Trwa ładowanie...

"Ty wiesz, co oni jej zrobili?!". Koniec milczenia. Tak wygląda przemoc w szkołach filmowych

"Nie powinno się tak szargać emocji bezbronnego młodego człowieka. Przecież mogłam popaść w alkohol, w narkotyki, załamać się po śmierci mamy. Czy ktokolwiek pomyślał o konsekwencjach takiego traktowania?" - opowiada Karolinie Korwin Piotrowskiej Joanna Koroniewska w pierwszej tak szczerej rozmowie o tym, jak była gnębiona podczas studiów.

Share
Joanna Koroniewska znalazła się w licznym gronie osób, które zareagowały na skandal, który wybuchł w Łódzkiej Szkole FilmowejJoanna Koroniewska znalazła się w licznym gronie osób, które zareagowały na skandal, który wybuchł w Łódzkiej Szkole FilmowejŹródło: East News, fot: Artur Zawadzki/REPORTER
d340s4y

"Pierwszy raz doświadczyłam mobbingu podczas pracy w redakcji tygodnika "Gala" w latach 2001-2002. Mobbingiem jest praca przez siedem dni w tygodniu, zmuszenie do niej w dniu śmierci ojca, wyzywanie, rzucanie przedmiotami i poniżanie. Czy ktokolwiek z kadry zarządzającej redakcją zrobił cokolwiek, by zahamować żenujące zachowania wszechwładnego prezesa wydawnictwa? Nikt nie zrobił nic" – tak zaczyna się nowa książka Karoliny Korwin Piotrowskiej.

Dziennikarka w "Wszyscy wiedzieli" tylko w kilku pierwszych akapitach opowiada o swojej historii sprzed lat. Przede wszystkim rozmawia z mobbingowanymi w polskich szkołach filmowych gwiazdami. Swoje historie zdradzają m.in. Weronika Rosati i Joanna Koroniewska. Historia tej drugiej aktorki jest wyjątkowo poruszająca. Koroniewska wprost podaje nazwisko Ewy Mirowskiej, która - jak twierdzi - się nad nią znęcała. Miała nie pozwolić na przykład, by Koroniewska była przy umierającej matce. Aktorka po raz pierwszy tak mocno opowiada o tym, co się stało.

Paulina Gałązka: nas aktorki nazywa się histeryczkami, gdy wyznaczamy swoje granice

Milczenie przerwane po latach

"Szkoda, że tych tłustych nóg nie możesz sobie obciąć". "Z takim zadem możesz grać co najwyżej kanapę". "Z takim ryjem to w sklepie pracować, a nie być aktorką". "Lubię, jak tak biegasz. Cycki fajnie ci latają". "Z taką twarzą tylko do burdelu na sprzątaczkę". "Aktorka wąska w pasie, ruchać dobrze da się".

d340s4y

To tylko część komentarzy, jakie wylicza w książce Karolina Korwin Piotrowska, a które padły m.in. z ust wykładowców na zajęciach w szkołach filmowych. Bańka pękła, gdy w marcu 2021 r. Anna Paliga opublikowała długi list o tym, jak studenci są mobbingowani przez swoich wykładowców. Wymieniono nazwiska, opisano wstrząsające sytuacje. Kilkanaście, a może i kilkadziesiąt osób zdecydowało się opowiedzieć swoje historie w mediach społecznościowych i w wywiadach. Nie można mówić, że polskie #metoo nie istnieje.

We "Wszyscy wiedzieli" Korwin Piotrowska rozmawia o mobbingu z byłymi studentami "filmówek", z wykładowcami, psychologami i członkami władz uczelni. Swoją historią dzieli się m.in. Weronika Rosati.

Aktorka przyznaje już na samym początku wywiadu, że ma złe wspomnienia ze studiowania w Łódzkiej Szkole Filmowej. Opisuje tzw. fuksówkę, której poddawani byli nowi studenci i to, jak jeden z kolegów ze starszego rocznika szczególnie znęcał się nad młodszymi kolegami. "Jak widzę jego twarz w serialach i mniejszych rolach, to włos mi się jeży na głowie – znęcał się nad ludźmi psychicznie" - komentuje Rosati, dodając, że ów kolega zmuszał studentów np. do naśladowania zwierząt.

Rosati w rozmowie z Korwin Piotrowską powtarza zarzuty pod adresem Ewy Mirowskiej, wykładowczyni łódzkiej filmówki. Opisuje, jak Mirowska miała znęcać się nad nią psychicznie, podcinać skrzydła, deprecjonować jej osiągnięcia. Gdy Rosati zagrała jedną z głównych ról w serialu Ryszarda Bugajskiego, Mirowska miała nazwać to dnem.

d340s4y

"Wiesz, dla dziewiętnastoletniej dziewczyny, która uważa, że zrobiła świetną rzecz, grając ze wspaniałymi aktorami u takiego reżysera, to było straszne. Poczułam się, jakbym była nago na tej scenie i ktoś po prostu napluł mi w twarz".

Mówi też o asystencie Mirowskiej, dziś rozpoznawalnym aktorze z "Zawsze warto", który sugerował, że Rosati sypia ze znanymi reżyserami, gdy na festiwalu Camerimage sfotografowano ją w tym samym rzędzie, w którym siedział Oliver Stone.

