Trwa ładowanie...

"Johnny poszedł na wojnę" - jedna z najważniejszych antywojennych powieści wszech czasów

"Johnny poszedł na wojnę" to pełna grozy i bólu powieść, a zarazem wstrząsająca antywojenna historia, na podstawie której powstał kultowy film pod tym samym tytułem. Książka zebrała szereg prestiżowych nagród, w tym National Book Award, a historia Johnego Bonhaima zainspirowała między innymi zespół Metallica do napisania jednego z ich najpopularniejszych utworów – One.

Donald Sutherland zagrał w kultowej ekranizacji "Johnny poszedł na wojnę" z 1971 r.Donald Sutherland zagrał w kultowej ekranizacji "Johnny poszedł na wojnę" z 1971 r.Źródło: Materiały prasowe
d3rnwug
d3rnwug

Dzięki uprzejmości wyd. Replika publikujemy fragment książki "Johnny poszedł na wojnę" Daltona Trumbo (tłum. Ewa Ratajczyk), która ukazała się niedawno na polskim rynku.

(….) Ale na to nie mógł mieć nadziei. Przede wszystkim wybuch tak silny że poodrywał mu ręce i nogi na pewno posłał w diabły jego dokumenty. Kiedy ma się tylko plecy i brzuch i połowę głowy to Amerykanin pewnie wygląda równie dobrze jak Francuz czy Niemiec czy Anglik. Z jakiego jest kraju mogli się domyślić tylko po miejscu w którym go znaleźli. A był prawie pewien że znaleziono go wśród Anglików. Pułk stacjonował tuż przy regimencie Brytyjczyków a kiedy ruszyli poszli razem Amerykanie i Brytyjczycy. Bardzo dokładnie pamiętał że Amerykanie przesunęli się na lewo wśród Brytyjczyków bo tuż przed pozycją Amerykanów znajdowało się niewielkie wzgórze. Niemcy zostali z tego wzgórza przepędzeni dwa dni wcześniej więc nie było sensu żeby Amerykanie się na nie wspinali. Wszyscy przesunęli się w lewo idąc naprzód i pomieszali się z Brytyjczykami. Pamiętał że się rozglądał wskakując do tego okopu i zobaczył tylko dwóch Amerykanów i resztę Brytyjczyków. Tylko urywek przelotna myśl a potem ciemność.

Wybierz z nami najlepszy polski film. Nagroda internautów zostanie wręczona już 6 czerwca. Nie zwlekaj - kliknij, by zagłosować!

Więc pewnie leży w jakimś lichym angielskim szpitalu gdzie wszyscy biorą go za Brytyjczyka a do domu wysłano informację że zaginął w akcji. Może podają mu przez rurkę śmierdzącą angielską kawę. Pieczoną wołowinę pudding i rozmokłe ciastka i paskudną kawę. Trudno. Tyle że już nie był Amerykaninem był Anglikiem. Uznali go za Brytyjczyka z obywatelstwem. Na myśl o tym poczuł się osamotniony. Nigdy nie miał szczególnych wyobrażeń na temat Ameryki. Nigdy nie był wielkim patriotą. Przyjmował to za rzecz oczywistą nawet się nad tym nie zastanawiając. Ale teraz miał wrażenie że jeżeli naprawdę leży w angielskim szpitalu stracił coś czego już nie odzyska. Po raz pierwszy w całym życiu poczuł że byłoby przyjemnie i krzepiąco znaleźć się w rękach rodaków.

