Trwa ładowanie...

Zabił "na rozkaz diabła". Nawet eksperci byli przerażeni

"Obecność 3. Na rozkaz diabła" to kolejna odsłona popularnego cyklu horrorów, do którego scenariusz napisało prawdziwe życie. Ed i Lorraine Warrenowie, najsłynniejsi na świecie badacze zjawisk paranormalnych, zmierzyli się tam z najtrudniejszą sprawą w swojej długiej karierze. - Zdarzało się, że chciałam uciekać, tak byłam przerażona – wyznała Lorraine Warren.

Vera Farmiga jako Lorraine Warren w filmie "Obecność 3: Na rozkaz diabła"Vera Farmiga jako Lorraine Warren w filmie "Obecność 3: Na rozkaz diabła"Źródło: Materiały prasowe
d2ud9ou
d2ud9ou

Gdy w 1981 r. Arne Cheyenne Johnson popełnił bestialskie morderstwo, sprawa natychmiast trafiła na pierwsze strony gazet. Proces sądowy był bezprecedensowy. Po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych podejrzany bronił się, twierdząc, że został opętany przez demona. Jak zeznawał – zabił "na rozkaz diabła". Kilka miesięcy wcześniej Johnson uczestniczył w egzorcyzmach przeprowadzonych przez Eda i Lorraine Warrenów, którzy próbowali pomóc bratu jego dziewczyny – kilkuletniemu Davidowi.

Dzięki uprzejmości wyd. Replika publikujemy fragment książki "Na rozkaz diabła. Ed i Lorraine Warrenowie i sprawa z Connecticut" Geralda Brittle'a (tłum. Martyna Plisenko), która ukazała się niedawno na polskim rynku.

Była dziesiąta trzydzieści wieczorem.

Ledwie Judy odłożyła słuchawkę, w sypialni chłop­ców rozległ się rozpaczliwy krzyk. Debbie i Judy puści­ły się biegiem i zastały Jasona na podłodze, rzucającego głową w przód i w tył. Po policzkach płynęły mu łzy.

d2ud9ou

– Spadłem – chlipnął Jason. – Coś mnie zepchnęło z górnego łóżka i upadłem na głowę.

– David, wiesz coś o tym? – zapytała surowo Judy.

Vera Farmiga i Patrick Wilson jako Warrenowie w filmie "Obecność 3: Na rozkaz diabła" Materiały prasowe
Vera Farmiga i Patrick Wilson jako Warrenowie w filmie "Obecność 3: Na rozkaz diabła"Źródło: Materiały prasowe

– Jason był na górze i mówił, że dzisiaj czuł, jak do­tyka go jakaś ręka, i że ta ręka złapała go za kostkę tak, że się potknął. Bestia tu stała i jak Jason mi opowiadał, co się stało, to nagle się wściekła. Powiedział do Jasona "Ty zasrany gówniarzu!", a potem podeszła i zepchnęła go z łóżka, i zrobił sobie krzywdę.

d2ud9ou

– Gdzie jest ta bestia teraz?

– W salonie. Siedzi na kanapie koło małego Carla. Carl jej nie słyszy, ale bestia mu mówi, żeby dziś w nocy narobił kłopotów.

– A gdzie są wszyscy pozostali pomocnicy?

– Czekają na dworze – odparł chłopiec. – Bestia posłała ich tam, żeby czekali na tych ludzi, do których zadzwoniłaś, tych Warrenów, i doktora Tony’ego, który ma z nimi przyjechać. Mówi, że pożałują, że przyjecha­li, że za to, że próbują się mieszać, wywróci życie War­renów do góry nogami.

d2ud9ou

W odpowiedzi na telefon Judy Ed i Lorraine o dzie­siątej trzydzieści pięć wieczorem skontaktowali się z ojcem McDonnellem. Znali się już z tym kapłanem i mieli dla niego wielki szacunek. Ojciec McDonnell potwierdził, że był u Glatzelów, i że sytuacja wymaga uwagi Warrenów. Potem opowiedział im dokładnie, co zrobił dotąd.

Lorraine wyznała kapłanowi, że dokładnie przed tygodniem, gdy wraz z Edem jechali przez Brookfield Center, poczuła falę zła emanującą z tej okolicy. Od tamtej chwili dręczyło ją przytłaczające przeczucie. Po­wiedziała Edowi i jego asystentowi Paulowi Bartzowi, że obawia się, że zbliża się niebezpieczna sprawa, i na podstawie swoich zdolności określiła, że problem jest w Brookfield.

