Boże Narodzenie w Chinach
Coraz więcej Chińczyków obchodzi święta Bożego Narodzenia, które jednak tylko dla nielicznych tu chrześcijan mają charakter religijny. Dla reszty jest to modna nowinka z chrześcijańskiego Zachodu, wchodząca do kalendarza tak, jak wiele innych, pochodzących stamtąd świątecznych tradycji i obyczajów.
Boże Narodzenie widać zwłaszcza na ulicach dużych miast chińskich, m.in. Pekinu, Szanghaju, Shenzhenu, Chengdu, Wuhanu, Harbinu i Chongqingu.
Tylko niewielu ankietowanych przez Chiński Urząd Badań Społecznych przyznało, że pójdzie na Boże Narodzenie do kościoła; większość traktuje święto jako okazję do spędzenia czasu z przyjaciółmi czy kolegami ze szkoły.
Jedynie dla części badanych ważne będzie spotkanie z bliskimi w domu, okazanie im szacunku, miłości, i tym samym zacieśnienie więzów rodzinnych.
Do niektórych zawita nawet Shendan Laoren (czyt. szentan laożen), chiński Św. Mikołaj, zwany tu Bożonarodzeniowym Starcem. Dzieci wywieszają na jego spotkanie muślinowe pończochy.
Po supermarketach przechadzają się bożonarodzeniowi starcy, rozdając ciastka i cukierki, sprzedawcy i ekspedienci obsługują klientów w charakterystycznych, mikołajowych czerwonych czapach.
Chińczycy nie ukrywali, że uczestnictwo w obchodach obcych świąt jest okolicznością ekscytującą i przynoszącą odprężenie po roku wytężonej pracy. Niektórzy z okazji Bożego Narodzenia zamierzają ucztować w restauracjach, pójść pośpiewać do lokalu karaoke lub do kina. Wiele zakładów i firm planuje zorganizowanie okolicznościowych imprez i koktajli bożonarodzeniowych.
Oficjalnie szacuje się, że w Chinach jest ok. 10 mln chrześcijan, rozrzuconych na dużym terytorium. Stanowią około 1 proc. ludności kraju.
Według tych szacunków, protestantów jest ok. 5 mln, zaś katolików - ok. 4 mln. Wiadomo jednak, że o wiele więcej jest w Chinach wyznawców zabronionego przez władze katolickiego Kościoła podziemnego, tzw. Kościoła milczenia, zwanego jeszcze Kościołem domowym. Ci wierni nie afiszują się ze swoimi obyczajami, nie chcąc popadać w tarapaty.