Trwa ładowanie...
Władimir Putin w otoczeniu ochroniarzy
Władimir Putin w otoczeniu ochroniarzy Fot: Sasha Mordovets
26-05-2022 08:18

Czy Putin ma sobowtóra? Jak chroni się "ciało numer jeden" w Rosji

Świat obiegła informacja, że Władimir Putin przeszedł operację, a przez 10 dni ma go zastępować sobowtór. Czy jednak w czasach zmanipulowanych relacji telewizyjnych paranoicznemu przywódcy potrzebny jest jeszcze sobowtór?

Share

- Czy pan jest prawdziwy? – zapytał Putina dziennikarz agencji TASS w 2015 roku.

- Tak – zapewnił rosyjski dyktator.

Ta rozmowa była prawdziwa, Putin najwyraźniej też. Ale już wtedy pojawiały się spekulacje, że władca Kremla może używać sobowtóra w czasie niebezpiecznych podróży do Czeczenii. W rozmowie z TASS prezydent Rosji przyznał, że dostał taką propozycję: - Oferta pojawiła się, kiedy walczyliśmy z terroryzmem. Ale odmówiłem.

d45h7m5

Teoria, że Putin może jednak mieć sobowtóra, powróciła teraz za sprawą włoskiej gazety "La Stampa". Ta napisała, że Putin przeszedł ciężką operację onkologiczną. Aby sprawić wrażenie, że wszystko jest z nim w porządku i że nadal kontroluje sytuację w kraju, "rosyjskie służby specjalne miały stworzyć plan zastąpienia go sobowtórem na 10 dni". Taki sobowtór miałby pojawiać się publicznie.

Tyle że "La Stampa" cytuje anonimowe, nieweryfikowalne źródła.

Oczywiście Putin nie byłby pierwszym politykiem, który używał wcześniej sobowtóra. Lubowali się w tym zwłaszcza dyktatorzy. Domniemany sobowtór Hitlera, niejaki Gustav Weler, został znaleziony przez Sowietów w ogrodzie Kancelarii Rzeszy w Berlinie w 1945 roku. Z dziurą po kuli w czole.

Sobowtórów mieli iracki dyktator Saddam Husajn i jego syn Udaj Husajn. Wódz Iraku miał mieć nawet trzech sobowtórów, którzy chronili go przed potencjalnym zamachem. Saddam nakazał przynajmniej jednemu z nich przejść operację plastyczną, która bardziej upodobniła go do oryginału. Poza tym Saddam nigdy nie spędzał dwóch nocy z rzędu w tym samym budynku. Amerykanie, wiedząc, w jakich budynkach potencjalnie przebywa, ale nie wiedząc, w którym konkretnie danego dnia, musieliby zrównać z ziemią wszystkie.

UN Secretary-General Antonio Guterres in MoscowMOSCOW, RUSSIA - APRIL 26: (----EDITORIAL USE ONLY â MANDATORY CREDIT - "KREMLIN PRESS OFFICE / HANDOUT" - NO MARKETING NO ADVERTISING CAMPAIGNS - DISTRIBUTED AS A SERVICE TO CLIENTS----) Russian President Vladimir Putin (L) and United Nations Secretary-General Antonio Guterres (R) meet in Moscow, Russia, on April 26, 2022 (Photo by Kremlin Press Service / Handout/Anadolu Agency via Getty Images)Anadolu Agencymoscow, russian president vladimir putin, un secretary-general antonio guterres
Czy długi stół jest częścią paranoi Putina? Fot: 2022 Anadolu Agency

Dwa identyczne gabinety?

Jeśli Putin ma sobowtóra, trudno byłoby uznać to za coś dziwnego. Wokół rosyjskiego dyktatora wyrosła przez dekady jego rządów ogromna pajęczyna fałszywych tropów i półprawd - aby uczynić go nieuchwytnym dla wrogów.

