wp
10-10-2014 (16:00)

"Najwięcej krzywdy wyrządzili Polsce Hitler, Stalin i alkohol"

Rozmawiamy z Grzegorzem Kozerą (ur. 1963) polskim pisarzem, poeta i dziennikarzem. Autorem powieści "Biały Kafka" - gorzkiej opowieści o alkoholowym uzależnieniu zdegradowanego dziennikarza. Inne książki Kozery to powieści: "Droga do Tarvisio" (2012), "Berlin, późne lato" (2013), "Co się zdarzyło w hotelu Gold" (2014), zbiór opowiadań "Kuracja" (2008) i tomiki poezji "Sierżant Garcia nie żyje" (1998) i "Data" (2011).
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Najwięcej krzywdy wyrządzili Polsce Hitler, Stalin i alkohol"
(Fot. Artur Jarosz)

Rozmawiamy z Grzegorzem Kozerą (ur. 1963) polskim pisarzem, poeta i dziennikarzem. Autorem powieści "Biały Kafka" - gorzkiej opowieści o alkoholowym uzależnieniu zdegradowanego dziennikarza. Inne książki Kozery to powieści: "Droga do Tarvisio" (2012), "Berlin, późne lato" (2013), "Co się zdarzyło w hotelu Gold" (2014), zbiór opowiadań "Kuracja" (2008) i tomiki poezji "Sierżant Garcia nie żyje" (1998) i "Data" (2011).


wp

Tomasz Pstrągowski: Jak piją Polacy?

Grzegorz Kozera:Nie wiem, jak, wiem ile: za dużo. To jedno z pewnością się nie zmienia. W większości polskich rodzin jest osoba mająca alkoholowe problemy.

Jest lepiej czy gorzej niż w latach 90., kiedy dzieje się akcja "Białego Kafki"?

Trudno mi oceniać, jak jest dzisiaj, ponieważ staram się unikać spotkań i imprez, na których jest alkohol. A jeśli mi się to nie udaje, bo z jakichś względów być muszę na takim spotkaniu, to zwykle, mniej lub bardziej dyskretnie, wychodzę pierwszy. Niemniej jednak pewną różnicę zauważam: Polacy piją więcej piwa i luksusowych alkoholi niż kiedyś. Ale czyste wódki nadal chętnie wlewają w siebie, a problem alkoholizmu się nie zmniejszył. Od lżejszych procentowo czy też "szlachetnych" - cokolwiek to znaczy - alkoholi też się można uzależnić. Proszę jednak nie traktować mnie jako eksperta, nie prowadzę badań socjologicznych i psychologicznych dotyczących uzależnień. Jeśli jestem ekspertem, to jedynie od własnego nadużywania, w przeszłości, ponieważ od 21 lat nie spożywam alkoholu w żadnej postaci.

wp

No właśnie. Kończy Pan swoją książkę formułką: "wszystkie postaci i sytuacje pojawiające się w tej książce są fikcyjne". Trudno jednak nie zapytać o to, ile w "Białym Kafce" autobiografii?

Postaci są fikcyjne, wydarzenia w większości też. W tej powieści prawdziwe są natomiast mechanizmy picia i odczucia związane z uzależnieniem. Jedne i drugie poznałem na własnej skórze, że tak powiem. One są niezmienne i dobrze je pamiętam. "Białego Kafkę" napisałem dziesięć lat po zerwaniu z nałogiem. Z uzależnieniem jest bowiem tak jak z jazdą na rowerze. Raz się nauczysz jeździsz i nigdy nie zapomnisz. Wsiądziesz na rower po dłuższej przerwie i pojedziesz. Podobnie z piciem alkoholu. Wrócisz do niego nawet po wieloletniej abstynencji i popłyniesz.

Odnoszę wrażenie, że w Polakach tkwi silny etos „bohaterskiego picia”. Skąd on się wziął i jak z nim walczyć?

