Trwa ładowanie...
d2c32jh

Wypowiedzieli wojnę Bogu. Tu katolicy przegrali z kretesem. Rozmowa z autorami "Wyhoduj sobie wolność" [WYWIAD]

Zalegalizowane prostytucja i marihuana. Usankcjonowane homoseksualne śluby i adopcje. A nade wszystko bezwzględna świeckość i laicyzacja. Malutki Urugwaj to ewenement nie tylko w skali kontynentu. Jak do tego doszło? Odpowiadają Maria Hawranek i Szymon Opryszek.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jose Mujica, "najskromniejszy prezydent świata". Sprawował urząd w latach 2010-2015
Jose Mujica, "najskromniejszy prezydent świata". Sprawował urząd w latach 2010-2015 (East News)
d2c32jh

Grzegorz Kłos, WP: To ile dżointów wypaliliście?

Maria Hawranek: Wcale nie tak dużo…

Szymon Opyszek: Tylko jednego. Spotkaliśmy się z szefową Stowarzyszenia Badań nad Konopiami w Urugwaju, które doradzało rządowi w procesie legalizowania marihuany. Najpierw poczęstowała nas yerbą, a potem skrętem. Za mocnym...

d2c32jh

Maria: Pisaliśmy wtedy reportaż o legalizacji konopi indyjskich. Urugwaj jako pierwszy kraj na świecie zalegalizował ich uprawę, produkcję, obrót i konsumpcję. Dzięki temu od 2014 r. każdy obywatel, który skończył 18 lat, może hodować sześć krzaczków. Jeśli nie ma ochoty bawić się w ogrodnika, może dołączyć się do tzw. klubu cannabisowego. Należą do nich zarówno ludzie ze świata sztuki, jak i gospodynie domowe, emeryci czy nauczyciele akademiccy.

Jedna z wielu legalnych plantacji marihuany w Urugwaju/ Eastnews

Czyli mówimy o analogicznej sytuacji jak w Holandii czy amerykańskim stanie Kolorado?

Szymon: Absolutnie nie.

d2c32jh

Maria: Pierwsza różnica jest taka, że marihuana dostępna jest wyłącznie dla mieszkańców Urugwaju. Nie ma więc mowy o tzw. turystyce cannabisowej. Po drugie Holandia wcale nie jest wolna od prohibicyjnego dogmatu. Owszem, możesz kupić zioło w coffeeshopach, ale ich dostawcy działają już w szarej strefie. W przeciwieństwie do Holendrów, Urugwajczycy zajęli się tematem od początku do końca. Kolejna różnica jest taka, że pełnoletni Urugwajczyk najpierw musi się zarejestrować, by kupić zioło dostępne tylko w aptece.

Szymon: Poza tym nikt nikogo nie zachęca do palenia. Cały czas prowadzone są programy edukacyjne i kampanie społeczne. W dodatku w przeciwieństwie do Kolorado, reklamy są zakazane, a stężenie THC w legalnej "trawie" (tetrahydrokannabinol, czyli związek psychoaktywny - G.K.) jest ściśle określone i kontrolowane.

Co leżało u podstaw legalizacji?

Maria: Na pewno miażdżącym argumentem w debacie okazała się walka z narcotraficantes. Wyliczono, że 80 proc. wpływów karteli działających w Urugwaju pochodzi z handlu konopiami, zatem legalizacja mocno w nie uderzy. Jak powiedziała nam Raquel Peyraube, wybitna doktor psychiatrii i toksykolożka, jedna z głównych doradczyń rządu ws. legalizacji, marihuana uzależnia stosunkowo niewiele, bo 9 na 100 osób, mniej niż wiele leków dostępnych aptekach. Skoro tak, dlaczego jej obrotu nie miałby kontrolować rząd, a nie mafie? Ta argumentacja trafiła też do osób, które nie są konsumentami marihuany i wciąż odnoszą się do niej z dystansem.

d2c32jh

Po drugie, Urugwaj wyszedł z założenia, że lepiej, aby palacze mieli dostęp do suszu z bezpiecznego źródła. Kiedy zbadano tamtejszą marihuanę z przemytu, okazało się, że zawiera ona kilkanaście szkodliwych substancji. W tym paliwo, bo często szmugluje się ją z Paragwaju w zbiornikach.

East News

Zdaniem dr Peyraube pełna legalizacja środków odurzających jest nieunikniona nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale i na całym świecie. To jedyna droga, aby powstrzymać falę przemocy. Kwestią tylko jest, jak długo społeczeństwo i rządy są wstanie znieść fakt, że ofiarami narkobiznesu padają tysiące ludzi rocznie. Europa też kiedyś będzie musiała postawić sobie to pytanie. I Polska. Zwłaszcza, że u nas problem z dopalaczami, a więc substancjami niewiadomego pochodzenia, wciąż jest ogromny.