W 2020 roku "The New York Times", powołując się na rosyjski portal "Projekt", podał, że Putin ma… dwa identyczne gabinety. Jeden w Moskwie, drugi w Soczi. W ten sposób, pojawiając się w telewizji, może sprawiać wrażenie, że pracuje w Moskwie, podczas gdy tak naprawdę jest nad Morzem Czarnym. Czy prezydent wypoczywał w kurorcie, gdy Rosjanie byli przekonywani, że przepracowuje się od rana do wieczora na Kremlu, walcząc z koronawirusem i kryzysem? Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, zaprzeczał, oczywiście.

d45h7m5

W czasie pandemii paranoja Putina znacznie się wzmogła. Świat obiegły opowieści o tym, że przywódcy innych krajów - m.in. prezydent Kirgizji Sadyr Żaparow czy premier Armenii Nikol Paszynian - musieli przed audiencją na Kremlu (lub w Soczi) poddać się dwutygodniowej kwarantannie i pokazać negatywny test na COVID-19. Wszyscy, którzy chcieli się z nim spotkać lub mieli przebywać w obecności rosyjskiego dyktatora, byli kierowani na izolację - w tym piloci jego samolotów, kierowcy, medycy, kelnerzy i kucharze. Gdy już szli na spotkanie z Putinem, przechodzili przez specjalne tunele, w których byli odkażani dezynfekującą mgiełką wodną.

a
Putin i Wiktor Zołotow, były szef ochrony prezydenta, awansowany na szefa Gwardii Narodowej (Kreml)

Ochroniarz gubernatorem

Kremlowską kulturę spisku, kłamstwa i dezinformacji podsycają plotki, domysły i przecieki w rosyjskich tak zwanych mediach. 

Weźmy rosyjską telewizję, która kłamie właściwie 24 godziny na dobę, twierdząc, że Ukraińcy sami zabijają własną ludność; że przebierają się w rosyjskie mundury, by mordować kobiety i dzieci; że podstawiają aktorki w ciąży do szpitali, które nie są szpitalami, itp.

Nic dziwnego, że normalny odbiorca ma kłopot z oceną pochodzących z Rosji wiadomości. Czy redaktorka wieczornego programu informacyjnego rzeczywiście zaprotestowała na wizji przeciw wojnie, czy była to tylko manipulacja służb, żeby wzbudzić sympatię Zachodu do Rosjan?

Czy na słynnym wiecu na stadionie Łużniki przemawiał Putin, czy też jego hologram, jak twierdziły niektóre media?

Czy na jednym z posiedzeń rządowych, które zwołał Putin, minister obrony Siergiej Szojgu pojawił się na ekranie na żywo, czy odtworzono stare nagranie?

d45h7m5

Te pytania można mnożyć.

Jak w swojej książce o Putinie "Woła, Wołodia, Władimir" pisze Krystyna Kurczab-Redlich, rosyjskie społeczeństwo celowo utrzymywane jest przez propagandę w stanie ciągłej schizofrenii, mentalności spiskowej, dezorientacji oraz w pułapce lęków i fobii. Człowiek zagubiony, zdezorientowany i niewiedzący, co jest prawdą, nie jest bowiem w stanie podejmować racjonalnych wyborów i tworzyć zdrowego społeczeństwa obywatelskiego.

Takie same wnioski (w eseju poświęconym Rosji w piśmie "The Atlantic") wyciągnęła dziennikarka Anne Applebaum:

W putinowskiej Rosji politycy i gwiazdy telewizji kłamią bezustannie, bezwstydnie i ewidentnie. Ten nieustanny strumień fałszu wywołuje już nie oburzenie, ale apatię. Mając tak wiele wyjaśnień, skąd możesz wiedzieć, czy coś w ogóle jest kiedykolwiek prawdziwe? A co, jeśli nic nigdy nie jest prawdziwe?

