Trwa ładowanie...
kobiety
02-04-2014 12:46

Odnaleźć i zemścić się na seryjnym mordercy. Rozmowa z Lauren Beukes

Niektórzy myślą, że silne kobiety są zagrożeniem, że chcą kogoś dopaść i się mścić, noszą wysokie obcasy i starają się dokopać innym. Żadna z moich bohaterek nie stara się nikomu dokopać. Nie są superbohaterkami walczącymi z wilkołakami czy coś w tym stylu. Starają się uniknąć walki i znaleźć inną drogę wyjścia, jak Zinzi, gdy zobaczyła u swoich przeciwników śrubokręt. Wiedziała, jak groźne potrafi być takie narzędzie. Moje bohaterki to interesujące kobiety, które starają się sobie poradzić ze swoimi problemami. To wcale nie znaczy, że sobie poradzą, ale mimo wszystko próbują.

Odnaleźć i zemścić się na seryjnym mordercy. Rozmowa z Lauren BeukesŹródło: Elibri
d1vf98e
d1vf98e

Hanna Zysnarska: Co zainspirowało Cię do napisania “Lśniących dziewczyn”?

Lauren Beukes: Zainspirowałam się zwykłą historią seryjnego zabójcy, którą chciałam przedstawić w ciekawy sposób. Powiedziałam przypadkowemu obcemu, że chcę napisać historię o seryjnym zabójcy podróżującym w czasie. Odpowiedział, że to świetny pomysł. Ważne było dla mnie też, żeby historia nie okazała się zbyt oczywista. Chciałam pokazać, jak zmienia się XX wiek, również dla zabójcy, jak zmieniają się role kobiece w społeczeństwie. Każda z lśniących dziewczyn jest tak naprawdę reprezentantką swojej epoki. Od razu miałam pomysł na Harpera I Kirby, budzącego dreszcz seryjnego zabójcę z lat 30. XX wieku, który spotyka ją na trawniku w 1976, daje jej w prezencie konika i mówi, że po niego wróci. Gra między nimi przyprawia o ciarki na plecach, to że on w ten sposób na nią poluje.

W twojej książce od razu wiadomo, kto jest mordercą.

W „Lśniących dziewczynach” jest dużo tajemnicy, ale bardziej chodzi o sposób, w jaki Kirby go schwyta niż odpowiedź na pytanie „kto to zrobił”. Skupiłam się na tym, jak ona ryzykuje swoje życie, aby dopaść jej niedoszłego zabójcę i jak radzi sobie z tropieniem go przez czas. To nie jest najpopularniejsza forma fantastyki, ale przez odrobinę paranoi staje się o wiele ciekawsza.

Zarówno „Lśniące dziewczyny”, jak i „Zoo City” zawierają bardzo drastyczne sceny.

Zawsze staram się w swoich książkach przedstawić świat tak realnie, jak to tylko możliwe. Przemoc jest drastyczna, przerażająca i okropna. Chcę, aby to wstrząsnęło czytelnikiem, aby również odczuł ten świat – poczuł strach, ból, umieranie. Nie chcę go rzecz jasna torturować, ale chodzi mi o wywołanie konkretnych emocji, które skłonią go do zmierzenia się z sytuacją i przeżywania jej.

Jak wybierasz swoich głównych bohaterów?

Chciałabym powiedzieć, że je wcześniej dokładnie planuję, ale to nie zawsze tak wygląda. Lubię skomplikowane osoby, ponieważ są bardziej prawdziwe. Tak jak w rzeczywistości – my jesteśmy skomplikowani, nigdy nie ma w nas czystego dobra albo czystego zła. Mamy swoje mocne i słabe strony. Chodzi o to, jak znajdujemy równowagę między nimi i jak je definiujemy. W „Zoo City” Zinzi jest detektywem z problemami – nałogową alkoholiczką i palaczką, która nie potrafi utrzymać swoich związków, co wpisuje się w tradycję powieści noir jak u Raymonda Chandlera. Kirby ma w sobie o wiele więcej życia, pasji i spontaniczności, ale jej całe życie jest zniszczone przez to, co ją spotkało i z czym sobie nie może poradzić. To, że nie może znaleźć swojego niedoszłego zabójcy ją frustruje, ale jej pasja i determinacja w znalezieniu go sprawiają, że Kirby po ataku zaczyna lśnić.

d1vf98e

Obie twoje bohaterki przeżyły traumę.

