Nie słuchaj narratora
James Doty wspomina dni spędzone z Ruth bardzo ciepło nie tylko dlatego, że kobieta zaczęła go uczyć czegoś, co faktycznie mogło odmienić jego życie. Ale przede wszystkim dlatego, że czuł tam spokój, jakiego nie zaznał w domu rodzinnym. Ta atmosfera pomogła w nauce kolejnej "sztuczki", która miała uciszyć głosy w głowie chłopca. Głosy, o których istnieniu James nie zdawał sobie wcześniej sprawy.
Ruth uzmysłowiła mu, że każdy człowiek ma w głowie swoistego narratora, który nieustannie ocenia życie i wydaje opinię. Umysł, słuchając tego głosu, reaguje na komentarze, uznając, że ten narrator nas faktycznie zna. Problem polega na tym, że człowiek nie jest swoim własnym narratorem, tylko jego słuchaczem. James miał się nauczyć uspokajania umysły, by w nagrodę zyskać przejrzystość myśli.