Trwa ładowanie...

Geiger - recenzja komiksu wyd. Nagle Comics

Po świetnym debiucie Nagle Comics nie zwalnia tempa i przedstawia polskiemu czytelnikowi kolejne perełki. Jedną z nich jest "Geiger" duetu fachowców od łamania superbohaterskich schematów. Opowieść o "radioaktywnym mścicielu" jest tego kolejnym przykładem.

"Geiger", Nagle Comics, 2023"Geiger", Nagle Comics, 2023Źródło: Materiały prasowe
d631crn
d631crn

Rok 2050. Wojna nuklearna zniszczyła całą planetę. Niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie w świecie radioaktywnego chaosu. Gdzieś na skażonej pustyni żyje człowiek, którego boją się nawet najwięksi drapieżcy. Niektórzy nazywają go Joe Glow, inni Meltdown Man. Ale jego imię to… Geiger.

Po takim opisie od wydawcy fani pulpowych opowieści w estetyce postapo pewnie już zacierają ręce. I słusznie, bo "Geiger" to kawał porządnej i nieoczywistej lektury, która wymyka się prostej kategoryzacji. Z jednej strony mamy tu popkulturowy kicz i kamp, a z drugiej poruszający obyczaj. Soczysta akcja przeplata się z ludzkimi dramatami, a gorzkie dysputy są przerywane błyskotliwymi odzywkami, które wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Premiery kinowe 2023. Na te filmy czekamy!


"Geiger" to historia przeciętnego mężczyzny, który tuż przed globalną zagładą ukrywa bliskich w przydomowym schronie. Sam zostaje na zewnątrz, ale z pewnej przyczyny nie pada ofiarą niszczycielskiej siły. To, co miało być końcem, jest dla niego początkiem i źródłem nowej mocy. Źródła błogosławieństwa i przekleństwa.


W kolejnych rozdziałach obserwujemy codzienną rzeczywistość mężczyzny (przeplataną retrospekcjami), który ze względu na swoje nowe właściwości sieje postrach wśród ocalałych. Choć niektórzy uznają go bardziej za miejską legendę. 20 lat po zagładzie nuklearnej wychodzenie na zewnątrz jest możliwe tylko w specjalnym kombinezonie. A Geiger nie dość, że go nie potrzebuje, to jeszcze potrafi świecić jak napromieniowany duch.

Źródło: Materiały prasowe
Geiger



Geoff Johns i Gary Frank, duet odpowiedzialny za takie serie jak "Batman - Ziemia Jeden" czy "Strażnicy: Zegar Zagłady", z pomocą kolorysty Brada Andersona stworzyli swój pierwszy autorski tytuł dla Image. I trafili w dziesiątkę. "Geiger" nie jest bowiem kolejnym akcyjniakiem postapo z dramatem w tle. Nieślubnym dzieckiem "Mad Maxa" i "Staruszka Logana" z domieszką genów "Drogi" Cormaca McCarthy’ego. Opowieść o "radioaktywnym mścicielu" jest gorzka i wstrząsająca, a jednocześnie zabawna i rozrywkowa. Miejscami zaskakująca i trzymająca w napięciu do ostatniego rozdziału. Znakomicie się bawiłem i czekam na więcej.

d631crn

To "więcej" to seria "Junkyard Joe", w której ci sami twórcy rozwijają uniwersum "Geigera". A także zapowiedziana pod koniec 2022 r. adaptacja telewizyjna, która ma nas przenieść do świata tytułowego bohatera.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" bierzemy na warsztat kontrowersje wokół "Małej syrenki", rozprawiamy o strajku scenarzystów i filmach dokumentalnych oraz zdradzamy, jakich letnich premier kinowych nie możemy się doczekać. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d631crn
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d631crn