na planie z Filipem Łobodzińskim (rola Dudusia). Po raz trzeci zaś zetknęli się w ostatnim z seriali na podstawie powieści Bahdaja, "Stawiam na Tolka Banana" (1973 r.): historii grupy trudnej młodzieży, której przywódcą zostaje tytułowy Tolek. Piosenka z czołówki serialu stała się ogólnopolskim szlagierem, śpiewanym na podwórkach i przy ogniskach.

Zarówno drogi zawodowe, jak i prywatne Gołębiewskiego i Łobodzińskiego się rozeszły - spotkali się dopiero po latach przy okazji filmu dokumentalnego "Tolek Banan i inni", pokazującego dalsze losy aktorów z tego serialu. Wystąpili także razem w teledysku Maćka Maleńczuka do piosenki "Gdzie jesteście, przyjaciele moi?".

/ 12Gitowanie

Obraz
© ONS.pl

Gołębiewski należał do subkultury gitowców, powstałej w latach 70. na peerelowskich osiedlach blokowisk. Opierała się ona na silnym przywiązaniu do miejsca zamieszkania i solidarności grupowej - zawieraniu tak zwanego braterstwa krwi przez samookaleczenie. Członkowie tej grupy posługiwali się więzienną grypserą i często uchylali od panującego w minionym ustroju obowiązku pracy (dlatego nazywano ich też "bumelantami"). W rozmowie z Solarewiczem aktor wspomina honorowe bójki między gitowcami, wspólne picie w "mordowniach" i panujący w tej grupie kodeks, który dziś już nie istnieje.

W 1977 roku Gołębiewski zagrał u boku Krzysztofa Janczara i Joanny Pacuły w kultowym gitowskim filmie "Nie zaznasz spokoju", w reżyserii Mieczysława Waśkowskiego.

/ 12Praca na budowie i wyjazdy zagraniczne

Obraz
© ONS.pl

Już jako dziecko Gołębiewski nauczył się, że żadna praca nie hańbi - byle była uczciwa. Po odbyciu obowiązkowej, dwuletniej służby wojskowej, rozpoczął pracę w remontowej brygadzie swojego ojca. Był szklarzem, stolarzem, malarzem i ślusarzem. Jako najmłodszego wysyłano go często po alkohol - a jeśli załatwił to w określonym czasie, dostawał swoją porcję.

W późniejszych latach Gołębiewski wyjeżdżał na kontrakty: najpierw do NRD, potem do Związku Radzieckiego. W Niemczech pracował przy kuciu drutów, a po pracy chodził z kolegami "na sznapsa i zagrychę". Po jednej z imprez w sąsiednim mieście okazało się, że dworzec kolejowy jest zamknięty - całą grupą wpadli więc na pomysł, aby wracać piechotą, torami kolejowymi. Po sześciu godzinach, zmarznięci i zmęczeni, jakoś trafili do domu.

/ 12Na izbie wytrzeźwień

Obraz
© ONS.pl

Po powrocie z NRD aktor pracował jako elektryk, kopacz rowów i pomocnik montera. Film uważał za zamknięty rozdział w swoim życiu, po prostu fajną przygodę. Zarabiał przyzwoicie, interesowały go przede wszystkim zakrapiane imprezy w lokalach. Kilka razy spotkał się z milicją - nie obyło się bez "pałowania". Po bójce przed hotelem MDM w Warszawie z kłopotów wyratował go szwagier, jeden z oficerów milicji. Innym razem dwóch milicjantów chciało go zaprosić na wódkę - okazali się fanami seriali, w których grał.

Po jednej z imprez Gołębiewski obudził się w obcym domu - jakaś kobieta zabrała go do siebie, gdy stracił przytomność na ulicy. Jego koledzy byli przekonani, że skoczył z mostu do Wisły. Podczas pobytu w ZSRR trafił na noc do izby wytrzeźwień, gdzie zabrano mu zarobione dwieście dolarów i gdzie po wytrzeźwieniu pobił się z jednym z siedzących tam bandytów. Poza piciem wciągały go także gry na automatach, na których stracił mnóstwo pieniędzy.

