Trwa ładowanie...
13-07-2017 11:37

Zaginiony. Co stało się z lotem MH370?

”Dobranoc, Malaysian 370”. To były ich ostanie słowa. Wybrzmiały dziewiętnaście minut po pierwszej w nocy 8 marca 2014 roku.

Share
Zaginiony. Co stało się z lotem MH370?Źródło:
d44v3yh

”Dobranoc, Malaysian 370”. To były ich ostanie słowa. Wybrzmiały dziewiętnaście minut po pierwszej w nocy 8 marca 2014 roku.

Dwie minuty później piloci wyłączyli transponder. Pomimo zaawansowanych technologii, to wciąż transpondery (przekaźnik - odbiornik) pełnią najważniejszą funkcję przy identyfikacji i zapewnianiu bezpieczeństwa. Ale transponder nastawiony na ”kod 2157” przestał działać. Maszyna, która po starcie z Kuala Lumpur pojawiła się na wszystkich radarach, zniknęła. MH370 nie wysłał żadnej ostrzegawczej wiadomości mówiącej o tym, że ma awarię.

Wiemy, że dwadzieścia pięć minut po godzinie pierwszej, Boeing 777 z 239 pasażerami na pokładzie, lecący ze stolicy Malezji do Pekinu, zmienił kurs. W aktach zapisano suche: ”1.25 plan lotu MH370 ”gubi” korelację z plotem radarowym”.

d44v3yh

(img|744720|center)

Fot. Pixabay

Co działo się na pokładzie, kiedy stalowy kolos, tam w niebie, ”gubił” korelację? Wybuchła panika, czy panował spokój? Wszystko domysły, a fakty są takie - najpierw nastąpił ostry zwrot w lewo, na północny zachód, po nim samolot ponownie skręcił w lewo. Zawracał. Minął Półwysep Malajski, dotarł do zachodniego wybrzeża wyspy Penang i ponownie skręcił na północny zachód. Przeleciał nad cieśniną Malakka, Morzem Andamańskim i okrążył wierzchołek Indonezji. A potem wykonał ostatni zwrot. Na południe.

Większą część tego lotu odnotował radar w Malezyjskiej Królewskiej Bazie Lotniczej w Butterworth. Wojsko nie wysłało żadnego samolotu bojowego na zwiad. Nikt nie wydał rozkazu, by sprawdzić co się dzieje, mimo, że ATC - kontrola ruchu lotniczego - w Malezji i Wietnamie pytały, gdzie znajduje się MH370!

d44v3yh

Co robiły w tym czasie powietrzne siły zbrojne? Czy ktoś wyobraża sobie taką sytuację po 11 września w Stanach albo Europie? Niezidentyfikowany statek powietrzny, bez planu lotu przelatuje wszerz cały kraj. I nic. Cisza.

Dopiero dwadzieścia cztery godziny po zaginięciu samolotu po raz pierwszy oficjalnie potwierdzono, że maszyna być może zboczyła z kursu. Katastrofie towarzyszył niepojęty chaos informacyjny. Okazało się, że listy pasażerów przygotowane były niechlujnie, przez wiele dni nie wiadomo było do końca kto tak naprawdę zaginął. Ale pojawił się też dużo większy problem.

Dwóch mężczyzn, którzy weszli na pokład, posługiwało się skradzionymi paszportami, wystawionymi na nazwiska - Kozel Christian i Luigi Maraldi. Kiedy MH370 znikał z radarów, jeden z nich był w rodzinnej Austrii, drugi spędzał wakacje w Tajlandii. Skradzione dokumenty były zgłoszone, znajdowały się w systemie. Jak to zatem możliwe, że pasażerowie z fałszywkami zostali na lot odprawieni? W trakcie dochodzenia okazało się, że Malezja NIGDY nie sprawdzała dokumentów w bazie prowadzonej przez Interpol.Kiedy w końcu ujawniono zdjęcia z lotniskowych kamer, natychmiast zaczęły się spekulacje. Obaj podejrzani pasażerowie byli Irańczykami. Terrorystami? Opinia publiczna szalała. Sprawdzono to, nie byli. Szukali lepszego życia.

