Trwa ładowanie...

Na 100 kobiet 83 były obrzezane. Do niedawna okaleczano je w szpitalach

W "kraju najszczęśliwszych kobiet" obrzezanie dziewczynek odbywa się w prywatnych klinikach, w prasie nie można pisać o gejach, tak samo jak o mordercach czy gwałcicielach, bo to "niezgodne z tradycją". Ale wystarczy skrytykować rząd, by nazwisko i zdjęcie "przestępcy" trafiło do gazety. Jak się żyje w "demokratycznym" kraju, gdzie jedna osoba jest głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych, obrony i finansów?

"Obrzezanie kobiet to w Omanie temat tabu, nikt o tym nie mówi" (zdjęcie ilustracyjne)"Obrzezanie kobiet to w Omanie temat tabu, nikt o tym nie mówi" (zdjęcie ilustracyjne)Źródło: FORUM, fot: © BRUNO BARBEY/MAGNUM PHOTOS
d3aqyrp
d3aqyrp

Dzięki uprzejmości wyd. Feeria publikujemy fragment książki Anny Machowskiej-Wądołowskiej "Kraj najszczęśliwszych kobiet. O czym szepczą omańskie ściany".

Habiba. O czym szepczą ściany

(…)

Popijamy herbatę, przyglądając się sobie nawzajem. To spotkanie dwóch kobiet z zupełnie innym bagażem doświadczeń, mówiących innymi językami, ale jednocześnie podobnych do siebie. Mimo że nie możemy rozmawiać głośno, mam wrażenie, że słowa Habiby wypełniają całe pomieszczenie, są przemyślane i celne. Jeśli czegoś jest pewna, mówi wprost. Jeśli czegoś nie wie, od razu przyznaje, że to tylko przypuszczenia. Jest w niej matematyczna precyzja, dziennikarska ciekawość i ludzka wrażliwość.

d3aqyrp

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Marcin Margielewski poznał arabskiego szejka. Opowiedział mu o skandalicznych imprezach

– Widzisz, u nas większość tematów się przemilcza. Wizerunek Omanu ma być nieskazitelny. Wszystko ma być tu "naj". Najpiękniejsze, najlepsze, najbezpieczniejsze, a ludzie najszczęśliwsi. Tymczasem nie ma takiego kraju na świecie, który jest bez skazy. A ja wkładam kij w mrowisko. Czasem robię to na przekór wszystkim, również na przekór sobie, bo najważniejsza jest dla mnie prawda. Na przykład nikt oficjalnie nie powie, że według naszego społeczeństwa najlepszym obywatelem jest stuprocentowy Omańczyk.

– A kim jest stuprocentowy Omańczyk?

d3aqyrp

– To Arab z białą skórą, ze śródlądzia. Niezmieszany z żadną inną nacją. Im skóra jest jaśniejsza, tym piękniejsza, bardziej czysta i omańska. Wy uczycie się historii, w której wasi rządzący podejmowali zarówno dobre, jak i złe decyzje. Uczycie się o trudnych, czasem haniebnych działaniach waszego kraju. A u nas o takich momentach się milczy. Naukę historii zaczynamy od tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego roku, kiedy władzę przejął sułtan Kabus. Nie uczą tu o Zanzibarze czy o Beludżystanie, z którego przybyło do nas sporo ludzi, na przykład całe plemię Al-Baluszi. Nie przekazują nam wiedzy na temat kultury i języków, którymi posługują się różne ludy w Omanie. Młode pokolenie lekceważy Zanzibarczyków. Omańczycy szczycą się tym, że nasze imperium sięgało aż do wschodniej Afryki, a jednocześnie uważają, że Omańczycy z Zanzibaru nie są w stu procentach Omańczykami. To dla mnie bardzo przykre. Zgodnie z prawem nie ma dyskryminacji, ale ona jest pomiędzy ludźmi.

