Trwa ładowanie...

I pomyśleć, że pierwszego McDonalda otwierał Jacek Kuroń

Pierwszego dnia funkcjonowania McDonalda w "Sezamie" padł światowy rekord zamówień. Ponad 13 tysięcy. Zresztą został on pobity kilka miesięcy później, podczas otwarcia restauracji w Katowicach i poprawiany jeszcze kilkakrotnie, m.in. w małym lokalu na dworcu kolejowym w Gdańsku - opowiada Wojciech Przylipiak, autor książki "Sex, disco i kasety video. Polska lat 90".

Share
Pierwszy polski McDonald’s
Pierwszy polski McDonald’s Źródło: AKPA, Fot: Niemiec
d3h04ak

Lata 90. XX wieku to czas raczkującego kapitalizmu i zachłyśnięcia się Zachodem. Wszystko było wtedy nowe, od ustroju, po wystrój pokoju. A otwierające się wówczas fast foody ściągały do siebie zwykłego Kowalskiego, jak i największe osobowości świata polityki i kultury.

Poniższy fragment pochodzi z książki "Sex, disco i kasety video. Polska lat 90" autorstwa Wojciecha Przylipiaka, której premiera jest zapowiedziana na 19 maja 2021.

d3h04ak

Na głowie czapeczka z bykiem Chicago Bulls, na stopach wyprane halówki. Idę przez centrum. Nucę sobie: "Znów dotknąć gwiazd, dotknąć gwiazd/ Zatrzymać czas, zatrzymać czas eeej eeej”. Idę na spotkanie z Anią. Zabieram ją na "Uprowadzenie Agaty", w którym gra piękna Karolina. O filmie jest głośno od kilku miesięcy. Wywołał niezły skandal. Scenariusz nawiązuje przecież do romansu nastoletniej córki wicemarszałka Sejmu z pracownikiem pizzerii. Ich związek, ucieczka, ślub, poszukiwania listem gończym, oskarżenia o porwanie i medialne szaleństwo wokół tej sprawy – oj, działo się.

Udało mi się kupić bilety do kina Bajka. Pamiętam, jak mama opowiadała, że chodziła tu na randki z tatą. Zanim jednak zabiorę Anię do kina (poznaliśmy się poprzez korespondencyjny "Kącik przyjaciół" w "Świecie Młodych"), zjemy coś w Macu, tym w Sezamie. Naszym znakiem rozpoznawczym będzie ostatnie wydanie "Świata Młodych". Przez lata czytałem gazetę od deski do deski i pomyślałem, że przyniosę ostatni sierpniowy numer, żeby Ania wiedziała, że to ja. Tym bardziej że na okładce była zakochana para. Smutno, że zamykają „Świat Młodych”, ale teraz i tak większość nastolatków czyta "Bravo" albo "Popcorn".

Zobacz: #ira #Wiara #Przyjaciele IRA - Wiara

Do sklepu Levi’sa znowu kolejka. Może kiedyś też będzie mnie stać na oryginalne 501. O, znowu grupa Hare Kryszna. Zawsze tu stoją. Jestem szczęśliwy. Udało mi się kupić gumę do żucia z naklejką z Alfem, której jeszcze nie miałem. No i moje ulubione Chio Chips. Znacie to hasło reklamowe: "Hot dog, pizza, hamburgery, oto smaki nowej ery"?

d3h04ak

Fajnie jest w tym McDonaldzie, znowu częstują ciastkami. Super, że powstaje ich coraz więcej, zamiast tych bud z fasolką po bretońsku i bigosem. Bleeee, nie wiem, jak to można jeść.

Tak mógłby wyglądać jeden z wpisów z pamiętnika nastolatka w 1993 roku. To właśnie wtedy na ekrany weszło "Uprowadzenie Agaty", ukazał się ostatni numer "Świata Młodych", a warszawiacy mogli już ubierać się w Levi’sie. Mogli już też jeść to, co ich rówieśnicy zza Odry, czyli hamburgery, frytki i pizze w Macu, Pizzy Hut czy Burger Kingu. Po upadku komuny fastfoodowe jedzenie w zachodnim stylu szybko opanowało polskie miasta.

Na dobre zaczęło się to w 1992 roku. Wtedy mieloniak przestał być frykasem z baru mlecznego. "Kotlet z psa, trzeciej kategorii, pomielony razem z budą" – jak mówił Olo (Marek Kondrat) w "Psach" – zmienił się w idealnie uformowany okrągły kawałek wołowiny, który w towarzystwie ogórka, keczupu i musztardy lądował w pszennej bułce. Do tego trzeba go było zapakować w firmowy papier, dodać colę i frytki. Tak, jak od ponad 70 lat na świecie robią to w McDonaldzie. Taki styl jedzenia stał się częścią nowej rzeczywistości nad Wisłą.

