Trwa ładowanie...
d391nus

Rozmowa z Anną Klarą Majewską, autorką powieści “Powrót na Majorkę”.

Życie bez faceta jest oczywiście jak najbardziej możliwe, bywa nawet wyjątkowo przyjemne i warto go spróbować, ale czemu nie przepleść go romansami, małżeństwami czy choćby randkami?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rozmowa z Anną Klarą Majewską, autorką powieści “Powrót na Majorkę”.
( )
d391nus

Czy w Polce istnieją w ogóle kobiety, które nie mają problemów z facetamii? Kiedy czytam historie różnych powieściowych bohaterek, mam wrażenie, że nasze życie kręci się głownie wokół mężczyzn.

Kobiety na całym świecie mają problemy z facetami! Ja nie znam żadnej, która by ich nie miała. Faceci tak bardzo się od nas różnią, że musi to wręcz generować problemy. Na szczęście jesteśmy od nich mądrzejsze i potrafimy dać sobie z nimi radę. Uczymy się tego w praktyce - zdobywajac szlify na kolejnym nieszczęśniku, i w teorii czytając o bohaterkach, których życie kręci się właśnie wokoł problemów damsko-męskich. Nie zmieni tego ani emancypacja ani żadna “kobieta z brodą”. Życie bez faceta jest oczywiście jak najbardziej możliwe, bywa nawet wyjątkowo przyjemne i warto go spróbować, ale czemu nie przepleść go romansami, małżeństwami czy choćby randkami?

“Powrót na Majorkę” to już druga (po “Roku na Majorce”) powieść o perypetiach architektki Magdy, która próbuje poukładać na nowo swoje życie. Dlaczego zdecydowała się Pani kontynuować tę historię?

d391nus

Moje czytelniczki polubiły Magdę, chciały wiedzieć, “co było dalej”, bo pierwsza książka ma dość otwarte zakończenie, a ja, pod ich wpływem, chyba też chciałam poznać dalsze losy mojej bohaterki. Magda miała więc okazję dojrzeć, a nawet trochę się zestarzeć, bo dobiega czterdziestki, żyje w stałym związku, a jej syn wszedł w trudny okres nastolatka. Ale czy stabilizacja spodoba się tak niespokojnemu duchowi, jakim jest Magda? Czy da sobie radę z krnąbrnym Michasiem, wiecznie nieobecnym Markiem, zawodową frustracją i toksyczną rodziną? Z pierwszymi zmarszczkami i bolącym haluksem? Czy może znowu ucieknie?

Pani pierwsza powieść “Rok na Majorce” była polecana jako idealna powieść na wakacje. Czytelniczki były zachwycone postacią głównej bohaterki, lekkością stylu i poczuciem humoru. Jaki jest według Pani przepis na literacki sukces?

Nie wiem dlaczego była polecana akurat na wakacje… Czy tylko wtedy wolno czytać ksiażki lekkie, śmieszne i przyjemne? To smutne! Mam nadzieję, że moja nowa powieść jest jeszcze bardziej dowcipna, a jej czytanie po prostu robi frajdę. I to jest chyba mój przepis na sukces – bawić i nie zanudzać. Literatura, czy w ogóle sztuka, w swoim pierwotnym założeniu miała być rozrywką, a nie niezrozumiałym, niedostępnym i trudnym obiektem czci i adoracji intelektualistów, a może przede wszystkim krytyków. To według mnie dotyczy każdej dziedziny sztuki, teatru, filmu, sztuk plastycznych… Nie rozumiem, czemu mam zadręczać się nudną książką albo cierpieć na pięciogodzinnym, nadętym przedstawieniu w teatrze. Zdecydowanie wolę dobrą komedią albo piękny przedmiot sztuki użytkowej, który nie tylko podziwiam, ale też np. zaparzam w nim herbatę.

Jest Pani córką Zofii Nasierowskiej i Janusza Majewskiego. Pochodzi Pani z artystycznej rodziny, ale książki zaczęła Pani pisać stosunkowo niedawno. Skąd w Pani potrzeba pisania książek i jak wyglądała Pani droga do twórczości literackiej?

d391nus

Pierwszą “książkę” pisałam mając kilka lat, pod okiem taty, który chyba po prostu wolał taką zabawę ze mną niż lego na podłodze. Niestety nigdy nie ukazała się drukiem, choć temat był wdzięczny – przygody dzieci na wakacjach u babci, która była wampirem. Zawsze lubiłam pisać, przychodziło mi to bardzo łatwo i pewnie tylko dzięki talentowi wodolejstwa zdałam maturę. Studiowałam na ASP, ale potem, w latach 90-tych, pisywałam do polskiej prasy kolorowej, bo mieszkałam zagranicą, a to w tamtych czasach był wystarczajacy mandat do paradziennikarskiej twórczości. Potem napisałam paręnaście stron do książki moich rodziców “Gwiazdka Wielkanocna” i tak się zaczęła moja przygoda z literaturą.

W 2008 roku zadebiutowała Pani zbiorem felietonów “Sekrety”, napisanym wspólnie z Anną Ibisz i Hanną Bakułą, kilka miesięcy później ukazał się Pani poradnik “Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestce”. Skąd wziął się pomysł na zwariowaną powieść obyczajową?

