Trwa ładowanie...

"Mamo, koło Dawida stoją martwe dzieci". Mrożąca krew w żyłach historia opętania

Nadia miała tylko 13 lat, gdy opętał ją demon. Zaczęło się niewinnie - od zabawy w wywoływanie duchów z koleżankami. Potem zaczęły się głosy, agresja, lęk, samookaleczenia. Egzorcysta umywał ręce: "To za silne".

Share
Nie każdy duchowny może odprawiać egzorcyzmy Nie każdy duchowny może odprawiać egzorcyzmy Źródło: Adobe Stock
d285mvi

Gdzie i jak szkolą się egzorcyści? Jak wygląda rytuał wypędzenia demona? Kto może zostać egzorcystą i kto zatwierdza wybór takiej osoby? Dokąd prowadzi najpoważniejsze śledztwo profesjonalnej grupy łowców duchów? Czy satanista może zostać opętany?

Michał Stonawski rozmawiał z opętanymi, szeptunkami i satanistami. Ruszył tropem demonologów, a egzorcyści przybliżyli mu tajniki swojej profesji.

Publikujemy fragment książki "Paranormalne. Egzorcyzmy. Prawdziwe historie opętań" Michała Stonawskiego.

Na imię mi Legion

Czy zdarzyło się kiedyś, że egzorcyzm ci się nie udał? – pytam Piotra. – A czy Panu Bogu kiedykolwiek cokolwiek się nie udało? Ja jestem zwykłym człowiekiem, nie mam żadnej władzy nad demonami. To Trójca Przenajświętsza działa, nie ja. To właśnie wolę Trójcy wypełnia mój rozmówca, kiedy dochodzi do egzorcyzmu. Wsłuchuje się w ten sam głos, który kiedyś uratował go od śmierci. W przypadku, o którym mi opowiada, mają to być słowa samego Jezusa Chrystusa. Na próżno szukać w tym rozkazie litości wobec upadłego.

d285mvi

Nadia – córka Krystyny (imiona zostały zmienione w trosce o bezpieczeństwo rodziny) – ma 13 lat, kiedy opętuje ją demon. Opisuje dla mnie tamte wydarzenia ze szczegółami.

– Pamiętam, że wszystko zaczęło się od zwykłej zabawy tabliczką ouija, którą zainstalowałyśmy sobie w telefonach. Wygłupiałyśmy się z koleżanką, myśląc, że to tylko taka gra. Jednak po jakimś czasie zaczęły mnie dręczyć koszmary. Później widziałam cienie, które przemykały wszędzie wokół mnie, i słyszałam różne głosy, szepty… Miałam wrażenie, że w pokoju czai się coś złego, być może jakiś człowiek – czułam potworny strach. Z każdym kolejnym dniem rosła we mnie nienawiść do wszystkiego i wszystkich – szczególnie do ludzi, a z czasem także do krzyża i do różańca. Ataki paniki spowodowane przeżywanym co noc stresem przerodziły się w agresję, nad którą nie byłam w stanie zapanować. W krótkim czasie w całym domu zaczęły się rozlegać dziwne dźwięki i stukania, które słyszała także moja rodzina.

ZOBACZ TEŻ: Opętanie a depresja. Kiedy zgłosić się do egzorcysty?

Czy faktycznie zwykła aplikacja na telefon mogła sprawić, że dziewczynę opętał demon? Do takich rewelacji jestem nastawiony sceptycznie – nie wydaje mi się, żeby to przedmioty jako takie były odpowiedzialne za zło. Pistolet sam nie zabija ludzi – albo ktoś świadomie do nich strzela, albo niewłaściwie używa broni; przyczynę śmierci stanowią wówczas głupota i niewiedza. Jedno nie ulega wątpliwości – to, że dziewczynka otworzyła się na działanie zjawisk paranormalnych. Ale co, jeśli nie? Co, jeśli już wcześniej w jej rodzinie działo się coś niepokojącego? Odpowiedzi udziela mi pani Krystyna:

d285mvi

– Z tatą Nadii mieliśmy tylko ślub cywilny, więc zaczęły się nasze problemy z ochrzczeniem dziecka. W żadnym kościele nie chcieli córce udzielić chrztu. Mówili, że to dziecko grzechu. Nie poddałam się, bardzo chciałam Nadię zaprowadzić do Boga. Znalazłam kościół, który nie robił nam kłopotów, dla nich liczyło się dziecko, a nie to, jaki ślub mają rodzice. Kiedy córka miała dwa latka, mieszkaliśmy u mojej babci, to był czas kolęd. Z wizytą duszpasterską przyszedł proboszcz. Wszedł do mieszkania pomodlił się i zaczął z nami rozmawiać. Zapytał, czy mamy z mężem ślub kościelny. Zaprzeczyłam, powiedziałam, że tylko cywilny, ale córka jest ochrzczona. Proboszcz wykrzyczał wtedy, że moja córka jest córką diabła i chrzcił ją sam diabeł, a nie ksiądz. Mówił bardzo straszne rzeczy o mojej Nadii. Ten proboszcz naszą córkę przeklął. W rodzinie zapanował wówczas niepokój.

