Trwa ładowanie...

Szokujące wątki z biografii Jakimowicza. Przyznaje się do przestępstw

Książkę "Życie jak film" autorstwa Jarosława Jakimowicza czyta się z zapartym tchem. Pełno tam skandali i bulwersujących historii, a sam gwiazdor TVP otwarcie przyznaje się w niej do wielu przestępstw i bez zażenowania opowiada o swoim imprezowym życiu. Przypominamy najciekawsze jej fragmenty.
Share
Jarosław Jakimowicz
Jarosław JakimowiczŹródło: akpa
dql7xq7

Czytając autobiografię Jarosława Jakimowicza trudno nie ulec wrażeniu, że dla pieniędzy gwiazdor zrobiłby wszystko. Przynajmniej we wczesnym okresie swojego życia były one dla autora książki "Życie jak film" wartością nadrzędną i furtką do kolorowego świata. Prowadzący jeden z programów TVP Info bez żenady opowiada w niej o korzystaniu z samochodu z przebitymi numerami czy wymarzonej kurtce, którą zdobył, szantażując paserów.

Omal ją zabił. Trafił do więzienia

Z książki dowiadujemy się, że choć Jakimowicz miał bardzo bujną i szemraną przeszłość to, jak sam twierdzi, zawsze zależało mu na ludziach. Czy to możliwe, że chociaż wielokrotnie łamał prawo, nie przyczynił się do ludzkiej "krzywdy"? W autobiografii przywołuje jeden bardzo dla siebie niechlubny wyjątek, za który trafił zresztą do więzienia.

dql7xq7

Jak czytamy w "Życie jak film", Jakimowicz w młodości stał na czatach, gdy jego koledzy kradli w sklepie markowe ciuchy, w czym chciała im przeszkodzić ekspedientka. Kiedy złodzieje wskoczyli do samochodu, kobieta próbowała ich zatrzymać i stanęła przed maską. Siedzący za kierownicą Jakimowicz wcisnął gaz, "ekspedientka uskoczyła w krzaki – tylko jej białe chodaki zostały na drodze"- relacjonował zdarzenie.

Nowe twarze TVP

"Wiem, to się nie pokrywa z tym, co mówiłem, że nigdy bym nie skrzywdził człowieka. Prawdą jest, że nie skrzywdziłem właściwie przypadkowo, tylko dlatego, że uskoczyła, bo ja przecież wdepnąłem gaz do dechy. Czy ratowałem wtedy siebie i kumpli? Tak, choć wiem, że takie tłumaczenie jest słabe" - napisał, relacjonując zajście, za które trafił do więzienia.

dql7xq7

Wprawdzie w książce Jakimowicz opisuje to jako wstydliwy moment w swoim życiorysie, po całym zdarzeniu nie był chyba wstrząśnięty, gdyż jak gdyby niby nic wypakował z kolegami ukradziony towar i pojechał z nimi w kolejne miejsce. A że poruszał się przy tym bardzo charakterystycznym autem, które sam nazywał "Elvisem", szybko namierzyła go niemiecka policja.

Jakimowiczowi postawiono zarzuty i został skazany na prace społeczne. Wyrok znów nie zrobił na nim większego wrażenia. Zamiast zejść z przestępczej ścieżki, mężczyzna wykorzystał sytuację:

"Niczego mnie to jednak nie nauczyło. A nawet w jakiś sposób zainspirowało. Zaczęliśmy złodziejskie manewry z Bundestpost, czyli pocztą niemiecką. Najprościej mówiąc, okradaliśmy ją"- wyznał dzisiejszy prowadzący programu TVP Info.

Handlował bronią

W czasach technikum mechanicznego Jakimowicz był członkiem zespołu muzycznego. W biografii opowiada, jak wraz z kolegami wpadł na pomysł, bo okradać groby na pobliskim cmentarzu, którego mury wcześniej "okrasili" gwiazdą Dawida.

dql7xq7

Jak wynika z książki "Życie jak film", zgłosili się do pomocy na Cmentarzu Żydowskim na Woli pod pozorem umycia pomnika Jana Korczaka. Uczniowie zamiast zaprzątać groby i grabić liście, szukali jednak sposobu na wzbogacenie się, straszyli ludzi i obserwowali otoczenie. Chcieli bowiem okraść świeży grób. Zostali jednak przyłapani przez dozorcę, który i tak długo tolerował ich wygłupy.