"Ten asystent powiedział wtedy coś takiego na zajęciach: ‘Są aktorki, które myślą, że jak będą przesiadywać po nocach z reżyserami i się prześpią dla ról, to zrobią karierę’. Taki tekst padł z jego ust. Dziś bym mu odpyskowała, ale wtedy... To były takie czasy, że jeśli ktoś ci powiedział, że jesteś k..wą, to chowałaś głowę w piasek".

Mama Joanny Koroniewskiej umierała

Gdy rok temu wybuchła afera wokół łódzkiej filmówki, głos postanowiła zabrać także Joanna Koroniewska. Wyznała wtedy, że podobnie jak Weronika Rosati, była gnębiona przez prof. Ewę Mirowską. "Od razu na początku wybrała mnie sobie za cel i szczerze, była to niekończąca się moja walka z upokorzeniem, wstydem i samymi najgorszymi emocjami. Wybitna Pani Pedagog wymyślała mi ksywy, które raniły mnie do żywego, wciąż zwracała uwagę na to jaka to jestem głupia, używając przy tym naprawdę mocnych słów. Najgorszych. Najmocniejszych" – wyznała w mediach społecznościowych.

d340s4y

W książce Koroniewska postanawia ujawnić więcej szczegółów tej sprawy. Mówi o sytuacji z chorą na raka mamą, która umierała. Koroniewska nie dostała od profesor dnia wolnego, by być przy mamie.

"Nie lubię epatować szczegółami związanymi z jej odchodzeniem, ale o kilku rzeczach muszę powiedzieć" – zaznacza aktorka. Opisała, że jej mama chorowała na raka sutka. Po kilku miesiącach okazało się, że są przerzuty w całym ciele, do mózgu, do kości. Mama nie chciała, by Joanna wiedziała, co dokładnie się dzieje. Błagała lekarzy, by nie przekazywali jej informacji. Chciała, żeby córka przygotowała się do spektaklu dyplomowego, skończyła szkołę. W końcu jednak powiedziała o wszystkim córce.

Koroniewska opisuje to, jak zadzwoniła do prof. Mirowskiej i opisała swoją ekstremalnie trudną sytuację. Mówiła, że jej mama umiera. Poprosiła o trochę wolnego.

d340s4y

"Jej reakcję mam w pamięci do dzisiaj. Wyzwała mnie od egoistek. Powiedziała, że nie jestem w teatrze sama, gram w spektaklu z innymi kolegami. Jak w ogóle mogę wyobrażać sobie taką sytuację, że nie będzie mnie na próbie" – wspomina i dodaje, że Mirowska rzuciła słuchawką.

Koroniewska pojawiła się ostatecznie na próbie. Wieczorem tego samego dnia dostała telefon z hospicjum, że jej mama zmarła. W następnych dniach musiała przerwać próby do spektaklu, by zorganizować pogrzeb. "Nie było mnie na nich, a one się jakoś odbywały. Czyli można?" – mówi Korwin Piotrowskiej.

"Jedną rzecz chciałam uściślić. Gdyby dzisiaj zadzwoniła do mnie pani Ewa Mirowska, na przykład po publikacji twojej książki, i wyraziła skruchę, jakąkolwiek, gdyby padło choć jedno słowo "przepraszam", to byłoby to dla mnie ważne. Wiedziałabym, że dotarło do niej, co przeżyłam" – przyznaje Joanna Koroniewska.

Koniec "dziadocenu"?

Po ujawnieniu skali mobbingu w Łódzkiej Szkole Filmowej powołano Komisję Antymobbingową i Antydyskryminacyjną. Z raportu komisji można się było dowiedzieć, że w przypadku jednego z wykładowców złożono zawiadomienie do prokuratury. Wypowiedzenia, odsunięcie od pracy ze studentami, kontrola Państwowej Inspekcji Pracy – to "efekt" skandalu.

d340s4y

Przede wszystkim aktorzy, studenci, absolwenci szkół filmowych (bo mobbing nie dotyczy tylko łódzkiej placówki), zaczęli publicznie walczyć z przemocowcami i mówić głośno o tym, co im się przydarzyło.

"Po oświadczeniu Anny Paligi posypały się kolejne nazwiska, wielkie, największe. Pękła bańka absolutnej bezkarności, której strzegły od lat przeróżne układy, koterie, kontakty towarzysko-biznesowe. Oby na zawsze, choć wydarzenia ostatnich tygodni wskazują, że część zwana pieszczotliwie dziadocenem, nadal nie rozumie, co się dzieje. Wolą myśleć, że tu chodzi o zemstę, zdobycie sławy, a nie o godność" – pisze Karolina Korwin Piotrowska.

Jej książka, choć składa się przede wszystkim z historii osób, które podzieliły się już swoimi doświadczeniami za pośrednictwem mediów społecznościowych, jest koronnym dowodem na to, że przemoc na uczelniach filmowych i w świecie filmu istnieje. I że sprawa nie kończy się po tym, jak w mediach opadnie kurz.

"Drodzy oprawcy, nie cieszcie się, że się wam teraz upiekło, świństwo, które wyrządziliście innym, wasze nieleczone i ukrywane problemy, to wszystko kiedyś wyjdzie. Zawsze wychodzi. Wasze ofiary zaczęły wreszcie mówić i nie dadzą się" – punktuje Korwin Piotrowska.

d340s4y

Książka "Wszyscy wiedzieli" Karoliny Korwin Piotrowskiej ukaże się 23 lutego 2022 r. nakładem wydawnictwa Mando.

"Wszyscy wiedzieli" Materiały prasowe
"Wszyscy wiedzieli"Źródło: Materiały prasowe
d340s4y
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d340s4y
d340s4y