Matka dziewczynki opowiada dalej: – Kiedy Nadia skończyła trzy latka, zaczęła bardzo chorować. Żaden lekarz nie potrafił powiedzieć, co jej dokładnie jest. W końcu stwierdzili, że to napady padaczkowe, bo lek, który jej podawali, pomagał. Gdy córka skończyła dwanaście lat, coś dziwnego zaczęło się dziać i z nią, i w naszym mieszkaniu. To się stało, kiedy się już wprowadzaliśmy. Noc po przeprowadzce nie spałam, sprzątałam w kuchni, chciałam się jak najszybciej uporać z kartonami. O trzeciej w nocy układałam talerze w szafce, kiedy w pewnym momencie poczułam, że coś stoi w przedpokoju i się we mnie wpatruje. Bardzo się przelękłam. Wtedy się to wszystko zaczęło. Każdej nocy słyszałam sowę, która trzepotała skrzydłami, a przy drzwiach balkonowych było słychać organy tak jak w kościele.

Pozostałe dzieci, Dawid i Paweł, również doświadczają niewytłumaczalnych wydarzeń. Kiedy Nadia ma ataki paniki, chłopcy proszą matkę, by pozwoliła im spać z siostrą w pokoju. Najmłodszy z rodzeństwa, Paweł, budzi się codziennie o 3.30 w nocy i za każdym razem opowiada z płaczem tę samą historię:

d285mvi

– Mamo, koło Dawida stoją martwe dzieci.

Rodzice Nadii mają dość. Szukają egzorcysty, jednak ten – po krótkiej wizycie w domu i próbach odprawienia egzorcyzmu – stwierdza, że nie jest w stanie nic zdziałać.

– Byliśmy u niego dwa razy – wspomina matka dziewczynki. – Któregoś dnia poszłam do niego sama porozmawiać, a on mi powiedział, że on córce nie pomoże, że to za silne. Nastolatka się załamuje, zaczyna się ciąć. Coraz częściej zadaje sobie pytanie, kiedy i jak powinna się zabić. Wkrótce trafia też na oddział psychiatryczny, w związku z coraz częstszymi epizodami samookaleczeń. Kiedy z niego wychodzi, jej matka znajduje informację o PTGH (Professional Team Of Ghost Hunters - przyp. red.). Tak Nadia poznaje "wujka", jak nazywa księdza Piotra.

– Wujek przyjeżdżał do nas kilka razy. Za pierwszym razem uwolnił mnie od demona. Użył innej metody niż egzorcyści, którzy wcześniej próbowali mi pomóc. Niestety byłam głupia, nie posłuchałam rad i ostrzeżeń wujka i ponownie zaprosiłam do siebie zło.

d285mvi

– Jak zawsze najpierw dążę do tego, żeby demon lub demony się przedstawiły, bo jak można zacząć cokolwiek robić, gdy się nie zna imienia tego, któremu trzeba stawić czoła? – mówi Piotr. – Po pierwsze, opętani nie są królikami doświadczalnymi, po drugie, to nie gra w ciemno, dlatego ustaliłem jasne zasady. Kiedy demon sam pierwszy się przedstawia, zamieniam z nimi kilka słów, ponieważ należy ustalić, z jakiego powodu pojawił się w życiu danego człowieka.

Jeszcze przed przyjazdem PTGH Nadia zaczyna się bardzo źle czuć – krzyczy, rzuca się po łóżku i narzeka, że piecze ją klatka piersiowa. Jej matka dzwoni do członka zespołu, demonologa Piotra, i dzięki jego radom dziewczyna się uspokaja. Potem na miejsce dociera ekipa łowców duchów.

Przeprowadzają śledztwo i dzwonią po przedstawiciela zakonu egzorcystów – Pitera Shalkevitza. Piotr ustala, że Nadię opętał Lucyfer – a przynajmniej tak się przedstawia, chociaż dosyć szybko opuszcza ciało dziewczynki, kiedy Piotr odprawia egzorcyzm. Nie używa do tego krucyfiksu, dotyka Nadii i w ten sposób – dzięki swoim charyzmatom – ustala, w którym miejscu jej ciała przebywa demon. Krzyż egzorcysta daje do potrzymania opętanej, a sam wyciąga przed siebie prawą rękę.

– W imieniu Chrystusa nakazuję ci: odejdź. I demon – czy to zwykły zły duch, czy też sam Lucyfer – odchodzi. Czy to jednak koniec? Nadia wspomniała mi przecież, że raz jeszcze zaprosiła do siebie zło. Być może demon, który dręczył ją na początku, szykował tylko miejsce dla kogoś potężniejszego. Niedługo później okazuje się, że dziewczynka znów potrzebuje pomocy. Kiedy Piotr i jego pomocnik A. docierają na miejsce, Nadia nie jest sobą. Wita ich pogardliwym uśmiechem. Egzorcysta, tak samo jak wcześniej, wyciąga prawą rękę.

d285mvi

– Przedstaw się! W imię Chrystusa rozkazuję ci! – To ja doprowadziłem do ukrzyżowania Chrystusa. – Z ust dziewczyny wydobywa się wiele różnych głosów, wypowiadających to samo zdanie. Jakby Piotrowi odpowiadał chór. Czy jakikolwiek demon doprowadził do ukrzyżowania Chrystusa? Piotr i jego pomocnik są przekonani, że demonem, który opętał nastolatkę, jest Legion, znany z kart Biblii.