Szymon: Polityka Urugwaju przynosi też pozytywne efekty na arenie międzynarodowej. Ci sami ludzie, którzy pomagali w legalizacji, teraz są konsultantami w innych krajach Ameryki Łacińskiej. Np. w Meksyku, gdzie kłopot z kartelami jest znacznie większy. W dalszej perspektywie prawo wprowadzone za rządów José Mujiki może okazać się rewolucyjne.

d2c32jh

No właśnie, skoro jesteśmy przy Mujice. Mieliście okazję poznać "najskromniejszego prezydenta świata".

Szymon: Tak, choć nie było to takie proste. Kiedy byliśmy tam w 2015 r., już po zakończeniu jego kadencji, wciąż ustawiały się do niego kolejki dziennikarzy. Miał bardzo napięty grafik i ciągle odbijaliśmy się od jego sekretarki. W końcu wpadliśmy na pomysł porozmawiania z jego żoną, senatorką Lucíą Topolansky. Dyskutowaliśmy m.in. o jej polskich korzeniach, polubiła nas i narysowała mapkę, jak dojechać na ich farmę. Kiedy tam dotarliśmy, właśnie wracał z ogródka. W gumiakach, cały umorusany. Udzielił nam świetnego wywiadu.

Mimo że Mujica był głową państwa, jeździł leciwym garbusem i praktycznie zrezygnował z uposażenia. Mieszka w skromnym gospodarstwie. W dodatku to wegetarianin. Na Zachodzie wciąż ma świetny PR. A jak odnoszą się do niego Urugwajczycy?

Szymon: Z Pepe, jak swojsko go nazywają, jest podobnie jak u nas z Wałęsą. Zagranicą jest świetnie postrzegany, ale w ojczyźnie spotyka się z ostrą krytyką i niedocenieniem. Nawet zwolennicy Mujiki uważają jego prezydenturę za jedną z najsłabszych. On sam przyznaje, że wielu wyborczych obietnic nie udało mu się dotrzymać. Urugwajczycy na pewno podzielają jego tezy i filozofię życia, jednak zdaniem wielu teoria minęła się z praktyką.

Jose Mujica na swojej farmie/ Eastnews

Maria: Zarzuca mu się m.in. że choć miał walczyć z biurokracją, za jego prezydentury zatrudniono 30 tys. nowych urzędników. Nie zreformował też należycie szkolnictwa – odsetek dzieci posyłanych do prywatnych szkół jeszcze wzrósł.

d2c32jh

Szymon: Poległ też na polu ochrony środowiska. Za jego kadencji na masową skalę rozpoczęła się produkcja genetycznie modyfikowanej soi. Oczywiście rolnicy nie narzekają, ale wraz z plantacjami w Urugwaju pojawiły się międzynarodowe koncerny typu Monsanto, które produkują szkodliwe pestycydy.

Jednak kilka rzeczy udało mu się wprowadzić.

Maria: Za jego kadencji m.in. zalegalizowano aborcję, usankcjonowano małżeństwa osób tej samej płci oraz umożliwiono im adopcję dzieci.

Szymon: Pepe działał w prądzie ideologicznym, który z przerwą na dyktaturę funkcjonuje tam od 100 lat. Urugwaj zawsze był w awangardzie poszanowania praw obywatelskich. Tak było już na początku XX wieku, za prezydentury José Batlle y Ordóñeza (poniżej). To właśnie wtedy nastąpił rozdział państwa od Kościoła katolickiego, który funkcjonuje do dziś. Wprowadzono reformę emerytalną, o której w Europie wówczas mało kto słyszał. Kobiety mogły głosować, studiować na uniwersytecie i wnosić o rozwód.

José Batlle y Ordóñeza/ Eastnews

Z kolei w 2002 r., czyli 8 lat przed wygraną Mujiki, Urugwaj wprowadził prawo, które objęło pracowników seksualnych parasolem socjalnym, zapewniło im m.in. opiekę zdrowotną i emeryturę . Pociągnęło to za sobą m.in. obowiązek rejestracji i założenia książeczki zdrowia.

d2c32jh

Maria: Ordóñez studiował na Sorbonie i przesiąkł francuskim podejściem do świeckości. Kiedy został prezydentem, wyrzucił symbole religijne ze wszystkich instytucji publicznych. Jego dekretem zmieniono nazwy świąt, ulic, a nawet miast, które miały religijne konotacje. Bóg zniknął z przysięgi prezydenckiej. Politycy dostali też bezwzględny zakaz oficjalnego uczestnictwa w uroczystościach religijnych.

Szymon: Co stoi w niezłym kontraście z informacją, że przed wyborami pewna polska polityczka ubiegająca się o prezydenturę dużego miasta, zorganizowała spotkanie wyborcze w sali katechetycznej przy kościele.

Jestem ateistą, ale nawet mnie poruszyła opisywana przez was historia dyrektorki szkoły, która straciła pracę przez medalik. Wystarczyła sugestia, że "narusza świeckość".