Materiały prasowe
"Kotlet z psa, trzeciej kategorii, pomielony razem z budą"– mówił Olo (Marek Kondrat) w "Psach" w reż. Władysława Pasikowskiego (kadr z filmu).Źródło: Materiały prasowe

Do 1992 roku McDonald’s był dla nas czymś odległym. Ci, którzy mieli okazję wyjechać za granicę, robili sobie przy restauracjach tej sieci zdjęcia. Niektórzy decydowali się wejść do środka i wydać swoje dolary albo marki, by kupić tam hamburgera z colą, a na pamiątkę zabrać kubek, serwetkę, siatkę, cokolwiek, byle z logo z żółtym "M". Aż nadszedł moment, gdy można to było mieć za złotówki.

d3h04ak

KRÓLEWSKIE POWITANIE GIGANTA FAST FOODU

W 1992 roku pojawiły się w Polsce także pierwsze lokale innych fastfoodowych gigantów ze świata. W warszawskim hotelu Marriott otwiera się restauracja Pizza Hut. Serwuje się w niej sześć rodzajów pizzy, a ciągnący ser sprowadza z Anglii. W stolicy otwarto też pierwszy lokal sieci Telepizza. Szczyci się tym, że dostarcza pizzę do domu w ciągu 30 minut, ale z oferty mogą skorzystać tylko mieszkańcy Śródmieścia. Polacy spróbowali też wówczas whoppera od Burger Kinga. Pierwszy lokal tej sieci został otwarty w grudniu 1992 roku przy placu Zbawiciela, w miejscu, gdzie wcześniej był "Salus". Na otwarcie zjechały setki warszawiaków. By opanować tłum, ustawiono metalowe barierki, a porządku pilnowali policjanci. Przed wejściem ustawiono kilkumetrową dmuchaną butelkę coca-coli. Hitem były hamburgery. Klasyczny kosztował 11 tysięcy złotych, ale za flagowego whoppera trzeba było zapłacić już 37 tysięcy. Popularnością wśród najmłodszych cieszył się kącik dla dzieci wypełniony kolorowymi piłeczkami.

Kilka miesięcy wcześniej jeszcze większy najazd ludzi głodnych hamburgerów i chętnych na kolorowe baloniki przeżył pierwszy polski lokal sieci Mc Donald’s. Dla wielu z nich był niczym "ambasada zachodniego smaku". Budził niespotykane emocje, tak jakby charakterystyczne logo w centrum stolicy miało ostatecznie przypieczętować fakt, że w Polsce naprawdę skończył się komunizm. Że teraz należymy już do innego świata. Trudno porównać jego otwarcie z czymkolwiek innym. To było wydarzenie przez duże "W", a duże żółte "M" urastało wręcz do rangi symbolu – początku nowego rozdziału w naszej historii.

"Środki masowego przekazu potraktowały przywiezienie hamburgerów do Polski na równi z przywiezieniem prochów Paderewskiego, zaś Big Mac witany był według tego samego protokołu co prezydent Bush" – tekst Michała Ogórka czytał w Polskiej Kronice Filmowej z 1 lipca 1992 Tomasz Knapik.

Pierwszy polski McDonald’s otwarto w stolicy 17 czerwca, wstęgę przecinał sam Jacek Kuroń, który był wtedy ministrem pracy i polityki socjalnej w rządzie Hanny Suchockiej. Wśród baloników, flag, maskotek, spowici zapachem smażonych hamburgerów oraz frytek stali żądni nowego warszawiacy – tysiące ludzi, tłum, komitet powitalny króla fast foodu. Z dachu spoglądał na nich wielki dmuchany klaun, wokół parkowały fiaty, polonezy, wartburgi i zachodnie auta sprowadzone z Niemiec. Nie zabrakło znanych osobistości, jak Agnieszka Osiecka, Zygmunt Broniarek, trener Kazimierz Górski.

