Trwa ładowanie...

Żałuję macierzyństwa. I co na to powiesz?

Orna Donath rozmawia z kobietami, które czują żal z powodu tego, że zostały matkami. Potrafimy je zrozumieć, przyznamy, że istnieje trauma macierzyństwa, czy prędzej z oburzeniem potępimy odwracając głowy? W tej książce znajdziemy trudne pytania i niełatwe na nie odpowiedzi. To zapis doświadczeń kobiet, z którymi nie konfrontujemy się na co dzień. Bo są powszechnie uznane za niepoprawne i trzyma się je w ukryciu.

Share
Żałuję macierzyństwa. I co na to powiesz?
Źródło:
d3hnts3

Orna Donath rozmawia z kobietami, które czują żal z powodu tego, że zostały matkami. Potrafimy je zrozumieć, przyznamy, że istnieje trauma macierzyństwa, czy prędzej z oburzeniem potępimy odwracając głowy? W tej książce znajdziemy trudne pytania i niełatwe na nie odpowiedzi. To zapis doświadczeń kobiet, z którymi nie konfrontujemy się na co dzień. Bo są powszechnie uznane za niepoprawne i trzyma się je w ukryciu.

Żałowanie macierzyństwa wydaje się dowodzić nieobecności miłości matki. Jedna z bohaterek książki, Doreen, mówi: ”Ludzie natychmiast przypuszczają, że jeśli nie chcesz (dzieci) lub ich nie chciałaś, ale je masz – to ich nie kochasz”. Ale to nie jest takie proste.

SOPHIA (matka dwojga dzieci w wieku między 1 a 5 r.ż.): ”Mimo całego gniewu i wszystkiego innego, o czym pani powiedziałam, w żadnym wypadku nie byłam zaniedbującą matką. Byłam bardzo odpowiedzialna i opiekowałam się nimi najlepiej, jak umiałam. Naprawdę... zapewniałam im intensywną opiekę, której potrzebowały. Cierpiałam i płakałam, ale robiłam to. (…) Jestem naprawdę dobrą matką, naprawdę. Czuję się zawstydzona, mówiąc to. Jestem matką, dla której jej dzieci są ważne, kocham je, czytam książki (...) próbuję jak najlepiej sobie radzić, by je wykształcić i dać im miłość i uczucie. Dzieci przepadają za mną, kochają mnie. Mają dobre i szczęśliwe życie. To rodzicielstwo jest właściwe, miało trudny start, ale to jest dobre rodzicielstwo. (…) To jest absurd. Ponieważ ja ich nie chcę, naprawdę ich nie chcę. Ale one tu są. One tu są”.

(img|744852|center)

d3hnts3

Fot. Fotolia

W kwietniu 2013 roku (…) pod artykułem napisanym przez Isabellę Duton, angielską matkę i babcię, która żałuje, że posiada dzieci, znalazły się tysiące komentarzy takich jak te:
”Co za całkowicie nieszczęśliwa, nieczuła i egoistyczna kobieta! To niewiarygodne, jest mi również bardzo przykro z powodu jej dzieci, które bez wątpienia mogły przeczytać ten artykuł, po prostu myślą, jak były zdruzgotane, zwłaszcza ze względu na publiczny charakter tej wypowiedzi! Naprawdę okropne i strasznie smutne. Ciekawa jestem również, co myśli o niej jej mąż. Dzięki Bogu dzieci mają kochającego Tatę, który się nimi opiekuje!”

”Co za straszne wyznanie. Dlaczego? Nie mogłaś zatrzymać tego dla siebie? Biedne dzieci”.

Ktoś może powiedzieć, że Isabella Duton została zaatakowana, ponieważ wyjawiła swój żal bez ukrywania swojego imienia i twarzy. (...) dyskutowanie o żalu matek pod pseudonimem, anonimowych, co uniemożliwia dzieciom dowiedzenie się o tym, nie wyklucza ataku na nie. Możemy wyraźnie to zobaczyć w komentarzach w debacie o żałowaniu macierzyństwa w Niemczech:

d3hnts3

”Czego jeszcze będziemy publicznie żałować w naszym życiu i dyskutować o tym w internecie, dodając hasztag, kąpiąc się w użalaniu nad sobą? (…) Przestańcie w końcu nudzić, chciałabym zadzwonić do tych matek i ojców. To nie jest przyzwoite, by obwiniać dzieci za klęskę waszego życia.Bardzo łatwo jest zrzucić odpowiedzialność za czyjeś narzekanie na dziecięcy wózek”.

”Ale mówienie publicznie (…), że nie miałabyś dzieci raz jeszcze, gdybyś miała wybór, i że głęboko żałujesz, że zostałaś matką, uważam za zatrważające. Nie ze względu na inne matki z jej otoczenia, partnerów, przyjaciół, sąsiadów. Ale ze względu na jej dzieci. Dlatego, że pewnego dnia przeczytają te teksty i dowiedzą się, że ich matki by je unieważniły, gdyby mogły. Jakie to będzie uczucie? Przeczytać, że jesteście największą klęską w życiu waszej matki?”.