Powieść jest dużo trudniejszym gatunkiem, niż poradnik czy zbiór felietonów. Musi mieć solidną konstrukcję i wymaga na prawdę mnóstwa pracy, wiec najpierw ćwiczyłam na mniejszych formach. W końcu porwałam się na powieść, bo chciałam opowiedzieć jakąś historię, zresztą w znacznym stopniu moją własną, bo Magda z pierwszej części to trochę moje alter ego. Najpierw miał być to zbiór felietonów czy opowiastek o życiu Polki na Majorce, ale w trakcie pracy zmutowało to do formy powieści. I chyba dobrze się stało, bo książka okazała się bestsellerem.

Majorka w Pani obu powieściach odgrywa szczególną rolę, czy dla Pani osobiście to miejsce ma równie szczególne znaczenie? Dlaczego to właśnie z Majorki uczyniła Pani "ziemię obiecaną" swojej bohaterki Magdy,a nie jakieś inne miejsce?

d391nus

Majorka przydarzyła mi się naprawdę. Tak jak Magda, wyjechałam tam jako trzydziestoparolatka z dzieckiem. Zawsze tęskniłam za zyciem “pod palmą”, w cudownym klimacie, pięknym krajobrazie, wśród miłych ludzi. I wszystko to tam znalazłam. To były bardzo fajne, choć niełatwe lata mojego życia. Kocham Majorkę i wracam na nią każdej zimy. W lecie jest tam okropnie, nikomu nie polecam!

Popularne przysłowie mówi “wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Czy szczęście można znaleźć tylko gdzieś daleko, zaczynając wszystko od nowa, najlepiej w egzotycznej scenerii?

Wszyscy wiemy, że nie, że szczęście można znaleźć wszędzie, ale dlaczego nie upewnić się, czy większego nie ma jednak gdzie indziej? W końcu trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona…

Nie będziemy zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale “Powrót na Majorkę” kończy się dla Magdy czymś w rodzaju “trzęsienia ziemi”. Jej życie znowu zmienia się o 180 stopni. Czy za rok możemy zatem spodziewać się kolejnej powieści z Magdą w roli głównej? A może szykuje Pani dla nas zupełnie inną książkę?

d391nus

Na razie zostawiam Magdę na jakiś czas, bo mam w głowie zupełnie nowy projekt. Ale być może jeszcze kiedyś do niej wrócę, sama jestem ciekawa jaka będzie, gdy znajdzie się na rubikonie, nie czterdziestki, ale pięćdziesiątki…To dopiero musi być trzęsienie ziemi!

W powieści kreuje Pani dość luksusowy świat, który dla wielu czytelniczek jest ciągle niedostępny. Mimo tego Pani pierwsza książka “Rok na Majorce” cieszyła się dużą popularnością, co pokazuje, ze polskie kobiety łakną takiego świata. Czy myśli Pani, ze Polki pozbyły się narodowych i kulturowych kompleksów, wyszły z cienia mężczyzn, są otwarte na świat i gotowe odważnie sięgać po swoje marzenia?

Nieprawda! Magda w “Roku na Majorce” tylko ociera się o świat luksusu, ale sama miewa puste konto w banku i całkiem zwyczajne problemy, np czym zapłacić za benzynę. Ale ma wykształcenie, energię, no i dziecko na utrzymaniu, więc musi zakasać rękawy. Kiedy nie wychodzi jej w zawodzie architekta, zabiera się za pieczenie tortów i w końcu otwiera przydomową kawiarnię. To może zrobić każda z nas, nawet z debetem na koncie. Magda kilka lat później, w “Powrocie na Majorkę” jest już lepiej sytuowana, ale niekoniecznie szczęśliwsza, a nawet gotowa poświęcić luksusowe życie dla…No, tego nie zdradzę!

Wydaje mi się, że kobiety już masowo wychodzą z cienia, jaki rzuca rozdęte ego mężczyzny, albo jego wiellki brzuch piwny. Polki są fantastyczne, piękne i zaradne, ale niestety pokarane facetami, którzy ani w urodzie, ani w światopogladzie, ani nawet w wykształceniu (jak pokazuja statystyki) nie dorastają im do pięt…Może dlatego Polki tak chętnie uciekają za granicę. I myślę, że nie chodzi tylko o wygodniejsze życie z przystojniejszym mężczyzną, ani o możliwości zawodowego rozwoju, ale o męskie postrzeganie kobiet, szczególnie starszych, czyli wg polskich standardów tych po trzydziestce. I w Niemczech, i w Hiszpanii, i wszędzie na zachód od Odry i na południe od Tatr, kobiety do późnej starości mogą (w sensie społecznego przyzwolenia) być piękne, atrakcyjne, pożądane, a nawet “veRRRy sexy”, jak mówi Paco, jeden z moich bohaterów. Dlatego każdej kobiecie polecam samotne wakacje w Hiszpanii jako najlepszą kurację odmładzającą, antydepresyjną i …odchudzającą;)

d391nus

Podziel się opinią

Share
d391nus
d391nus