Trwa ładowanie...
d2oj1he

Legenda o języku

książka
d2oj1he
Oceń jako pierwszy:
Legenda o języku
Tytuł oryginalny

Legenda o jazyku

Forma wydania

Książka

Rok wydania
Autorzy
Kategoria
Wydawnictwo
Seria
Legenda o języku
Materiały prasowe

Czechosłowacja na początku lat siedemdziesiątych. Smutna i szara, tuż po wkroczeniu do kraju wojsk Układu Warszawskiego i stłumieniu Praskiej Wiosny. Główny bohater, Tomáš, z pochodzenia Słowak, właśnie zaczyna studiować historię na Uniwersytecie Karola w Pradze. Opiekunem pierwszego roku jest młody komunistyczny karierowicz, adiunkt Šindelář. Bohaterem jego zajęć zostaje Jan Nepomucen, którego charakterystyczny pomnik wyróżnia się na praskim moście Karola.

Tomáš wraz z trójką nowo poznanych dziewiętnastoletnich studentów – Tánią, Martinem i Klárą – zaczynają zgłębiać kwestię legendy o języku Jana Nepomucena oraz poznawać inne wydarzenia i postaci sprzed wieków. Nie są świadomi, że ich aktywnością zainteresowała się czechosłowacka Służba Bezpieczeństwa.

Rankov w swojej powieści pokazuje, że mroczne czasy średniowiecza i komunizmu mają ze sobą o wiele więcej wspólnego niż to się wydaje.

„Czwórka studentów Uniwersytetu Karola stara się wnieść w zatęchłą szarzyznę komunistycznych realiów siłę i świeżość młodości. Jak potoczą się ich losy? Wartka, wciągająca opowieść. Rankov jakiego do tej pory nie znaliście!”

Hubert Klimko-Dobrzaniecki

„Interesująca próba powieści uniwersyteckiej, czyli gatunku, który w Europie Środkowej z trudem zapuszcza korzenie.”

Petr A. Bílek, literaturoznawca, profesor Uniwersytetu Karola

d2oj1he
Legenda o języku
Numer ISBN

978-83-66505-17-9

Wymiary

124x194

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

412

Język

polski

Fragment

Wąsaty mężczyzna w prochowcu, choć był chory, nie miał problemów z dotrzymaniem kroku poruszającym się w spacerowym tempie obserwowanym osobom. Gdy studenci na chwilę zatrzymali się przy pomniku na moście, zrobił też dwa całkiem dobre zdjęcia. Wierzył w to, że wyjdą, choć nie widział za dobrze, bo oczy miał nieustannie zamglone od łez.

Gdy wrogie indywidua skręciły na Malostranské Náměstí, a potem na Zámecké Schody, mężczyzna zaczął się bardzo pocić, a powracające bóle głowy przekształciły się w jakiś wewnętrzny huk. Przez moment się zastanawiał, czy nie wrócić, ponieważ przypuszczał, że obserwowane osoby są tylko na spacerze, ale w końcu wytrwał. Na górze na dodatek wiało i spocony mężczyzna zaczął dygotać z zimna, ale jego wysiłek się opłacił. Szybko wyciągnął aparat fotograficzny i zrobił co najmniej dziesięć zdjęć pary wchodzącej do siedziby arcybiskupstwa. To było naprawdę coś. Studenckie ugrupowanie religijne o orientacji prawicowo-wywrotowej, które nawiązało kontakt z pracującym w Muzeum Narodowym cudzoziemcem z kraju kapitalistycznego, było bezpośrednio powiązane z arcybiskupstwem.

Podziel się opinią

Share
d2oj1he
d2oj1he
d2oj1he
d2oj1he
d2oj1he