Trwa ładowanie...
d6r0sn5
Recenzje

Świat bez kotów i bakterii

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Świat bez kotów i bakterii
(Inne)
d6r0sn5

To relacja z pierwszej ręki: tym cenniejsza, że nie pochodzi od podróżnika, kogoś, kto jest jedynie „przejazdem”, lecz od osoby, która mimo że jest przybyszem – jak w tym wypadku większość mieszkańców, jeśli nie praktycznie wszyscy – to jednak, osiedlając się na dłużej, już wrosła w środowisko. Taki ktoś, jak na przykład Ilona Wiśniewska, autorka książki Białe, spogląda na rzeczy, sprawy, ludzi zarówno okiem kogoś z „zewnątrz”, „obcego”, jak i z „wewnątrz” – „tutejszego”. Wiśniewska od kilku lat mieszka na Spitsbergenie i stała się członkiem tamtej społeczności: wszystko to sprawia, że jej spostrzeżenia i wnioski są wiarygodne, wyprowadzone z obserwacji zdarzeń, sytuacji i zachowań, które się powtarzały.

Sprawia to jednocześnie, że brak tutaj obserwowanego niekiedy w relacjach z podróży patosu, zachwytów nad „daleką Północą”, urokiem białych, bezkresnych przestrzeni i, oczywiście (choć nie wprost), podziwu dla samego siebie – że się w tych ekstremalnych warunkach potrafiło wytrzymać, ba, że w ogóle chciało się z nimi zmierzyć. Jest za to u Ilony Wiśniewskiej codzienność mieszkańców norweskiej wyspy w Arktyce, najdalej wysuniętego na północ skrawka lądu, na którym mieszkają ludzie. Wyspa jest norweska – ale mieszkają na niej obywatele bodaj 50 państw, którzy przybyli na nią mniej lub bardziej dobrowolnie, w poszukiwaniu przygód, pracy, natchnienia, nowego miejsca na ziemi, z miłości, z przypadku... I niekoniecznie z zachwytu nad Spitsbergenem, śniegiem, zimnem, lodem, zorzą polarną, lecz na przykład dlatego, że to jedyne miejsce, w którym nielegalny imigrant może spokojnie żyć i pracować bez obaw, iż zostanie deportowany.

W kolejnych rozdziałach – reportażach właściwie – Wiśniewska pokazuje czytelnikowi, jak się mieszka i żyje w takim miejscu na Ziemi, w którym liczba obywateli jest bardzo ograniczona, zegarki nie zawsze są przydatne, a zawartość torby z artykułami spożywczymi zależy od pogody. Prowadzi nas autorka przez świat, w którym podstawowym środkiem lokomocji przez większą część roku jest skuter śnieżny, na alkohol obowiązują bony, a przedszkola zapełnione są dziećmi, bo przecież coś trzeba robić w długie, zimowe wieczory. To świat, w którym żywa mucha jest traktowana jak cenny skarb – bo jest żywa właśnie. Na Spitsbergenie nie ma kotów (smutne!) i bakterii (piękne!); jest za to Bank Nasion, który ma uratować ludzkość, w razie gdyby postanowiła użyć broni nuklearnej oraz, oczywiście, gdyby nastąpił jakiś kataklizm. Są też sezonowi turyści, snujący się po Longyearbyen w poszukiwaniu lokalnych atrakcji, czyhający na atrakcyjne fotografie w stylu „proszę państwa, niedźwiedź na lewej burcie”, mieszkańcy obecni i dawni,
upadłe miasta i przedsiębiorstwa, nieczynne hotele-duchy. Wszystko to Wiśniewska opisuje z niezwykłą pasją, świetnym językiem (choć przydałaby się uważniejsza korekta w kilku miejscach), bez emfazy i sztucznego zadęcia. Można się dowiedzieć, jak to jest, kiedy się nie wie, jaka jest pora doby – bo słońce świeci na okrągło albo właśnie trwa arktyczna noc; jak sobie radzić w ekstremalnych warunkach (gdyby ktoś oczywiście chciał marznąć przez cały rok) i dlaczego pięciolatki oglądają oprawianie zabitego renifera. Wszystko to zaś okraszone pysznymi anegdotkami, jak na przykład ta o strzelaniu z radości na widok norweskiego helikoptera po 13 grudnia 1981 roku i chytrym planie polskich naukowców, który miał ich uchronić przed zabraniem przez „Ruskich”.

d6r0sn5

Wydawnictwo „Czarne” uraczyło swoich czytelników kolejną znakomitą książką. Białe Ilony Wiśniewskiej to zbiór niezwykłych opowieści, prowadzonych zarówno z subiektywnego punktu widzenia osoby relacjonującej własne przeżycia, zmagania z zimnem, surową, nieprzyjazną i zarazem fascynującą dla niej naturą, jak i z obiektywnego punktu widzenia reportażystki, starającej się wiernie przekazać to, czego może doświadczyć człowiek mieszkający na Spitsbergenie czytelnikom, którzy nie mieli okazji zmierzyć się z podobnym wyzwaniem. Kapitalna lektura!

d6r0sn5

Podziel się opinią

Share
d6r0sn5
d6r0sn5