Trwa ładowanie...

Katarzyna Puzyńska ma dość realizmu. "Najważniejsze, aby mieć radość z pisania"

Zmęczyło ją robienie "rozrywki z morderstwa". Dlatego ze współczesnej polskiej prowincji przeniosła się w swoich książkach do świata słowiańskich wierzeń. Katarzyna Puzyńska w rozmowie z Wirtualną Polską opowiada o niedawnym dużym zwrocie w swej twórczości.

Share
Katarzyna Puzyńska zmieniła bieg swojej pisarskiej karieryKatarzyna Puzyńska zmieniła bieg swojej pisarskiej karieryŹródło: AKPA, fot: Filip Radwanski
d2hegn5

Katarzyna Puzyńska to dziś jedna z najpopularniejszych polskich autorek kryminałów. Nie dość, że pisze tak, że przyciąga ogromne grono czytelników, to na dodatek jest prawdziwą mistrzynią, jeśli chodzi o kontakt z nimi poza kartami kolejnych powieści. Jest obecna w mediach społecznościowych, co roku spotyka się też ze swoimi wielbicielami podczas zlotów organizowanych w miejscach, gdzie dzieje się akcja jej powieści.

Pisarka zdradza Wirtualnej Polsce, czemu w najnowszych książkach zdecydowała się odejść od kryminału i przesunąć się w stronę konwencji fantasy. Można się o tym przekonać, czytając jej najświeższą powieść "Sąpierz", drugi tom serii "Grodzisko", który właśnie ukazał się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Przemek Gulda, Wirtualna Polska: Przez wiele lat w twoich książkach byli tylko policjanci, a nagle wybrałaś się do zupełnie innego świata. Skąd ta zmiana w twojej twórczości? Dlaczego wybrałaś akurat konwencję fantasy?

Katarzyńska Puzyńska, pisarka: Fantastyka to mój ukochany gatunek. Kiedy zaczynałam pisać, miałam wiele wątpliwości i lęków. Postanowiłam więc najpierw zacząć się mierzyć literacko z moim drugim ulubionym gatunkiem, czyli kryminałem. Dopiero po jakimś czasie nabrałam odwagi, żeby spełnić swoje największe marzenie. To po pierwsze.

d2hegn5

A po drugie?

Saga o Lipowie stała się z prywatnych względów bardzo dużym wyzwaniem emocjonalnym. Dla czytelników to są wymyślone historie, ja z kolei wiem, jak wiele wątków przemyciłam z życia różnych prawdziwych osób. Dlatego patrzę na te historie inaczej i potrzebowałam przerwy od nich. Poza tym – a więc po trzecie - poczułam pewien dysonans, że z morderstwa robię rozrywkę. Byłam tym naprawdę wyczerpana.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Gwiazdy piszą książki. I to na potęgę

Fantastyka jest mniej wyczerpująca emocjonalnie?

Fantastyka daje mi twórczą wolność. A tak naprawdę też jest opowieścią o nas samych. Tylko niejako pod "przykrywką", filtrem tej fantastycznej odsłony.

Dziś już możesz porównać, a więc co pisze ci się łatwiej czy może przyjemniej? Realistyczną prozę współczesną czy teksty z elementami fantastycznymi?

Nie lubię realizmu ani trochę. W książkach najbardziej kocham możliwość oderwania się od rzeczywistości. Nawet pisząc kryminały, zawsze robię to raczej w konwencji "Twin Peaks", czyli trochę bajkowej, mimo researchu i tego, że dość mocno jestem zakorzeniona w prawdziwym środowisku policyjnym. Realizmu mam dosyć w życiu codziennym.

d2hegn5

W jaką zamierzasz iść teraz stronę pod względem literackim? Zanurzyć się na dobre w świat fantasy czy jednak wrócić na polską prowincję?

Zobaczymy, gdzie mnie poprowadzi pisarska ścieżka. W tym zawodzie fajne jest to, że nawet i na samego autora czeka wiele niespodzianek. A tak poważniej: najważniejsze, aby mieć radość z pisania. Wydaje mi się, że jeżeli opowieść pochodzi z serca, jest pełniejsza. Autora czeka wiele niespodzianek.

Katarzyna Puzyńska podczas Warszawskich Targów Książki w 2019 roku AKPA
Katarzyna Puzyńska podczas Warszawskich Targów Książki w 2019 r.Źródło: AKPA, fot: AKPA

Wróćmy do twoich literackich korzeni: jak to się stało, że wykładowczyni psychologii postanowiła wejść w świat polskiej policji?

Zawsze chciałam pisać – to było moje marzenie od dzieciństwa. Tylko bałam się z nim zmierzyć. W pewnym momencie trafiłam na wywiad z Camillą Lackberg, w którym opowiadała o swoich obawach przed rozpoczęciem kariery pisarskiej. To był moment zwrotny, bo też miałam wiele obaw. Ale powiedziałam sobie, że skoro nawet taka autorka jak Camilla Lackberg się bała, to może i ja powinnam pokonać swoje lęki i też spróbować. No i zaczęłam pisać moją sagę kryminalną.

d2hegn5

Ponieważ dotyczy ona policjantów, robiąc research, musiałam sporo rozmawiać z funkcjonariuszami. Powstały z tego przyjaźnie i też zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na policję i służbę. Z tego z kolei wynikła seria "Policjanci".

