Trwa ładowanie...
recenzja
25-03-2013 12:42

Bojaźń i arogancja filarami restauracji angielskiej magii

Bojaźń i arogancja filarami restauracji angielskiej magiiŹródło: Inne
d2zftf7

Ponowne, tym razem jednotomowe, wydanie powieści Susanny Clarke o dwóch magach, którzy na początku XIX wieku sprawili, że magia powróciła do Wielkiej Brytanii, było dla mnie okazją do przypomnienia sobie, czym też tekst tak mnie urzekł ponad 6 lat temu. Oraz przekonania się, czy Jonathan Strange i Gilbert Norrell zdołają znowu mnie zauroczyć. Okazuje się, że magia nie tylko pozostała, ale (rzecz niemalże bez precedensu w moim przypadku) po ponownej lekturze oceniam powieść nawet wyżej niż za pierwszym razem.

Nie pamiętam już, co kazało mi odjąć w 2006 roku „jedno oczko”, ale obecnie nie umiem nic dziełu Clarke zarzucić. Wspaniały język (przekład ten sam, co w poprzednim wydaniu, autorstwa Małgorzaty Hesko-Kołodzińskiej) od pierwszych akapitów kreuje tak unikalny nastrój, że nie sposób nie popłynąć z wartkim nurtem tej historii. Nie zostać przez niego porwanym. Jest to doświadczenie - jak infantylnie by owo stwierdzenie nie zabrzmiało - po prostu magiczne. Innego adekwatnego przymiotnika brak.

Autorka tak sprawnie wplata magię w detalicznie i przekonująco odmalowane realia Anglii z początku XIX wieku, że nie da się zwątpić nie tylko w istnienie zjawiska, ale też w jego naukowy charakter. Liczne przypisy, odwołujące się do bogatej literatury przedmiotu, a także źródeł mniej oficjalnych, takich jak opowieści o magicznych fenomenach, krążące z ust do ust, wydatnie się do tego przyczyniają. Stworzenie podwalin magii, zarówno teoretycznej, jak i praktycznej, tak solidnych i detalicznych, wymagało zapewne ogromnej pracy. Była to jednak praca konieczna, gdyż tytułowi bohaterowie są pierwszymi od lat magami praktykami, którzy jednak zaczynali od teorii. A jednym z najważniejszych wątków fabularnych jest ich spór (na linii mentor Norrell - uczeń Strange), co do tego, jak magia powinna być praktykowana. Norrell chce pogrzebać w mrokach zapomnienia jej esencję - elfi komponent, który uznaje za wyjątkowo niebezpieczny. Jego podejście do czarowania ma zachowawczy i pragmatyczny charakter. Starszy mag
ściśle opiera się na instrukcjach zawartych w dawnych tekstach, które gromadzi na wyłączność. Strange, z konieczności (brak dostępu do literatury przedmiotu), szlifuje swój talent drogą praktyki, metodą prób i błędów, jest o wiele bardziej kreatywny i otwarty. Uważa, że zaprzeczanie elfiemu pochodzeniu angielskiej magii to negowanie jej istoty. Wyzwoliwszy się spod wpływu mentora, wkracza na ścieżkę, którą żaden angielski mag nie podążał od wieków...

d2zftf7

Proza Clarke to jednak nie tylko moralitet o możliwych skutkach odmiennego podejścia do magii. To także historia alternatywna, w której magia przyczynia się wydatnie do zwycięstwa Anglików nad Napoleonem, oraz unikalna okazja odwiedzenia XIX-wiecznej Anglii, której esencji obyczajowej i społecznej magia wcale w istotny sposób nie zmienia, jedynie się w nią wpisuje. Mamy też sposobność podziwiać tu elfią magię w działaniu - potężną i bezwzględną. Sylwetka powieściowego elfa - dżentelmena o włosach jak puch ostu - została skonstruowana tak mistrzowsko, że samo jego pojawienie się za każdym razem sprawia, iż czytelnikowi przebiega po plecach dreszcz.

To opis powikłanych ludzkich relacji, tragicznych skutków, jakie nieprzemyślane wybory zawodowe mogą wywrzeć na inne sfery naszego życia.To również historia o niezwykłej przyjaźni ludzi pozornie kompletnie niedopasowanych, których połączyła wspólna pasja, o powikłanej miłości i o tym, że najcenniejsze wartości doceniamy dopiero z chwilą ich utraty. Co najbardziej istotne, zdecydowanie nie jest to opowieść czarno-biała. Każdy z bohaterów ma nieco słuszności, ale również w pewnych istotnych kwestiach błądzi. Stąd niejednoznaczność zaskakującego zakończenia, w którym niczyje racje do końca nie zwyciężają, a każdy musi zapłacić pewną cenę.

Nieczęsto trafia się powieść tak przemyślana, dopracowana, wielowarstwowa, a jednocześnie podobnie wciągająca.Nawet się nie spostrzegłam, a już pochłonęłam ponad 800 stron i z żalem opuszczałam niezwykły świat Strange’a i Norrella. Zapewne jeszcze nie raz do niego powrócę, a tych, którzy do tej pory go nie odwiedzili, serdecznie do tego zachęcam. Drugie wydanie, w ramach Uczty Wyobraźni wydawnictwa MAG, to doskonała okazja do nadrobienia tej zaległości.

d2zftf7
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2zftf7