/ 12Życiowe tragedie

Obraz
© Kadr z filmu ''Edi''/ONS.pl

Alkohol towarzyszył aktorowi nie tylko jako rozrywka. Jak sam mówi, "mocno popłynął", dowiedziawszy się o śmierci matki od razu po powrocie z pogrzebu brata. W tym samym czasie stracił także drugiego brata, a potem ojca. Z dziesiątki rodzeństwa Gołębiewskich żyje obecnie tylko pięcioro.

Podczas kręcenia "Ediego" Gołębiewski dowiedział się o śmierci swojej ukochanej, Miry. Byli razem osiemnaście lat, z małymi przerwami. Na pogrzeb pojechał prosto z planu filmowego. Praca przy filmie pomogła mu utrzymać się w pionie, nie wrócić do pokonanego właśnie nałogu alkoholowego. Kilka lat później dowiedział się, że ma raka w oczodole. Po operacji polegającej na rozcięciu twarzy udało się usunąć komórki rakowe i aktor wrócił do zdrowia.

10 / 12Powrót do aktorstwa

Obraz
© ONS.pl

Po dwudziestu latach przerwy po raz kolejny przypadek pozwolił Gołębiewskiemu powrócić na ekrany. Niedaleko jego domu mieszkał reżyser Jerzy Gudejko, który zaproponował mu pomoc. Dzięki agencji aktorskiej reżysera Gołębiewski trafił najpierw na plan "Długu", następnie do serialu "Boża podszewka" Izabeli Cywińskiej, by wreszcie wygrać casting do roli Ediego - bezdomnego złomiarza, którego siostra gangstera wskazuje jako ojca swojego dziecka.

Sukces "Ediego" (15 nagród i 12 nominacji) nie zmienił Gołębiewskiego jako człowieka. Nie posypały się także propozycje innych ról. Dopiero po pół roku pojawiły się epizody w filmach i popularnych serialach, takich jak: "Klan, "M jak miłość", "Świat według Kiepskich" czy "Daleko od noszy". Gołębiewski w sumie wcielił się w ponad setkę postaci: policjanta, taksówkarza, pijaka, więźnia, dozorcę...

11 / 12Marzenna i Róża

Obraz
© Na planie serialu ''Plebania''/ONS.pl

Swoją przyszłą żonę poznał w listopadzie 2002 roku, w pubie na ulicy Puławskiej, gdzie pojawiła się razem z koleżanką. Marzenna Matusik początkowo nie skojarzyła poznanego mężczyzny ze znanym aktorem. Wkrótce zaczęli się spotykać i podróżować po całej Polsce w związku z różnymi imprezami, na których aktor bywał z okazji promocji "Ediego". Po osłabnięciu zainteresowania filmem oboje żyli najpierw z pieniędzy pożyczanych od siostry Gołębiewskiego, a potem z pensji jego żony, która została strażniczką miejską.

Po zaangażowaniu Gołębiewskiego do serialu "Plebania" ich sytuacja finansowa znacznie się poprawiła. Oboje postanowili się pobrać. Cichy ślub w urzędzie (tylko z udziałem świadków) odbył się w 2007 roku, dokładnie w Święto Trzech Króli. W 2008 roku parze urodziła się córka, Róża.

12 / 12Skromny człowiek

Obraz
© mat. wydawcy

Pomimo odniesionych sukcesów Gołębiewski pozostał takim samym człowiekiem, jakim był przed rozpoczęciem swojej przygody z filmem. Jak sam stwierdza, nigdy nie miał "parcia na szkło", nie zabiegał o role i popularność. Nigdy też nie skarżył się na to, co przynosił mu los, nie opowiadał o swoich problemach w kolorowych magazynach czy programach telewizyjnych.

Marzeniem aktora jest zrealizowanie własnego filmu pod tytułem "Odkupienie". Proszony przez Solarewicza o podsumowanie swojego życia, mówi: "Cały czas pod górę, ale kto ma pod górę, ten w końcu wchodzi na sam szczyt".

Aleksandra Kromp/książki.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]