(img|744721|center)

d44v3yh

Fot. Foltolia

W trakcie śledztwa pojawiła się masa znaków zapytania, jedno za to było dla wszystkich jasne, Malezja nie radziła sobie z kryzysem. W kolejnych, wykluczających wcześniejsze, oświadczeniach, nie pojawiły się słowa przeprosin. Co więcej, Malezyjczycy upierali się, że wszystko przebiegało zgodnie z procedurami. To nie studziło gorącej atmosfery.

Fakty: Cztery osoby, które kupiły bilety na lot MH370, nie odprawiły się przed podróżą. Zastąpili ich pasażerowie z listy rezerwowej. Nigdy nie podano ich nazwisk. Na świecie żyją gdzieś cztery osoby, które każdego dnia dziękują Bogu, że nie wsiadły wtedy na pokład.Z listy pasażerów wynika, że podróżni MH370 pochodzili z czternastu krajów.

Mijały dni, tygodnie, miesiące, zwolennicy teorii spiskowych mieli używanie. Po ponad roku fale Oceanu Indyjskiego wyrzuciły na brzeg pierwsze i jedyne jak dotąd szczątki maszyny - znaleziono je na plaży wyspy Reunion. W mediach, na portalach, podczas dyskusji w branży powtarzano te same hipotezy, mnożono pytania.

Obejrzyj też: Paraliż na lotnisku

Powodem była awaria, czy może działanie przestępcze? Ktoś specjalnie przejął stery maszyny i skierował ją na południową część Oceanu Indyjskiego z zamiarem pozbawienia życia wszystkich 239 osób znajdujących się na pokładzie? Może to kapitan Zaharie Shah, albo pierwszy oficer Fariq Hamid byli porywaczami? Albo samolot został zestrzelony? Na rozwiązanie tej zagadki wydano kilkadziesiąt milionów dolarów. A wciąż tkwiliśmy w oparach domysłów i pogłosek. Nikt do tej pory nie zebrał całej wiedzy i nie usystematyzował tego, co wiadomo o zaginionym Boeingu 777 lecącym z Kuala Lumpur do Pekinu, który gdzieś nad nad Morzem Południowochińskim zboczył z wyznaczonej trasy i wszelki ślad po nim zaginął. Postanowił to zrobić Richard Quest.

d44v3yh

Pięćdziesięcioletni prawnik z Liverpoolu, dziennikarz, od ponad 30 lat zajmuje się w CNN wypadkami lotniczymi. Po raz pierwszy zbierał materiały na temat katastrofy samolotu w 1988 roku, kiedy w Szkocji nad Lockerbie, rozbił się samolot Pan Am, lot 103.

Quest strona po stronie docieka jak to możliwe, że jeden z najnowocześniejszych samolotów na świecie nagle rozpływa się praktycznie bez śladu. Prowadzi swoje śledztwo. Zaczyna się od tego: ”Dobranoc, Malaysian 370” nie było poprawnym komunikatem zwrotnym. Te ostatnie znane nam słowa były niezgodne z procedurami. A przecież piloci rygorystycznie ich przestrzegają. Powinien brzmieć ”W porządku, dobranoc”. Zabrakło ”w porządku”.

To miał być typowy nocny lot między dwoma dużymi lotniskami. Co się więc stało? – Pod koniec książki każdy wyrobi sobie zdanie na podstawie przedstawionych dowodów, pisze Quest. Ta historia dotyczy wszystkich, którzy wsiadają na pokłady samolotów. Każdego.

”Zaginiony lot HM 370. Prawdziwa historia poszukiwań malezyjskiego samolotu”, Richard Quest, Wydawnictwo Edipresse

(img|744723|center)

Przygotowując materiał korzystałam z kiążki Richarda Questa.

d44v3yh
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d44v3yh
d44v3yh