Jakkolwiek Ed i Lorraine Warren pracowali jako ze­spół śledczy, to każde z nich miało swoje pole działania. Lorraine jest jasnowidzką i potrafi rozpoznać w środo­wisku obecność złych mocy. W określaniu natury nie­widzialnych intruzów jest bezbłędna. Kapłan od lat po cichu na niej polegał, gdy szło o określenie imion i licz­by istot podczas egzorcyzmów. Czasami pomaga policji znaleźć ukryte tropy w pozornie nierozwiązywalnych sprawach, a jej mąż polega na jej umiejętności potwier­dzania, czy dany dom naprawdę jest nawiedzony.

"Obecność 3: Na rozkaz diabła" - zwiastun filmu

Ed nie ma mocy parapsychicznych, nie jest to też potrzebne mu do pracy. Jest ekspertem w dziedzinie demonologii religijnej – badań mocy diabelskich. Jego zadanie polega na określeniu, czy kłopoty wywołują byty duchowe. Demonologia dla niego nie jest kwe­stią wiary, ale potwierdzalnych dowodów: "Istnieje uporządkowany, obserwowalny proces manifestacji duchowych, a kiedy naprawdę się pojawiają, pracuję z Lorraine i kapłanem, aby położyć kres trudom, jakich może doświadczyć osoba lub rodzina".

d2ud9ou

Tego wieczoru, natychmiast po telefonicznej kon­sultacji z ojcem McDonnellem, zadzwonili do swojego przyjaciela, doktora Anthony’ego Giangrassa, i popro­sili, by pojechał z nimi do Brookfield zbadać potencjal­ny wybuch zjawisk. Lekarz zgodził się im towarzyszyć.

Dla Eda i Lorraine Warrenów był to początek naj­gorszej sprawy w ich życiu.

(…)

Warrenowie i doktor Giangrasso zasiedli przy sto­le kuchennym wraz z Judy, Davidem, Arnem, Debbie i Kate Merlino. Alan siedział obok na taborecie, a mło­dy Carl, który wszedł przez piwnicę, raz po raz zerkał na obcych z salonu. Ciekawa była, w odczuciu Warrenów, nieobecność ojca. Carl wyszedł godzinę wcześniej, bo nie chciał brać udziału w ich "wariackim problemie". Jednak, choć nie przyznałby się do tego nikomu, owej nocy ten wariacki problem stał się dla niego żywą rze­czywistością.

d2ud9ou

Ed Warren wyciągnął dyktafon i poprosił, żeby wszyscy podali swoje imiona i nazwiska, adres i wiek. Następnie polecił, by Judy opowiedziała o wszystkim od początku, a inni dorzucali szczegóły, które mogła pominąć.

Judy zaczęła od sytuacji z wynajętym domem, dru­giego lipca, i opisała wydarzenia zachodzące od tam­tego dnia. Warrenowie słuchali, nie tylko po to, by poznać całą historię, lecz także, by ocenić jej wiarygod­ność, jednocześnie obserwując zachowanie zaangażo­wanych w nią osób. Czy ich opowieść była spójna, czy zmieniała się w trakcie relacjonowania? Czy wyrażali się wprost, używając zwrotów subiektywnych, jak "czu­łem"? Czy szczegóły były wyolbrzymione? Czy w ich wypowiedziach znać było specyficzną wiedzę o czarnej magii? Czy historia była oryginalna, czy był to zlepek ostatnich programów telewizyjnych?

Gdy Judy mówiła, Warrenowie szukali bardziej zna­czących wskazówek. Czy było to doświadczenie czysto wizualne, czy też istniały czynniki zewnętrzne potwier­dzające jej słowa? Ponieważ praktycznie wszyscy sie­dzący przy stole mogli potwierdzić istnienie zjawisk zewnętrznych, nie był to psychiczny problem jednost­ki. Tym niemniej, by wykluczyć możliwość istnienia jakiegoś czynnika medycznego lub psychicznego, dok­tor Giangrasso w salonie zbadał Davida.

d2ud9ou

Doktor Anthony Giangrasso, lat pięćdziesiąt, to uznany lekarz i biegły sądowy hrabstwa. Ed Warren mógł mieć pewność, że jeśli z Davidem coś było nie tak, to doktor nie tylko to odkryje, lecz także zaleci leczenie.

Lorraine i Ed Warrenowie Domena publiczna
Lorraine i Ed WarrenowieŹródło: Domena publiczna

Jednak Warrenowie znaleźli się w tym domu jako badacze zjawisk nadprzyrodzonych. Wiedzieli, że jeśli za problemem stoją moce duchowe, to aktywność roz­wija się w konkretny, sekwencyjny sposób. Aby podjąć właściwą decyzję, potrzebowali czegoś więcej niż wiary w słowa Judy Glatzel. "W końcu", jak ujmuje to Lor­raine, "ludzie wierzą w mnóstwo rzeczy, które nie są prawdą". Tak więc szukali dowodu potwierdzającego istnienie inteligencji kryjącej się za tymi wydarzenia­mi. Gdyby przyczyną była działająca inteligencja, wyło­niłby się wzór. Następnym zadaniem byłoby określenie natury tej inteligencji – ludzka czy nieludzka.