YouTube
Minister Jacek Kuroń przecinający wstęgę podczas uroczystości otwarcia pierwszego McDonalda w Polsce. (Kadr z "Polskiej Kroniki Filmowej" nr 27)Źródło: YouTube

Jedną z osób, które pracowały w pierwszym polskim McDonaldzie w warszawskim domu handlowym "Sezam", była Ewa Marcinkiewicz. Potem pracowała też w kolejnej restauracji sieci w Ikei i w następnych. Po kilku miesiącach została instruktorką, a później menedżerką. Odpowiadała za lokalny marketing wszystkich restauracji w Polsce aż do 2002 roku. Była najszybciej awansującym pracownikiem McDonald’s.

d3h04ak

– Nie miałam jeszcze 20 lat, kiedy zobaczyłam w telewizji zdjęcia z otwarcia pierwszego McDonalda w Moskwie, i to był dla mnie szok. Widziałam ogromne kolejki i zazdrościłam, że jest im tak dobrze, że mają dostęp do rzeczy, o których my możemy, póki co, pomarzyć – wspomina.

O otwarciu pierwszego McDonalda w Moskwie w 1990 roku informowały Wiadomości TVP1. Choć ceny były tam dwukrotnie wyższe niż w innych moskiewskich barach fastfoodowych, to już po pierwszych trzech dniach działalności wprowadzono limit porcji, by zapobiec sprzedaży hamburgerów na czarnym rynku. Jedna osoba mogła kupić ich tylko dziesięć sztuk. Do takiej sytuacji nie doszło w Polsce, ale McDonald’s bez wątpienia wprowadził nową jakość. Nie tylko jeśli chodzi o jedzenie, ale też na rynku pracowniczym, w zarządzaniu zasobami ludzkimi, w prowadzeniu biznesu.

Ewa chciała zostać pielęgniarką. W 1992 roku kończyła z wyróżnieniem liceum medyczne. Kiedy jednak w lokalnej prasie zobaczyła ogłoszenie o pracy w McDonaldzie, postanowiła spróbować. Namówiła koleżankę i poszły na spotkanie. Okazało się, że zamiast na sali operacyjnej, najpierw spędzi czas w sali konferencyjnej w hotelu Victoria, a potem w pełnej kas sali restauracji, w której wydaje się setki hamburgerów i frytek dziennie.

– Już sama rozmowa kwalifikacyjna była szokiem. Odbyła się w Victorii, wtedy oazie luksusu, miejscu, do którego zaglądało się przez szybę. Było mnóstwo osób. Dostałam propozycję pracy, zresztą moja koleżanka z liceum medycznego również. To był początek drogi, bo musiałyśmy przejść cykl szkoleń. Na przykład na pamięć nauczyć się temperatury smażenia frytek, płyt grilla – do tej pory to pamiętam – składu kanapek, pochodzenia produktów itp. Egzamin był z każdego stanowiska w restauracji. Czyszczenia, pracy na kasie, smażenia, nakładania dodatków.

d3h04ak

Pracownicy przed otwarciem pierwszej restauracji uczyli się pracy w Mc[1]Donaldzie nie na prawdziwych produktach. Próby odbywały się na zamiennikach. Frytkami były pocięte słomki, sałatą – paski bibuły, ogórki wycinano z kartonu, a mięso zastępowały zakrętki od słoików. W ten sposób ekipa poznawała zarówno składniki poszczególnych kanapek, jak i szkoliła się w szybkim tempie ich wyrobu. Te wszystkie przygotowania miały też spowodować, że przy kasie klient miał spędzić nie dłużej niż minutę. Aspirujący pracownicy nie byli jednak sami. Ewa podkreśla także wielkie zaangażowanie członków kadry zarządzającej.

YouTube
Tłumy podczas otwarcia pierwszego polskiego McDonalda (kadr z "Polskiej Kroniki Filmowej" nr 27)Źródło: YouTube

– Uderzyło mnie, że menedżerowie i instruktorzy McDonald’s z innych krajów, którzy nas uczyli, robili to samo co my. Dyrektor operacyjny razem z konsultantem też czyścili mopami podłogi. W naszej ówczesnej rzeczywistości to było niespotykane. Zresztą dyrektor generalny McDonald’s Tim Fenton, który z całą rodziną przyjechał na otwarcie w "Sezamie", zawsze jak tylko widział tłum klientów, to sam zdejmował marynarkę i stawał na stanowisku, na przykład z napojami.

Pierwszego dnia funkcjonowania McDonalda w "Sezamie" padł światowy rekord zamówień. Ponad 13 tysięcy. Zresztą został on pobity kilka miesięcy później, podczas otwarcia restauracji w Katowicach i poprawiany jeszcze kilkakrotnie, m.in. w małym lokalu na dworcu kolejowym w Gdańsku.

Wojciech Przylipiak , "Sex, disco i kasety video. Polska lat 90", wydawnictwo Muza 2021
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3h04ak

Podziel się opinią

Share
d3h04ak
d3h04ak