Tajemnice "Stawki większej niż życie"
Czy bohaterowie "Stawki większej niż życie" mieli swoje pierwowzory w realnym życiu? Co działo się za kulisami powstawania serialu? Jakie sekrety skrywają jego twórcy?
Sekrety słynnego serialu
"Stawka większa niż kłamstwo" (wyd. Fronda PL, 2015) autorstwa Macieja Replewicza to zbiór odtajnionych dokumentów bezpieki, ujawniających mroczne tajemnice ukochanego serialu Polaków - "Stawki większej niż życie". To historie prawdziwych i legendarnych postaci, asów wywiadu i hitlerowskich zbrodniarzy, stanowiących inspirację dla scenarzystów i realizatorów. To wreszcie okazja zajrzenia za kulisy pierwszej polskiej superprodukcji, która wyludniała ulice w porze emisji i zmieniła na zawsze oblicze telewizji.
Prawdziwa gratka dla wielbicieli Hansa Klossa i tropicieli historycznej prawdy, w serialu dość często przeinaczanej i zakłamywanej na potrzeby peerelowskiej propagandy.
Pierwsze były spektakle Teatru Telewizji
Jeszcze przed emisją serialu w TV powstały spektakle teatralne o poruczniku Klossie. Odtwórca głównej roli, Stanisław Mikulski, otrzymał pod koniec 1964 r. propozycję zagrania w cyklu widowisk sensacyjno-szpiegowskich. W latach 1965-1967 wyemitowano czternaście spektakli Teatru Telewizji w reżyserii Janusza Morgensterna i Andrzeja Konica. Scenariusz stworzyli Andrzej Szypulski i Zbigniew Safjan (piszący pod wspólnym pseudonimem Andrzej Zbych).
Pierwotnym założeniem było, że Kloss ginie w szóstym odcinku, ale na życzenie widzów powstała druga seria. Kilka spektakli nie zostało później zekranizowanych, ale opublikowano je w wydaniu książkowym i komiksowym. Ostatni odcinek cyklu ("Cicha przystań") wyemitowano 23 lutego 1967 r., na miesiąc przed rozpoczęciem zdjęć do serialu. Stanisław Mikulski, scenarzyści i reżyserzy otrzymali za to przedsięwzięcie Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki II stopnia w kategorii spektakl Teatru Telewizji.
Pierwowzory Hansa Klossa
Tworząc postać agenta J-23 scenarzyści czerpali garściami z biografii wielu postaci, zarówno historycznych, jak i fikcyjnych. Na życiorys Hansa Klossa składają się: oberlejtnant Heinrich von Goldring (bohater powieści szpiegowskiej Jurija Dord-Mychajłyka "Baron von Goldring"), Nikołaj Iwanowicz Kuzniecow (sowiecki szpieg w Wermachcie, pracujący pod nazwiskiem Paul Siebert i otaczany w ZSRR wręcz mitologiczną czcią), Richard Sorge (agent GRU w Tokio, bohater filmu "Kim pan jest, doktorze Sorge?" z 1961 r.; osoba, na której losach wzorował się także Ian Fleming, twórca postaci Jamesa Bonda) oraz prawdopodobnie Kazimierz Leski(polski wywiadowca; pod nazwiskiem Karl Leopold Jansen działał w Paryżu jako "generał Wermachtu").
W obiegowej opinii najsilniejszą inspiracją był słynny James Bond, brytyjski agent 007, pojawiający się po raz pierwszy na ekranach kin w filmie "Doktor No" z 1962 r.
Podobieństwa do Jamesa Bonda
Między Hansem Klossem a agentem 007 istnieje zaskakująco wiele powiązań - jeśli wziąć pod uwagę fakt, że filmy o Bondzie były zakazane w PRL-u. Scenarzyści "Stawki..." mieli jednakże możliwość obejrzenia pierwszych filmów o popularnym szpiegu, jeżdżąc na festiwale filmowe odbywające się za "żelazną kurtyną".
Kloss i Bond niejednokrotnie ratują świat przed mrocznymi siłami wroga. Otaczają ich atrakcyjne kobiety oraz szpiegowskie gadżety. Umiejętnie i skutecznie posługują się bronią, znają sztuki walki, stykają się z wieloma przeciwnikami. Ich działania zawsze wieńczy sukces.
Oczywiście, możliwości realizacyjne polskiego studia "Syrena" i wojenne realia "Stawki..." nie mogą być przyrównywane do zachodnich standardów kręcenia filmów sensacyjnych. Nie ulega jednak wątpliwości, że serial o polskim superbohaterze wyróżniał się na tle rodzimych produkcji tego okresu iście amerykańskim rozmachem, dynamiczną akcją i wysokiej jakości ścieżką dźwiękową.
"Brunner istniał naprawdę!"