Które z doświadczeń z tamtych lat były dla ciebie najmocniejsze? Czym cię zaskoczyła polska policja?

Najmocniejszym doświadczeniem jest dla mnie czekanie na wiadomość o bezpiecznym powrocie ze służby osoby, na której ci zależy. Służba w policji jest pełna niespodzianek – czasem to dzień, w którym nie dzieje się nic, a czasem nawet zwykła interwencja może różnie się potoczyć. Czekanie na wiadomość o bezpiecznym powrocie do bazy jest wypełnione trudnymi do opisania emocjami.

Miałam to szczęście zawsze dostawać dobre wieści. Nie wszyscy tak mają. O czym mogłam się przekonać, współpracując z Fundacją Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Połowę mojego dochodu z trylogii o policjantach przekazuję na tę fundację.

W twojej kryminalnej twórczości niezwykle ciekawe jest przeplatanie się fikcji i faktów. Na ile powieściowe Lipowo jest Pokrzydowem, Zbicznem, Bachotkiem, czyli prawdziwymi miejscowościami koło Brodnicy? 

Lokalizacje są niezwykle ważne w moich książkach. Tak naprawdę stają się bohaterami tych książek. W naszym regionie jest bardzo dużo lasów i jezior - gmina Zbiczno to jedna z najbardziej zalesionych gmin w województwie. To zmienia perspektywę i dodaje opowieści specyficznego klimatu. W otoczeniu natury znacznie łatwiej jest np. pamiętać o dawnych wierzeniach niż w mieście. Stąd też w moich książkach często pojawiają się elementy słowiańskie – nie tylko w tych z serii fantasy, ale też w kryminałach.

d2hegn5

Wiele miejsc z moich książek istnieje naprawdę. Można je zobaczyć, odwiedzając te strony. W gminie Zbiczno powstała na przykład ścieżka śladem moich powieści. Samodzielnie można więc zwiedzić lokalizacje z książek – bo ustawiono w nich tablice z cytatami z moich powieści. Oczywiście fajnie zrobić to podczas dorocznych zlotów w Lipowie, kiedy przyjeżdża do nas wielka grupa moich czytelników, żeby wspólnie literacko się bawić.

Ale nie wszystkie miejsca z książek istnieją?

Część wymyślam na potrzeby akcji powieści. Tak więc Lipowo czy Grodzisko to taka mieszanka prawdy i fikcji.

Jak ważny jest dla ciebie kontakt z czytelnikami twoich powieści?

Czytelnicy zawsze są dla mnie najważniejsi. Dają mi wiele serca i ja też zawsze staram się robić wszystko, co tylko w mojej mocy, żeby dobrze się bawili przy kolejnych książkach. Bardzo sobie też cenię media społecznościowe, bo zapewniają mi stały kontakt z czytelnikami. Staram się być tam bardzo aktywna.

d2hegn5

Wróćmy do zlotu w "Lipowie". Jak powstał pomysł, aby go organizować?

Mózgiem zlotu była Gosia Wierzbowska, która wymarzyła sobie, żeby zrobić literacką imprezę na temat moich książek. Rozgrywały się przecież w naszym regionie. Zwróciła się z zapytaniem do mnie, czy się zgadzam. Oczywiście się zgodziłam. Przecież to niesamowite wyróżnienie. Kilkaset osób przyjeżdżających z całej Polski i zagranicy, aby przeżywać książkową przygodę.

To jest niesamowite. W ekipie organizatorów zlotów są naprawdę cudowne i kreatywne osoby – wspomniana już Gosia, Lusia Kaczyńska, Emila Grochowska i Marcin Jadziński. To są super ludzie i moi przyjaciele. Wiem, że mogę zawsze na nich polegać. Na zlotach zawsze jest dużo emocji: gry terenowe, spotkania z ekspertami, ogniska czy zwiedzanie. Zapraszamy na kolejną edycję.

Jak się czujesz, kiedy tam przyjeżdżasz, możesz pobyć w miejscach, o których piszesz i spotkać się z ludźmi, którzy o nich czytają?

Pokrzydowo i Brodnica to moje ukochane miejsca na ziemi. Lasy i jeziora - zwłaszcza Bachotek i Strażym - są dla mnie magiczne. Nie zamieniłabym ich na nic innego.

d2hegn5

Skąd twoja fascynacja tatuażami? Czy za ich pomocą także "piszesz" na swojej skórze jakąś powieść?

Od najmłodszych lat słuchałam cięższej muzyki, a w tym środowisku tatuaże to rzecz normalna. Zawsze podobała mi się ta estetyka i chciałam wytatuować większość ciała. Tatuaże to dla mnie forma ekspresji siebie. Nie bunt czy próba zwrócenia na siebie uwagi. Większość moich tatuaży ma swoje znaczenia – czasem niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale znaczące dla mnie. Historia życia zapisana na ciele.

Przemek Gulda, dziennikarz Wirtualnej Polski

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" zachwycamy się "The Office", krytykujemy "The Crown", rozgryzamy "The Bear", wspominamy "Barry’ego" i patrzymy przez palce na "Na zachodzie bez zmian". Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2hegn5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2hegn5