Trwa ładowanie...

O. Tomasz Grabowski: musimy się nauczyć traktować Kościół jako wspólnotę

- Jeżeli mamy się uczyć od Amerykanów, jak być Kościołem, to przede wszystkim duchowni powinni chcieć usłyszeć człowieka, który do nich przychodzi. Rozmawiać z nim z ciekawością tego, co ze sobą przynosi i opierając się na tradycji, umiejętnie tłumaczyć, w co wierzymy, argumentować wiarę - mówi WP o. Tomasz Grabowski, wydawca książki bp Roberta Barrona "Jak rozmawiać o wierze. Biskup w siedzibach Facebooka i Google’a".

Tomasz Grabowski OP: "Kościół to nie tylko biskupi. Oni są jednym z elementów"Tomasz Grabowski OP: "Kościół to nie tylko biskupi. Oni są jednym z elementów"Źródło: Getty Images
dmrwm41

To jest druga część wywiadu z o. Tomaszem Grabowskim OP, prezesem wydawnictwa W drodze o episkopacie, Kościele, i biskupie Robercie Barronie, autorze książki "Jak rozmawiać o wierze. Biskup w siedzibach Facebooka i Google’a". Pierwszą część wywiadu znajdziesz tutaj.

Jakub Zagalski, WP.PL: Czy niemiecki episkopat jest wyjątkiem, jeżeli chodzi o dążenie do wprowadzenia zmian w nauczaniu? Czy w innych rejonach są podobne tendencje? W Polsce chyba nie ma biskupów, którzy mówią w podobnym, rewolucyjnym tonie?

Tomasz Grabowski OP, prezes wydawnictwa W drodze: W Polsce jesteśmy w okresie zmian, które w krajach Europy Zachodniej czy USA zachodziły w latach 60., 70. i 80. Wtedy panowało prawie powszechne przekonanie, że musimy dostosowywać nauczanie Kościoła do tego, co jest w kulturze, w społeczeństwie, co jest powszechną opinią. Źle rozpoznawano chorobę, dlatego próbowano zaaplikować nieodpowiednie lekarstwo. Chorobą Kościoła była mała ewangeliczność, a nie anachroniczność. Dlatego przeoczono skandaliczne grzechy, a skupiono się na walce z elementami doktryny.

Głódź i Janiak ukarani. Zaskoczony Terlikowski wskazuje, czego zabrakło

Co to oznacza dla polskiego społeczeństwa?

Jeśli się nie mylę, Polska zaczyna teraz wchodzić w podobny etap. Zmiany społeczne przyspieszyły i siłą rzeczy redefiniowana jest rola Kościoła w społeczeństwie. Jestem jednak spokojny, ponieważ dziś na Zachodzie katolicy rozumieją coraz bardziej, że dążenie do dostosowania się, nie przynosi niczego dobrego. Nie sprawia, że kościoły stają się pełne. Wręcz przeciwnie. Kościół staje się niepotrzebny, bo jest traktowany jak kolejna organizacja charytatywna.

dmrwm41

Dziś we Francji, USA, Holandii w katolicyzmie powraca konserwatywny nurt nauczania. Czy w Polsce może być podobnie jak w Niemczech? Zdarzają się pojedynczy księża, którzy eksperymentują, ale wśród biskupów tego nie widzę. O wiele więcej myślenia oderwanego od nauczania Kościoła widzę wśród wiernych, którzy dużo bardziej są pod presją kultury i społeczeństwa. Kościół już nie kształtuje myślenia tak jak w latach ubiegłych. Tę rolę w dużej mierze przejęła kultura, uniwersytety, mass media.

I tu na scenę wkracza biskup Robert Barron z diecezji w Los Angeles. 61-letni duszpasterz, teolog, który jak mało który biskup odnalazł się w świecie mediów społecznościowych, YouTube'a. Jak mu się to udało i skąd w ogóle wziął się taki ksiądz?

Bp Barron nie wziął się znikąd. Trzeba o tym pamiętać. Zanim został biskupem pomocniczym w Los Angeles, poświęcił się studiom, także w Europie, później wykładał na uniwersytetach katolickich w Stanach. Jest świetnie wykształconym teologiem władającym kilkoma językami. Jednocześnie jako wykładowca wykształcony w modelu anglosaskim od początku zajmował się popularyzacją nauki. Zależało mu na przekazywaniu trudnej wiedzy w sposób maksymalnie prosty. Od początku też współpracował ze świeckimi.