I muszą się nauczyć z nią żyć. Sama nigdy nie miałam doświadczeń tego typu, ale wielokrotnie w Południowej Afryce spotkałam się z osobami, które przeżyły traumę. Jednej z takich kobiet partner wylał wrzątek na głowę i uwięził. Policja znalazła ją po pięciu dniach. Dziewczyna wciąż żyła, ale miała już bardzo rozległe zakażenia ran i umierała przez kolejne cztery miesiące. Pomagałam jej rodzinie, która była bardzo biedna. W RPA jest tak, że jak jesteś w klasie średniej to jesteś kimś i system o ciebie dba, a jak jesteś bardzo biedny, to jesteś nikim i nikogo nie obchodzisz. Poszłam ze sprawą tej dziewczyny do sądu, bo wierzyłam w sprawiedliwość oraz programy telewizyjne jak „Prawo i porządek”, gdzie sprawiedliwości staje się zadość i zły gość idzie do więzienia. Ale to nieprawda. Według prawników nie było wystarczająco dużo dowodów, aby skazać sprawcę. Nie mogłam uwierzyć, że ten gość się z tego wywinie.

Czerpiesz inspiracje do swoich historii kryminalnych ze swojej pracy zawodowej?

Tak, zdecydowanie. Prowadzę bardzo duże prace badawcze do moich książek, często zawieram w nich historie ludzi, z którymi rozmawiam. W artykułach dziennikarskich ludzie się martwią co o nich napiszę, ale w fikcji literackiej często sami chcą o sobie czytać i chcą, aby wykorzystać ich historie w powieściach. Otwierają się przede mną, mówią mi wszystko i zabierają w różne miejsca. To jest niesamowite. Doświadczenie dziennikarskie zdecydowanie tutaj pomaga. Wiem też jak pisać kryminały, ale do „Lśniących dziewczyn” przeprowadzałam gruntowne badania na temat seryjnych zabójców i zbrodniach tego typu, żeby historia Kirby była jak najbardziej wiarygodna. Pierwowzorem dla ataku na Kirby był atak na kobietę o imieniu Alison i jej historia zatytułowana „Miałam życie”. Była napadnięta przez dwóch białych mężczyzn w 1992 roku. To było okropne i nie chcę wchodzić w szczegóły. Było też o wiele gorsze niż to, co przytrafiło się Kirby.

Dlaczego wybrałaś Chicago na miejsce akcji?

Mieszkałam w Chicago, znam to miejsce. Chicago ma dużo wspólnego z Johannesburgiem – skorumpowane miasto borykające się z problemem segregacji rasowej. Jedno z najbardziej rasistowskich miast w Ameryce, z bardzo wysoką przestępczością. Ale też miasto przemian – pierwsze wieżowce powstały w Chicago, a także przemysł filmowy, zanim jeszcze Charlie Chaplin przeniósł się ze swoim studiem do Hollywood. A także elektrownia atomowa. Chicago ma niesamowitą historię. Wybrałam Amerykę, a nie RPA, ponieważ byłam zainteresowana przemianami XX wieku i jaki miały one na nas wpływ, jak one nas formowały. Gdybym miała wybrać inne miejsce akcji książki, wybrałabym Polskę, bo tutaj zachodziły zmiany związane z komunizmem, który miał ogromny wpływ na to, jak Polacy obecnie postępują. Wybrałam jednak Amerykę.

Masz jakieś wskazówki dla początkujących pisarzy?

Przede wszystkim dokończyć książkę. Moją pierwszą pisałam cztery lata, co chwilę przepisując ją na nowo. I znowu, i jeszcze raz. To jest trochę jak z rzeźbieniem, tylko ty wiesz jaki chcesz mieć efekt końcowy, więc przeobrażasz i modelujesz już istniejące fragmenty. Najważniejsze to napisać książkę od początku do końca. Potem zostawić ją na trzy miesiące i przeczytać. I poprawić, samemu albo razem z edytorem. Aby książka nabrała odpowiedniego kształtu potrzebny jest czas.

d1vf98e

Bardzo mi się podobał Dom z twojej powieści, był bardzo niestandardowym pomysłem.