(…)

Wielu Omańczyków twierdzi, że Oman to demokratyczny kraj. Z dumą pokazują imponujący budynek parlamentu, mówią o wyborach do Rady Konsultacyjnej. Wspominają o izbie wyższej, czyli Radzie Państwa, która pełni funkcję doradczą. I rzeczywiście sułtan słucha swoich poddanych, ale ostatecznie robi to, co uważa za słuszne. Jest głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych, obrony i finansów. Jednocześnie zgodnie z prawem zarówno tworzenie partii politycznych, jak i zwoływanie zgromadzeń bez zezwolenia jest zakazane. Jeśli zaś chodzi o wolność słowa i wolność wypowiedzi, to co prawda są one zagwarantowane w ustawie zasadniczej z 1996 roku, tyle tylko, że to prawo jest… limitowane. I tak na przykład 31. artykuł tej ustawy mówi o wolności prasy i publikacji, a jednocześnie ustawa zakazuje publikowania materiałów, które prowadzą do publicznej niezgody, gwałcących bezpieczeństwo państwa lub też obrażających czyjąś godność i jego prawa.

Dziennikarze, wydawcy, blogerzy i zwykli internauci muszą cenzurować się sami. Każdy z nich powinien wiedzieć, o czym pisać nie wolno. W 2013 roku wydawca tygodnika "The Week" nie domyślił się, że w Omanie nie można pisać o gejach. Trzy dni po tym, jak opublikował artykuł "Outsiderzy", opisujący sytuację omańskich homoseksualistów, tekst wycofano z internetowego wydania, a wydawca musiał oficjalnie przeprosić. Ministerstwo Informacji przegląda wszystkie filmy i publikacje importowane do kraju i zakazuje rozpowszechniania tych, które ocenia jako obraźliwe politycznie, kulturowo bądź obyczajowo.

Sułtan Omanu Hajsam ibn Tarik Al Sa'id (po lewej) i jego syn książę Zi Jazan ibn Hajsam Al Sa’id (salutuje) Chris Fletcher, OGL 3
Sułtan Omanu Hajsam ibn Tarik Al Sa'id (po lewej) i jego syn książę Zi Jazan ibn Hajsam Al Sa’id (salutuje)Źródło: Chris Fletcher, OGL 3, fot: Chris Fletcher

– W omańskiej prasie nie można pokazać wizerunku przestępcy, mordercy czy gwałciciela, ponieważ jest to niezgodne z tradycją. Ujawnienie zdjęcia sprawcy byłoby potwarzą dla jego niewinnej rodziny albo całego plemienia – tłumaczy Habiba. – Ale społeczeństwo pozna wygląd tego, który odważył się skrytykować rząd. Wtedy i nazwisko, i zdjęcie trafi do gazet.

d3aqyrp

– Habibo, a jak jest z obrzezaniem kobiet w Omanie? – pytam. – O tym też nie można rozmawiać i pisać?

Moja rozmówczyni nieoczekiwanie parska śmiechem.

– Dobrze trafiłaś, bo napisałam na ten temat pracę dla niemieckiej organizacji praw kobiet. W dwa tysiące trzynastym roku zgłosiła się do mnie organizacja pozarządowa Stop FGM Middle East, czyli Stop Kobiecemu Obrzezaniu w krajach Bliskiego Wschodu. Badali sprawę obrzezania kobiet na naszym terenie. To było jak zrzucenie bomby na kraj. Nikt nie poruszał wcześniej tego tematu, ja też nie byłam nim zainteresowana, bo myślałam, że tematu po prostu nie ma. Myliłam się.

– Czego się dowiedziałaś?

d3aqyrp

– Zacznijmy od tego, że obrzezanie kobiet to w Omanie temat tabu, nikt o tym nie mówi – odpowiada Habiba. – U nas każde plemię kryje jakieś tajemnice. Generalnie wiemy, że przypadki obrzezania pojawiają się w Zufarze, regionie na południu Omanu, gdzie osiedliły się afrykańskie plemiona Somali. Później ich zwyczaje przejęli Omańczycy. Nasi mężczyźni zgodzą się na wszystko, byle tylko kobieta nie okryła rodziny hańbą. Obrzezanie córki jest im więc na rękę. Dziewczyna nie będzie czerpała przyjemności z seksu, więc nie pojawi się problem niechcianej ciąży.