Potrzebę popularyzowania teologii połączył z działaniem na kanwie kultury. Nagrywał filmy na YouTube, w których interpretował czy recenzował filmy popkulturowe, w których doszukiwał się "ziaren Słowa". Kościół wierzy, że każdy człowiek jakoś szuka Boga i jest w stanie wyrazić prawdy duchowe, moralne czy nawet religijne w "półświadomy" sposób. Biskup Barron od tego zaczął: wskazywał w filmach wątki, które mówią o tęsknocie człowieka, zadają fundamentalne pytania o sens, wyrażają duchowość.

Zobacz: Biskup Robert Barron o tym, co jest wiarą, a co nią nie jest:

Jakie to były filmy?

Ostatni, który pamiętam, to "Grawitacja" z Sandrą Bullock. Analizował w ten sposób "Hobbita", "Marsjanina", "Incepcję" i wiele innych. Film był jak trampolina, odbijając się od niej opowiedał o wpisanym w nas pragnieniu spotkania z Bogiem. Czyli co on tak naprawdę robił? Przygląda się pytaniom stawianym przez współczesnych i mówi: znamy drugą część historii, znamy odpowiedź. Afirmuje to, co w twórczości artystów jest dobre. Potrafi w sposób klarowny i przystępny mówić o sprawach wiary, a jednocześnie jest ciekaw, co popkultura ma do powiedzenia. Co mają do powiedzenia osoby spoza Kościoła.

dmrwm41

Czy zna ojciec polskiego odpowiednika bpa Barrona? Świeckich i duchownych ewangelizatorów na YouTube nie brakuje, ale biskupa nie kojarzę.

Przyznam szczerze, że tego nie śledzę. Niektórzy mają konta na Twitterze, są publikowane jakieś wystąpienia na YouTube. Ale to nie jest clou sprawy. Jeżeli mamy się uczyć od Amerykanów, jak być Kościołem, to przede wszystkim duchowni powinni chcieć usłyszeć człowieka, który do nich przychodzi. Rozmawiać z nim z ciekawością tego, co ze sobą przynosi i opierając się na tradycji, umiejętnie tłumaczyć, w co wierzymy, argumentować wiarę. Jeśli taka postawa staje się naturalna, wtedy medium, w jakiej dojdzie do głosu, jest drugorzędne.

Od biskupa Barrona możemy uczyć się współpracy ze świeckimi. Wokół niego zawsze była liczna grupa wiernych i ich relacja najlepiej pokazuje, że Kościół to wspólnota świeckich i duchownych. Każdy, kto decyduje się na życie według chrztu, jest zobowiązany do kształtowania Kościoła na miarę swoich możliwości i miejsca, jakie w nim zajmuje. Będąc w Kościele nie można być jedynie biernym recenzentem.

ko Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Jednak wielu stawia na bierność, a ostatnio coraz głośniej mówi się o apostazji.

Często rozmawiam z osobami, które chcą odejść z Kościoła, albo wracają po jakimś czasie. Powtarzam im: "Kościół nie stanie się lepszy, jeżeli odejdziesz. Ale może stać się lepszy, jeżeli w nim zostaniesz". Przy czym nie tylko zostaniesz, ale też weźmiesz aktywny udział w tworzeniu wspólnoty, weźmiesz odpowiedzialność, a nie będziesz jedynie stał z boku i oceniał to, co robią inni.

dmrwm41

Amerykanie mają o wiele dłuższą tradycję społeczeństwa obywatelskiego. My się uczymy być obywatelami od jakichś 30 lat. Pewnie dwa pierwsze pokolenia będą stracone. Ale tak jak społeczeństwo, tak też Kościół musimy się nauczyć traktować jako wspólnotę. Kościół to nie są biskupi. Oni są tylko jednym z elementów układanki.

Do tego najmniej licznym elementem i w gruncie rzeczy nieznanym, pomijając kilka nazwisk kojarzonych ze skandalami i kontrowersyjnymi wypowiedziami.

Tutaj wracamy do tematu naszej oceny i postrzegania biskupów. Znamy ich mniej niż polityków. Pierwszoplanowych polityków słuchamy częściej niż własnego biskupa. Nieraz własnego biskupa kojarzymy wyłącznie z jakimś kontrowersyjnym fragmentem wypowiedzi. Urasta on do roli głównego przesłania biskupa. W oderwaniu od kontekstu, zawęża sens, ale wystarcza by przekreślić autora. Owszem czasem są to sformułowania dalece niefortunne albo wprost błędne. Ale to nie wszystko, co dany biskup ma do powiedzenia. Dlatego polecam przyjrzeć się temu, co robi i co mówi nasz biskup.