Szymon: Nie da się ukryć, że świeckość stała się tam pewnego rodzaju ideologią i dogmatem. Już jak pisaliśmy "Wyhoduj sobie wolność" mieliśmy poczucie, że Polacy będą mogli przejrzeć się w Urugwaju jak w lustrze. W tym rozdziale pokazujemy pewną skrajność. Na pewno wszyscy czytelnicy staną murem za panią dyrektor, którą wyrzucono tylko dlatego, że miała wspomnieć uczniom o Bogu. Jednak z drugiej strony dokładnie to samo dzieje się w polskich szkołach, gdzie nauczycielka jest szykanowana, bo ośmieliła się ściągnąć krzyż. Apelujemy o rozsądek.

Opisujecie też aferę wokół krzyża, który został po wizycie Jana Pawła II w stolicy kraju Montevideo.

Szymon: Tak, dyskusja toczyła się ponad rok na różnych szczeblach parlamentu – zostawić, czy nie. W końcu został. Jednak stoi na środku bardzo ruchliwego skrzyżowania. A więc w miejscu, które siłą rzeczy nie może być miejscem kultu, bo nie da się do niego podejść.

Słynny krzyż z Montevideo, który podzielił Urugwajczyków/ Eastnews

Dlaczego w Urugwaju od lat udaje się prowadzić taką politykę, a w Polsce nie? Pomijając pozycję naszego Kościoła.

Szymon: Na pewno kluczowym argumentem jest fakt, że Urugwajczyków jest tylko trzy i pół mln. Łatwiej więc o rzeczową dyskusję i obywatelską kontrolę. Sąsiedzi nie wytykają palcami tych, którzy są inni, nie zaglądają innym do wózków z dziećmi, łóżek, sumień. Po prostu nie wypada. M.in. z tego powodu w społeczeństwie nie ma takich konfliktów jak u nas.

Polacy nie mają takich hamulców. Niemal każdy chce się wypowiedzieć, zwrócić uwagę, a ostatnio niestety co raz częściej hejtować, okopać w swoich poglądach i zamknąć na dialog. Tam jest to nie do pomyślenia.

Maria: W Urugwaju też bardzo źle postrzegane jest obnoszenie się z bogactwem. Niby podobnie jest w Polsce, jednak w naszej przestrzeni publicznej majętni celebryci chwalą się luksusem na Instagramie, a politycy jeżdżą drogimi samochodami. Tam tego nie ma. Mujica zachwycił świat m.in. dlatego, że po wygranych wyborach nadal mieszkał na farmie. Ale w Urugwaju to norma, że prezydenci nie przeprowadzają się do pałacu. Sprawujący teraz urząd lekarz onkolog Tabare Vazquez za pierwszej kadencji nawet raz w tygodniu przyjmował pacjentów.

Szymon: Żonie Mujiki nie mieściło się w głowie, aby udawać się z nim w międzynarodowe podróże. "Prezydent jedzie, aby nawiązać relacje gospodarcze, a ja przy okazji na wycieczkę?" – tłumaczy w naszej książce. Poza tym w Urugwaju nie istnieje stanowisko pierwszej damy.

Tak samo jest w przypadku piłkarza Edinsona Cavaniego, który przylatuje do Urugwaju, wysiada na lotnisku w Montevideo, a do rodzinnego Salto jedzie pięć godzin autobusem.

Materiały prasowe

Po lekturze "Wyhoduj sobie wolność" ciśnie się na usta, że Urugwaj to "lewacki" raj, gdzie Adrian Zandberg na pewno chciałby spędzić emeryturę.

Szymon: Z tym rajem to bym się tak nie zapędzał. Urugwajczycy, których zarobki są na podobnym poziomie co nasze, zmagają się m.in. z wygórowanymi cenami. Większość produktów, w tym np. warzywa i owoce, pochodzi z importu. W stosunku do innych krajów Ameryki Południowej Urugwaj jest stosunkowo bogaty, a jego społeczeństwo jest najrówniejsze na kontynencie. Ale Pepe porównuje tę sytuację, do "bycia mistrzem w czwartej lidze".

A jeśli już wspominamy Zandberga, to najwyraźniej Urugwaj jest też rajem dla "prawaków". W Punta del Este, najdroższym kurorcie kraju, od lat mieszka milioner Jan Kobylański – nacjonalista, antysemita i wieloletni sponsor Radia Maryja, do którego "pielgrzymowali" polscy politycy. To kraj, gdzie każdy może spokojnie żyć.

Materiały prasowe

Maria Hawranek (ur. 1987)niezależna reporterka, przez część roku pisze z Polski, przez część – z Ameryki Łacińskiej. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Publikuje na łamach m.in. "Wysokich Obcasów", "Dużego Formatu" i "National Geographic". Finalistka Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego Fundacji „Herodot” (2018). Wspólnie z Szymonem Opryszkiem wydała książkę Tańczymy już tylko w Zaduszki (2016). Razem byli też nominowani do stypendium dziennikarskiego przyznawanego przez jury Nagrody "Newsweeka" im. Teresy Torańskiej (2015).

Szymon Opryszek (ur. 1987) – _niezależny reporter, absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracuje m.in. z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Pracował w Afryce, na Kaukazie, a od 2014 roku skupia się na Ameryce Łacińskiej. Finalista Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego Fundacji „Herodot” (2017). _

d2c32jh

Podziel się opinią

Share

d2c32jh

d2c32jh