"Memory" (2022) - zwiastun filmu

Brytyjczycy byli zabawni. Bardziej obcy niż Francuzi. Francuza można było zrozumieć ale Brytyjczyk kręcił nosem i nie szło go zrozumieć w ogóle. Kiedy stacjonowało się obok nich przez dwa miesiące człowiek mógł się przekonać jak bardzo są obcy. Robili zabawne rzeczy. W brytyjskim regimencie był mały Szkot który rzucił broń i odszedł z wojny kiedy się dowiedział że Prusaki po drugiej stronie ziemi niczyjej to Bawarczycy. Mały Szkot powiedział że Bawarczykami dowodzi książę koronny Rupert i że książę koronny jest ostatnim następcą angielskiego tronu Stuartów i prawowitym królem i że prędzej go piekło pochłonie niż będzie walczył przeciwko swojemu królowi tylko dlatego że zmusza go do tego jakiś hanowerski udawacz.

d3rnwug

W każdej zwykłej armii za coś takiego zostałoby się rozstrzelanym. Ale właśnie dlatego Brytyjczycy byli zabawni. Ten mały facet narobił cholernego zamieszania. Dwóch czy trzech oficerów kłóciło się z nim bardzo grzecznie zamiast go zastrzelić a kiedy nie mogli go przekonać do swoich racji wezwali pułkownika. Pułkownik przyszedł i odbył ze Szkotem długą rozmowę a wszyscy wyglądali na zmieszanych bo Szkot robił się coraz bardziej zacięty i zaproponował żeby go zabili bo powiedział że sąd wojenny dojdzie prawdy że to wszystko jest oszustwem i król Jerzy będzie musiał ustąpić i co na to Lloyd George? Pułkownik odszedł a Szkot siedział dalej w okopie a wkrótce przyszedł rozkaz z kwatery głównej cofnięcia go z frontu na sześć tygodni żeby nie musiał strzelać w kierunku oddziałów dowodzonych przez jego króla. Tacy zabawni byli Brytyjczycy i w ten sposób Amerykanie i Brytyjczycy się dowiedzieli że naprzeciw siebie mają Bawarczyków.

Był też Łazarz. Pojawił się pewnego szarego poranka kiedy nic się nie działo. Ni z tego ni z owego wyłonił się z mgły ten wielki gruby Prusak zmierzający w kierunku linii Brytyjczyków. Później dużo się mówiło skąd w ogóle wziął się sam jeden. Pewnie sprawował patrol i zabłądził a może próbował uciec a może zwariował i się włóczył wśród drutów kolczastych i dziur po pociskach. Specyficznie kiwał się z boku na bok bez powodu. Wpadł na drut kolczasty i się potknął i przez minutę próbował po omacku wyczuć drogę. W końcu podniósł się niezdarnie jak pijak i ruszył chwiejnym krokiem w stronę Brytyjczyków.

To był dość ponury poranek i Brytyjczykom było zimno i niewygodnie i mieli dość wojny więc ktoś strzelił do Prusaka. Biedak stał nieruchomo we mgle jakby był zaskoczony że ktoś chciał do niego strzelić. Później zaczął w niego naparzać cały regiment Brytyjczyków. Kiedy jego ciało się osuwało miał zbolałą i zdezorientowaną minę. Zostawili go tam z jedną ręką przewieszoną przez drut kolczasty jak wartownika wskazującego drogę komu innemu.

Nikt nie zwracał na niego uwagi przez kilka dni a później i Amerykanie i Brytyjczycy poczuli kiedy wiał odpowiedni wiatr że od Prusaka nieźle cuchnie. Ale śmierdziało tylko kiedy wiał wiatr i nikt się tym nie przejmował aż pewnego dnia na inspekcję przyszedł pułkownik który odesłał z frontu małego Szkota. Pułkownik był wspaniałym facetem i wiedział co robi. Kapral Timlon który przyjechał z Manchestru zawsze klął że w razie konieczności pułkownik zabije dziewięciu ludzi żeby podtrzymać morale dziesiątego. Pułkownik przechadzał się ze swoimi nawoskowanymi wąsami i zadzierając na wietrze kościsty stary nos aż nagle poczuł Prusaka.