Do tego wymagana jest pewna doza życzliwości, ponieważ biskupi zwykle posługują się hermetycznym językiem, który może odrzucać. Łatwo potępić to czemu nie poświęciło się czasu na zrozumienie. Adam Szustak, mój drogi współbrat, dał przykład takiego podejścia. Zareagował bardzo emocjonalnie na oświadczenie KEP, że pierwszym celem Kościoła jest to, by ludzie wrócili do kościołów.

Warto podkreślić, że o. Szustak spotkał się później z arcybiskupem Gądeckim i przeprosił za swoją reakcję.

Mi chodzi jedynie o to, że dane zdanie można potraktować z uprzedzeniem, nieżyczliwie. Wówczas dochodzi się do wniosków, które wypowiedział Adam: chodzi o masy, żebyśmy się policzyli, pokazali swoją siłę… Czyli dopowiedział szereg rzeczy, których w tym zdaniu nie ma. Jeżeli odczytamy je życzliwie, to dostrzeżemy, że przez pandemię ludzie mieli ograniczony, albo nie mieli dostępu do sakramentów, nie doświadczali wspólnoty wiary.

dmrwm41

Sam doświadczyłem tego, jak wiele pozwala mi zrozumieć o Bogu obecność konkretnych wiernych na mszy świętej. Ich pobożność, modlitwa, świadectwo jakoś pozwala przeczuć to, w co wierzą. Dużo więc zależy od naszego nastawienia do tego, co mówi biskup, ale też każdy inny człowiek. Jeżeli z miejsca uznamy, że biskup nie ma nam nic mądrego do powiedzenia, to niczego nie usłyszymy. Podobnie jak oczekujemy od duchownych, że będą słuchać świeckich, tak duchowni mają prawo oczekiwać, że będą słyszani przez świeckich.

Ale relacja wiernych z biskupem chyba nie powinna się opierać tylko na słuchaniu?

Trzeba słuchać, ale też nie bać się reagować na to, co biskup mówi. I tu też liczy się styl reakcji. Można to odnieść do siebie i zapytać, jaki rodzaj polemiki chcielibyśmy usłyszeć na nasze słowa? Bo jeżeli to będzie czysty hejt wypisany gdzieś na forum w internecie, to nic nie zmienimy, a jedynie damy upust rozgoryczeniu.

Ale w jaki inny sposób można reagować na słowa biskupa, który nie jest dostępny dla zwykłego wiernego?

Biskup kojarzy nam się z kimś, kto siedzi zamknięty w pałacu czy budynku kurii. I rzeczywiście w wielu przypadkach może tak być, ale praktycznie z każdym można się umówić na spotkanie w określonych dniach i godzinach na rozmowę. Wszystko jest wypisane na stronach kurii.

dmrwm41

Takie spotkanie zwykłego wiernego z biskupem jest realne?

Tak. Oczywiście łatwiej dotrzeć jest komuś, kto reprezentuje np. jakąś grupę czy wspólnotę, a nie tylko samego siebie. Ale to też pokazuje istotę Kościoła i konieczność zaangażowania się w jego działanie. Im jestem bardziej zaangażowany, tym większy mam wpływ na wspólnotę. Wierni muszą go współtworzyć, a nie tylko słuchać i oceniać.

Robert Barron (ur. 1959) jest biskupem pomocniczym diecezji Los Angeles, uznanym autorem, mówcą i teologiem. Dociera do milionów ludzi za pośrednictwem założonej przez siebie organizacji "Word on Fire Catholic Ministries" (wordonfire.org), która odsłania głębię i piękno wiary katolickiej. W 2018 r. ukazała się po polsku seria filmów "Katolicyzm", której jest pomysłodawcą i twórcą. Do tej pory, nakładem Wydawnictwa W drodze, na polskim rynku ukazały się jego książki: "Ziarna słowa. Odnajdywanie Boga w kulturze", "Żywe paradoksy. Zasada katolickiego i/i" oraz najnowsza "Jak rozmawiać o wierze. Biskup w siedzibach Facebooka i Google’a".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dmrwm41
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dmrwm41