Obejrzyj też: Prawo każdej matki

*(video|http://wp.tv/i,prawo-kazdej-matki,mid,2004454,cid,4051,klip.html|620|400) *

d3hnts3

Fakt, że nie ma znaczenia, czy dzieci są narażone, czy nie w następstwie wypowiedzi ich matek – jawnych czy anonimowych – sprawia, że coś jeszcze jest pod powierzchnią tych oskarżeń. Potwierdzają one stare ”prawdy” o macierzyństwie, według których matczyne doświadczenia cierpienia nie są niczym, o czym można rozmawiać, ponieważ jest to traktowane jako nieprzyzwoite i spostrzegane przede wszystkim jako demonstrowanie patologii kobiet. Osądzanie tak ”kapryśnych” matek jest jednym z aspektów hierarchicznych i tradycjonalnych poglądów, według których doświadczenia kobiet są mniej wartościowe, kulturowo podrzędne. Oczekuje się więc, że ich subiektywne doświadczenie – zarówno jako kobiet i jako matek – będzie okryte milczeniem lub zmienione, zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami.Poza tym kobiety i matki są potępiane z powodu szerszego społecznego postrzegania, według którego żyjemy w ”erze narzekania”, erze rzekomo epidemii pobłażania sobie. (...) nie do wytrzymania jest słuchanie, co mówią matki, bez
piętnowania ich jako ”kolejnych zepsutych, szalonych i przesadnie słabych osób”.

W tym stanie rzeczy – gdy zbiorowym myśleniem życzeniowym jest to, żeby żal pozostał grzeszną tajemnicą osobistej porażki samych matek, która nie ma nic wspólnego z nikim innym oprócz nich – na pewno nie jest zaskakujące, że kobiety, które żałują stania się matkami, stają w obliczu ogromnych lęków przed powiedzeniem czegokolwiek w swoich domach, w obrębie rodzin, pośród przyjaciół i w miejscu pracy.

ODELYA (matka jednego dziecka w wieku między 1 a 5 r.ż.): ”Moje siostry dobrze o tym wiedzą. Tak. Wiedzą, że żałuję. Kiedyś powiedziałam wyraźnie do jednej z moich sióstr: ”Słuchaj, znasz moje myśli i uczucia i jeśli możesz podać mi rękę, po prostu podaj mi rękę”. I zrobiła to. (…) Moja siostra rozumie”.

JASMINE (matka jednego dziecka w wieku między 1 a 5 r.ż.): ”Przypominam sobie rozmowę, jaką miałam z moją matką, kiedy powiedziałam jej:* „Mamo, kocham go. Ja po prostu nie lubię być matką”. (...) on czyni mnie szczęśliwą, nie mogę powiedzieć, że tego nie robi. Ale pomijając to, mogę powiedzieć, że nie lubię być rodzicem. Czasami nawet tego nienawidzę*(…)”.

d3hnts3

”Żal jest połączony z brakiem matczynej miłości, jak gdyby wykluczały się nawzajem do tego stopnia, że nie pozwala to żalowi i miłości współistnieć w macierzyństwie: albo jest miłość, a zatem nie ma żalu, albo jest żal, a zatem nie ma miłości. Powszechna społeczna reakcja na powiedzenie: ”Kocham moje dzieci, jednak żałuję macierzyństwa” jest bardzo często spostrzegana jako niemożliwa z definicji. Jak może życzenie, by usunąć macierzyństwo, nie oznaczać życzenia, by za jednym zamachem usunąć dzieci? Chociaż podobne powiedzenie: ”Wciąż go kocham, ale żałuję, że kiedykolwiek go poznałam”, w następstwie bolesnego romantycznego związku na pewno nie byłoby uznawane w taki sam sposób za bezpodstawne. Innymi słowy, świętość macierzyństwa mogłaby być zakłócona”.

Orna Donath pytała kobiety, czy gdyby mogły się cofnąć w czasie, z obecną wiedzą i doświadczeniem, wciąż zostałyby matkami. Zbierała materiały przez długie osiem lat. ”Macierzyństwo może zagrażać fizycznemu i psychicznemu zdrowiu kobiet: złe samopoczucie, depresja, zmęczenie, kryzysy emocjonalne, fizyczne szkody i utrata pozycji społecznej są tylko kilkoma przykładami doświadczeń kobiet nawet lata po urodzeniu dziecka. Mimo, że ta wiedza jest ugruntowana od dawna i rozszerza się, stanowiska te nie są zdolne podważyć mitycznego obrazu, według którego macierzyństwo – nawet gdy rozpoczyna się z towarzyszącym mu kryzysem – będzie z konieczności prowadziło do adaptacji i szczęśliwego zakończenia”.

Trudne? Tym bardziej mówmy o tym. ”W mojej naiwności, kiedy powiedziałam to pielęgniarce w centrum opieki nad małymi dziećmi, przysłała pracownicę opieki społecznej, która zagroziła mi odebraniem dziecka i zmusiła do widywania jej przez sześć miesięcy w celu ”zbadania mojego funkcjonowania jako matki”. Jest więc ważne, by prowadzić badania takie jak to, aby dać nam głos i pozwolić kobietom wyrazić ich negatywne myśli i emocje (…) bez bycia (...) demonizowanymi.

I co na to powiesz?

Fragmenty pochodzą z książki ”Żałując macierzyństwa”, Orny Donath, tłumaczenie: Elżbieta Filipow, Wydawnictwo Kobiece

(img|744853|center)

d3hnts3

Podziel się opinią

Share
d3hnts3
d3hnts3