To jednak niejedyna historia związana z muzyczną paczką z technikum. "Było nas w zespole pięciu. Razem tworzyliśmy muzykę, razem lata później działaliśmy. "Z wokalistą jeździliśmy do Niemiec, sprowadzając broń gazową przerobioną na ostrą." Pewnego dnia jednak kolega zniknął. Jakimowicz widział, jak pijanego towarzysza zatrzymują celnicy. Nie wie, co się z nim dalej działo. Zamiast przyjaźni zostały mu przypuszczenia: "Myślę, że ktoś go zabił", czytamy w autobiografii Jakimowicza.

Zapłacił za dziewczynę 2 tys. marek

W swojej książce gwiazdor wielokrotnie opowiada o korzystaniu z usług prostytutek. Kiedy zamieszał we Frankfurcie nad Menem, był stałym bywalcem Kaiserstraße. Zaprzyjaźnił się nawet z niektórymi dziewczynami. Spotykali się też poza domami publicznymi, a Jakimowicz pisze nawet, iż czuł, że kobiety są mu wdzięczne, że nie wstydzi się z nimi pokazywać w miejscach publicznych; że to oznacza, że traktuje je odpowiednio. Nie wydało mu się więc podejrzane, gdy koleżanki "Tajki" zaproponowały mu, że za 2 tys. marek może kupić sobie... kobietę na stałe. Zapłacił.

dql7xq7

"W mojej głowie pojawiła się myśl, że odtąd będę miał dziewczynę, z którą będę żył, dla której będę pracował i którą się będę opiekował. Będę w związku, ustatkuję się"- opowiadał górnolotnie o swojej motywacji. Jakież było jednak jego zdziwienie, gdy po czasie zamiast dorosłej prostytutki stanęła przed nim 12-letnia dziewczynka.

Tak opisał to w swojej autobiografii:

"– Co to jest? – spytałem, nie mogąc wyjść ze zdumienia.

– No jak to, twoja dziewczynka - Jugol radośnie przyklasnął, dumny z siebie.

dql7xq7

– Ale… – zacząłem się trochę jąkać. – Ona jest mała… trochę… jakby.

– Spokojnie, urośnie ci! – wciąż miał na twarzy szeroki uśmiech i pewność, że wszystko jest w idealnym porządku. Zalała mnie lawina myśli: "Jak wrócę z nią do domu? Do jakiej szkoły mam ją wysłać? W jaki sposób mam ją wychować?".

– Nie, ale ja nie mogę!".

Jakimowicz zostawił dziewczynkę w rękach handlarza i cieszył się, że udało mu się odzyskać wydane wcześniej na nią pieniądze.

dql7xq7

"– Jak nie chcesz, to nie musisz, zabieram ją – zakomunikował, odliczył mi moje dwa tysiące marek i byliśmy kwita".

Rozebrany na balkonie

Zdarzenie to jednak nie skłoniło go do zmiany podejścia do kobiet. Wielokrotnie jeszcze stawał się bywalcem klubów z płatną miłością, także w Polsce. Np. wtedy, gdy już jako znany aktor pojechał w góry i obudził się rozebrany na balkonie swojego hotelu. Nie pamiętał, jak się tam znalazł w środku zimy. Ponoć gwiazdę na balkonie zamknęła asystentka (dlaczego? Ten wątek nie jest w książce rozwinięty). Wiemy tylko, że poprzedniego dnia miał kontakt z alkoholem i odwiedził klub go-go.

Takich historii jest w jego biografii na pęczki. Swego czasu Telewizja Polska, będąca producentem "Młodych Wilków," wysłała nawet faks w sprawie stylu życia gwiazdora, co na łamach książki potwierdza sam Jakimowicz. Do Warszawy docierały bowiem informacje, że aktorzy bawią się w "dzień w dzień, korzystając z narkotyków, alkoholu i prostytutek. Jeżeli nadal będą płynąć takie informacje, to zerwą z nami umowę na realizację produkcji".

Czy taka wiadomość mogła zmienić postawę gwiazdora?

"To było ostrzeżenie, które oczywiście wzięliśmy sobie do serca, ale nie dało rady, nie balować z miastem, które żyło nami. To było nie tylko widać, lecz także dało się to odczuć. Dziewczyny, lokale, kluby. Jazda była taka, że w głowie się nie mieści" - pisał o czasach swojej wielkiej sławy Jakimowicz.

dql7xq7

Podziel się opinią

Share
dql7xq7
dql7xq7