To prawda, jest w nas ten etos, biorący się rzecz jasna z wojen i powstań. Picie doszło z czasem i wykoślawiło go. Nikt lepiej tego nie pokazał, jak Młynarski w piosence "W Polskę idziemy, drodzy panowie, w Polskę idziemy, nim pierwsza seta zaszumi w głowie, drugą pijemy". Ja zawsze powtarzam, że najwięcej krzywdy wyrządzili Polsce Hitler i Stalin, a na trzecim miejscu jest alkohol.

wp

Pańskiego bohatera pić uczy kobieta. Polki piją inaczej niż Polacy? Łagodniej?

Polki, a raczej kobiety, bo nie dotyczy to tylko Polek, częściej piją skrycie i w samotności. Facet woli się uchlać w towarzystwie mu podobnych. Kobiety mają większe poczucie wstydu niż faceci, więc się lepiej maskują, dopóki dają radę.

W jednej ze scen, podczas wizyty w szpitalu, opisuje Pan coś, co można by nazwać "solidarnością pijaków". Istnieje coś takiego? Przyjaciel głównego bohatera nie zdaje sobie sprawy, że wyrządza mu krzywdę, raz jeszcze wciąga go w nałóg?

Gorzała odbiera zdolność racjonalnej oceny. Tak, istnieje solidarność pijaków, tak samo jak istnieje przyjaźń alkoholowa, sprowadzająca się do wspólnego, częstego i zwykle nadmiernego picia alkoholu przez krąg osób, którym wydaje się, że są przyjaciółmi. Ale gdy jedna z tych osób z jakichś powodów odstawia alkohol, dość szybko wypada z tego kręgu. Nie pasuje do pozostałych, w pewnym sensie zdradziła ich, a swoja abstynencją psuje im komfort picia. I okazuje się, że cała ta przyjaźń była niczym więcej jak wspólnym chlaniem przy byle okazji. Przerobiłem to na sobie.

wp

We wstępie pisze Pan, iż powieść miała wzięcie wśród ludzi, którzy zerwali z alkoholem, była także wykorzystywana w trakcie terapii.

Kiedy zaczynałem pisać "Białego Kafkę", myślałem sobie, że byłoby nieźle, gdyby moja książka komuś pomogła w utrzymaniu trzeźwości albo chociaż stała się dla niego ostrzeżeniem przed skutkami nałogu. To było myślenie życzeniowe, bo przecież nie pisałem poradnika dla uzależnionych czy współuzależnionych, tylko powieść, gdzie alkoholizm bohatera jest bardzo ważnym wątkiem, lecz nie jedynym. Okazało się, że książka spotkała się z zainteresowaniem wśród ludzi, którzy już pić przestali, a także wśród osób mających w rodzinie alkoholików. A jeszcze niedawno dowiedziałem się, że jeden z terapeutów na Pomorzu powołuje się na nią prowadząc zajęcia z uzależnionymi. Nie wiem więc, czy "Biały Kafka" komuś pomógł. Przypuszczam, że raczej mógł być wsparciem, ponieważ zerwać z nałogiem można poprzez leczenie i terapię, a nie przeczytanie mojej książki.

Pański bohater, pomimo swojego pijaństwa, bardzo długo prowadzi normalne życie – pracuje nawet jako dziennikarz. Ludzie naprawdę nie widzą tego, jak człowiek się stacza? Jak długo alkoholik może "normalnie funkcjonować"?

Każdy ma inną granicę. Jeden staje się uzależniony od razu, po wypiciu kilku pierwszych w życiu kieliszków, inny po dziesięciu latach intensywnego chlania. Symptomy uzależnienia pojawiają się stopniowo i z każdym dniem czy tygodniem jest ich coraz więcej. Problemy w życiu rodzinnym i zawodowym, zawalanie ważnych spraw, trudności ze snem, lęki poranne, drżenie rąk itd. O tym też piszę w "Białym Kafce".

wp

Nie ma różnicy pomiędzy żulikiem, pijakiem i alkoholikiem? Niziny społeczne piją (i kończą) tak samo jak inteligenci?