Oczywiście najlepiej było to połączyć z religią. I tak się stało. W efekcie zwyczaj się rozprzestrzenił. Wszystko działo się jednak za zamkniętymi drzwiami, po cichu. Kiedy więc zgłosili się do mnie ludzie z organizacji praw kobiet, powiedziałam im, że w Omanie nie mamy tego problemu. Zaproponowałam jednak, że gdyby chcieli, spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej. Byłam już na emeryturze i miałam sporo czasu. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Stworzyłam kwestionariusz, który wysłałam do wszystkich znajomych. Wybrałam ich tak, by reprezentowali każdy region Omanu i mieli zróżnicowane wykształcenie. Wśród moich pytań znalazły się między innymi: "Czy wierzysz, że obrzezanie jest częścią naszej religii?", "Czy powinno się to kontynuować?", "Czy byłaś obrzezana?".

Zadałam około dziesięciu pytań. Przepytałam sto kobiet i stu mężczyzn. Poszłam do szpitala, do supermarketu. Nie było łatwo, bo z każdego z takich miejsc szybko mnie wyganiano, nie miałam zezwolenia na robienie ankiety. Nikt oficjalnie nie wydałby takiej zgody. Na sto kobiet osiemdziesiąt trzy były obrzezane. Wśród nich były zarówno starsze kobiety oraz te w średnim wieku, jak i młode dziewczyny, a nawet malutkie dzieci. Wszystkie kobiety myślały, że to wymóg religijny.

Wyd. Feeria, 2023 Materiały prasowe
Wyd. Feeria, 2023Źródło: Materiały prasowe

Jeszcze kilka lat temu obrzezań kobiet dokonywano w warunkach szpitalnych. Kiedy międzynarodowe organizacje zaczęły protestować przeciwko takim zabiegom, proceder przeniósł się do domów, robiono to po cichu. Powstawały też prywatne kliniki. Większość z nich działa do dziś.

d3aqyrp

Przeanalizowałam wyniki badań i uporządkowałam dane: zrobiłam grafiki, statystyki, bo lubię matematykę i porządek. Poszłam z tym do muftiego, sprawującego najwyższą władzę duchową w Omanie. Zostawiłam mu wyniki badań i poprosiłam o odpowiedź na piśmie. Ponieważ jednak w Omanie mieszkają ibadyci, szyici i sunnici, to mufti jak zawsze odpowiedział bardzo dyplomatycznie. Nie wyraził jasno ani poparcia, ani sprzeciwu. Poszłam zatem do Ministerstwa Zdrowia. Znalazłam lekarkę, która zajmowała się tym tematem. Powiedziała, że już wiele razy zgłaszała to w ministerstwie, ale uznawano, że nie jest to temat do dyskusji. Wróciłam więc do muftiego, zorganizowałam warsztaty, na których zamierzałam uświadamiać kobiety, że obrzezanie nie jest częścią naszej religii. Przyszło sporo kobiet, ale tylko na pierwsze spotkanie. Na drugim się już nie zjawiły, a potem przestały się do mnie odzywać. Nawet ci, którzy mnie wcześniej wspierali, odwrócili się ode mnie.

Niedługo potem ogłoszono w Omanie zakaz przeprowadzania wszelkich badań na ten temat bez zgody Ministerstwa Informacji. Nie można przeprowadzać ankiet, przepytywać ludzi i prezentować wyników tych badań. To teraz nielegalne.

(...)

Powyższy fragment pochodzi z książki Anny Machowskiej-Wądołowskiej "Kraj najszczęśliwszych kobiet. O czym szepczą omańskie ściany", która ukazała się nakładem wyd. Feeria.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" bierzemy na warsztat kontrowersje wokół "Małej syrenki", rozprawiamy o strajku scenarzystów i filmach dokumentalnych oraz zdradzamy, jakich letnich premier kinowych nie możemy się doczekać. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3aqyrp
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3aqyrp