Trwa ładowanie...

Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon

To się stało tuż przez Wielkanocą. 12-letnia Sheila Lyon i jej o 2 lata młodsza siostra Katherine zaginęły na przedmieściach Waszyngtonu. Śledztwo utknęło w miejscu. Ciał dziewczynek nigdy nie odnaleziono. Zdarzenie przez ponad 30 lat uznawano za niewyjaśnione. Rozwikłanie sprawy stanowi krok milowy w dziejach amerykańskiej kryminalistyki.
Share
Zdjęcie wykonane podczas konferencji prasowej poświęconej wznowionemu śledztwu w sprawie zaginięcia sióstr Lyon. Prawda okazała się przerażająca.
Zdjęcie wykonane podczas konferencji prasowej poświęconej wznowionemu śledztwu w sprawie zaginięcia sióstr Lyon. Prawda okazała się przerażająca.Źródło: Getty Images, Fot: Ricky Carioti
d1re1hd

Fragment pochodzi z książki Marka Bowdena "Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon" (tłum. Mariusz Gądek), wydanej w serii reporterskiej Wydawnictwa Poznańskiego, 2021.

Od czasu konferencji prasowej Wydziału Policji hrabstwa Montgomery na temat Lloyda Welcha najważniejszym nowym dowodem, jaki wypłynął w tej sprawie, był nieznany zespołowi dochodzeniowemu raport policyjny sprzed dwóch lat. W 2012 roku kobieta nazwiskiem Dee Danner po wieloletnim milczeniu zadzwoniła do Krajowego Centrum Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych, by zgłosić, że w dniu zaginięcia sióstr Lyon widziała w Wheaton Plaza podejrzanie wyglądającego mężczyznę.

Kiedy Danner zobaczyła w 2014 roku zdjęcie Lloyda w telewizji, natychmiast go rozpoznała. Zatelefonowała do komendy policji hrabstwa Montgomery, by powtórzyć swoją opowieść, która brzmiała tym bardziej wiarygodnie, że po raz pierwszy zrelacjonowała ją, zanim Lloyd został publicznie powiązany ze sprawą sióstr Lyon.

d1re1hd

Zobacz: "Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon" Mark Bowden

– Od lat nie dawało mi to spokoju – wyznała osobie, która odebrała jej telefon w 2012 roku. Opowiedziała, że tamtego dnia w Wheaton Plaza zobaczyła młodego, białego mężczyznę z długimi brązowymi włosami i wąsami. Wyglądał na dwudziestoparolatka. Wpatrywał się tak intensywnie w nią i inne dziewczyny, że Dee i jej koleżankę ogarnął strach. Uspokoiły się nieco dopiero wówczas, gdy zauważyły, że mężczyzna ma szczególną obsesję na punkcie blondynek – obie z koleżanką miały bowiem ciemne włosy.

Dee stwierdziła, że mężczyzna był "upiorny". Kiedy zorientował się, że obie dziewczynki mu się przyglądają, posłał im groźne spojrzenie, co wystraszyło je na tyle, że poszły poszukać strażnika. Gdy go jednak znalazły, nie odważyły się z nim porozmawiać.

d1re1hd

– Co miałyśmy mu powiedzieć? – tłumaczyła później Dee. – Że jakiś facet gapi się na dziewczynki i zrobił do nas dziwną minę? Nie odezwały się więc ani słowem, lecz wciąż obserwowały dziwnego osobnika. – Bałyśmy się tego człowieka, byłyśmy nim naprawdę przerażone – przyznała.

W rozmowie z Markiem powiedziała, że mężczyzna ten zdecydowanie był sam, co zgadzało się z zeznaniami złożonymi przed laty przez Danette Shea, na których podstawie sporządzono portret pamięciowy Lloyda. Dee pamiętała również, że widziała tego dnia Sheilę i Kate – znała Sheilę ze szkoły – i słynnego mężczyznę z magnetofonem, wokół którego przed laty koncentrowało się śledztwo.

Człowiek z magnetofonem wywołał według Dee duże zainteresowanie i otaczał go spory tłum rodziców z dziećmi. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie, by odszedł z Sheilą i Kate, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Kiedy siostry zaginęły, Dee i jej przyjaciółka natychmiast pomyślały o przyprawiającym o ciarki mężczyźnie, ale żadna z nich nie skontaktowała się z policją. W końcu były tylko dziećmi, jak tłumaczyła. We wszystkich doniesieniach medialnych skupiano się na mężczyźnie z magnetofonem. Obie uznały więc, że to, co widziały, nie miało większego znaczenia.

Ale Dee dręczyło to na tyle, że nigdy o tym nie zapomniała. Zeznania Dee były szczegółowe i miały częściowo potwierdzenie w faktach. Nie ulegało wątpliwości, że była tamtego dnia w Wheaton Plaza. Opis wyglądu Lloyda brzmiał dość wiarygodnie. Zapamiętała również, że siostry Lyon rozmawiały z chłopcem mniej więcej w ich wieku, może nieco starszym. Na wcześniejszym etapie dochodzenia potwierdzono natomiast, że przez krótki czas Sheili i Kate towarzyszył w galerii ich starszy brat Jay.

d1re1hd

Śledczy zaczęli się jednak zastanawiać, czy tym starszym chłopcem nie mógł być Teddy Welch. Opowieść Dee Danner sprawiła, że śledczy jeszcze mocniej skupili swoją uwagę na Lloydzie, ale nie mieli żadnego nowego punktu zaczepienia. Wbrew temu, co Katie i Mark powiedzieli Lloydowi na temat nowych tropów, jakie przyniosła konferencja prasowa, nie przyczyniła się ona do znaczących postępów w śledztwie, które w pierwszych miesiącach 2014 roku znalazło się w impasie.

