Trwa ładowanie...
d214fib
d214fib

Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu. Serce pozostawione na Anfield

książka
Oceń jako pierwszy:
Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu. Serce pozostawione na Anfield
Tytuł oryginalny

My Story

Forma wydania

Książka

Rok wydania
Autorzy
Kategoria
Wydawnictwo
d214fib
Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu. Serce pozostawione na Anfield
Materiały prasowe
Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu. Serce pozostawione na Anfield

Starali się o niego najbogatsi. Odmawiał Realowi Madryt, Bayernowi Monachium i Chelsea. Odrzucił nawet opiewającą na 13,5 miliona euro ofertę z Kataru. Wszystko po to, by pozostać wiernym Liverpoolowi. Nawet jeśli miało to oznaczać brak upragnionego mistrzostwa Anglii... Dzięki tej postawie stał się symbolem The Reds i zyskał dozgonny szacunek kibiców na całym świecie. W tej książce Steven Gerrard opowiada historię swojego życia i podsumowuje 17 sezonów spędzonych przy Anfield. Błędy transferowe Rafy Beníteza. Spóźnialstwo Mario Balotellego. Nakłanianie do pozostania w klubie Luisa Suáreza i Fernando Torresa, derby Liverpoolu z wstydliwą kontuzją i wyjście na miasto, które skończyło się dobą spędzoną w areszcie. Nieważne, czy kibicujesz Manchesterowi United, Arsenalowi, czy FC Barcelonie. Autobiografia TEGO piłkarza to pozycja obowiązkowa każdego fana futbolu. * To ostatni Mohikanin współczesnego futbolu. Wielki charakter, wielka ambicja i wielkie serce bijące od zawsze tylko dla Liverpoolu. Za to należy mu się ogromny szacunek. - Jerzy Dudek

Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu. Serce pozostawione na Anfield
Numer ISBN

978-83-7924-528-4

Wymiary

140x205

Oprawa

miękka

Liczba stron

448

Język

polski

Fragment

Siedziałem z tyłu samochodu i czułem, że łzy spływają mi po twarzy. Nie płakałem od lat, ale w tym momencie, w drodze do domu, nie mogłem się powstrzymać. Łzy ciągle napływały mi do oczu podczas tego słonecznego wieczoru w Liverpoolu. Było bardzo cicho, a my oddalaliśmy się od Anfield. Nie pamiętam, ile trwała podróż. Nie jestem w stanie wam nawet powiedzieć, czy ulice były pełne samochodów, czy nie. W środku coś mnie dobijało. Godzinę wcześniej chciałem zniknąć w czarnej dziurze. Graliśmy u siebie mecz, który mógł zadecydować o tytule mistrzowskim. Wcześniej pokonaliśmy u siebie Manchester City, bezpośrednich rywali do mistrzostwa. Mieliśmy na koncie 11 zwycięstw z rzędu. Tylko jedna wygrana dzieliła nas od tego, żeby Liverpool mógł być prawie pewny pierwszego mistrzostwa Anglii od maja 1990 roku. (...) Wydarzenia z tego popołudnia ciągle rozgrywały się w mojej głowie. W ostatniej minucie pierwszej połowy meczu przeciwko przebiegłej Chelsea, którą José Mourinho nastawił tak, by przerwać nasz marsz ku chwale, coś się stało. To było proste podanie w moim kierunku w pobliżu połowy boiska. Pozornie nic nieznaczący fragment meczu, chwila ciszy w czasie naszej pogoni za tytułem. Ruszyłem do piłki. Prześlizgnęła mi się pod stopą. Wtedy nastąpił ten moment. Poślizgnąłem się. Upadłem na murawę. Znałem dobrze smak zwycięstwa – tak samo jak poznałem gorycz porażki.

d214fib

Podziel się opinią

Share
d214fib
d214fib

d214fib
d214fib
d214fib