Spędziwszy całe dorosłe życie na zgłębianiu tej dzie­dziny, Warrenowie już dawno się przekonali, że jeśli za zamieszanie odpowiadają duchy, to nie zawsze są to duchy ludzkie.

"Gdy w domu pojawiają się zjawiska wywoływane przez inteligencję duchową, to zwykle jest to kwestia klasycznego ducha – błąkającej się duszy istoty ludz­kiej", mówi Lorraine. "Syndrom ducha powstaje, gdy jakaś osoba umiera nagłą bądź traumatyczną śmiercią i utknie z nierozwiązanymi sprawami. Aby dać świa­tu znać o swojej obecności, duch zmarłej osoby cza­sami się manifestuje lub manipuluje środowiskiem fizycznym, żeby przyciągnąć uwagę do swojego stanu udręki pomiędzy światami. Taki duch chce pomocy, a Ed i ja asystowaliśmy setkom takich "zawieszonych" duchów w przejściu do kolejnego wymiaru. Choć po­ważne, to zjawiska generowane przez duchy ludzkie są przypadkowe i rzadko obejmują poruszanie przedmio­tów. Motywem takiej nieszczęśliwej istoty jest wydoby­cie się z jej ciężkiego położenia, a nie wywoływanie lęku i odstraszenie pomocy.

"Podczas, gdy duch ludzki jest samotną, pojedyn­czą, nieszczęśliwą istotą niemającą praktycznie żadnej możliwości wpływania na środowisko materialne", do­daje Ed, "jest jeszcze inny typ duchowej inteligencji, na który można się natknąć w tej pracy. Jest to duch nieludzki – istota tak niegodna życia, że na zawsze zo­stała pozbawiona możliwości fizycznej egzystencji. Jest inteligencja demoniczna, nazywana tak ze względu na swoją bezgraniczną, wieczystą nienawiść do człowieka i Boga. Nieludzki duch demoniczny to istota innego rzędu. Jest oddana śmierci i destrukcji. Demon ma moc manipulowania środowiskiem fizycznym i może wywo­łać ogromne szkody i zniszczenia. Zjawiska powodo­wane przez nieludzkiego ducha dzieją się w widoczny, teatralny sposób, który zawsze ma na celu wywołanie strachu, zadanie ran i, jeśli to możliwe, śmierci".

warren Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Gdy Judy skończyła, własną relację z wydarzeń zda­ła Debbie, aż do godziny wcześniej, nim jej syn Jason został zepchnięty z piętrowego łóżka. Potem Arne opowiedział o ciężkiej nocy, którą miał ich owczarek w wynajętym domu, o dźwiękach ze stryszku Glatze­lów, o drastycznej zmianie zachowania jego matki i o czymś, o czym nie wiedział nikt inny: że w tym ty­godniu, w domu sąsiadów, jakaś niewidzialna istota fizycznie go podniosła, a potem zrzuciła ze schodów frontowych.

– Tutaj zwykle jest tak spokojnie – dodała Kate Merlino. – Wszyscy się dogadywali. A potem, ni z tego, ni z owego, nastąpił jakiś wybuch.

– Czy David mówił jakimś głosem poza własnym? – chciał wiedzieć Ed.

– Ja nic takiego nie słyszałam – odparła Judy. – Dlaczego?

– Tak tylko pytam – rzekł Ed, próbując wykręcić się od odpowiedzi.

– Zaraz, moment – wtrąciła się Debbie. – David przemawia własnym głosem, ale używa języka, który nie jest jego. Ma w szkole korepetycje z czytania i wy­raża się bardzo prosto. Gdy w domu pojawiło się to coś, David zaczął mówić – czy raczej powtarzać – słowa, których nawet nie rozumie. Mówi "przybyłem", zamiast "jestem" albo rozdrażniony zamiast zły. I jeszcze prze­klina. David w życiu nie powiedział brzydkiego słowa, ale gdy go pytamy, co odpowiedziało nam to coś, jego odpowiedź jest pełna przekleństw.

(…)

Powyższy fragment pochodzi z książki "Na rozkaz diabła. Ed i Lorraine Warrenowie i sprawa z Connecticut" Geralda Brittle'a (tłum. Martyna Plisenko), która ukazała się nakładem wyd. Replika.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2ud9ou
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2ud9ou