[…]

Piotr nie wyjmuje księgi, w której jest zapisany tekst egzorcyzmu. Jak sam tłumaczy, chodzi o to, by nie działać według określonego schematu. To demony działają schematycznie i dlatego ponoszą porażkę. Zamiast tego duchowny skupia się, pogrążając w modlitwie – czeka na wskazówkę, którą przyniesie mu głos – ten sam, który wiele razy kierował jego życiem i ratował go od nieszczęścia.

d285mvi

I głos się odzywa: – Ukrzyżujcie go tak, jak i mnie wydał na ukrzyżowanie. Piotr zamierza wypełnić ten nakaz co do joty.

– Nie pamiętam zbyt wiele – wspomina Nadia. – Jedynie ogromny ucisk w gardle, jakby coś chciało mnie udusić, i w klatce piersiowej. To było dla mnie straszne przeżycie. Paliło mnie całe ciało i bolało mnie wszystko. Byłam wyczerpana. Dziewczynka wrzeszczy. Wije się w konwulsjach, kiedy Piotr splata swoje palce z palcami jej dłoni i kieruje nią tak, żeby nastolatka rozpostarła ramię jak na krzyżu, po czym robi to samo z jej drugą ręką. Egzorcysta patrzy teraz dziewczynce w oczy – jej źrenice są tak rozszerzone, że prawie nie widać tęczówek. Pomocnik Piotra odmawia w tym czasie modlitwę. Najprostszą, jaką można sobie wyobrazić: "Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…".

– Jak się teraz czujesz?! – pyta Piotr. – Poczuj teraz to samo, co czuł dwa tysiące lat temu nasz Nauczyciel i Zbawiciel!

Nadia już nie krzyczy, tylko wyje, próbując się uwolnić. Silne ręce trzymają ją jednak mocno. Ukrzyżowanie ma dopełnić korona cierniowa. Ściskając mocno ręce Nadii i silniej splatając jej palce ze swoimi, egzorcysta nachyla się nad dziewczynką i przykłada swoje czoło do jej czoła. Wołanie splatających się ze sobą głosów jest tak ogłuszające, jakby naraz zawyła z bólu cała armia. W tej krótkiej chwili słychać krzyki i skomlenie, kwiczenie, warczenie oraz nieludzki wrzask. Później ciało dziewczynki wiotczeje. Nadia opada z sił i płytko oddycha.

– W nocy, gdy się położyłam spać, słyszałam wiele głosów, które mówiły mi, że to nic nie da, że to nie koniec, że zło niebawem powróci, że jestem zbyt słaba, że sobie nie poradzę – wspomina opętana. – To było okropne. Wtedy wujek siadał przy mnie i odmawialiśmy wspólnie różaniec.

Czy demon dał za wygraną? Czasem, kiedy Nadia budzi się w nocy, kątem oka widzi poruszające się cienie. Odmawia wtedy modlitwę i nigdy nie rozstaje się z krzyżem św. Benedykta – podarunkiem od egzorcysty, który też regularnie rozmawia z dziewczynką.

– Widzisz, Michał – mówi mi Piotr. – Gdyby egzorcyzm się nie udał, gdyby zabrakło mi wiary, gdybym popadł w grzech pychy, to byłby mój ostatni taki obrzęd. Kiedyś go odprawię, bo wierzący egzorcysta, którego powołał Pan Bóg, na emeryturę tak naprawdę przechodzi dopiero wtedy, kiedy opuszcza ten świat. Jestem gotowy oddać swoje życie za życie osoby opętanej.

Gdy opowiada mi to wszystko, jego oczy płoną. Teraz już rozumiem, skąd się wzięły jego uśmiech, energia i pewność siebie. Dlatego też tej nocy, kiedy odkrywamy rysunek kozła na ścianie, Piotr stara się skomunikować z demonem – Azazelem – a w jego głosie słyszę nutkę rozbawienia. Demon, "łajza", jak nazywa go egzorcysta, nie może nic zrobić osobie, która jest gotowa na wszystko.

Michał Stonawski – pisarz literatury fantastycznej (z naciskiem na grozę i science fiction). Jego opowiadania – tłumaczone na czeski i niemiecki – publikowane były w wielu czasopismach i antologiach, a książki zyskiwały przychylność czytelników. Od ponad dziesięciu lat bada nawiedzone miejsca w Polsce. Zaangażowany w kultywowanie flisackiej tradycji rzeki Wisły jako członek załogi galara Boudicca.

Paranormalne. Egzorcyzmy. Prawdziwe historie opętań Materiały prasowe
Paranormalne. Egzorcyzmy. Prawdziwe historie opętań Źródło: Materiały prasowe
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d285mvi
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d285mvi
d285mvi