Trwa ładowanie...
holderName
Recenzje

Maszyną parową podróż do wieku pary

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Maszyną parową podróż do wieku pary
(Inne)
holderName

Idea, że czas, który upłynął, albo też ten, który jeszcze nie nastąpił, wciąż w jakiś sposób istnieją w jakimś aspekcie naszej rzeczywistości, nie jest nowa. Można ją odnaleźć w licznych przekazach religijnych, mitologicznych i baśniowych. Podobnie jest z podróżami w czasie, czyli przemieszczaniem się osób i przedmiotów do różnych momentów przeszłości i przyszłości. Podróże takie siłą rzeczy wiążą się z szeregiem paradoksów, z którymi autorzy poszczególnych opowieści radzą sobie raz lepiej, raz gorzej, a raz nie radzą sobie w ogóle.

Wiek XIX, nazwany wiekiem pary i elektryczności, również z efemerycznymi podróżami w czasie postanowił zrobić porządek, stechnicyzować je i unaukowić. Na gruncie literatury zajęła się tym rodząca się właśnie science fiction, a za sztandarowe dzieło na ten temat słusznie uchodzi * Wehikuł czasu* Herberta George’a Wellsa z 1895 r. Przez kolejny wiek z okładem technika i magia mocowały się ze sobą, walcząc o władzę nad literackimi opowieściami o wędrówkach skroś czasu. Przewagę uzyskiwała raz jedna, raz druga, a wciąż niewyjaśnione tajemnice dotyczące natury czasu stawały się pożywkę dla najbardziej fantastycznych pomysłów. I dobrze, bo dzięki temu było co czytać i nad czym się zastanawiać.

Początek XXI wieku, w którym technologia prześcignęła najbardziej śmiałe hipotezy futurystów sprzed 20 lat, w literaturze fantastycznej charakteryzuje – co może zdawać się paradoksalne – zwrot ku magiczności. Jednym z jego przejawów jest burzliwy rozwój paranormal romance, w którym to nurcie motywy wampiryczne, wilkołackie, mitologiczne, postapokaliptyczne, dystopijne, inwazji Obcych czy międzyplanetarnych wojen stanowią – bardziej czy mniej wyraziste – tło dla perypetii sercowych bohaterów. Wśród wspomnianych motywów nie zabrakło także podróżowania w czasie.

holderName

Ukryta brama to trzeci tom cyklu Evy Völler, którego bohaterami są: niemiecka nastolatka Anna i jej włoski chłopak Sebastiano. Poznali się oni w... piętnastowiecznej Wenecji, gdzie dziewczyna odbywała swoją inicjacyjną misję, której celem było niedopuszczenie do ingerencji w wydarzenia historyczne przez siły chaosu. Wydarzenia te zostały opisane w powieści * Magiczna gondola. W jej kontynuacji, noszącej tytuł * Złoty most, sympatyczna para ląduje w siedemnastowiecznym Paryżu, w czasach kardynała Richelieu, króla Ludwika XIII i – oczywiście – muszkieterów. Po serii nieprawdopodobnych przygód bohaterom udaje się szczęśliwie wrócić do współczesności.

W Ukrytej bramie przychodzi czas na wiek XIX (a konkretnie rok 1813) i na Londyn. Najpierw młodzi agenci ratują przed pożarem pracownię Williama Turnera, wybitnego malarza epoki romantyzmu, prekursora impresjonizmu w sztuce. Potem wcielają się w role rodzeństwa angielskich arystokratów, przybyłych do metropolii z plantacji na Barbados. Ich zadaniem jest wejście do londyńskiego towarzystwa, zbliżenie się do księcia regenta i bliższe poznanie tegoż. Do wykonania zleconego zadania przystępują z zapałem, wspomagani przez grono pomocników. Nie wszystko jednak przebiega bezproblemowo. Jako młodzi, piękni i majętni dziedzice rodzinnej fortuny stają się bowiem celem... konkurów. Oprócz tego na przeszkodzie stają im oczywiście także knowania „złych”, którzy – dążąc do sobie tylko wiadomych celów – chcą doprowadzić do zatrzaśnięcia bram pomiędzy czasami.

Podobnie jak zagrożenia, tak i wsparcie przychodzi do bohaterów z najmniej spodziewanych stron. Niezwykle pomocne okazują się senne wizje Turnera, które ten ochoczo przelewa na płótno. W sukurs idzie mu inżynier i wynalazca George Stephenson, uważany za „ojca brytyjskich kolei parowych”. Jak się okazuje, zaprojektował i wykonał on nie tylko pierwszą lokomotywę parową, ale także opartą o ten sam napęd... maszynę umożliwiającą podróżowanie w czasie. W ten sposób mentalno-magiczne przemieszczanie się po przeszłości zostaje wsparte techniką i w dużej mierze przez nią zastąpione. Czyżby stanowiło to zapowiedź kolejnego literackiego zwrotu ku technice i odwrócenia się od magii? Czas pokaże, bo – jak wiadomo – jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Powieść zachowuje zalety dwóch poprzednich tomów cyklu: sympatyczne postacie głównych bohaterów, sprawnie poprowadzoną akcję, której zwroty niełatwo przewidzieć, miłe sercu wątki romantyczne, ciekawie zarysowane tło historyczne – obraz epoki u progu rewolucji przemysłowej. Elementami tego tła są nie tylko scenki z życia wyższych sfer: wystawne posiłki, spotkania towarzyskie, przyjęcia, bale, zakupy czy pojedynki. Oczyma Anny autorka dostrzega też brzydotę świata znajdującego się poza ogrodzeniami pałaców elity, nędzę i okrucieństwo panujące wśród jego mieszkańców. Bohaterka – jak na współczesną młodą kobietę przystało – pasjonuje się nie tylko pięknymi sukniami, biżuterią czy koafiurami, ale z troską pochyla się też nad kalekami, biedakami czy bezdomnym kundlem, buntując się przy każdej okazji przeciwko zastanowi porządkowi społecznemu, opartemu na wyzysku i klasowych nierównościach.

holderName

Książka Völler to porcja przyzwoitej rozrywki – zarówno w kontekście jakości prozy, jak i niesionego przez nią przesłania. Choć jej adresatem są głównie nastoletnie dziewczyny, z przyjemnością przyswoją ją także czytelnicy spoza tego kręgu. Pozwoli im ona poprzeżywać towarzyszące bohaterom emocje i romantyczne uniesienia, tudzież poznać codzienne życie dawnego Londynu w czasach * Rozważnej i romantycznej* oraz * Dumy i uprzedzenia* (Anna jest fanką książek Jane Austen ), gdy każde zachowanie w kręgu wyższych sfer regulował szczegółowy kodeks towarzyski, a szczytem technologii sanitarnej był... nocnik.

holderName

Podziel się opinią

Share
holderName
holderName