d3rnwug

To bardzo silny odór powiedział do kaprala Timlona. To Bawarczyk sir odpowiedział kapral a oni zawsze śmierdzą najgorzej. Pułkownik zakaszlał i wydmuchał nos i powiedział to bardzo złe dla morale ludzi bardzo złe kapralu proszę wysłać wieczorem brygadę i go zakopać. Kapral Timlon chciał wyjaśnić że sytuacja jest dość niespokojna nawet w nocy ale pułkownik mu przerwał. I kapralu powiedział chowając chusteczkę do kieszeni proszę nie zapomnieć o modlitwie. Kapral Timlon powiedział tak jest sir a później spojrzał surowo na swoich ludzi żeby zobaczyć kto się uśmiecha żeby wiedzieć kogo wyznaczyć do tej brygady pogrzebowej. Więc tego wieczoru kapral Timlon wyznaczył ośmiu mężczyzn. Wykopali dół i wrzucili do niego tego Bawarczyka a kapral zmówił modlitwę jak kazał mu pułkownik i zakopali dół i wrócili. Powietrze się oczyściło następnego dnia ale dzień później Heinie się trochę zdenerwował i zaczął zrzucać pociski dookoła regimentu Brytyjczyków. Brytyjczykom się nic nie stało ale jeden wielki pocisk trafił w Bawarczyka. Wystrzelił w powietrze jak na zwolnionych obrotach i wylądował wysoko na drucie z palcem wskazującym oddział Brytyjczyków jak kapuś.

To właśnie wtedy kapral Timlon nazwał go Łazarzem. Tego dnia i w nocy było sporo zajęć. Za każdym razem kiedy Brytyjczycy mieli wolne pół godziny strzelali do Łazarza z leniwą nadzieją, że może uda im się strącić go z drutu bo wiedzieli że im bliżej będzie ziemi tym mniej będzie cuchnęło ale Bawarczyk zrobił się strasznie hardy. Zdołał utrzymać się na drucie a następnego ranka znów przyszedł pułkownik. Pierwsze co zrobił to pociągnął nosem i wyczuł silny odór Łazarza. Odwrócił się do kaprala Timlona i powiedział kapralu Timlon kiedy wydaję rozkaz to jest to rozkaz a nie ciekawa propozycja. Tak jest sir odpowiedział kapral. Weźmiesz dziś pełną ekipę pogrzebową powiedział pułkownik i zakopiesz trupa dwa metry pod ziemią. A żebyś tak lekko nie traktował rozkazów przeczytasz nad ciałem naszego zabitego wroga pełny tekst nabożeństwa pogrzebowego kościoła anglikańskiego. Ale sir powiedział kapral Timlon było tu dość ciężko i… Tej nocy kapral Timlon wziął pełną ekipę pogrzebową. Zabrali też materiał żeby owinąć Łazarza. Nie była to apetyczna robota bo do tego czasu Łazarz był już w rozkładzie ale owinęli go w materiał i złożyli dwa metry pod ziemią a później wszyscy stanęli dookoła grobu i kapral Timlon odczytał treść nabożeństwa pogrzebowego może pomijając kilka szczegółów ale dość dobrze przekazując ogólny zamysł.

Mniej więcej w połowie nabożeństwa z drugiej strony wystrzelono kilka pocisków i akurat kiedy kapral rzucał trzecią garść ziemi na twarz Łazarza ktoś wziął go na muszkę i strzelił mu prosto w tyłek. Kapral ryknął Boże zmiłuj się nad tą duszą amen te cholerne bydlaki trafiły mnie w tyłek kryć się chłopaki. I wszyscy dogramolili się z powrotem do linii.

