Trwa ładowanie...
recenzja
02-04-2012 12:17

Czego tu nie ma?

Share
Czego tu nie ma?Źródło: Inne
d3ri27x

Pierwszy tom * Achai* ukazał się w 2003 roku, kiedy fantastyką interesowałam się niecałe dwa lata. Pamiętam, że wywołał entuzjazm, nie tylko mój, ale dosyć powszechny. Przed - opóźniającą się - premierą kontynuacji biegałam do księgarni właściwie codziennie, z pytaniem, czy to już, aż obsługa zaczęła mi się dziwnie przyglądać. Wyczekiwana długo „dwójka” okazała się lekkim rozczarowaniem. Ale nic nie przygotowało mnie na szok, jakim był tom ostatni - klasyczny przykład końcowego stadium równi pochyłej. Już wówczas mówiło się (czy raczej - autor zapowiadał) o powstaniu kolejnej trylogii, osadzonej w dalekiej przyszłości tego samego uniwersum. Teraz, po siedmiu latach, słowo stało się ciałem, a ja złamałam słowo dane sobie i nie ominęłam pierwszego tomu Pomnika cesarzowej Achaiszerokim łukiem, ale zderzyłam się z nim czołowo i przedpremierowo.

Przetrwałam bez większych uszkodzeń tkanki mózgowej. Wracamy do Cesarstwa tysiąc lat po czasach Achai i Biafry. Fabuła podzielona jest na trzy główne wątki. Bohaterką pierwszego z nich jest Kai, młoda czarownica, w ramach kary za przewinienia przeciwko szkolnej dyscyplinie wysłana na wyprawę wotywną w Góry Bogów. W wyniku pewnych zagadkowych wydarzeń statek Kai nie dociera jednak do celu, a ona sama wpada w tryby pradawnych proroctw, które zaczynają się ziszczać na jej zdumionych oczach.

Bohaterowie drugiego wątku to „nasi” - marynarka wojenna alternatywnej RP, a konkretnie załoga eksperymentalnego ORP Dragon w tajnej misji. Załoga, dodajmy, ku zgorszeniu wojskowych równie eksperymentalna, w której cywilni inżynierowie, najwyraźniej coś knujący, mają więcej do powiedzenia niż kapitan. Głównym bohaterem tego wątku jest Krzysztof Tomaszewski, porucznik wywiadu. Sądząc ze wzmianek o Centralnym Okręgu Przemysłowym, kryzysie etc. akcja rozgrywa się w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Jest to jednak historia alternatywna, w której w RP nastąpił gwałtowny skok w rozwoju technologicznym, dziwnym trafem koncentrujący się w obszarze zbrojeń. Załoga nie zna właściwie szczegółów misji. W teorii polega ona na testowaniu możliwości nowego sprzętu. W praktyce zawiedzie bohaterów o wiele dalej niż mogli sobie wyobrazić choćby w najśmielszych snach.

d3ri27x

Trzeci i ostatni wątek jest dla cyklu najbardziej typowy, rozgrywa się bowiem w armii Arkach. Towarzyszymy Shen, córce rybaka, która zgłosiła się do wojska na ochotnika i w nagrodę za ten brak wyobraźni została skierowana na kurs kapralski. Najpierw trafia do ośrodka szkoleniowego na wyspie Tarpy, a następnie na front walki z potworami w dolinie Sait. Bowiem od czasów Achai aż tak wiele się nie zmieniło - wojna nadal się toczy, a potwory trzymają się mocno. Żołnierze armii Arkach nadal wyzywają się od dup, opcjonalnie głupich dup, choć intensywność tych szokujących koszarowych przekleństw (inne to np. „jasny szlag”) wydawała mi się mniejsza niż w klasycznym cyklu. Shen robi w armii błyskawiczną karierę, korzystając z nieregulaminowych podpowiedzi z pewnego zagadkowego źródła.

Wątki, co nietrudno przewidzieć, stopniowo się splatają. Pojawiają się też, oczywiście, nawiązania do poprzedniego cyklu, a nawet niektórzy bohaterowie znani z jego kart. Nie tylko jako postaci historyczne wspominane w rozmowach, ale we własnych osobach. Najważniejszy z kontynuowanych motywów to proroctwo dotyczące Cichych Braci i konfrontacji cywilizacji Achai z Ziemcami. Szczerze mówiąc, za wiele to się jednak w tym tomie nie wydarza, co dziwi, gdyż ma on prawie 700 stron. Poszczególne wątki są niemiłosiernie wprost rozwleczone, akcja przyśpiesza dopiero pod koniec. Z nowych bohaterów najciekawszy jest Tomaszewski, co jednak nie oznacza, że postać ta posiada jakąś niesamowitą charakterologiczną głębię. Po prostu konkurujące z porucznikiem o uwagę i sympatię czytelnika Kai i Shen (a już zwłaszcza ta ostatnia) są tak przeraźliwie bezbarwne, że przebić je naprawdę nietrudno.

Fabularnie najciekawszy jest również wątek misji Tomaszewskiego, gdyż tam przynajmniej mamy do czynienia z jakąś interesującą zagadką. Wątek walki z potworami jest równocześnie chaotyczny i nudny, choć oczywiście to już zapewne kwestia moich prywatnych preferencji. W ogóle chaos w tej powieści dominuje, co bierze się prawdopodobnie właśnie z bezzasadnego rozdmuchiwania objętości wątków i rzucania czytelnikowi od czasu do czasu jakichś skrawków informacji. Nad stylem i językiem znęcać się w tym miejscu nie zamierzam, gdyż zapoznałam się z tekstem przed ostateczną korektą, zatem pod tym względem jest jeszcze dla Pominika jakaś nadzieja na poprawę.

Jest więc pierwszy tom nowej trylogii nieco lepszy od ostatniego tomu poprzedniej, ale, umówmy się, nie jest to żadne osiągnięcie: przeskoczyć poprzeczkę leżącą na ziemi.Czego w Pomniku nie ma? Wciągającej fabuły, interesujących bohaterów, dobrego stylu, dynamiki. Przyznam ze wstydem, że główną moją motywację do czytania stanowiła chęć dowiedzenia się, jak i kiedy powstanie z martwych Achaja (co autor zapowiadał już po ukończeniu trzeciego tomu, a i nie jest to dla bohaterki pierwszyzną). Lepszych pobudek tekst mi nie dostarczył. A jeśli przyjmiemy, że do nowego cyklu znajduje zastosowanie ta sama zasada, co do pierwotnej trylogii, czyli pierwszy tom jest najlepszy, to reszta powinna być milczeniem.

d3ri27x
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3ri27x