Dr Krzysztof Grzegorzewski, medioznawca z Uniwersytetu Łódzkiego, przypomina, że Putin sam przecież wychowywał się w takim świecie. - Był kagiebistą, która ma wyprany mózg według dokładnie takiej samej propagandy - mówi. I dodaje:

Społeczeństwo rosyjskie nie miało kiedy nauczyć się krytycznej analizy mediów. Odkąd w ZSRR pojawiło się w latach 20. XX wieku radio, mass media budowane były tam na kłamstwie. Zdolność krytycznego myślenia została stępiona. Rosyjska prowincja jest zadowolona: jest słonina, wódka, a do tego prezydent tak ładnie do nas mówi w telewizji. Czego im chcieć więcej?

Na ile propagandowy odlot rosyjskich mediach może być po prostu odbiciem tego, co w głowie ma sam Putin? Jak pisze Krystyna Kurczab-Redlich, Putin żyje w świecie wiecznych obaw, lęków i podejrzeń, i szuka wrogów, którzy mogą czaić się wszędzie. Nic dziwnego, że, jak wskazuje autorka, "w rosyjskiej wersji Google [Yandex- red.], po wpisaniu hasła "Putin-paranoja" otwiera się kilkanaście stron".

d45h7m5

Kurczab-Redlich tak opisuje podróż Putina po Moskwie: "Gdy wyjdzie przez główną kremlowską bramę, otoczy go największa we współczesnej historii Rosji rzesza ochroniarzy, wsiądzie z nimi do którejś z kilkunastu opancerzonych limuzyn. Przez ulice pełne stojących karnie samochodów powiozą go do strzeżonej jak forteca rezydencji. Tam, oglądając kolejny dziennik telewizyjny, ponownie usłyszy, że wszystko jest dobrze, bo popiera go co najmniej 80 procent narodu".

Rzeczywiście raporty potwierdzają, że z Putinem podróżują ludzie z karabinami AK-47, snajperzy są rozstawiani na dachach, a sprzęt elektroniczny ma zakłócać zdalną detonację bomb.

Warto być ochroniarzem Putina. Niezależna "Nowaja Gazeta" opisywała, że najwierniejsi Putinowi ochroniarze – tacy jak Wiktor Zołotow, Oleg Klimentiew i Aleksei Djumin – za swoją pracę byli sowicie wynagradzani. Nie dość, że oni i ich rodziny dostawali w nagrodę ogromne, warte miliony dolarów hektary ziemi pod Moskwą, to jeszcze Putin awansował ich na gubernatorów, ministrów, dowódców. Stworzył z nich "silną pięść", która miała współrządzić z nim Rosją. A wieczorami razem grali w hokeja.

A co z próbowaniem jedzenia, zanim trafi ono do ust Putina? W 2012 roku znany szef kuchni Gilles Bragard, członek prestiżowej organizacji "Club des Chefs des Chefs", której członkowie gotują dla głów państw, przyznał: - Testujący jedzenie wciąż istnieją na Kremlu, gdzie lekarz sprawdza każdy posiłek.

a
W sieci pojawiły się deepfake'i z Putinem (Twitter)

Czy to Putin, czy fałszywka?

Odpowiedź na pytanie, czy Putin ma sobowtóra, jest zapewne tak tajna, że zna ją tylko jego najbliższy krąg współpracowników.

Zresztą czasy są takie, że Putin nie musi wcale mieć sobowtóra. Wystarczy, że rosyjska telewizja publiczna stworzy jego obraz.

Deepfake (ang. dosłownie "głębokie fałszerstwo" - red.) to technika generowania twarzy, postaci i dźwięków, które wyglądają i brzmią bardzo realistycznie. W ten sposób widzimy na ekranie np. postać do złudzenia przypominającą Wołodymyra Zełenskiego, która wzywa armię ukraińską do poddania się. Taki deepfake, przygotowany ewidentnie przez Rosjan, był już w obiegu w sieci. Prawdziwy Zełenski błyskawicznie opublikował dementi. 