wyd. Replika, 2022 Materiały prasowe
wyd. Replika, 2022Źródło: Materiały prasowe

Kapral Timlon dostał osiem tygodni szpitalnego zwolnienia co wyszło mu na dobre bo cały regiment Brytyjczyków został niemal doszczętnie zmieciony trzy tygodnie później. Kilka dni po tym jak kapral Timlon został postrzelony Łazarz wydostał się z ziemi jeszcze raz i znów wpadł na płot a materiał którym był owinięty łopotał na wietrze a z niego sączyło się do ziemi. Jeden z Brytyjczyków powiedział że nie ma się co dziwić bo Bawarczycy nigdy nie byli w dobrym stanie po tygodniu. Cały regiment otworzył ogień w kierunku biednego Łazarza i udało im się strącić go z płotu. Nadal było go czuć ale nie było go już widać więc wszyscy próbowali o nim zapomnieć. I zapomnieliby gdyby nie nowy szeregowy. Był to jeszcze dzieciak zaledwie osiemnastoletni z falowanymi blond włosami i niebieskimi oczami wyglądał jak niemowlak mierzący metr osiemdziesiąt cholernie wyrywny żeby wygrać tę wojnę w pojedynkę. Był kuzynem kapitana czy coś takiego i stał się pupilkiem oficerów. Przyszedł na front dwa dni po zestrzeleniu Łazarza z drutów. Brytyjczycy tak go lubili że zapewniali mu ochronę a dzieciak nabrał przekonania że się na niego uwzięli i że ludzie wezmą go za tchórza. Ciągle błagał żeby wysłać go na nocny patrol a że nie było mowy wymknął się pewnej nocy sam. Zginął im około trzeciej w nocy a znaleźli go niemal o świcie. Jakoś wydostał się poza pierwszą linię drutu kolczastego. Kiedy na niego natrafili leżał na brzuchu w kałuży wymiocin. Przedzierając się przez drut kolczasty upadł i cała ręka aż po samo ramię utknęła mu w Łazarzu.

d3rnwug

Przez ten szczegół dzięki któremu go znaleziono trafił do schronu oficerów. Bełkotał i płakał i śmierdział nieludzko. Kapitan odesłał go tej samej nocy. Powiedział że to kara za zbrukanie oficerskich okopów i stawał się bardzo obcesowy kiedy ktoś pytał co się stało z młodym. Kiedy kapral Timlon wrócił z wyleczonym tyłkiem i ktoś mu opowiedział tę historię spytał i jak sobie ten dzieciak radzi? Drobny facet o nazwisku Johnston który informował o takich sprawach cały regiment powiedział cholera szaleje jak wściekły nie wypuścili go jeszcze z kaftana. No powiedział kapral Timlon a kiedy mu się poprawi? Lekarze twierdzą że nie poprawi mu się nigdy odpowiedział Johnston jest z nim naprawdę źle. Biedny młody angielski blondyn tak bardzo chciał wygrać wojnę w pojedynkę a zwariował zanim zdążył wkroczyć do akcji. Biedny brytyjski dzieciak gdzieś w szpitalu z kratami w oknach wrzeszczący i płaczący i rozpamiętujący bez końca. Zabawne. Młody Brytyjczyk miał nogi i ręce i mógł mówić i widział i słyszał. Ale nie wiedział że może z tego zrobić użytek więc nie miały dla niego żadnego znaczenia. A w innym angielskim szpitalu leżał facet który w ogóle nie był szalony choć chciał. Mógłby się zamienić z młodym Brytyjczykiem na głowę. Wtedy obaj byliby szczęśliwi. Gdzieś w ciemności płakał i szlochał młody Brytyjczyk – była już noc prawie nowy rok. On też szlochał i płakał w ciemności. W sylwestra. Biedny młody Brytyjczyku nie płacz jest nowy rok tylko pomyśl przed nami perspektywa całkiem nowego roku. Gdziekolwiek jesteś Angliku – a może jesteś tutaj w tym samym szpitalu – gdziekolwiek jesteś mamy wiele wspólnego jesteśmy braćmi młody Angliku szczęśliwego nowego roku. Szczęśliwego szczęśliwego nowego roku…

Powyższy fragment pochodzi z książki "Johnny poszedł na wojnę" Daltona Trumbo (tłum. Ewa Ratajczyk), która ukazała się nakładem wyd. Replika.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3rnwug
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d3rnwug