Nieprzypadkowo bohater tej powieści nie ma imienia ani nazwiska. To Jederman - każdy. Alkohol jest bardzo demokratyczny, jeśli chodzi o wybór swoich ofiar. Wykształcenie nie jest istotne. Uzależnić się może zarówno profesor, jak i człowiek po podstawówce. Przy czym paradoksalnie temu lepiej wykształconemu trudniej sobie uświadomić, że jest uzależniony. Potrafi znaleźć sto argumentów i uwierzyć w nie, że jego ten problem nie dotyczy. Na przykład uważa, że jeśli przez tydzień albo miesiąc nie pił, to nie ma problemów z nadużywaniem. To, że przez kolejny tydzień jest codziennie pijany, nie ma dla niego kompletnie znaczenia. Proszę też zwrócić uwagę na informacje o pijanych kierowcach. Po pijanemu prowadzą tak zwani zwykli ludzie, ale też politycy, dziennikarze, artyści. Jeśli ktoś prowadzi pod wpływem, przedkładając alkohol nad bezpieczeństwo swoje i innych, to dla mnie wyraźny sygnał, że ma on problemy alkoholowe.

Skąd powodzenie Pańskiego bohatera wśród kobiet? Naprawdę tak lubią pijaków?

W literaturze lub filmie łatwiej można spotkać kobiety lubiące pijaków. Myślę, że alkoholików lubią przede wszystkim kobiety, które same nie wylewają za kołnierz. Ale tak naprawdę większość kobiet woli trzeźwych facetów.

Głównego bohatera wyciąga z nałogu tajemnicza Weronika - kobieta-anioł. Trzeba aż tyle, żeby człowiek przestał pić?

Anonimowi Alkoholicy mówią o Bogu albo sile wyższej. W "Białym Kafce" ta siła wyższa przybiera postać Weroniki, ale to równie może być ktoś z rodziny lub ciąg zdarzeń, zwykle dramatycznych, który prowadzi do tego, że alkoholik przestaje pić. Wie pan, to trudno wyjaśnić, ale osoby uzależnione często same się dziwią, jak to się stało, że przestały pić. Jeszcze niedawno życie bez gorzały wydawało im się niemożliwe, dzień zaczynały i kończyły wódką, a tu nagle przyszedł moment i całkiem odstawiły alkohol. Zdały sobie sprawę ze swej bezsilności, zrozumiały, że to alkohol rządzi ich życiem. I poddały się, czyli zaczęły się leczyć, co w ich przypadku oznacza wygraną.

Myślał Pan kiedyś, o dalszych losach swojego bohatera? Odnalazł Weronikę?

"Biały Kafka" doczekał swojego dalszego ciągu, choć nigdzie nie zostało to głośno powiedziane. Chodzi mi o powieść "Droga do Tarvisio" z 2012 roku, której narrator jest niepijącym alkoholikiem i przypomina charakterologicznie bohatera "Kafki", tylko że jest trochę starszy. A Weronika w tej książce ma na imię Mat. To trochę historia o tym, że życie po odstawieniu alkoholu wcale nie staje się prostsze, ale nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo.

Kto najlepiej pisze o alkoholizmie?

Jest co najmniej kilku znakomitych pisarzy, w których książkach alkoholizm się pojawia, chociaż nie zawsze jest wprost tak nazwany. Rzeczą znamienną jest, że wszyscy mieli problemy z alkoholem. Klasyczny już utworem literatury pijackiej jest poemat prozą Wieniedikta Jerofiejewa "Moskwa-Pietuszki" , do tej tematyki nawiązuje także dramat tego autora "Noc Walpurgii". Wybitną powieścią jest "Pod wulkanem" brytyjskiego pisarza Malcolma Lowry’ego. Alkohol lał się strumieniami w twórczości i życiu Charlesa Bukowskiego oraz Huntera S. Thompsona . Z polskiego podwórka trzeba powiedzieć o "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha, a także "Pętli" Marka
Hłaski
. No i jeszcze jedno, wspomniane utwory, może z wyjątkiem "Pętli", nie były pisane ku przestrodze.

Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.