Konferencja prasowa miała jednak olbrzymi wpływ na Lloyda. Był w podłym nastroju. Szum wokół jego osoby nie tylko zmienił jego sytuację w więzieniu, ale także zraził do niego część stałych korespondentów, którzy ze zgrozą odkryli, że zaprzyjaźnili się z człowiekiem molestującym dzieci. Starannie pielęgnowany przez Lloyda system epistolarnego wsparcia psychologicznego kompletnie się załamał.

Konferencja prasowa w Centrali Bezpieczeństwa Publicznego hrabstwa Montgomery w dniu 11 lutego 2014 r. Getty Images
Konferencja prasowa w Centrali Bezpieczeństwa Publicznego hrabstwa Montgomery w dniu 11 lutego 2014 r. Źródło: Getty Images, Fot: Ricky Carioti

W kwietniu Lloyd napisał do Edny pełen urazy list: "Przynoszę wstyd własnej rodzinie. Odeślę wam wszystkie rodzinne zdjęcia, które mi przysłaliście. Nie mogę jednak uwierzyć, że moi bracia i moje siostry odwrócili się ode mnie".

d1re1hd

W innym napisanym w tym samym okresie liście przepraszał wylewnie teściową swego dawnego kolegi z celi, z którą regularnie do siebie pisywali – kobieta nakłaniała go, by zaczął wieść pobożne życie – a którą oszukał co do charakteru popełnionego przez siebie przestępstwa.

"Wiem, że jesteś zdenerwowana i że cię zraniłem. Jestem to w stanie zrozumieć. Jak już mówiłem, okryłem swoje życie hańbą. Wolałbym nigdy się nie urodzić, w ten sposób nikogo bym nie skrzywdził. Pisałem ci, że zawsze krzywdzę ludzi, których znam i kocham.

To prawda, okłamałem cię i to boli mnie bardziej, niż możesz sobie wyobrazić, ale wszystko, co opowiedziałem ci o sobie tutaj [w więzieniu], o tym, co tu robiłem i jak próbowałem zmienić swoje życie, było prawdą. Przez całe życie ludzie mnie krytykowali i odchodzili ode mnie. To boli jak cholera, ale w końcu przyzwyczajasz się do tego.

Nie jestem potworem. Może jestem głupi i mam pochrzanione życie. Ale nigdy nie mógłbym skrzywdzić nikogo w taki sposób. Okłamałem cię, ponieważ bardzo wstydziłem się swojego życia. (…)

d1re1hd

Chciałem ci opowiedzieć o moim życiu w cztery oczy i udowodnić, że byłem dobrym człowiekiem. Nie będę cię już więcej okłamywał. Proszę cię o przebaczenie w tej sprawie. Ale decyzja należy wyłącznie do ciebie. Dziękuję ci za wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Jeśli masz poczucie, że w jakikolwiek sposób cię wykorzystałem, żeby wyłudzić od ciebie pieniądze, przepraszam cię za to. Nie dlatego jednak do ciebie napisałem".

Lloyd oznajmił, że zrozumie, jeśli kobieta przestanie z nim korespondować. Zaprzeczył wszelkim powiązaniom z zaginięciem sióstr Lyon i podkreślił, że o nic nie został oskarżony.

"Zgadza się, jestem przesłuchiwany w tej sprawie, ponieważ trzydzieści dziewięć lat temu popełniłem głupi błąd i wydawało mi się, że coś widziałem, podczas gdy w rzeczywistości nic nie widziałem. Jestem niewinny. Nie mają na mnie żadnych dowodów, poza tym, że tak, zgadza się, byłem tam tego dnia i złożyłem wtedy fałszywe zeznania. Ale nigdy w życiu nie mógłbym nikogo porwać ani skrzywdzić tych dziewczynek.

Zrobiłem w życiu wiele głupot, ale nie to. (…) Popełniłem mnóstwo błędów, ale wciąż jestem przyzwoitym człowiekiem. Nie powinienem być traktowany niczym jakieś zwierzę, ale ludzie zawsze już będą mnie osądzać. Niech Bóg ma w opiece ciebie i twoją rodzinę". List zakończył słowami "Z Bogiem".

d1re1hd

Pomimo tego z pozoru szczerego apelu Lloyd usunął w cień Raya Mileskiego, samemu zajmując pozycję głównego podejrzanego. Mark i Katie robili, co tylko mogli, żeby Lloyd wreszcie przyznał się do roli, jaką odegrał w całej sprawie, jednak uzyskali tylko tyle, że znów zostali wyprowadzeni na manowce.

Trudno im było się do tego przyznać, ale Lloyd był ich jedynym tropem – a teraz w dodatku poważnie go do siebie zrazili. Kiedy Dave miesiąc później pojechał się z nim zobaczyć, przede wszystkim musiał się zająć naprawianiem szkód.

Mark Bowden, "Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon", Wydawnictwo Poznańskie. Materiały prasowe
Mark Bowden, "Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon", Wydawnictwo Poznańskie. Źródło: Materiały prasowe

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1re1hd

Podziel się opinią

Share
d1re1hd
d1re1hd