Trwa ładowanie...

"Anima": 25 osób z jednej wsi zniknęło bez śladu. Pełna grozy i napięcia opowieść, od której się nie oderwiecie

Populacja jednej wsi znika z dnia na dzień. Dzieci nie dotarły do szkoły, dorośli do pracy. Nikt nikogo nie uprzedził, nikt nic nie wie. Policjant, który zjawia się na miejscu, sam nie wierzy w to, co widzi. Wie jednak, że musi jak najszybciej odnaleźć 25 zaginionych osób.

Łukasz Simlat gra główną rolę w słuchowisku "Anima"Łukasz Simlat gra główną rolę w słuchowisku "Anima"Źródło: Materiały prasowe
df52oa0
df52oa0

"Anima" - o czym jest?

Historia słuchowiska "Anima" zaczyna się tak, jak wiele kryminałów. Na posterunek policji w niewielkim miasteczku wpada przerażony obywatel. I tu pojawia się wątek, który wyróżnia produkcję na tle innych. Zdyszanym mężczyzną jest miejscowy listonosz, który zgłasza, że... "zniknęła cała wieś". Jan Willer, policjant, który przyjmuje zgłoszenie, kompletnie nie rozumie, co się stało. W pierwszej chwili podejrzewa posłańca o to, że ewidentnie przesadził z alkoholem albo że jego zgłoszenie to tylko niezbyt wyszukany żart.

Mundurowy przewraca oczami i z kpiącym uśmieszkiem wypytuje mężczyznę o szczegóły. Listonoszowi wcale nie jest do śmiechu i opowiada, jak odkrył, że z całej wsi zniknęło bez śladu 25 osób. Nie mógł uwierzyć, że nikt nie otworzył mu drzwi (a przecież roznosił emerytury!), nikogo nie było w sklepie, a jego nadejście nie zostało zaalarmowane przez żadne psy sąsiadów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Audiobooki, od których się nie oderwiecie. Masa superprodukcji

Willer uspokoił listonosza, przyjął zgłoszenie, ale schował dokumenty na dno szuflady biurka. Mimo nacisków szefowej zbagatelizował sprawę, nie pojechał do tajemniczej wsi, argumentując to tym, że ktoś świetnie bawi się jego kosztem, a on sam nie ma czasu na takie zagrywki. Dopiero następnego dnia wykonał polecenie przełożonej i oniemiały uwierzył, że to, co opowiadał listonosz, było prawdą.

df52oa0

Cisza. Kompletna, kłująca w uszy cisza. Miejscowy sklep zamknięty na cztery spusty. Przed domami otwarte samochody z kluczykami w stacyjkach. Ale ani jednej żywej duszy.

Czując narastający niepokój, Willer wszedł do jednego z pustych domostw. Zauważył niedomkniętą klapę w podłodze, która okazała się wejściem do piwnicy. Gdy bohater zszedł w podziemia, nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Na ziemi leżało nieprzytomne dziecko. Do uszu policjanta zaczęły docierać dziwne dźwięki, których nie potrafił ani zlokalizować, ani do niczego porównać. Po chwili otrząsnął się i wezwał pomoc.

Malec trafił do szpitala, a lokalni policjanci pod okiem Willera zaczęli przeczesywać opustoszałą wieś. Atmosfera gęstniała z każdą kolejną godziną. Nawet psy tropiące, które zostały przyprowadzone na miejsce, bały się wysiąść z radiowozu. Ewidentnie były spłoszone, jak gdyby wyczuwały, że wszystkim grozi tu ogromne niebezpieczeństwo.

df52oa0

Gdzie z dnia na dzień zniknęło 25 mieszkańców wsi? Co się stało odnalezionemu chłopcu?

"Anima" - twórcy

Ogromnym plusem produkcji "Anima" są dźwięki. Słyszymy kroki, stuknięcia, ryk silnika samochodu, szepty, dźwięki ulicy, wiadomości radiowe, organy kościelne. Dzięki takim zagraniom bardzo łatwo wczuć się w historię, wyobrazić sobie, gdzie aktualnie znajdują się bohaterowie i jakie emocje nimi targają. Na wyróżnienie zasługuje również dobór gwiazd, które rewelacyjnie wcieliły się w odgrywane postacie.

W rolach głównych usłyszymy głosy m.in. Łukasza Simlata, Barbary Kurzaj, Filipa Pławiaka, Anny Smołowik, Antoniego Pawlickiego, Karoliny Czarneckiej, Doroty Kolak, Beaty Kawki, Przemysława Bluszcza oraz Mirosława Zbrojewicza. Wiadomości radiowe, których słucha w samochodzie główny bohater, czytali dziennikarze Radia Zet. Za reżyserię odpowiada Krzysztof Komander, a autorką jest Kinga Krzemińska.

df52oa0
"Anima" Materiały prasowe
"Anima"Źródło: Materiały prasowe
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
df52oa0
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
df52oa0