Czym byłyby perypetie Hansa Klossa bez jego głównego przeciwnika, Hermanna Brunnera, granego przez Emila Karewicza? Brunner to jedyny Niemiec, który rozszyfrował prawdziwą tożsamość J-23. Niebezpieczny i cyniczny oficer gestapo, godny przeciwnik dla superagenta.
Pierwowzorem antagonisty Klossa był Alois Brunner, hitlerowski zbrodniarz - znacznie bardziej przerażająca niż jej filmowy odpowiednik postać. Brunner był prawą ręką Adolfa Eichmanna, realizującym jego generalny plan likwidacji Żydów: organizował transporty ludności z Grecji i Słowacji, odpowiadał za deportacje co najmniej 148 tys. Żydów. Latem 1943 r. został komendantem obozu w Drancy (Francja).
Po wojnie prawdziwy Brunner przybrał tożsamość kierowcy ciężarówki o nazwisku Alois Schmaldienst. W 1954 r. zamieszkał w Syrii jako Georg Fischer, gdzie otrzymał od władz wsparcie finansowe i ochronę przed ekstradycją. W 2005 r. zajmował pierwsze miejsce na liście poszukiwanych nazistowskich zbrodniarzy - mimo że prawdopodobnie zmarł w 1996 r. (wg niektórych źródeł widziano go żywego jeszcze pięć lat później).
Odcinki zawsze z wątkiem prawdziwych wydarzeń
W latach 1968 - 1969 wyemitowano 18 odcinków "Stawki większej niż życie". Inspiracji do fabuły scenarzyści szukali w gazetach, książkach i filmach. Każdy odcinek zawierał przynajmniej jeden wątek oparty na prawdziwych wydarzeniach. W poszukiwaniu wszystkich rzeczywistych i domniemanych wpływów Maciej Replewicz, autor "Stawki większej niż kłamstwo", przeprowadził wnikliwe, dziennikarskie śledztwo.
Przykładowo, w odcinku pierwszym ("Wiem, kim jesteś"): przeprawa Stanisława Kolickiego (późniejszego agenta J-23) przez rzekę na granicy między ZSRR i Generalną Gubernią stanowi ukłon dla płk. Mieczysława Moczara, jednej z najbardziej wpływowych osób PRL-u w okresie realizacji "Stawki...". Moczar pokonywał tę granicę przynajmniej dwukrotnie w 1941 r., działając z polecenia Razwiedupr (późniejszego GRU) na terenie okupowanych Niemiec.
"Nie ze mną te numery, Brunner!" - wpływ serialu na popkulturę PRL
Jeszcze w czasie emisji spektakli Teatru Telewizji serial stał się popularny i szybko zyskał miano kultowego. W 1969 r. wyświetlano go nawet w kinach, w sześciu dwuodcinkowych zestawach. Rozpoczęła się "Klossomania": dzieci na podwórku bawiły się w Klossa i Brunnera, o serialu rozmawiano w szkołach i zakładach pracy, naukowcy opisywali ten fenomen (socjologiczny, kulturowy i historyczny) w rozbudowanych artykułach... Odniesienia do Klossa pojawiały się w innych serialach (m.in. "07 zgłoś się", "Alternatywy 4") i piosenkach kapeli punkrockowych ("Ballada o bohaterze" z 1985 r. grupy "Dzieci kapitana Klossa"). Wiele cytatów z serialu weszło do języka potocznego Polaków, na czele z nieśmiertelnym "Nie ze mną te numery, Brunner!", czy nie mniej znanym hasłem "Najlepsze kasztany są na placu Pigalle".
Zdaniem Replewicza, siła oddziaływania "Stawki..." polega na zerwaniu ze schematem "przegranego bohatera", znanym z filmów wojennych epoki PRL. Kloss, jako Polak (choć w obcym mundurze), bierze odwet na wrogach za wojenne straty ojczyzny. Efektowna forma, dynamizm, zawsze obecny happy-end - to wszystko działało na widzów pozytywnie, spychając na dalszy plan obecne w "Stawce..." ideologiczne przeinaczenia.
Odcinek zablokowany w NRD
Popularność "Stawki..." daje się zmierzyć także tym, że emitowano ją w innych krajach z bloku socjalistycznego: ZSRR, NRD, Czechosłowacji, Albanii i Jugosławii, a nawet w Ameryce Południowej. Reżyser Janusz Morgenstern szacował, że serial oglądało w sumie nawet miliard ludzi.
W NRD tytuł serialu zmieniono na "Decydujące sekundy" (niem. "Sekunden entscheiden’). Niemiecka edycja nie zawiera jednego odcinka, pt. "Bez instrukcji", zablokowanego ze względu na występującą tam postać SS-mana Maxa Abuscha (Zdzisław Maklakiewicz). Alexander Abusch (1902-1982) był w tamtym czasie znanym literatem i czołowym działaczem partyjnym. Pełnił funkcję wicepremiera i ministra kultury NRD na kilka lat przed emisją serialu. Choć całą wojnę spędził na emigracji w Meksyku, połączenie jego nazwiska z nazistowskim oficerem mogłoby wywołać napięcie na linii Berlin - Warszawa. W dodatku Abusch pochodził z rodziny żydowskiej i sprzeciwiał się dyktaturze Hitlera.