Dr Krzysztof Grzegorzewski, medioznawca, Uniwersytet Łódzki: - Deepfake to doskonała symulacja obrazu i dźwięku. Można więc wykreować postać łudząco podobną do Putina. Można nawet zsyntetyzować jego mowę: tembr, dykcję, emisję głosu, akcent, barwę. Są już narzędzia pozwalające na tego typu symulację. Ktoś, kto ma dobry słuch, może zaprogramować te parametry.

d45h7m5

Możemy więc wyobrazić sobie, że Putin leży chory przez kilka dni w szpitalu, a Rosjanie oglądają w telewizji Putina w świetnym zdrowiu, który przemawia do narodu wyglądając, jak na jednym ze swoich najsłynniejszych zdjęć - półnagi, na końskim grzbiecie. Taki "Puitn" zapewniłby oczywiście, że "specoperacja" w Ukrainie idzie bez zarzutu, a on nigdy nie czuł się lepiej.

Ale zrobienie naprawdę dobrego deepfake'a wymaga czasu i umiejętności. Obecnie na Politechnice Krakowskiej trwają prace nad wykrywaczem takich fałszywek w treściach wideo, audio i obrazach. A prof. Michał Bereta z Wydziału Informatyki i Telekomunikacji PK, mówi, że kremlowskim specom od agitpropu łatwiej byłoby jednak znaleźć i zatrudnić sobowtóra.

Dobrych deepfake’ów nie robi się w pół godziny. Ciężko przygotować wiarygodnego deepfake’a na zaraz, żeby np. Putin wypowiadał się o sytuacji, która miała miejsce kilka godzin wcześniej

Poza tym, jak mówi prof. Bereta, propaganda rosyjska średnio radzi sobie – technologicznie – z przygotowywaniem fałszywych obrazów i informacji.

- Weźmy "spotkanie" Putina ze stewardessami z Aerofłotu – mówi Bereta. – To był kiepski fotomontaż. Ręka Putina przenikała przez mikrofon. To pokazuje, że media rosyjskie preparują materiały dosyć topornie. Może to im starcza na rynek wewnętrzny, rosyjski. Może zwykły widz w Rosji się na to nabiera? Ale świat, w tym najlepsze agencje wywiadowcze, analizują te obrazy bardzo wnikliwie i szybko wychwytują takie fałszywki.

Czy takie słabo zrobione deepfejki, jak ten z Zełenskim, nie są aż tak groźne?

Prof. Bereta: - To nie do końca tak. Ten deepfake z Zełenskim Rosjanom nie wyszedł, ale nie był jednak zrobiony w prostym programie Paint. Nieprzygotowani ludzie, którzy oglądali to na ekranach swoich telefonów, mogli dać się nabrać. Taki fake może wywołać krótką fazę paniki czy popłochu, co jest Rosjanom na rękę. To, że ten akurat nie wyrządził większych szkód, to raczej kwestia refleksu Ukraińców, którzy byli świadomi zagrożenia i ostrzegali wcześniej przed taką prowokacją. Nie wykluczałbym jednak możliwości, że lepiej dopracowany deepfake z prezydentem Zełenskim może się jeszcze pojawić.

Jak jeszcze Rosjanie mogą manipulować obrazem?

Prof. Bereta: - Mogą np. wypuszczać nagrania przygotowane dużo wcześniej jako materiały aktualne, bieżące. To jest bardzo niebezpieczne. Pokazujemy np. nagranie Zełenskiego jeszcze sprzed wojny, z czasów dyplomacji i dialogu, i umieszczamy je w kontekście obecnej wojny, tak jakby zostało nagrane dziś. Widz może wtedy odnieść wrażenie, że Zełenski chce się dogadać z Putinem. Wyrwanie prawdziwej wypowiedzi z kontekstu i przeniesienie jej w czasie jest więc bardzo niebezpieczne.   

a
Krystyna Kurczab-Redlich, "Wowa, Wołodia, Władimir" (W.A.B.)

Podziel się opinią

Share