Niektórzy ludzie się buntują, że coś nadnaturalnego pojawiło się w kryminalnej historii o podróży w czasie, chcą jakiegoś naukowego wyjaśnienia dla Domu. Ale mi właśnie o to chodziło. Harper specjalnie zostawia ślady, aby można go było wytropić i wplątuje się w coś, co nazywamy samospełniającą się przepowiednią.

Czy takie brutalne zdarzenia są możliwe w prawdziwym świecie?

Pewnie, zdarzają się cały czas. Ale to nie seryjni zabójcy zdominowali przemoc. To partnerzy, ojcowie, kuzyni, bracia. I to jest o wiele bardziej tragiczne niż seryjni zabójcy. Seryjny zabójca jest tak naprawdę bardzo, bardzo rzadki. A przemoc wobec kobiet zdarza się codziennie.

Ofiary dość rzadko starają się dopaść swoich prześladowców.

Zdecydowanie. Ale Kirby chce, aby sprawiedliwości stało się zadość. Nie wie, czy kiedykolwiek uda jej się go znaleźć, ale próbuje ze wszystkich sił. To oczywiście jest też dla niej bardzo dużym psychicznym obciążeniem.

d1vf98e

Piszesz o silnych kobietach.

Ale to są właśnie interesujące kobiety! Niektórzy myślą, że silne kobiety są zagrożeniem, że chcą kogoś dopaść i się mścić, noszą wysokie obcasy i starają się dokopać innym. Żadna z moich bohaterek nie stara się nikomu dokopać. Nie są superbohaterkami walczącymi z wilkołakami czy coś w tym stylu. Starają się uniknąć walki i znaleźć inną drogę wyjścia, jak Zinzi, gdy zobaczyła u swoich przeciwników śrubokręt. Wiedziała, jak groźne potrafi być takie narzędzie. Moje bohaterki to interesujące kobiety, które starają się sobie poradzić ze swoimi problemami. To wcale nie znaczy, że sobie poradzą, ale mimo wszystko próbują.

W „Zoo City” Zinzi ma leniwca. Czy otrzymanie zwierzaka za jakąś zbrodnię to popularne wierzenie w RPA?

Nie aż takie popularne, ale się zdarza. Wiele osób za to wierzy w duchy przodków i ich wpływ na nasze życie, także częste są rytuały poświęcania czegoś dla przodków aby byli nam bardziej przychylni. Na przykład z okazji narodzin, pójścia na uczelnię czy też ubłagania przodków o powrót bliskiej osoby do zdrowia. Poświęcić można dowolne zwierzę, najczęściej kurczaka albo kozę. Jest z tym związana całą ceremonia dziękczynna albo ofiarna. Ale jest wierzenie w tradycji Shona, które jest charakterystyczne dla plemienia Południowej Afryki – wiara w mashavi. Jest o tym w książce, a także cały rozdział poza książką o afrykańskiej mitologii. Mashavi jest wtedy, kiedy się zagubisz i jesteś z dala od przodków. Normalnie jesteś przynależny do rodziny, ale jeśli wszyscy umrą albo w jakiś inny sposób stracisz rodzinę możesz przeistoczyć się w zwierzę albo ducha. I takie zwierzę może się do ciebie przyłączyć.

To rodzaj reinkarnacji?

W pewnym stopniu. Plemię Shona w to wierzy, ale chyba nikt poza nimi. Nie jest to bardzo popularne wierzenie.

d1vf98e

Dla ludzi z zupełnie innych kultur czytanie o tym jest szalenie ciekawe.

My wierzymy w to, co jest nam bliskie. Mamy tradycyjnych uzdrowicieli – sangomów, ale mamy też złych sangomów, którzy praktykują muti oraz magię z części ofiarowanych zwierząt i ludzi. Bardzo często mają zwierzę – pawiana i czasem można ich zobaczyć razem z tym pawianem na ulicy. To podkreśla ich status czarowników. Wykorzystałam to w „Zoo City”.

Bardzo dziękuję za wywiad, naprawdę chciałabym zwiedzić Dom z „Lśniących dziewczyn”.

Cóż, to byłoby bardzo, ale to bardzo niebezpieczne.

Rozmawiała: Hanna Zysnarska

d1vf98e
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1vf98e