Trwa ładowanie...
d40r9oo

Teatr w czasie zarazy. Na widowni nie zdejmiesz maseczki

Nie wejdziesz bez oświadczenia o zdrowiu, nie wyjdziesz, dopóki cię nie poproszą. Ty w maseczce, obsługa w przyłbicach. Teatr się "odmraża", ale oglądanie spektakli jest dziś inne niż kiedyś.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rządowe regulacje pozwalają wypełnić salę tylko do połowy
Rządowe regulacje pozwalają wypełnić salę tylko do połowy (wp.pl)
d40r9oo

Choć z reguły o tej porze wiosenny sezon teatralny właśnie się kończył, w tym roku dopiero się rozkręca po trzech miesiącach pandemicznej przerwy. Formalnie teatry mogły pokazywać spektakle już od 6 czerwca, ale mało która instytucja skorzystała z takiej możliwości. W całej Polsce odbyło się tylko kilka przedstawień, a premiery można było policzyć na palcach jednej ręki: nowe spektakle pokazały m.in. teatry w Gdyni i Bielsku-Białej.

Koniec nieśmiertelnych zwyczajów

Przełomem był dopiero ostatni weekend: obsługa teatrów przyswoiła już rządowe zalecenia i przygotowała się do ich wprowadzenia w życie, a publiczność powoli uczy się i zaczyna przywykać do oglądania spektakli w nowych, niespotykanych dotąd warunkach. Mocno zmieniają one obowiązujące wcześniej reguły, a nawet podważają wiele nieśmiertelnych - wydawało się - teatralnych zwyczajów: nie ma już, choćby, szansy na tradycyjne zajmowanie wolnych foteli po trzecim dzwonku. Wszyscy siadają na ściśle wyznaczonych miejscach pod pełną kontrolą obsługi widowni. Także dla drugiej strony - aktorek i aktorów - nowe zasady stawiają nieznane dotąd wyzwania.

d40r9oo

- Strasznie dziwnie gra się dla widzek i widzów z maskami na twarzach - powtarza wiele osób występujących na scenach. - Nie widać uśmiechów, min, reakcji. Trzeba się domyślać, czy spektakl "wchodzi", czy nie.

Zobacz także: Poszłam do kina. Seans w czasie pandemii to dziwne doświadczenie

wp.pl

Oświadczam, że pójdę na kwarantannę

O tym, jak dokładnie wyglądają nowe zasady oglądania spektakli w teatrach, można się było przekonać podczas trzech zaplanowanych na miniony weekend premier.

d40r9oo

Krakowski Teatr Ludowy prezentował "Solaris" na podstawie powieści Stanisława Lema w reżyserii Marcina Wierzchowskiego. W toruńskim Teatrze Horzycy wciąż niezwykle aktualną powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza "Kariera Nikodema Dyzmy" przeniósł na scenę Piotr Ratajczak, w Gnieźnie z kolei Wiktor Rubin i Jolanta Janiczak pokazali spektakl o ostatniej "czarownicy" Europy, zatytułowany "I tak nikt mi nie uwierzy". To wszystko bardzo dobre realizacje, które w nowym "reżimie sanitarnym" ogląda się zupełnie inaczej niż zwykle.

wp.pl

Obowiązywanie nowych reguł widać już przy wejściu do budynku teatru. Widzki i widzów witają osoby z obsługi ubrane w przyłbice i rękawiczki. W Krakowie sprawdzana była imienna lista widzów, we wszystkich miastach trzeba było podpisać wymagane oświadczenia: należy podać dane kontaktowe i zadeklarować, że nie ma się oznak choroby. Choć nie jest to napisane wprost, z przepisów pandemicznych wynika, że uczestniczki i uczestnicy zgadzają się tym samym na kwarantannę, jeśli okaże się, że ktoś na widowni był chory.

Intymnie, ale skromnie

Rządowe regulacje pozwalają wypełnić salę tylko do połowy. W Krakowie, gdzie fotele ustawione są na scenie, żeby stworzyć intymną atmosferę, spektakl może oglądać jedynie... 37 osób. W Toruniu przedstawienie grane jest na dużej scenie, do sali mogła więc wejść "aż" setka gości. W Gnieźnie o dwadzieścia osób mniej. Wielkopolski teatr poszedł nawet dalej niż przewidują to administracyjne wytyczne: sala wypełniana jest tylko w 1/3 swojej nominalnej pojemności.

d40r9oo

Takie zasady sprawiają, że spektakle ogląda się w bardzo kameralnym gronie, ale co z tego, skoro widzki i widzowie siedzą daleko od siebie. Oklaski, nawet wyjątkowo gorące, siłą rzeczy nie mogą zabrzmieć tak głośno i intensywnie jak dawniej.

wp.pl

Plansza przed bezprawnie odsłoniętym nosem

Wszyscy siadają na oznaczonych fotelach, pozostałe są zaklejone ochronną taśmą. Przez cały czas przebywania w teatrze obowiązkowe jest noszenie maseczek. Podczas spektaklu nie jest to specjalnie komfortowe, nie brakuje takich, którzy dyskretnie zsuwają je na brodę. W Toruniu obsługa interweniowała błyskawicznie i dyskretnie, żeby nie przeszkadzać w spektaklu: pracownice teatru miały przygotowane plansze z przypomnieniem o maseczkach, które podsuwały nieposłusznym pod - odsłonięte niezgodnie z prawem - nosy.

d40r9oo

Po zakończeniu spektaklu nie da się zapomnieć o tym, że pandemia trwa: nie można po prostu wyjść z sali w zamyśleniu i zadumie, przeżywając to, co się właśnie zobaczyło. Opuszczanie sali przypomina raczej dobrze zorganizowaną ewakuację: obsługa wyprowadza osoby z kolejnych rzędów, dbając o to, żeby przy wyjściach nie gromadziły się kilkuosobowe grupki.

Obejrzyj: najgłupsze wypowiedzi gwiazd o koronawirusie

Dyskusje w deszczu

Wystawne bankiety w foyer, na których plotkowało i "ocierało" się o siebie całe "miasto"? O tym też trzeba zapomnieć. To przecież nie wesele, ani pogrzeb, czyli imprezy dozwolone prawem. Nie można się gromadzić i rozmawiać, nie można urządzać szwedzkiego stołu. Nie ma wiec popremierowym bankietów, czasem tylko organizowane są małe, symboliczne spotkania o charakterze niemal rodzinnym - biorą w nich udział twórczynie i twórcy spektakli, a więc osoby, które w ostatnim czasie, podczas prób, spędzały ze sobą więcej czasu niż z krewnymi. Pozostałe osoby mogą na gorąco wymienić wrażenia co najwyżej przed budynkiem teatru - w Gnieźnie małe i większe grupki dyskutowały gorąco na teatralnym dziedzińcu jeszcze kilka kwadransów po opadnięciu kurtyny. Nie przeszkadzał im nawet deszcz.

Czy publiczność zaakceptuje nowe zasady oglądania spektakli i przyzwyczai się do nich? Na premierowych przedstawieniach były komplety, ale nie wszędzie jest różowo: aktor jednego z krakowskich teatrów relacjonował, że w czasie premiery w Ludowym występował na scenie w przedstawieniu, które dotąd cieszyło się wielkim powodzeniem. Tym razem na widowni zasiadło... sześć osób.

d40r9oo

Podziel się opinią

Share

d40r9oo

d40r9oo