Kolaudacje - narzędzie propagandy PRL
Zanim jakiś odcinek pokazano w telewizji, musiał przejść tak zwaną kolaudację - czyli komisyjny odbiór połączony z dyskusją na temat jego wartości i ideowego oddziaływania. Według Replewicza, serial był tak naprawdę tubą propagandową panującego ustroju. Pokazywał widzom bohatera zgodnego z socjalistycznymi założeniami: walczącego z niemieckim faszyzmem, promującego działania Armii Ludowej i innych jednostek wojskowych pod sowieckim "patronatem".
Podczas jednej z kolaudacji wiceminister kultury, Tadeusz Zaorski, zaznaczył konieczność odbierania Klossa jako "bohatera, polskiego patrioty". Nazwisko "Kloss" - znalezione w książce telefonicznej - kojarzyło się brzmieniowo z polskim nazwiskiem "Kłos", co również miało niebagatelne znaczenie w odbiorze bohatera. Założenie władz udało się zrealizować w pełni: widzowie przymykali oczy na sprawy związane z zafałszowywaniem historii, porwani atrakcyjną fabułą i szpiegowską tematyką.
"Sprawa Nesslera"
"Trudno znaleźć choćby jeden odcinek (...) bez motywu donosu, donosiciela lub zdrady" - pisze Replewicz w ostatnim rozdziale( "Od donosu do sławy"). Tematyka ta szczególnie dotyczy jednego ze scenarzystów serialu, Zbigniewa Safjana. W 1944 r. był on przesłuchiwany w sprawie Jana Nesslera, swojego kolegi, oskarżonego o przynależność i chęć dalszej współpracy z AK. Donos na Nesslera podpisano nazwiskiem Safjana. Młody AK-owiec został skazany na śmierć przez rozstrzelanie.
W wywiadzie dla tygodnika "Przegląd" w 2002 r. scenarzysta próbował dowieść swojej niewinności, choć nie przedstawił na to konkretnych dowodów. Jego przypadek wskazywałby, że żaden z wyborów w wojennym czasie nie mógł być jednoznacznie zły czy jednoznacznie dobry. Widać to także w całej twórczości literackiej Safjana - jego bohaterowie nie mogą odnaleźć właściwej drogi i najczęściej giną. Pamiętajmy o tym, że Kloss też miał początkowo zginąć.
Ciekawostki o twórcach serialu
Ulubiony odcinek Stanisława Mikulskiego to "Edyta".
Jeden z reżyserów "Stawki..." , Andrzej Konic, był z wykształcenia aktorem. Zagrał współpracującego z Klossem SS-mana w odcinku "Hotel Excelsior".
Zbigniew Safjan od 1967 r. należał do PZPR. Informacja o tym pojawiła się w słowniku biograficznym "Kto jest kim w Polsce", wydanym w latach 80., ale pominięto ją już w wydaniu z roku 2001.
Szypulski i Safjan byli także współtwórcami "Życia na gorąco", serialu rozgrywającego się w latach 70. Akcja koncentruje się na postaci dziennikarza Maja, tropiącego nazistowskich zbrodniarzy w różnych zakątkach świata.
Scenarzyści "Stawki..." zmarli w odstępie kilkunastu miesięcy - Szypulski w styczniu, a Safjan w grudniu 2011 r. We wrześniu tego samego roku odszedł również Janusz Morgenstern.
Kultowa produkcja telewizyjna
Pomimo zmian ustrojowych i społecznych w Polsce popularność agenta J-23 trwa nadal. "Stawka..." wciąż jest regularnie wznawiana w telewizji. Na podstawie serialu wydano kilka książek (m.in. trzytomową serię opowiadań "Klub Srebrnego Klucza" wydawnictwa Iskry, w latach 1969-1971), a także 20 zeszytów komiksów pt. "Kapitan Kloss". W 2009 r. w Katowicach otworzono Muzeum Hansa Klossa.
W 2012 r. miała miejsce premiera kontynuacji losów Klossa i Brunnera - "Stawka większa niż śmierć", z Tomaszem Kotem i Piotrem Adamczykiem w rolach głównych. Reżyserii podjął się Patryk Vega, a scenariusz napisał Władysław Pasikowski.
"PRL upadł, Kloss przeżył" - wnioskuje Maciej Replewicz w końcowym fragmencie swojej książki. To najlepsze podsumowanie dla kultowego w Polsce bohatera i jego filmowych perypetii.
Aleksandra Kromp/książki.wp.pl